Plaża w Ngwe Saung czy miejska dżungla w Rangunie, oto jest pytanie! (Mjanma #10)

in pl-travelfeed •  3 months ago

Trzy tygodnie zleciały z jak z bicza strzelił i przede mną były już ostatnie siedem dni w Mjanmie. W moim małym "planie" podróży miałam jeszcze Ngwe Saung i Rangun. Jedynym pytaniem było jak podzielić pozostały czas pomiędzy te dwa miejsca. Początkowo myślałam, żeby ze dwa dni przeznaczyć na Rangun. Jednak w miarę mojego pobytu w Ngwe Saung postanowiłam to zmienić. Co, jak i dlaczego - odpowiedzi znajdziecie poniżej ;)

Papatki Bagan i siemanko Ngwe Saung =]

Ciężki oddech szybko upływającego czasu nie odstępował mnie już w Bagan. Chcąc wykorzystać pozostałe dni na maksa, trzeba było się ogarnąć z transportem nad Zatokę Bengalską gdzie znajduje się Ngwe Saung. Niestety nie ma bezpośredniego połączenia z Bagan do Ngwe Saung. Najpierw trzeba się dostać do Rangunu. Bilecik kosztuje 13 tysiaków i jedzie się ok. 10h. Taaaak, kocham birmańskie odległości ;) Droga nie była zła, chyba już się przyzwyczaiłam do wielogodzinnych podróży.

P_20181116_132933_BF-02.jpeg

Rękodzielnicze arcydzieło =]

Pierwsza część trasy przebiegła zatem dość bezboleśnie. Druga część była nieco bardziej skomplikowana. Autobus zatrzymywał się na Aung Mingalar Highway Bus Station, a busy do Ngwe Saung wyruszały z Dagon Ayar Highway Bus Station oddalonego o, bagatela, 20 kilometrów. Dodaj do tego fakt, że jest piąta rano i chcesz się załapać na poranny autobus (ostatni autobus startuje o 8 rano). Lokalny transport między dworcami pewnie byłby możliwy do ogarnięcia, ale chyba nie o 5 rano ;) Niedługo zastanawiając się zaczęłam rozmawiać z różnymi taksówkarzami. Ceny, które rzucali były po prostu śmieszne - na początku krzyczeli cenę 15 tysiaków. Oczywiście ich wyśmiałam, bo chyba myśleli, że trafili na głupią turystkę. Udało mi się wynegocjować cenę 6 tysiaków, co i tak uważam za lekką przesadę, ale spoko, mamy 5 rano w końcu ;) Prawie na relaksie udało mi się załapać na busa o 7 rano. Za bilecior zapłacicie 10 tysiaków. O 15 już (?!) byłam na miejscu. Reasumując:

  • 18h w 2 autokarach plus ok. 40 min. mototaxi z jednego dworca na drugi w Rangunie,
  • 13+6+10=29 tysiaków birmańskich kiatów.
  • chęć na spędzenie choćby minuty dłużej w jakimkolwiek środku transportu - mniej niż zero ;)

P_20181114_124728-01.jpeg

Niemal dziewicza plaża =)

Ngwe Saung

Ngwe Saung razem z Ngapali Beach są dwoma najbardziej znanymi miejscowościami wypoczynkowymi nad Zatoką Bengalską. Ja wybrałam tą pierwszą przede wszystkim ze względu na lepszy dojazd, podobno mniejszą liczbę turystów i zdecydowanie niższe ceny niż u swojej ziomalki.
Jakie były moje pierwsze wrażenia? Mega mała pipidówa mogłabym rzec. Jedna główna ulica i... tyle. Owszem jest sporo hoteli i resortów, które bez kitu nie odbiegają od standardów świata zachodniego (cenowo również :P). Poza tym, to cisza i spokój. Skoro to jest jedna z najbardziej znanych miejscowości wypoczynkowych, to spodziewałam się tutaj zdecydowanie więcej "wrażeń" - turystów, barów, a być może nawet i jakichś klubów czy imprez. Nic z tych rzeczy i chwała Birmańczykom za to. Co prawda impreza się znalazła, ale o tym poniżej ;)

P_20181114_143855-01.jpeg

Słońce, plaża, morze - czegóż chcieć więcej?

