Swego nie znacie - polska Chorwacja w Jaworznie?steemCreated with Sketch.

in polish •  3 months ago 

Wiele jest tutaj wpisów z różnych zakątków Europy a nawet i Świata. Na szczęście wiele jest również informacji opisujących nasze najbliższe, polskie otoczenie. Dzisiaj chciałem zabrać Was na małą wycieczkę do Jaworzna.

Ci, którzy nie wiedzą, gdzie leży Jaworzno, pewnie teraz sięgną po mapę, bądź też co bardziej prawdopodobne zaczną wpisywać w Google Maps nazwę wymienionej przeze mnie miejscowości. Ci który znają Jaworzno pewnie z niedowierzaniem przetrą oczy, z nadzieją, że jednak coś źle przeczytali. Nie, nie, moi drodzy. Dobrze przeczytaliście. Chodzi mi właśnie o Jaworzno. Miejscowość położoną na południu Polski, w woj. Śląskim. Ostatnio miałem okazję odbyć małą wycieczkę rowerową właśnie w tamte okolice. Pewnie teraz zastanawiacie się po co pisać o Jaworznie. Wszak miasto to kojarzy się raczej z miastem przemysłowym, a nie turystycznym. Ale nie przerywajcie proszę czytania. Wytrwajcie ze mną jeszcze chwilę, bo chciałem pokazać Wam miejsce, o którego istnieniu nie wiedzą często nawet mieszkańcy najbliższych miejscowości.

Jest w Jaworznie miejsce magiczne. Miejsce, gdzie warto wybrać się chociaż raz w życiu. Miejsce, nazywane przez niektórych małą polską Chorwacją. Moim zdaniem określenie to jest zdecydowanie na wyrost, niemniej jednak miejsce ma swój klimat.

20190602_120843_HDR.jpg

Kamieniołom Koparki (Gródek)
W miejscu tym jeszcze kilkadziesiąt lat temu trwały prace i słychać było ciężki sprzęt wydobywający dolomit. Zakłady Dolomitowe "Szczakowa" jednak popadały w długi i nie stać je było na opłacenie w terminie rachunków, min. za prąd. W pewnym momencie Górnośląski Zakład Energetyczny powiedział dość. Nieopłacone rachunki urosły już do tak dużych kwot, że zakład energetyczny zdecydował się wstrzymać dostawy prądu. Brak energii elektrycznej nie tylko wstrzymał wydobycie w kamieniołomie, ale również przyczynił się do tego, że stanąć musiały maszyny odpompowujące wodę z kamieniołomu. W ciągu kilku godzin kamieniołom zapełnił się wodą, która skryła pod swoją taflą wiele pozostawionych na placu maszyn, w tym kopraki (stąd też potoczna nazwa kamieniołomu)

Kamieniołom dzisiaj.
Obecnie kamieniołom jak i otaczające go tereny stanowią jedno z najliczniej odwiedzanych przez Jaworznian miejsc wypoczynkowych w okolicy. Dookoła, zboczami kamieniołomu prowadzi ścieżka z licznymi punktami widokowymi. Uczęszczana jest zarówno przez pieszych jak i rowerzystów. Miejsce jest bardzo dobrze zagospodarowane pod względem infrastruktury turstyczno-wypoczynkowej. Kamieniołom, choć częściowo dziki, został zabezpieczony w taki sposób, że na spacer wokół niego mogą wybrać się również rodzicie z dziećmi. Na ścieżce co kawałek znajdują się punkty widokowe. Poprowadzona jest tutaj również ścieżka dydaktyczna, traktująca o planetach układu słonecznego.

Po odbyciu spaceru wokół kamieniołomu warto zejść do jego wnętrza. Prowadzą tu strome schody z jednej strony, bądź też łagodniejszy podjazd (obowiązuje tu zakaz ruchu pojazdów mechanicznych, więc podjazd/podejście jedynie dla pieszych i rowerzystów). Wnętrze kamieniołomu podzielone jest na dwie części. Jedna z nich to akwen nurkowy. Nurkowie mogą tutaj zajrzeć wgłąb toni wodnej by odnaleźć zalane maszyny.

