Upolityczniony Kościół

in polish •  last month


Post ten, jest kontynuacją dwóch poprzednich, gdzie w pierwszym stwierdziłem iż WOŚP to swego rodzaju świeckie święto, mające za zadanie wspieranie w wojnie cywilizacyjnej ideologi laickiego państwa. W drugim zaś wskazałem, że śmierć Adamowicza na jednym z koncertów WOŚPu, została natychmiast, brutalnie i bez skrupułów wykorzystana do sztucznej kreacji męczennika i bohatera w tejże wojnie. Pod ostatnim postem spotkałem się z odpowiedzią od @hallmann i @ciekawski że to tylko zwykła codzienna, bagienna wojenka PO-PiSowa. Chciałbym tu jeszcze podkreślić, że rozumiejąc takie spojrzenia na te wydarzenia uważam je za niebezpiecznie powierzchniowe. Owszem, zapewne najbardziej widoczni aktorzy tych wydarzeń robią to co robią ze względów partykularnych bagiennych interesów, jednakże, chociaż nazwiecie mnie może wyznawcą spiskowych teorii, nie wierzę aby spór polityczny w Polsce był pozbawiony zewnętrznych potężnych inspiracji. Co więcej, może i polska polityka to bagno, ale uważam że odbieranie jej aktorom rozumu jest nieuprawnione. Wojna jaka się w PL toczy nie jest ani logiczna, ani sensowna, ani zyskowna. Politycy znacznie więcej by dla siebie zyskali współpracując ponad naszymi głowami, nawet udając ostry spór, ale nie prowadząc jednak wojny na wyniszczenie. Jak słusznie zauważył @hallmann trudniej pokonać wroga który walczy z pobudek ideowych, uważam, że chociaż w większości żołnierze w tej wojnie nie mają takich pobudek, to "generalicji" ma.
Wszystkie te wydarzenia w zasadzie nie wzbudziły by we mnie większych emocji, jako że dawno pogodziłem się z nieuchronną, czasową klęską cywilizacji Łacińskiej, gdyby nie hmm zdrada jakiej w tej bitwie dopuścili się członkowie "strony" z którą się utożsamiam... Ten post, wbrew być może temu co oczekujecie, nie będzie o Świeckim Kościele, ale o moim, o Kościele Katolickim, który wsparł swoich wrogów.