Ciszy i świętego spokoju :P Przyznaję się bez bicia, że podczas tych ostatnich dni w Mjanmie miałam totalnie wyrąbane na jakiekolwiek zwiedzanie czy też ogarnianie czegokolwiek poza jedzeniem :P Jedyne o czym marzyłam to wygrzanie moich czterech liter i ciszy. Cel nietrudny do osiągnięcia w Ngwe Saung ;) Generalnie co tam się znajduje, to po prostu długa i szeroka plaża. Jest kilka małych restauracyjek albo restauracji w ramach jakiegoś kurortu, ale to tyle. Naprawdę! I za to tak naprawdę pokochałam to miejsce.

Atrakcje Ngwe Saung

Co poza słodkim nicnierobieniem można jednak porobić tam? Opcji jest kilka. Możecie wynająć skuterek albo rower i pojeździć po okolicy - np. na Wyspę Węży, albo raczej Wyspę Węża. Ja się tam wybrałam na motorze wraz ze znajomym Portugalczykiem i Francuzką (na jednym motorze, jak to mówiliśmy "Myanmar style" jeśli chodzi o podróżowanie :P). Nie jest to jakaś daleka wycieczka, ale droga jest troszkę trudna ze względu na strome podjazdy i zjazdy oraz brak asfaltu na końcowym odcinku.

P_20181113_150418-01.jpeg

Wyspa Węża

Po wyspie też spodziewałam się czegoś hmm... lepszego? Wyspa wyspą do końca nie jest w zależności od pory dnia. Popołudniu spokojnie z suchymi nogami możecie przejść się na nią :) No i główna atrakcja - wąż. Rzeczywiście jest tam skubany przyczajony i ukryty (nie smok :P). Ja to tam wątpiłam w jego obecność, ale lokalna dziewczynka mnie tam zaprowadziła i pokazała gada =) Po zawitaniu na ta małą wysepkę możecie przysiąść i pochillować nad wybrzeżem - jest tam przyjemna mała restauracja. Inną opcją jest po prostu chill na plaży, która również się pojawi jak woda trochę odpłynie ;)

P_20181113_131449-01.jpeg

Jest wyspa...

P_20181113_150015-01.jpeg

... nie ma wyspy ;)

Czy coś innego można porobić w Ngwe Saung tudzież okolicy? Możecie wybrać się na Bird Island (niestety nic więcej tutaj nie podpowiem w tej kwestii, ponieważ tam nie byłam) albo na Lover Island. Tą ostatnią widać z plaży w Ngwe Saung. Tam też się nie wybrałam, bo jakoś lenia ogromnego dostałam. Jest malutka i jedyne co tam zobaczycie to pomnik syreny. Taka to wyspa miłości :P

P_20181115_171051-01.jpeg

Lover Island

No i nie zapomnijmy o dwóch małych stupach na plaży - chyba taka trochę wizytówka Ngwe Saung. Jednocześnie jest to mój ulubiony widoczek tam ;)

P_20181114_125442-01.jpeg

Bliźniacze stupy na plaży

Dodatkowo możecie się wybrać na snorkeling albo birmański masaż. Ja spróbowałam tą drugą opcję i było całkiem przyjemnie. Zwłaszcza masaż szyi i głowy - świetny relaks dla ciała i umysłu!

I to chyba byłoby tyle jeśli chodzi o atrakcje w Ngwe Saung. Myślę, że jest to bardziej chillową aniżeli bogata w atrakcje turystyczne miejscówka.