20190602_121835.jpg

Druga część stanowi część turystyczną. Znajduje się tutaj altanka, spora ilość ławek, a także ciekawie wyglądająca ścieżka nad wodą. Ścieżka (drewniany chodnik na palach nad wodą), ma szerokość ok. 1,5 metra i długość 130 metrów. Stojąc kilka centymetrów nad taflą wody można więc wejść niejako w głąb zalewu, podziwiając ciekawe okazy ryb, których jest tutaj baaardzo dużo. Dla dzieci niewątpliwe jest to kolejna atrakcja, choć trzeba zwrócić baczną uwagę, by nasza pociecha w pogoni za rybką nie wylądowała w wodzie.

20190602_121709.jpg

Jeżeli chodzi o polskie perełki, myślę, że miejsce to zasługuje na odwiedzenie. Mnie urzekła kompozycja skał, przejrzystej wody, flory i fauny w jednym. Nie lubię miejsc skomercjalizowanych, o przerośniętej infrastrukturze turystycznej, ale tutaj udało się zachować idealną równowagę pomiędzy przyrodą, a ingerencją człowieka. Oby taki charakter i klimat tego miejsca został zachowany jak najdłużej.


*Wszystkie zdjęcia własnego autorstwa

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Ale tam ładnie. Nie słyszałem o tym miejscu, na pewno wkrótce się wybiorę. Dzięki za info.

Polecam, na żywo wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciach.

Gratulacje! Twojej wysokiej jakości treść podróżnicza została wybrana przez @saunter, kuratora #pl-travelfeed, do otrzymania 100% upvote, resteem oraz podbicia całym trailem @travelfeed! Twój post jest naprawdę się wyjątkowy! Artykuł ma szansę na wyróżnienie w cotygodniowym podsumowaniu publikowanym na koncie @pl-travelfeed. Dziękujemy za to, że jesteś częścią społeczności TravelFeed!

komentarz.png

Dowiedz się więcej o TravelFeed klikając na baner powyżej i dołącz do naszej społeczności na Discord.

Twój post został podbity głosem @sp-group-up oraz głosami osób podpiętych pod nasz "TRIAL" o łącznej mocy ~0.20$. Lista osób z naszego triala oraz wszystkie podbite przez nas posty są publikowane we wtorkowych raportach z działalności grupy. Zasady otrzymywania głosu z triala @sp-group-up znajdują się tutaj, w zakładce PROJEKTY
Chcesz nas bliżej poznać? Porozmawiać? A może chcesz do nas dołączyć? Zapraszamy na nasz czat: https://discord.gg/rcvWrAD

@wadera

"Brak energii elektrycznej nie tylko wstrzymał wydobycie w kamieniołomie, ale również przyczynił się do tego, że stanąć musiały maszyny odpompowujące wodę z kamieniołomu. W ciągu kilku godzin kamieniołom zapełnił się wodą, która skryła pod swoją taflą wiele pozostawionych na placu maszyn, w tym kopraki (stąd też potoczna nazwa kamieniołomu)"

Wiadomo jak duże były to straty i czy elektrownia nie poinformowała wcześniej?

Niestety takich informacji nie udało mi się zdobyć. Wszystkie dostępne mi źródła mówią tylko, że były to "kilkuletnie" zaległości płatnicze. Rzecz miała miejsce w 1997 roku, więc pewnie zbiegło się to jakoś z okresem transformacji w Polsce i odcięciem finansowania przez Państwo. W kamieniołomach (kopalniach odkrywkowych) podobno nie wolno używać sprzętu spalinowego, więc wszystkie pompy musiały działać na prąd.