"Litwa - obyczaje i zwyczaje": Spotkanie wiosny (Sterkawimas)

in polish •  10 months ago  (edited)

vilnius039.jpg

UROCZYSTOŚCI WIEJSKIE

Jak wszystkich krajów mieszkańcy, tak i wieśniacy Litewscy mają swoje uroczystości, a temi są: spotkanie wiosny, czyli powitanie bociana (Sterkawimas), Święty Jan albo Kupała, Święty Mateusz w jesieni, albo próba piwa, Dożynki, i t. d. O których tylko mogliśmy się dowiedzieć, damy tu ich opisanie.

SPOTKANIE WIOSNY
(Sterkawimas)

W dzień Zwiastowania Matki Boskiej (Błowieszczius), w którym u nas zaczyna się wiosna; w każdym wieśniaczym domu sporządzają ucztę i spraszają na nią sąsiadów. A więc jest to chodzenie od domu do domu, pijatyka i hulanka. Wchodzeniu to zachować należy, aby nie iść prędko, lecz powolnie, naśladując bociana, i to właśnie nazywa się Sterkawimas, czyli bocianowanie.

Zwyczajnym traktamentem tego dnia jest krupnik, a komu nań nie staje, prosta wódka siwucha i piérogi konopne. Mniej skrupulatni jedzą gotowane pierogi (szałtamosy), nadziane młodziwem, czyli twarogiem skrzepłego mléka świeżo ocielonéj krowy. W tym dniu tyle radośnym z powodu powrótu wiosny, zazwyczaj post mléczny się nie obserwuje.

Powrót wiosny, albo jej spotkanie, nie u samych się tylko Litwinów obchodzi uroczystość ta, jest we zwyczaju u wszystkich prawie narodów. Dajemy tu jej skrócone opisanie, zrobione podobno przez Pana Sniegirewa 86); ile mi wiadomo, jeszcze na język polski tłómaczone nie było.

"Razem z obudzeniem się przyrody ze snu zimy i wstąpieniem słońca w znak Barana; zaczynają się wiosenne uroczystości, przechadzki i gry korowodne (w Rossyi), mające związek z porą roku, klimatem, miejscowością i bytem ruskiego narodu.

Wiosna, równie jak i słońce, nazywa się kraśném. W narzeczach sławiańskich wiosna zowie się jar, gar (wymawia się jar); u Skandynawów var, vor, początek wiosny, w języku Iślandskim, aar, oznacza rok, wiosnę, żniwo. Wyrazy te pochodzeniem i znaczeniem mają podobieństwo z greckim έαρ wiosna, łacińskim ver. Jar w mytologii sławiańskiej bierze się niekiedy za osobę. w Dalmacyi dotąd sławią Jara w czasie weselnych uroczystości, od którego pochodzi i Jaryło. Wyrazy te, jak widać, są jednorodne ze Sławiano-Ruskim Ir, który wydawcy testamentu Włodzimierza Monomacha, poczytują za wyraz Sarmatski, objaśniając go podobieństwem słonecznem i ciepłemi krajami czyli miejscami, gdzie około Pokrowy Matki Boskiej, dzikie ptastwo odlata, a powraca w dzień Zwiastowania. W narzeczach Serbskiém i Bulgarskiém wiosna zowie się prolet, (przelot), w Bośnijskim prolitje, primaletje, a piérwsze trzy wiosenne miesiące: Marzec, Kwiecień i Maj w staroruskim języku proletiem i proletnimi, jakby przed-latem. U Czechów i Słowaków pierwszy dzień Marca, albo Berezola, znanym był pod imieniem Letnice, Zenské Letnicki, zapewne od Sławiańskiej Łetnicy i Lety, Latowy. W narodowym ruskim języku lato, używa się zamiast wiosny.

Co się tycze wyrazu wiosna; napotykamy go w Biblii Sławiańskiej, gdzie opisuje się stan ziemi po potopie. Rejf w słowniku Rossyjskim, słowo wiosna, wy prowadza z Sanskrytskiego Vasunta 87).

Ponieważ Marzec od najdawniejszych czasów, poczytywał się za pierwszy miesiąc świata, a więc i w Rossyi do XV wieku uważano go za pierwszy miesiąc roku zwyczajnego i obchodzono rozmaitemi igrzyskami i uroczystościami. Do tego sama niejako na nowo odrodzona przyroda była powodem. Z nastąpieniem wiosny nastają w Rossyi targi i jarmarki, ożywiające przemysł narodowy i rodzące ściślejsze między ludźmi stosunki. W tę porę, kiedy rolnik zasiewa jury chmiel, warzy też i piwo marcowe, sławione w ruskich przysłowiach i powieściach, a razem obchodzi uroczystość Ład, dwóch pierwiastków świata, urzeczywistnionych w człowieku, gdzie niebo i ziemia uosobiają obie płci, z których jednę wyobraża słońce, a drugą księżyc i ziemia. Ponieważ prosty naród nazywa słońce książęciem (kniaziem), a księżyc, księżną 88); z téj więc przyczyny i nowożeniec u Rusi mianuje się księciem, panna młoda księżną. Sam nawet Kościół 89), przy zaręczynach, daje pierwszemu symbolum słońca, pierścień złoty, a drugiej symbolum księżyca, pierścień srebrny, na znak posłuszeństwa tej ostatniéj pierwszemu, a w czasie ślubu kładnie na ich głowy wieńce, jako symbolum wiecznej zgody.

