Utylitarne podejście do religii

in pl-religia •  last year  (edited)


źródło

Cześć i czołem. Dziś chciałem poruszyć temat utylitarnego, praktycznego podejścia do religii. Podejścia, które niejednokrotnie spotykam jako argument za religią, prezentowany przez ludzi którzy często nie są wierzący, nie chcą bronić religii mówiąc, że jest prawdziwa, że święta księga danej religii jest autentycznie natchniona przez Boga i że Bóg taki istnieje, bo w to nie wierzą, ale mimo to nadal uważają, że religia jest potrzebna, niezbędna - właśnie z przyczyn praktycznych.

Czym ten artykuł ma być, a czym nie

Mam zamiar obalić lub chociaż zaatakować kilka z pośród argumentów tego typu, nie będę jednak atakował religii jako takiej, nie twierdzę, że jest ona naprawdę zbędna, że jest czystym złem, że powinniśmy być 100% racjonalnym społeczeństwem które powinno porzucić za sobą jakieś "nieracjonalne głupoty". Nie, daleko mi do takiego podejścia. Współczesne społeczeństwa są wysoce złożonymi systemami, a w każdym takim systemie mamy do czynienia z wieloma zależnościami, na wielu poziomach. Ba! Powiem więcej, współczesne społeczeństwa są wysoce złożonymi systemami, na które składają się ludzie, ze swoimi umysłami, które również są wysoce złożonymi systemami i których to umysłów sami nie rozumiemy do końca.

Co za tym idzie? Mianowicie nawet jeśli wydaje nam się, że taki system rozumiemy i wiemy, że w systemie tym (społeczeństwie) dana część (np. religia) jest odpowiedzialna jedynie za X oraz Y (w przypadku religii, powiedzmy, że chodzi o pocieszenie ludzi u końca ich życia, i odgórne narzucenie zasad moralnych poprzez straszenie karą po śmierci), to może się okazać, że przejedziemy się na skórce banana próbując ten element z systemu usunąć i zastępując go innymi elementami które też dostarczą X lub Y. Dlaczego? Bo może się okazać, że w tym skomplikowanym systemie element pod tytułem religia dostarczał jeszcze innych funkcji, takich jak na przykład element spajający małe społeczności poprzez wspólne wartości, albo inna część systemu była zależna od religii, albo nie doceniliśmy tego jak na usunięcie tego elementu zareagują skomplikowane podsystemy (umysły wielu ludzi).

Odgórne ingerowanie w złożone systemy jest ryzykowne i bardzo łatwo paść ofiarą złudzenia, że wiemy co robimy. Przykładem może tu być ingerencja w ekosystem - jak na wielu ciekawych przykładach pokazuje Peter Wohlleben w swojej książce "Duchowe życie zwierząt", usunięcie z ekosystemu pozornie nieistotnego gatunku, może przynieść szersze negatywne skutki. Dużo lepiej jest zmiany próbować indukować oddolnie i dlatego też nie chcę, by artykuł ten miał wymowę antyreligijną, przemawiającą przeciwko religii w skali całego społeczeństwa. Powiedziałbym raczej, że jeśli już miałbym użyć określenia "antyreligijny", to mówiłbym o antyreligijności na poziomie jednej osoby, czyli artykuł ma pokazać czytelnikowi dlaczego on może żyć bez religii - jeśli chce i jeśli uzna taką potrzebę, oraz jeśli do tej pory religijny był z powodów "utylitarnych" a nie szczerej i głębokiej wiary. Nie argumentuję, że powinniśmy z całych społeczeństw religię usuwać i ostro krytykować "odgórnie".

