Ja,moje gospodarstwo i jego upadek

in polish •  7 months ago 

IMG_20190502_175521.jpg

Kiedy byłem małym brzdącem wszędzie wokół mnie były zwierzęta. Nie nie wychowałem się w dżungli, mam normalnych rodziców. Po prostu żyję na wsi. Pamiętam przez mgłę lata 90. Dokładnie 98 i 99 rok bo miałem wtedy od 4 do 5 lat, a wtedy człowiek już coś zapamiętuje. Podwórek jaki znam nie wygląda już tak samo. Kiedyś była to otwarta spora przestrzeń, teraz jest podzielona na 2 części, po śmierci dziadka dużo zaczęło się zmieniać. Tak naprawdę zmieniło się dosłownie jakieś 90% otoczenia od 1998-2018 roku i nadal są wprowadzane kolejne zmiany.


Zacznijmy od odgrzebania moich wspomnień z najwcześniejszych lat. Jakie zwierzęta pamiętam z pierwszych lat mojego życia? Standardowo były to kury, pierwsze zwierze jakie poznałem. Wtedy mieliśmy ponad 15 kur i przynajmniej 1 góra 2 koguty. Pamiętam walki kogutów dopiero z późniejszych lat jakoś po 2000 roku, często ze sobą rywalizowały. Jeden kogut kiedyś stracił życie w wyniku obrażeń tak siebie nienawidziły, mimo częstych interwencji one znalazły czas by się bić kiedy nas nie było w pobliżu. Z takich mniej hodowlanych zwierząt mieliśmy psa Rexa, był to owczarek niemiecki, miał raka i został uśpiony około 2003 roku. Od tego czasu przewijało się mnóstwo psów, 4 lata temu osobiście pochowałem Brutusa, psa który żył najdłużej ze wszystkich innych psów które pamiętam. Miał 12 lat i zmarł na niewydolność serca. Mówię zmarł ze względu na szacunek, słowo zdechł brzmi zbyt boleśnie. Kiedyś pisałem o tym psie i jego poruszających ostatnich chwilach. Odszedł w lutym 2015 roku. Potem do psów miałem pecha, Sunia zaginąła po tym jak ją puściliśmy by sobie w nocy pobiegała. Ostatni raz widzieliśmy jak pobiegła w stronę łąk. Nie znaleźliśmy jej. Drugi nie uważał i wpadł pod samochód, a Perełkę obce psy zagryzły w pszenicy, które przychodziły na zaloty. Coś poszło nie tak i jakiś samiec (prawdopodobnie z zazdrości) zabił ją przegryzając jej szyję. Na szczęście od 4 lat nic złego się nie działo z moimi obecnymi psami, tylko jeden ma rzadkie ataki padaczki, ale radzimy sobie z tym. Przejdźmy teraz do kotów, miałem ich dość dużo podobnie jak psów. Koty zazwyczaj tracą swoje życie w podróży. 2 ostatnie nie wróciły, każdy z nich był wiekowy. Prawdopodobnie zginęły podczas marcowania się. Albo ze starości upadły i już nie wstały. Często przeczesuje okolicę i sprawdzam czy nie leży gdzieś bidulek na szosie przejechany, gdy nie znajduje ich to mam ulgę, bo mam nadzieję że jeszcze wrócą, a jeżeli nie wracają to pociesza mnie myśl że mogły naturalnie umrzeć i mniej cierpiały.


Chyba zbyt dramatycznie zacząłem pisać, przejdźmy teraz do pozostałych zwierząt. Ale smutne momenty jeszcze się pojawią. Pamiętam że dziadek miał konie i wóz, pamiętam ze kiedyś na nim z 2 razy jeździłem. Nie pamiętam by jakiś z koni zdechł, na pewno bym to zapamiętał. Wydaje mi się że dziadek sprzedał je komuś ze wsi. Na 100% nie poszły na mięso bo u nas we wsi królowała wieprzowina. Chyba były potrzebne komuś do transportu, bardzo często konie były u nas powszechne w tej roli. Teraz praktycznie już się nie widzi tego zjawiska. Posiadałem kaczki, przyjemne stworzenia, chodzące jedna za drugą, były hodowane głównie żeby dawały jajka, podobnie jak kury. Babcia raz na jakiś czas brała kurę, lub kaczkę na mięso do rosołu. Oprócz wyżej wymienionych zwierząt mieliśmy gołębie, świnie, króliki, gęsi i indyki. Jak widzicie sporo tego było.


Gdy dziadek zmarł 21 lat temu, powoli wszystko zaczęło upadać. Wcześniej przed śmiercią był na emeryturze i miał dużo czasu by się wszystkim zajmować, było to jego główne ulubione zajęcie, gdy zrezygnował z aktywności zawodowej w wieku 60 paru lat. Teraz jak o tym piszę ciekawi mnie jak to wszystko wyglądało wcześniej. Przed moimi narodzinami, nigdy nie pytałem o to rodziców. Po 1998 roku gospodarstwo spadło na ręce Babci, taty i mojej mamy. Od tego momentu nie mieliśmy już żadnych zysków z gospodarki oprócz kurzych jajek. Tata pracował dzień w dzień w lublinie i nie miał czasu by się zajmować na poważnie rolnictwem i hodowlą. Dlatego zostały nam tylko kury i zwierzęta domowe (psy, koty, chomik też się trafił, rybki też jakiś czas mieliśmy). Kury nadal trzymaliśmy w dużych ilościach i trwało to aż do 2017-2018 roku powoli wymierały (a to pies łapał i zagryzał, albo chorowały na starość i umierały), a my postanowiliśmy że będą to ostatnie kury i już więcej nie będziemy dokupować, nie chciały się za bardzo nieść, a karmienie ich było kosztowniejsze niż jajka.Kiedyś jajek się w sklepie nie kupowało gdy mieliśmy dużo kur, nawet sprzedawaliśmy nadwyżkę znajomym po tańszej cenie. Teraz zostały nam tylko 2 najdłużej trzymające się kury (jedna z nich jest na zdjęciu które wrzuciłem).