U Skandynawów, mianowicie u starożytnych Szwedów, początek wiosny, albo Hofudblöt, w pogaństwie był główną uroczystością, szczególniej w Upsalu.

U Czechów, a po części i u Niemców, pierwszy dzień Marca, był miany za pierwszy dzień wiosny i pierwszy świata. Hie wart der erst dag in der welta, podług starego niemieckiego kalendarza. Jak u Persów tak też i u starożytnych Sławian odbywała się uczta oświecona pochodniami i połączona ze składaniem ofiar; w wielu ziemiach sławiańskich, do dziś dnia, podług uwagi Karamzina, zachowały się ślady uroczystości poświęconej czci zmarłych 90), podobnej w części do ruskiej Radunicy 91). Na początku Marca, opiewano zgon zimy, i palono zrobiony ze słomyjej bałwan 92). Ta uroczystość u południowych Szwedów i Gotów, w Szląsku i u Czechów, znajoma jest pod imieniem umorzonej zimy 93), i odnawiającej się wiosny. U ostatnich wiosna, zowie się Marzaną. Ze starożytnego zwyczaju i świadectw obódwu Bielskich (Marcina i Joachima), okazuje się, iż Marzanna była kobietą a bałwan obrazem jej posągu. Lelewel Marzannę ma za roślinę. Długosz porównywa ją z Cererą, matką i boginią płodów ziemi. Wyraz mara, napotyka się w Islandskiéj, Niemieckiej i Sławiano-ruskiej mytologiach. U Islandczyków mara, albo marra, u Anglików Night-Mare, znaczy przywidzenie, starszydło, które dręczy ludzi w czasie snu. W mythach polskich Mara, oznacza także przywidzenie 94), jak to się okazuje z następnego przysłowia:

"Sen mara, Bóg wiara"

albo:

"Miesiąc marzec, zwykł starych straszyć marami 95)."

Na Ukrajnie wiosną (równie jak w Grecyi gr1.jpg dzieci nosząc z drzewa zrobioną jaskułkę, chodzą z nią od domu do domu i sławią przybycie wiosny która w Małorossyi mianuje się Jaria lub Zełenaczką.

U Rusinów jest wspólne z Islandczykami mniemanie, iż wiosną, szczególniej w pierwszy dzień Wielkiejnocy, słońce skacze 96). U pierwszych, dzieci wieśniaków śpiewają słońcu:

"Słoneczko, wiadreczko 97),
Spójrz w okieneczko!
Twoje dzieci płaczą,
Sér dłubią,
Psóm rzucają,
Psy nie jedzą,
Kury nie zobią."


/86/ Moskowskije wiedomosti 1838 r. N. 19, str. 158.

/87/ W Litwie lato zowie się Wasara, a wiosna, Pawasara, jakby przed-lato oznacza.

/88/ Znajome są z klechd Litewskich, miłostki Księżyca ze Słońcem (zobacz Nurbutta Dzieje Starożytne narodu Litewskiego T. 1). W Mytologii Litewskiej Księżyc (Mienesis, Menu), uważa się za mężczyznę, a Słońce (Saule), za kobiétę. Starożytnych pieśni o słońcu i księżycu w moim zbiorze kilkanaście posiadam.

/89/ Ma się rozumieć Wschodni.

/90/ Ta uroczystość znajomą jest i w Litwie pod rozmaitemi nazwaniami. Pominiektaj, Dziady, Mirsztimum, Katgas i t. d. , ale się ona u nas odbywa nie w Marcu lecz w Październiku 28 dnia v. s. t. j. w dzień uroczystości Symona i Judy Apostołów.

/91/ Cóś podobnego do żmudzkiej Kuniszki (zob. Wspomnienia Zmudzi), która zowie się i Raudą.

/92/ Ten zwyczaj, zachowuje się u nas w Popielcu.

/93/ P. K. Wł. Wojcicki, uroczystość tę zowie Pamiątką topienia śmierci. Dajemy tu jej opisanie wzięte z Muzeum Domowego 1855 r. str. 74.

"Piérwszy Długosz podaje jako pamiątkę burzenia bałwanów za Mieczysława 1-go, a zaszczepienia Chrystyanizmu w Polsce, zwyczaj naszych wieśniaków ubierania bałwana ze słomy, lub grochowin, obwożenia takowego po siołach, w końcu topienia lub spalenia."