Religion is good for you


It's good for you! źródło

Pierwszą część krytyki zaczynam od iście amerykańskiego "it's good for you". Zwrot który zwykle jest używany w kontekście przedmiotów, prostych aktywności, np. sportowych, jedzenia. Coś jest dla Ciebie zdrowe, sprawi, że skóra będzie lśniła, jedzenie rodzynek wydłuży Ci życie o 5 lat według takich lub owakich naukowców... Wszyscy znamy popularnonaukowe nagłówki. Kilka dni temu natrafiłem na podobny wniosek, ale nie na temat nowej diety czy wpływu zimnych prysznicy na nasz organizm, ale właśnie na temat religii - Religious people live four years longer than atheists, study finds. Nie jest to pierwsze tego typu badanie, dawniej już spotkałem się z argumentami wysoce wierzących osób, że jest to dowód na to, że religia jest "prawdziwa" i "dobra", cokolwiek "prawdziwa" ma oznaczać. Natomiast tutaj już Independent zwraca uwagę co dokładnie jest przyczyną statystycznie dłuższego o cztery lata życia osób religijnych, względem ateistów - abstynencja, medytacja, więzy społeczne. Już teraz widzimy, że są to cechy, wartości, które można kultywować bez religii. Współczesne zachodnie społeczeństwa często stwarzają warunki sprzyjające tworzeniu się problemów z dużą ilością stresu, niezdrowym trybem życia, brakiem więzi międzyludzkich, jednak powoli zaczynamy wytwarzać odpowiedź na te skutki uboczne życia na przykład w wielkim mieście, stąd pojawiające się mody na "slow food", slow wszystko, mindfulness które jest nawet obecne na kursach dla pracowników w niektórych dużych korporacjach.

Wniknijmy jednak głębiej w badania na temat długowieczności i jej związku z religijnością, sięgając po ciekawą książkę "The Longevity Project" która opisuje wnioski na temat długości życia wyciągnięte z badania które trwało ponad 80 lat, co jest ewenementem na skalę światową, gdyż niesamowicie ciężko jest odpowiednio zorganizować i utrzymać przy życiu taką inicjatywę. Samo to badanie które zostało rozpoczęte przez Lewisa Termana i obecnie jest kontynuowane przez jego następców, jest ciekawym tematem. Nas jednak interesują wnioski na temat religii. Po pierwsze, dowiadujemy się, że religijność ma szczególnie dobry wpływ na długość życia u kobiet. Po drugie dowiadujemy się co jest jednym z najistotniejszych czynników odpowiadających za dłuższe życie. Nie jest nim religijność sama w sobie, ale właśnie czynniki związane ze społecznością i przynależnością do niej:

overall it was not religiosity per se that was so important to long life, although it helped many women. Rather it was the characteristics that tended to go along with being religious that explained why these women lived longer [...] Yes, those who prayed together, stayed together, and helped each other stay healthy. Naturally, many people found deep social ties and a meaningful community outside religion, and they thrived as well. [źródło]

ogólnie to nie religijność sama w sobie była tak ważna dla długiego życia, choć pomagała wielu kobietom. Raczej pewne cechy które zwykle korelują z byciem religijnym wyjaśniały dlaczego te kobiety żyły dłużej [...] Tak, ci którzy modlą się razem, spędzają razem czas i pomagają sobie wzajemnie trzymają się przy zdrowiu. Oczywiście, wielu ludzi odnalazło głębokie więzi społeczne i istotne społeczności poza religią, i oni równie dobrze prosperowali.


Dlaczego szczególnie dobrze służy to kobietom? Mężczyźni najwyraźniej nie odczuwają aż takiej potrzeby przynależności do tego rodzaju społeczności. O tym jednak jest więcej w książce, i wykracza to już poza temat tego artykułu, gdyż mowa jest tam o wielu innych czynnikach wpływających na długość życia i często wzajemnie się zazębiających. Ponadto z badań wynika, że bycie osobą uduchowioną nie koreluje z długością życia. To nie wiara czy słuchanie kazań na temat przypowieści biblijnych wydłużają życie, to przede wszystkim zaangażowanie w kościelne społeczności, przede wszystkim u kobiet będących wdowami, jest jednym z najistotniejszych czynników.