Spór o Inwestyturę

Jak prawdopodobnie wiecie czy to z własnego zainteresowania światem, czy chociaż z lekcji historii w szkole, powiązania między religią a władzą zawsze były bardzo silne. Wynika to choćby z tego że religia jest bardzo ważna dla ludzi, dlatego w sposób naturalny kapłani mają pewną władzę nad społeczeństwem, to zaś daje im możliwość wpływania lub dogadywania się z władzą świecką. Nieraz też w historii ludzi władze te się ze sobą łączyły stając się jednością, gdzie władcy stawali się albo najwyższymi kapłanami, albo wręcz bogami. Katolicyzm na tym tle jest wyjątkowy, bowiem od początku, o ile naśladował swojego założyciela, mistrza, najwyższego Kapłana - Chrystusa, dążył do rozdzielenia władzy świeckiej od władzy duchowej. Wielu, w tym ja, uważa że to tylko dzięki katolickiej wierze, Europa może dziś cieszyć się rozdziałem Kościoła od Państwa. Skąd jednak ten rozdział w ogóle się bierze? Otóż Katolicy wierzą, że po tym życiu czeka ich następne, wierzą że to nie tutaj jest ich skarb, ale w Niebie. Zatem wierzą również, że tak jak istnieją instytucje które powinny organizować życie na ziemi, tak Kościół ma zgoła inne zdanie - ma dbać o to byśmy swoją ziemską pielgrzymkę szczęśliwie zakończyli w Niebie. To zadanie jednak wymaga od Kościoła posiadania siły, która umożliwiłaby niezależność Kościoła od władzy świeckiej. Spór o Inwestyturę, o którym z pewnością słyszeliście, właśnie mniej więcej tego dotyczył, a więc aby Kościół nie był podporządkowany władzy świeckich władców, ale żeby to Kościół miał władze, która pozwalałaby po pierwsze krytykować i wypominać grzechy władców, ale jednocześnie uwalniać poddanych od władzy niegodziwych królów, którzy swoich i nie swoich poddanych swoim działaniem prowadzili do zatracenia ich dusz. Problem w tym, że władza świecka nie chciała mieć nad sobą zwierzchności, oraz w tym że taka władza chociaż intencjonalnie słuszna, to dawała wielkie pole do nadużyć ludzi słabych i grzesznych którzy byli wewnątrz instytucji Kościelnych. Nie chcę tu zajmować zbyt dużo miejsca na historię, a jedynie wskazać na czym polega problem z prawdziwym rozdziałem Kościoła i Państwa. Żeby ten rozdział był prawdziwy nie tylko władze kościelne nie powinny zajmować się obszarami władzy świeckiej, ale też władze świeckie nie powinny wchodzić w obszar który przynależy Kościołowi (a więc troska o zbawienie duszy czy bardziej ogólnie sfera religijna). Taki rozdział jest trudny do utrzymania ze względu na konieczność utrzymywania pewnej równowagi sił. Ta równowaga została dawno temu obalona i Kościół Katolicki jest znacznie słabszy od władzy świeckiej. Warto tu też nadmienić, że najwięksi przeciwnicy KK nieraz krzyczący o rozdziale i o tym że KK miesza się do polityki, tak naprawdę nie chce rozdziału, ale chce przejąć, lub przynajmniej zniszczyć wpływ KK w jej obszarze oddziaływania.
Kościołem rządzą ludzie, a ludzie mają swoje słabości, zwłaszcza do ziemskich dóbr, dlatego współczesny KK bardzo często zamiast w niesprzyjających warunkach walczyć o swoją niezależność i głosić swoją naukę idzie na ustępstwa wobec władzy świeckiej, czy to służąc jej czy to siedząc cicho gdy powinna wołać...

Kościół się miesza

Wielokrotnie słyszę od różnych przeciwników KK że się "miesza do polityki", najczęściej słychać to wtedy gdy jak rzadko wyrazi stanowisko zgodne ze swoją nauką, które nie podoba się "lewakom". Dziś najczęściej są to tematy związane z aborcją, eutanazją, badaniami budzącymi etyczne wątpliwości, in-vitro, homoseksualizm, gender. Czyli te obszary które są współcześnie najgorętszymi frontami starcia cywilizacji. Oczywiście zarzut "mieszania się" jest kompletnie absurdalny, jest jedynie pałką do okładania przeciwnika i to (co mnie trochę dziwi) skuteczną. Z jakiegoś powodu Kościół boi się tego oskarżenia. Być może ten strach związany jest z nieczystym sumieniem, z tym że faktycznie hierarchowie mieszają się do polityki sprzeniewierzając się nauce Chrystusa. Gdzie to mieszanie się naprawdę występuje? Nie w nauczaniu, nie w obronie stanowiska które jest zgodne z nauczaniem, nie gdy troszczy się o zbawienie dusz ludzkich, ale w miejscach gdzie dogadują się z władzę w temacie finansowania, gdzie prowadzą interesy ekonomiczne (jak choćby słynna "Nycz Tower"), gdzie wchodzą w polityczne układy chroniące wzajemnie polityków i hierarchów... Musimy jednak pamiętać, że to mieszanie się wypływa ze słabości KK, że nie powoduje ono w rzeczywistości wzrostu wpływów tej instytucji, ale wręcz przeciwnie, ono wzmacnia polityków, którzy otrzymują lepsze narzędzia do sterowania ludźmi, a przede wszystkim zabezpieczają się przed krytyką, która mogłaby im zaszkodzić. Kościół nie zyskuje nic, zyskują natomiast personalnie konkretni kapłani. Dlatego raczej rzadko spotyka się krytykę takiego mieszania się, no chyba że patologie z tego wynikające urosną na tyle, że można przez ich ujawnienie osłabić jeszcze bardziej całą instytucję.