Jazda bez trzymanki, czyli impreza w "Myanmar style"

Pod pojęciem "Myanmar style", wraz z grupą poznanych Europejczyków, nazywaliśmy wszystko co się działo albo co widzieliśmy nietypowego w Mjanmie. Nietypowego oczywiście dla nas, mieszkańców Starego Kontynentu. Tutaj, poza jeżdżeniem w 3 dorosłe osoby na jednym motorze (w Bagan zresztą też ;)), to mieliśmy przyjemność wybrać się z lokalsami na ichniejszą imprezę. Wszystko właśnie w "Myanmar style" ;) Impreza wyszła zupełnie na spontanie, ponieważ większą grupą wybraliśmy się na kolację w okolicach plaży i okazało się, że właściciel oraz jego synowie tudzież chyba też okoliczni koledzy, wybierają się na bibę do miasta. Jak się bawią Birmańczycy? Prosto - mają furgonetkę z przyczepą, na której zamontowują głośniki (przysięgam wydawało mi się, że się trzymają na słowo honoru). Im głośniejsza muza i większa łupanka - tym lepiej. W bibie biorą udział znowu tylko sami panowie. Jak już się ekipa zbierze, to wszyscy ruszają na pace do "centrum". Jazda zupełnie bez trzymanki, trzeba było albo złapać siebie nawzajem albo spocząć na podłodze, albo złapać misterną konstrukcję =] Nie ma co, po prostu czysty Myanmar style ;)

P_20181113_211425-01.jpeg

Jedna z "zabaw" w Ngwe Saung - oboje panowie byli przebrani za takie kolorowe ptaszyska i oboje byli w mega wskazującym stanie. Zabawa ta polegała na tym, że oba "ptaszki" się zataczały ku uciesze publiczności i zbierali pieniądze - coś na zasadzie tipów. Może to jakiś birmański striptease? Trudno stwierdzić, bo nie było jak się dogadać z miejscowymi =]

Jak już dojechaliśmy na bibę, to okazało się, że również cały performance był sponsorowany przez panów ;) Panie jedynie stanowiły publikę i większość miała miny "co też te chłopy wymyślają" ;) Niemniej, jak pojawiliśmy się z naszym nowymi ziomkami, to stanowiliśmy główną atrakcję wieczoru - ba! wraz ze znajomą Francuzką panowie wzięli nas na parkiet i uczyli ichniejszego tańca. Jak zwykle - wrażenia bezcenne ;) Powrót w nasze okolice również był dość osobliwy, ponieważ kierowca się nadziabał ;) Na szczęście jego (chyba) syn siadł za kółko i nas odstawili. Co się okazało nazajutrz, chłopaki balowali minimum do 9 rano. Spotkaliśmy ich kiedy szliśmy na plażę - muzyka napierniczała jak siemasz, a panowie byli w mocnym stanie wskazującym ;) No co jak co, ale nie można powiedzieć, że Birmańczycy nie wiedzą jak się bawić :P

Plaża czy miejska dżungla - oto jest pytanie =]

Co ja tam zatem porabiałam poza odwiedzeniem Wyspy Węża? Nic. Bez kitu. Kilkudniowe błogie lenistwo. Piękne, prawie dziewicze plaże, czyściutka woda, znowu cisza i spokój (wiem, że się powtarzam :P) i mój rogal na buzi kiedy sobie stałam w wodzie i ładowałam baterie. No "cuś" pięknego!
Jak wyżej napisałam, były to moje ostatnie dni w Birmie i poza Ngwe Saung miałam jeszcze wybrać się do Rangunu skąd miałam samolot z powrotem do Tajlandii. Czemu znowu Tajlandia? To zasługuje na inny post, który na pewno niedługo powstanie :P Niemniej, na początku w Ngwe Saung miałam zostać 4 dni, a ostanie 2 i pół dnia w Rangun. Jednak to wspaniałe uczucie czystego szczęścia podczas kąpieli morskich spowodowały, że w Rangunie pojawiłam się na kilka godzin przed wylotem :P I absolutnie tego nie żałuję =]
Jakie były moje wrażenia z byłej stolicy Mjanmy? Miasto jest mega zakurzone, drogi w tragicznym stanie i widać często gęsto wielką biedę. Ponadto są dwie słynne pagody i to by było na tyle w dużym skrócie. Być może jeszcze coś by się znalazło, ale jednak na pytanie co lepsze: miasto vs plaża i morze, zawsze wybiorę morze ;) I zazwyczaj się nie mylę w tej kwestii :P