Oczami wyobraźni widzę tutaj możliwy kontrargument przytoczony przez wnikliwego czytelnika - "ale czy nie jest tak, że religia jest dobrze działającym i wydajnym mechanizmem który dostarcza tych wszystkich cech w jednym gotowym zestawie? Po co angażować się w mindfulness, pamiętać o tym by się relaksować i szukać społeczności w której znajdziemy głębokie relacje z ludźmi, skoro można po prostu być wierzącym".

Po pierwsze, pamiętajmy, że bycie wierzącym samym w sobie nie gwarantuje nam tych wszystkich rzeczy. Z doświadczenia i obserwacji bliskich osób wiem, że społeczonści kościelne mogą przynieść więcej stresu niż pożytku - w końcu to tylko ludzie, nie każdy kościół z automatu uczyni nas częścią kółka różańcowego w którym odnajdziemy przyjaźnie na całe życie.

Po drugie, jeśli tak patrzymy na religię, jako wygodny pakiet "all-in-one", to trzeba pamiętać, że zawiera on również inne elementy, też te niepożądane. Zasady religijne oferują silną presję, która każe nam się zastanawiać, czy nie trafimy do piekła z powodu wczorajszej masturbacji jeśli umrzemy przed następną spowiedzią, czy jedząc dane mięso którego moja religia zabrania nie zapewniam sobie problemów w życiu po śmierci. Szczególnie u młodych ludzi niejednokrotnie problemy z którymi udają się oni do psychologa mają podłoże religijne.

Po trzecie, tak jak zaznaczyłem w artykule, nie stawiam tutaj tezy, że religia w skali społeczeństwa jest zbędna. Mówię o skali pojedynczej osoby - jeśli ktoś jest świadomą osobą, która do tego nie żywi autentycznej wiary, to nie ma potrzeby by kierowała się do kościoła w celu uzyskania tych wszystkich "bonusów", takich jak więzy społeczne. Będzie czuła się fałszywie, udając wiarę w celu zyskania czegoś. Wątpię, by pozwoliło to stworzyć naprawdę autentyczne głęboki więzy międzyludzkie. Nie jest to więc żaden argument za wiarą - jeśli ktoś wierzy, to może otrzymać te "bonusy", i bardzo dobrze, jeśli ktoś jednak nie jest wierzący to na nic mu one, i nie ma w tym nic złego, bo może je mieć z innych źródeł, odpowiedniejszych dla człowieka który wiary w daną religię nie posiada.

Oprócz długości życia przytaczany jest też argument o małżeństwach - te wierzące statystycznie dłużej pozostają razem i rzadziej się rozwodzą. Tutaj nie będę wiele się rozpisywał, bo też nie widzę wielu powodów by taki argument obalać. Wydaje się on prawdziwy, natomiast tutaj też powstaje pytanie dlaczego tak się dzieje? Być może chodzi o wspólne wartości dwóch osób. Jeśli wychodzimy za mąż za kogoś o tej samej religii co nasza, mamy mocne podstawy sądzić, że ich system wartości jest podobny. Natomiast nie daje nam to tej gwarancji. Drugim powodem jest to, że niechęć do rozwodu nie musi wcale oznaczać, że w małżeństwie dzieje się dobrze. Często rozwód byłby wskazany, ale do niego nie dochodzi, właśnie z racji na strach przed konsekwencjami natury religijnej. Czy naprawdę chcemy być z kimś kto po 10 latach okazał się być wysoce toksyczną osobą? Prawdą jest, że prawdopodobnie jako cywilizacja cierpimy na syndrom "kup nowe zamiast naprawić stare", ale jest też druga skrajność i również nie jest ona korzystna.