Jaśniejszą i dokładniejszą w tem względzie podaje wiadomość Marcin Bielski (Kronika Marcina Bielskiego, Ed. I Warsz r. 1764, str. 54).

"Za méj też jeszcze pamięci był ten obyczaj u nas po wsiach, iż na białą niedzielę po poście, topili bałwan jeden ubrawszy snop konopi, albo słomy w odzienie człowiecze, który wszystka wieś prowadziła gdzie najbliżej było jakie jezioro albo kałuża; tamże zebrawszy z niego odzienie wzrucili do wody, śpiéwając żałobliwie.

Śmierć się wije po płotu,
Szukający kłopotu etc. -

Potem co najprędzej do domu od tego miejsca hieżeli, a który, albo która się natenczas powaliła, albo powalił, wróżbę tę mieli, iż tego roku umrze." Błażowski w tłómaczeniu Kromera (Marcina Kromera kronika, przekład M. Błażowskiego str. 45, Ed roku 1611 w Krak. w Drukar. M. Loba) powtarza tylko podanie Długosza.

"Same te słowa piosnki przytoczone przez Bielskiego, śmierć się wije po płotu i t. d. wskazują, że obrządek ten nie był pamiątką topienia bałwanów, ale dawnym sławiańskim zabytkiem. Znajdujemy go u wszystkich ludów Sławiańskich.

Słowianie Niemcy w dniu 1-go Marca, wynosili ze wsi zrobionego ze słomy bałwana, który śmierć wyobrażał, palili go lub wrzucali w rzekę, śpiewając pieśni na pochwałę lata. W Czechach dzieci ciągnąc takowego bałwana, śpiewali:

Giż nesem smert ze wsy,
Nowe leto do wsy,
Witaj leto libezne,
Obliczko zełene (*)

(*) "Obilie" w języku Czeskim znaczy zboże, w rossyjskim obfitość, urodzaj.

Już niesiem śmierć ze wsi
Nowe lato do wsi,
Witaj lato ulubione,
Witaj zbożko (zboże) zielone.

Oparty na tych dowodach sławny Karamzin, wśpiera nasze zdanie, okazując błąd Długosza.

Etymologija tego wyrazu od maru, mrzeć, także toż samo poświadcza.

W Podlasiu, w powiatach zamieszkałych przez wiesniaków Grecko-Unickiego wyznania u Rusinów, przy końcu zapust, to jest: w środę popielcową, uwiązawszy z grochowin bałwan, ubierają go w odzienie ludzkie. Takowy na wózku o dwóch kołkach obwożą po wsi, wstępując od chaty do chaty. Zebrane grono młodzieży, które towarzyszy temu bałwanowi, przebrane jest najdziwaczniej. Dziewczęta ubierają się pospolicie za cyganki, niosąc na ręku i plecach dzieci przystrojone ze słomy lub grochowin. Chłopcy przebierają się już za Cyganów, już za ubogich dziadów. W pośród tego grona są wyznaczeni co noszą garnki z popiołem; drudzy na długim kiju pończochy, podobnież popiołem wypełnione. To całe zgromadzenie młodzieży wiejskiej, przechodzi kolejno domówstwa sielskie. Przyszedłszy przed którą chatę, zostawiają z wózkiem posąg, a sami tłumnie wchodzą do izby. Tam się gospodarstwu kłaniają i proszą o podarek. Jeżeliby przypadkiem nie otrzymali żadnego daru; występują ci co mają pończochy z popiołem, i gospodarstwo uderzając po głowach, obficie zasypują popiołem. Lecz nie dosyć na tém, z wrzaskami porywają przygotowany spory garnek pełen popiołu, uderzają nim o stół, tłuką i całą świetlicę nieprzejrzanym tumanem kurzu zasypują. Jeżeli gospodarstwo przyjmie ich uprzejmie, co prawie zawsze się zdarza, i da z ochotą jaki podarek, po złożeniu dziękczynień za dobre przyjęcie, uderzają ich tyl ko pończochą z popiołem po głowach. Tak obszedłszy wieś całą, wieziony bałwan, zdjąwszy z niego odzienie, topią w kałuży, lub bagnie gdyby tego nie było w pobliskości, zapalają go i przez płomień pożerający posąg z okrzykami skaczą."

(Skrócenie z Wojcickiego)

/94/ W Litwie zowie się Wajdintoja. _

/95/ W Polsce to przysłowie ma inne znaczenie, a nie to, jak się szanownemu Sławianofilowi zdaje. Marzec straszy starych ludzi marami, to jest śmiercią, nie zaś przywidzeniami, bo mary, w tym razie, oznaczają nosidtła kościelne, na których zmarłych niosą na mogiłę.

/96/ To zjawisko nasz lud mniema być urzeczywistnione w wigiliją, lub w sam dzień Ś. Jana Chrzciciela.

/97/
rus.jpg


Poprzednia część: Ubiory
Następna część: Święty Jan Chrzciciel albo Kupało


Kilka słów o projekcie Skryptorium

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!