Niegodny pochówek

Po śmierci Adamowicza mieliśmy do czynienia jednym z takich właśnie aktów mieszania się KK do polityki. I to muszę powiedzieć wyjątkowo ohydnym, który nie mogę nazwać inaczej jak zdradą hierarchów. Oto bowiem człowiek, który przez swoje polityczne życie głosił otwarcie i bardzo głośno poglądy skrajnie sprzeczne z nauką Kościoła, można powiedzieć że wręcz zwalczał naukę KK właśnie w obrębie dziś najbardziej gorącym, a więc gender, aborcja, in-vitro, nagle dla Kościoła stał się niemal świętym. Widzieliśmy, jak KK dobrotliwie zapomniał o głoszonych przez Adamowicza poglądach i nie tylko je wybaczył dopuszczając do katolickiego pogrzebu wbrew przepisom prawa kanonicznego, ale wyprawił mu pogrzeb, jak gdyby ten człowiek był wielce dla nas, dla katolików zasłużonym. Wspaniały pogrzeb z Mszą Świętą i chowanie tego człowieka w bazylice nie tylko było jak splunięcie na swoich wiernych, na naukę którą Kościół powinien głosić, ale i był jakimś dziwacznym aktem która obawiam się był wręcz profanacją świątyni... Nie tylko z honorami chowano człowieka który swoimi głoszonymi poglądami jasno pokazywał gdzie ma Kościół, ale uhonorowano innych jawnych przeciwników KK, a nawet pozwolono by ci jawnogrzesznicy przyjmowali Komunię Świętą. Jakby jeszcze tego było mało, dopuszczono do złamania przepisów kościelnych zezwalając na modlitwę w czasie Mszy Świętej niechrześcijanom... I może najmniej znaczący cios, ale jakże wyraźnie pokazujący zaangażowanie polityczne tego pogrzebu: upokorzenie państwa Polskiego, poprzez usadzenie najwyższego przedstawiciela władzy państwowej w piątym rzędzie. To proboszcz jest gospodarzem miejsca i to on ma ostatnie słowo co do przebiegu Mszy i wszystkich dotyczących niej wydarzeń, nie ma więc znaczenia co chciała czy czego nie chciała rodzina Adamowicza. Kościół Katolicki w Gdańsku bardzo mocno wmieszał się w politykę i do tego stanął w niej po stronie która ten Kościół zwalcza, po stronie Cywilizacji laickiej, która wyrosła na walce z KK. Niezwykle smutny i bolesny dla mnie cios. Najśmieszniejsza w tym opowieść proboszcza bazyliki, który opowiada jaka to ważna była ona dla Adamowicza, bo zasponsorował złotą gwiazdę... tak, to własnie pokazuje źródło upolitycznienia współczesnego Kościoła. Od nauki, od wiary, od Boga ważniejsza jest mamona, ważniejsze jest ufundowanie nowych dekoracji...

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Bardzo ciekawe spojrzenie na rozdział kościoła od państwa. Coś w tym jest, że niektórym którym zależy na takim rozdziale zależy tak naprawdę na umniejszeniu siły kościoła, a nie na samym rozdziale jako takim. Choć na pewno nie wszystkim. Ciekawy ten trzeci wpis.

Z mojej strony znów pytanie, znów trochę nie na temat przewodni. Pisałeś, że:

[...] słyszę od różnych przeciwników KK że się "miesza do polityki", najczęściej słychać to wtedy gdy jak rzadko wyrazi stanowisko zgodne ze swoją nauką, które nie podoba się "lewakom". Dziś najczęściej są to tematy związane z aborcją, eutanazją, badaniami budzącymi etyczne wątpliwości, in-vitro, homoseksualizm, gender

Wszystko jasne, tylko w jaki sposób stanowisko kościoła może być jasno niezgodne z gender, czyli płcią kulturową? Nie podważam tego stwierdzenia ale poważnie zastanawiam się na głos, która z doktryn KK stoi w mocnej i jasnej opozycji do gender? Wydaje się to oczywiste, że przecież "gender" to przeciwieństwo KK. Tylko czy sama idea płci społecznej stoi jakoś w przeciwności do KK?