Religia jako rzekomy filar cywilizacji


Nie, wiara chrześcijańska nie jest filarem moralności w naszej zachodniej cywilizacji. źródło

Jest takie stwierdzenie, rzucane w powietrze przez wielu apologetów, często wcale nie wierzących, jednak uważających wiarę chrześcijańską jako istotny element naszej zachodniej cywilizacji. Często stoją oni bliżej prawej strony dyskursu politycznego. Stwierdzenie to brzmi następująco: "cywilizacja zachodu jest oparta na wartościach chrześcijańskich", tudzież "nasza cywilizacja rozwinęła się dzięki moralnym wartościom chrześcijańskim". Stwierdzenia tego typu są przytaczane bez żadnych dowodów, między innymi przez popularnego ostatnio Jordana Petersona. W tym artykule zacytuję natomiast materiał wideo którzy przytacza wiele dowodów przeciwko tej tezie, że jesteśmy "cywilizacją opartą na chrześcijańskiej moralności". Najpierw zamieszczę moje tłumaczenie wideo na polski, w zmienionej formie i trochę skróconej, dostosowanej do czytania, a potem na dole oryginalne wideo po angielsku.


Jedno z bardziej wybitnych i zgubnych stwierdzeń które teiści (i również niektórzy ateiści) obecnie tworzą, to "zachodnia cywilizacja jest oparta na judeo-chrześcijańskich wartościach". Przykład takich twierdzeń:

1. "Wartości które najbardziej rezonują z istotami ludzkimi są wieczne; niezmienialne; nierelatywne. Są uniwersalne, a nie specyficzne dla danej grupy. I przede wszystkim, mają zastosowanie do indywidualnych istot ludzkich, nie grupowych etykiet. Większość tych wartości była pierwszy raz osadzona jasno i precyzyjnie w dziesięciu przykazaniach"

2. "Nasze wartości moralne (na pewno w kulturze zachodu) pochodzą z Chrześcijaństwa"

3. "Judeo-chrześcijańskie wartości są oparte na istnieniu boga moralności [...] cały zachodni świat (który nazywamy zachodnią cywilizacją) jest oparty na tym zrozumieniu"

[...]

Zwykle łatwo jest poradzić sobie z tym stwierdzeniem, bo tak jak powiedziano jest to po prostu... stwierdzenie i nic więcej - a wiec do obalenia go zwykle wystarcza błyskawiczny ruch Brzytwą Hitchens'a: "To co jest dowiedzione bez żadnego dowodu, może być odrzucone bez żadnego dowodu". Ale w kilku przypadkach w których naprawdę mamy do czynienia z jakimś argumentem, zwykle jest on argumentem w nawiązaniu do moralności, co w efekcie daje twierdzenie, iż "zachodnia moralność u podstaw ma założenie, że abrahamowy bóg istnieje".

[...]

Pierwsza rzecz do powiedzania na temat większości tych którzy stawiają te stwierdzenia, to, że całkowicie ignorują oni historię przed judaizmem, i czyniąc to oczekują od nas, że uwierzymy iż przed powstaniem judaizmu ludzie jakimś cudem nie wiedzieli, że złym jest zabijanie, wykorzystywanie i kradzież; że przed dziesięcioma przykazaniami życie było paskudne, brutalne i krótkie... ale to nie prawda. Dowody pokazują, że oficjalne prawa przeciwko morderstwu i kradzieży mają conajmniej 4400 lat, sięgają Lagashu, Mezopotamii (co oczywiście miało miejsce 600 lat przed narodzinami judaizmu); i że oficjalne prawa obalające niewolnictwo pojawiły się dopiero 200 lat temu (co oczywiście jest 3600 lat po judaiźmie)... ale ponieważ te fakty nie pasują judeo-chrześcijańskiej narracji, można je zignorować, nieprawda?

Ujmując to inaczej, większość z tych którzy stawiają to założenie po prostu oczekuje, że uwierzymy iż wyewoluowane gatunki społeczne jakimś cudem nie wyewoluowały społecznych norm. Że pomimo wszystkich dowodów mówiących nam coś przeciwnego (na przykład że wilki, słonie, szympansy, szczóry, nietoperze i wieloryby wszystkie przejawiają zachowania moralne), ludzie jednak z jakiegoś powodu wymagali do tego boskiej interwencji.