Żyjąc tak długo między kurami można nauczyć się myśleć jak one. Kiedy otwieram drzwi od obory, one biegną na zewnątrz jakby w biegach na czas brały udział i nawet na ciebie nie zwrócą uwagi, tak się przyzwyczaiły do nas. Tak jest wszędzie z roku na rok obserwujemy te same zachowania. Co ciekawego mogę o tych zwierzętach powiedzieć. Lubią za nami chodzić gdy myślą że coś mam, podbiegają często grupą. Palą Jana jak sprzątam podwórek i robię kupki ze śmieci , tylko czekają aż odejdę by je rozgrzebać, wtedy je gonie by je nastraszyć, a one tylko udają przestraszone by po chwili wrócić zrobić to samo (głupi człowiek rozgrzebiemy ci wszystko, nie masz z nami szans). Wszystkie kury które umierają, zakopuję, nie hoduje je na mięso, tylko na jajka. Mam przy gruzowisku takie specjalne miejsce które osobiście nazywam. Grobem nieznanego kurczaka. Tam trafiają wszystkie nieżyjące kury. Muszę za każdym razem gdy jakąś zakopię stawiać w miejsce dołka duży drewniany korzeń, by nie przyszło kurom do głowy wykopywanie nieboszczki. Kury mają na punkcie świeżej ziemi bzika. Zapewne sobie myślą (hmm? świeża ziemia, tu kopać!!!). O kurach można powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Nie ważne kiedy wejdziesz do obory one nigdy nie śpią, co najwyżej mają zaspane oczy i czujnie siedzą. Z kurą nie wygrasz, są czujne jak ja w burzę (takie nawiązanie do mojego lęku). Trochę rozluźniłem atmosferę. Teraz czas przejść do kwestii związanych z otoczeniem.


Na samym początku powiedziałem że wiele w otoczeniu się zmieniło. Taka jest prawda. Jedyne co zostało niezmienione, to garaż mojego ojca, stodoła, poddach z opałem, studnia, górka do której się wchodzi po drabinie oraz pole za stodołą i po drugiej stronie szosy. Reszta przeszła ogromną metamorfozę, część podwórka zajmuje teraz który został dobudowany w 2004 roku. Na pierwszej części podwórka rośnie gęsta trawa, wcześniej całe podwórko było łyse. Miejsce w którym moja babcia robiła i trzymała przetwory zostało przerobione kanciapę mojego brata. Obora została znacznie zmniejszona, a w miejscu starej dużej powstał drugi garaż do majsterkowania. Po prawej stronie drugiej części podwórka mamy namiot z pomidorami. A wokół dużej części starej i nowej (dokupionej ziemi) posesji zrobiliśmy ogrodzenie. A obecnie robimy spory ogródek z kwiatami przed domem. Pole które przez ostatnie lata wykorzystywaliśmy do sadzenia warzyw i ziemniaków nadal pełni swoją rolę, zaszła tam jednak spora zmiana i dużą część ziemi przeznaczyliśmy na posadzenie lasku.


Podsumowując prawie wszystko się przez 20 lat z mieniło. Tętniące życiem miejsce zamieniło się w posesję średnio zamożnej polskiej rodziny. Osobiście mi to nie przeszkadza, pisząc to myślę o dziadku, nie sądzę by był zadowolony ze zmian jakie zaszły od czasu jego śmierci. Trzeba żyć dalej, może na starość gdy nikt nie stanie mi na drodze odbuduję przynajmniej w drobnej części dawny blask tego miejsca.


Podobały wam się mój tekst? Jeśli tak wesprzyj upvotem i miłym komentarzem, staram się odpisywać na wszystkie

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Congratulations! This post has been upvoted from the communal account, @minnowsupport, by Fifi94/WrestlingWorld from the Minnow Support Project. It's a witness project run by aggroed, ausbitbank, teamsteem, someguy123, neoxian, followbtcnews, and netuoso. The goal is to help Steemit grow by supporting Minnows. Please find us at the Peace, Abundance, and Liberty Network (PALnet) Discord Channel. It's a completely public and open space to all members of the Steemit community who voluntarily choose to be there.

If you would like to delegate to the Minnow Support Project you can do so by clicking on the following links: 50SP, 100SP, 250SP, 500SP, 1000SP, 5000SP.
Be sure to leave at least 50SP undelegated on your account.

Ty wiesz co, Fifi?
fajnie opowiadasz.
niby się śmieję, bo masz swój styl opowieści, przy którym płaczę ze śmiechu,
ale jednocześnie jest - w tym co piszesz - mnóstwo ciepła, sentymentu, pamięci o dziadkach, fajnej atmosfery miejsc, które sama też pamiętam z wakacji na wsi u mojej rodziny..

lubię to 💜

(a u KURACH chce jeszcze! strasznie mnie bawią te stworzenia 😆)

Dzięki!!! Temat kur już chyba wyczerpałem. Nie przypominam sobie nic więcej śmiesznego z nimi.

Fajny tekst :) Czekam na więcej.
Proponuje dodanie tagów #pl-zwierzeta i może #pl-ogrod...

Pozdrawiam :)
!tipuvote 0.4

Bardzo Dziękuje za opinię!!! Teraz już wiem jaki obrać styl pisania, już drugi raz się przyjęła taka forma.

This post is supported by $0.18 @tipU upvote funded by @grecki-bazar-ewy :)
@tipU voting service: get instant upvotes + profit sharing tokens | For investors.