P_20181114_125554-01.jpeg

W Mjanmie spędziłam równo 28 dni. Pomimo tego, że zupełnie przypadkiem się zdecydowałam na odwiedzenie tego kraju, to naprawdę było warto. Z Rangunu udałam się z powrotem do Tajlandii na niecały miesiąc. Jednak Tajlandia, którą zostawiłam przed wyjazdem do Mjanmy, już nie była tą samą Tajlandią po powrocie. Dlaczego i co takiego się zmieniło, napiszę więcej w nowym poście. Jeśli jednak macie jakieś pytania odnośnie Birmy, to śmiało piszcie w komentarzach ;)

Ja tymczasem idę się grzać pod kocyk, ponieważ właśnie wróciłam do Polski na kilka tygodni. Nie wiem jak z kierowcami w tym roku, ale mnie zima niewątpliwie zaskoczyła ;) Trzymajcie się ciepło i miłego wieczoru!

Karola

P_20181115_171725-01.jpeg

P.S. Jeśli chodzi o nocleg całkiem budżetowy, to mogę polecić Lover View Pool Bar & Bungalows - przystępne ceny, śniadanie w gratisie, basen i spora restauracja tudzież miejscówka do chillowania z pięknym widokiem na morze. I do tego znajdziecie tam polski akcent ;)

P_20181112_164459_HDR-01.jpeg

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Twój post został podbity głosem @sp-group. Kurator @julietlucy.

·

Dziękuję bardzo! =)

Gratulacje! Twojej wysokiej jakości treść podróżnicza została wybrana przez @saunter, kuratora @pl-travelfeed, do otrzymania 100% upvote, resteem oraz podbicia całym trailem @travelfeed! Twój post jest naprawdę się wyjątkowy! Artykuł ma szansę na wyróżnienie w cotygodniowym podsumowaniu @pl-travelfeed. Dziękujemy za to, że jesteś częścią społeczności TravelFeed!

komentarz.png

Dowiedz się więcej o TravelFeed klikając na baner powyżej i dołącz do naszej społeczności na Discord.

·

Dziękuję bardzo za wyróżnienie! =]

iija!!
Karolcia!!
masz Kapelusz Włóczykija!!
no, i czy to wiele nie wyjaśnia?!?
:)

PS:
witaj w kraju :)

·

Hahahhahahha kurczę @rozku masz rację! Wygląda to na kapelusz włóczykija! Przypadek? Nie sądzę :P
Dziękuję bardzo za przywitanie! Fajnie jest wrócić choć pogoda stanowczo nie rozpieszcza =)
Pozdrawiam i buziaki!

Congratulations @lynxialicious! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You made more than 200 upvotes. Your next target is to reach 300 upvotes.

Click here to view your Board
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

To support your work, I also upvoted your post!

Do not miss the last post from @steemitboard:

SteemWhales has officially moved to SteemitBoard Ranking
SteemitBoard - Witness Update

Support SteemitBoard's project! Vote for its witness and get one more award!

Love Your life :)
Kolejne super miejsce. Rewelacja!

·

Dokladnie, love your life =)

·
·

Twojego się nie da nie kochać :)
Super! Pozdrawiam :)

·
·
·

Ojej! Bardzo miło mi to słyszeć! =] Pozdrawiam również :D