Wiecie co, myślę, że warto wyjątkowo mocno podkreślić ten fragment, bo z jakiegoś powodu wielu ludzi ma problem ze zrozumieniem jak moralność ludzka mogła pojawić się naturalnie, kiedy to jest naprawdę bardzo proste. Jesteśmy czującymi istotami które wyewoluowały zdolność do odczuwania bólu i pragnienie unikania go, i nasze poznanie że najlepszym sposobem na osiągnięcie tego jest kooperacja i ustanowienie zasad jest moralnością.

To jest tak proste.

[...]

Tak czy inaczej, skoro odpowiedzieliśmy na pytanie "skąd pochodzą wartości moralne", jestem przekonany, że najlepszą drogą na dostateczne odniesienie się do twierdzenia pierwotnego jest najpierw zidentyfikowanie zachodnich wartości, a potem prześledzenie kiedy, gdzie i dlaczego się pojawiły.

A więc, zacznijmy od wolności słowa - całkowitego podłoża wolnego społeczeństwa i prawa które umożliwia nam zarządzenie i bronienie innych praw - czy ta zachodnia wartość ma judeo-chrześcijańskie pochodzenie?

Nie.

Zarówno stary jak i nowy testament głoszą ścisłe ograniczenia wolności słowa (głównie przez prawa dotyczące bluźnierstwa), i do bardzo niedawna żydowskie i ćhrześcijańskie rządy deklarowały dokładnie to samo.

Cholera, inkwizicja była antytezą wolności słowa, gdyż dosłownie paliła każdego kto nie podzielał jej barbarzyńskich, nieoświeconych przekonań [tutaj wstawka tłumacza - z tym się nie zgodzę do końca, inkwizycja nie była tak zero-jedynkowa, nie każdy od razu trafiał na stos]. Jak narazie dowody wskazują, że zasady wolności słowa i wyrażania sięga 2500 lat wstecz, do starożytnych aten i wczesnej republiki rzymskiej, ale prawdziwa wolność słowa nie powstała aż do wczesnego oświecenia, 1689 roku, z pierwszym Brytyjską Kartą Praw, i krótko po francuskiej rewolucji (3500 lat po judaiźmie i 1700 lat po chrześcijaństwie). Idąc dalej, co z wolnością? Wiecie, obalenie niewolnictwa... i co za tym idzie pogoń za szczęsciem? Czy ta wartość (tak charaktertystyczna dla zachodu) pochodzi z judaizmu lub chrześcijaństwa?

Ponownie, nie.

Zarówno stary jak i nowy testament aprobują niewolnictwo, i dostarczają zasad i regulacji dla różnego rodzaju niewolników; regulacje które zarówno żydzi jak i chrześcijanie uchwalali i utrzymywali podczas większości czasu gdy byli u władzy. Prawda w tej sprawie jest taka, że zasady wolności sięga 2500 lat wstecz, do Aten, gdy prawodawca Solon obalił niewolnictwo z powodu długów i uwolnił wszystkich ateńskich obywateli którzy formalnie byli niewolnikami.

Ale prawdziwa abolicja niewolnictwa nie pojawiłą się aż do 19 wieku (3600 lat po judaiźmie i 1800 lat po chrześcijaniźmie). Niektórzy, tak jak Theo Hobson, argumentowali by, że ponieważ chrześcijaństwo dominowało na zachodzie w tamtym czasie, obalenie niewolnictwa było (i wciąż jest) zakorzenione w judeo-chrześcijańskich wartościach, ale to jest takie same nadużycie jak stwierdzenie, że ponieważ prawa zwierząt pierwszy raz pojawiły się w kulturze hinduskiej, to prawa zwierząt były (i wciąż są) zakorzenione w wartościach hinduskich; to swego rodzaju "błąd fałszywego powodu" (false cause fallacy)

Okay, a co z demokracją?

Możliwością wybierania i co ważniejsze, usuwania naszych przywódców? pewnością zachód odziedziczył tą moralność z wartości judeo-chrześcijańskich, prawda? Ponownie, nie - absolutnie nie.

Zarówno stary jak i nowy testament wyraźnie zachęcają do teokracji (która jest systemem rządów w których jeden lub więcej ludzi rządzi w imieniu boga lub bogów) i niespodzianka, niespodzianka, podczas historii judaizm i chrześcijaństwo narzucało takie rządy.

Na przykład, w średniowiecznej europie (w której "judeo-chrześcijańskie" wartości zdecydowanie dominowały) monarcha mógł robić cokolwiek chciał, komukolwiek chciał, bez usprawiedliwienia, ponieważ miał boskie prawo królów.

Zasada demokracji może być prześledzona ponownie 2500 lat wstecz do Aten, gdy Klejstenes zreformował konstytucję by losowo wybrani obywatele mogli przyjmować administracyjne i sądowe stanowiska. Jednak, nie było to doskonałe, gdyż "obywatelstwo" wykluczało kobiety, niewolników, obcych, nie posiadających ziemii i mężczyzn poniżej wieku 20 lat. Niestety, jak wspomniałem, zasada ta została zapomniana podczas średniowiecznej europy, ale powróciła w 18 wieku z powodu wartości oświeceniowych, i prawdziwa demokracja (gdyż wszyscy obywatele przy pełnych zmysłach powyżej wieku 18 lat mogli głosować) była w końcu ustanowiona w 20 wieku (3700 lat po judaiźmie i 1900 lat po chrześcijaństwie).

Podczas gdy jesteśmy w temacie praw wyborczych, co z ogólnie pojętą równością? Wiecie, równe szanse niezależnie od etniczności, płci, klasy, wieku i preferencji seksualnych? Czy ten sygnał wolności i równości był darem od judaizmu lub chrześcijaństwa?

Ponownie, nie.

Judeo-chrześcijańskie edykty gorąco sprzeciwiają się takiej równości, żadając podporządkowania kobiet, mordowania homoseksualistów i jak już wspomniano, popierały niewolnictwo i mordowanie bluźnierców - i ponownie, żadna to niespodzianka, że średniowieczna europa wcieliła dokładnie te zasady.

Mógłbym ciągnąć temat dalej, śledząc źródła wszystkich zachodnich wartości i praktyk, takich jak wielkanoc czy boże narodzenie (w obydwu przypadkach są to pogańskie święta które były przywładzone przez chrześcijaństwo), ale myślę, że to wystarczy by dowieść tego co chciałem.
Zachodnia cywilizacja nie wyłoniła się z judeo-chrześcijańskcih wartości, wyłoniła się pomimo nich. Zachodnia cywilizacja była poczęta w starożytnych atenach, i najbardziej rozkwitła podczas epoki oświecenia w bezpośredniej opozycji do wartości judeo-chrześcijańskich.

Nie zrozumcie mnie źle, doceniam i akceptuję to, że wielu żydów i chrześcijan grało istotną rolę w kształtowaniu zachodniej moralności, ale nie robili tego z powodu judeo-chrześcijańskich wartości, ale robili to z powodu swojej własnej, wyewoluowanej moralnej świadomości, którą potem rzutowali na swoją religię.


(tutaj link do YouTube ręcznie podany, bo widzę, że embedded wideo coś szwankuje i podaje błąd serwera 500 - youtube.com/watch?v=Wd6FgYbMffk)

Podsumowując więc temat: powiedziałbym, że chrześcijanizm od dawna biegł równolegle do naszej cywilizacji zachodu, był w niej obecny, i na pewno jest jego częścią, ale nie był jej filarem. Jest to różnica subtelna, ale jednak istotna.

I tutaj chciałbym zakończyć ten dwuczęściowy wywód na temat praktycznego podejścia do religii, i argumentów przemawiających za tym, że religia z przyczyn praktycznych jest albo dla nas dobra, albo była niezbędna do wytworzenia wielu dobrych rzeczy w naszym dzisiejszym świecie. Mam nadzieję, że był interesujący i być może zachęci do jakiejś dyskusji :)

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  
Loading...
  ·  last year (edited)

Napracowałeś się - dziękujemy!

Mam nadzieję, że może nasz @sarmaticus zajmie się najbardziej rozbudowaną częścią, o roli chrześcijaństwa w rozwoju kultury, moralności i państw Zachodu. Ja po prostu nie wiem wystarczająco dużo o tych wielkich, wielowiekowych procesach.

Z ogromną radością przeczytałem natomiast Twoje wstępne refleksje o religii jako bardzo złożonym systemie:

"może się okazać, że przejedziemy się na skórce banana próbując ten element z systemu usunąć i zastępując go innymi elementami które też dostarczą X lub Y. Dlaczego? Bo może się okazać, że w tym skomplikowanym systemie element pod tytułem religia dostarczał jeszcze innych funkcji, takich jak na przykład element spajający małe społeczności poprzez wspólne wartości, albo inna część systemu była zależna od religii, albo nie doceniliśmy tego jak na usunięcie tego elementu zareagują skomplikowane podsystemy (umysły wielu ludzi)"

Proponujesz raczej powolne, stopniowe zmiany "oddolne". Podpisuję się pod tym z całego serca. Uważam to za bardzo dojrzałą, odpowiedzialną postawę.

Więcej: ja, ateista od 10 lat poprzez popularyzację wiedzy historycznej o początkach Kościoła staram się wpłynąć "oddolnie" na polski katolicyzm, we współpracy z wieloma teologami. Po to min. aktywowałem także tag pl-religia na Steemicie, gdzie oprócz historii łączę religią z refleksjami o epoce informatycznej. Wyraziłeś moje motywacje celniej i dosadniej, niż ja sam zrobiłem to kiedykolwiek :)

Więcej nawet: uważam obecny kryzys demokracji Zachodu, min. zmiany polityczne w USA, Wielkiej Brytanii i w Polsce za efekt rozmaitych socjo-twórczych działań liberałów i humanistów, którym wydawało się, że rozumieją naturę religii i jej rolę w społeczeństwach. Nie rozumieli. Jak to powiedziałeś "zbyt złożone systemy"...

  ·  last year (edited)

Mam nadzieję, że może nasz @sarmaticus zajmie się najbardziej rozbudowaną częścią, o roli chrześcijaństwa w rozwoju kultury, moralności i państw Zachodu. Ja po prostu nie wiem wystarczająco dużo o tych wielkich, wielowiekowych procesach.

Swoją drogą jestem świadom, że rola chrześcijaństwa w rozwoju zachodu jest bardziej złożona niż jedynie ta część przeanalizowana na nagraniu które przetłumaczyłem na polski. Natomiast tak czy inaczej zaintrygowało mnie to nagranie, bo moim zdaniem jest dość mocnym argumentem przeciwko tezie "chrześcijaństwo jest filarem moralności zachodu", która często właśnie rzucana jest bez przykładów lub dowodów. Co nie wyklucza rzecz jasna tego, że wpływ chrześcijaństwa na ogólny rozwój naszej cywilizacji na pewno miało i to nie mały, w końcu było obecne w naszej cywilizacji większość czasu - to też chciałem na końcu podkreślić, że nie chodzi o to, iż chrześcijaństwo jest bez znaczenia w rozwoju zachodu. Bardziej chodzi o to, że słabo widzę bronienie chrześcijaństwa jako czegoś niezbędnego, bez czego mielibyśmy chaos i kompletny brak moralności.

Wyraziłeś moje motywacje celniej i dosadniej, niż ja sam zrobiłem to kiedykolwiek :)

Niezmiernie mi miło widzieć taki komentarz od Ciebie :)

Więcej nawet: uważam obecny kryzys demokracji Zachodu, min. zmiany polityczne w USA, Wielkiej Brytanii i w Polsce za efekt rozmaitych socjo-twórczych działań liberałów i humanistów, którym wydawało się, że rozumieją naturę religii i jej rolę w społeczeństwach. Nie rozumieli. Jak to powiedziałeś "zbyt złożone systemy"...

Dokładnie. W naukach społecznych trzeba być bardzo ostrożnym w przechodzeniu od obserwowania społeczeństwo do ingerowania w społeczeństwo. Jedna rzecz, że efekty ingerencji mogą być nie takie jak chcemy, m.in. z powodu "unknown unknowns", lub iluzji zrozumienia czegoś i pochopnego kategoryzowania tego jako pożądane/niepożądane, ale druga rzecz, że efekty mogą pojawiać się po długim czasie, wielu latach, gdy na wycofanie się jest za późno.

Swoją drogą jest trochę ciekawostek związanych z ingerencją w jakieś systemy, nawet... drogowe. Na przykład paradoks Braessa - czasami budując więcej połączeń drogowych zwiększamy czas dojazdu, lub tak zwane prawo Lewisa-Mogridge’a - poszerzanie dróg w miastach nie jest rozwiązaniem problemu korków na dłuższą metę bo drogi i tak będą się nasycać. Efekty tego prawa widać w USA, gdzie mamy wielopasmowe drogi przecinające miasta i brak dobrej infrastruktury dla pieszych.

Bardziej chodzi o to, że słabo widzę bronienie chrześcijaństwa jako czegoś niezbędnego, bez czego mielibyśmy chaos i kompletny brak moralności.

Nie wiem czy ktoś naprawdę tak twierdzi. Raczej twierdzi się, że to jak wygląda cywilizacja Łacińska to zasługa (między innymi) Chrześcijaństwa.
Nie wiadomo co by było gdyby nie było Chrześcijaństwa, nie sposób tego zbadać, raczej na pewno byłaby inna. Bez sensu uważam gdybanie pt "co by było gdyby" nie sposób niczego w tym zakresie dowieść.

Congratulations @ciekawski! You have completed some achievement on Steemit and have been rewarded with new badge(s) :

Award for the number of comments

Click on the badge to view your Board of Honor.
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

To support your work, I also upvoted your post!

Do not miss the last post from @steemitboard!


Participate in the SteemitBoard World Cup Contest!
Collect World Cup badges and win free SBD
Support the Gold Sponsors of the contest: @good-karma and @lukestokes


Do you like SteemitBoard's project? Then Vote for its witness and get one more award!

Congratulations @ciekawski! You have completed some achievement on Steemit and have been rewarded with new badge(s) :

Award for the number of upvotes

Click on the badge to view your Board of Honor.
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Do not miss the last post from @steemitboard!


Participate in the SteemitBoard World Cup Contest!
Collect World Cup badges and win free SBD
Support the Gold Sponsors of the contest: @good-karma and @lukestokes


Do you like SteemitBoard's project? Then Vote for its witness and get one more award!

Congratulations @ciekawski! You have completed the following achievement on Steemit and have been rewarded with new badge(s) :

Award for the number of upvotes

Click on the badge to view your Board of Honor.
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Do not miss the last post from @steemitboard:
SteemitBoard World Cup Contest - The results, the winners and the prizes

Do you like SteemitBoard's project? Then Vote for its witness and get one more award!

Congratulations @ciekawski! You have completed the following achievement on Steemit and have been rewarded with new badge(s) :

Award for the number of upvotes

Click on the badge to view your Board of Honor.
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Do not miss the last post from @steemitboard:
SteemitBoard and the Veterans on Steemit - The First Community Badge.

Do you like SteemitBoard's project? Then Vote for its witness and get one more award!

Congratulations @ciekawski! You have completed the following achievement on Steemit and have been rewarded with new badge(s) :

Award for the number of comments received

Click on the badge to view your Board of Honor.
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Do not miss the last post from @steemitboard:
SteemitBoard and the Veterans on Steemit - The First Community Badge.

Do you like SteemitBoard's project? Then Vote for its witness and get one more award!