·

Tak stoi. Genderyzm oznacza walkę z płcią biologiczną i z tradycyjną rodziną. Po za tym to jeden z elementów szeroko zakrojonej inżynierii społecznej.

Co mówi geneder, że płeć jest w większej mierze konstruktem społecznym niż biologicznym. A zatem jeśli nie będziemy "narzucać" płci poprzez wychowanie, ludzie będą "wolni" i będą mogli sami wybrać płeć.

"Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: 7 dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę 8 i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem".

KK uważa że człowiek został stworzony jako mężczyzna i kobieta, różnice wynikają z Bożego planu, a więc są dobre. Dzięki tym różnicom, poprzez małżeństwo może dwójka ludzi stać się jednością bardziej pełną niż jako jednostka czy to męska czy żeńska. Teoria Gender ma swoje źródła w wierze że człowiek jest sam swoim panem i jest samowystarczalny, pełny i doskonały, że to co go ogranicza i ewentualnie psuje pochodzi z zewnątrz. Gender to tylko objaw, to tylko nowy front tego samego sporu. Spór jest taki: Bóg jest Panem czy człowiek? :) Dlatego właśnie ta cywilizacja jest cywilizacją zaprzeczenia. Niszczy wszystko i zaprzecza wszystkiemu co odziedziczyliśmy po przodkach, bo wszystko uważa za spuściznę które nas ludzi krępuje i nie pozwala być w pełni wolnymi, w pełni Panami. Nie ma trwałych wartości. To jest permanentna rewolucja która obala kolejne wyimaginowane opresje. Dziś tą opresją jest płeć, rodzina, odpowiedzialność za potomstwo, odpowiedzialność za ludzi chorych i starych.

·
·

Rzeczywiście, taki ideologiczny genderyzm nie idzie tutaj w parze z nauczaniem KK. Rozmyślałem też o gender samym w sobie, czyli idei płci społecznej, bez ideologii. Ona chyba nie byłaby sprzeczna, o ile mówilibyśmy o samym zaakceptowaniu że taka płeć istnieje, bez ideologii którą potocznie można nazwać "możesz wybrać sobie płeć". Bo przecież akceptujemy to, że istnieje płeć genetyczna, hormonalna, gonadalna. To nauka. Tak samo teoretycznie można zaakceptować że istnieje zbiór zachowań typowych dla mężczyzn w danej kulturze, bez twierdzenia, że taka płeć społeczna jest ponad płcią genetyczną i somatyczną. Aczkolwiek wiem, że ciężko pewnie o oddzielenie pojęcia płci społecznej od różnych ideologii. Dlatego też rozmowa o tym jest trudna, bo różne rzeczy można mieć na myśli mówiąc "gender". Do tego jeśli dobrze kojarzę wielu badaczom tego tematu udowodniono pobudki ideologiczne, co utrudniło analizowanie tego pojęcia w oderwaniu od dyskusji na temat ideologii o których piszesz.

·
·
·

Uważam, że jest dość oczywiste iż pewne aspekty dotyczące identyfikacji płciowej wynikają z kultury, ze społecznych wzorców. Jednakże te które wynikają w większym stopniu z kultury niż z czegoś innego są mało znaczącymi aspektami życia. Jako przykład mógłbym podać iż jeszcze nie dawno kobiecie nie wypadało nosić spodni, albo krótkich włosów, było to niekobiece, tak samo w drugą stronę, nie męskie jest noszenie sukienki przez faceta, ale co ze Szkotami? Co z ludem starożytnej Grecji czy Rzymu, a nawet z księżmi czy zakonnikami? Normy w tym obszarze są kulturowe. I one podlegają zmianom bo nie wynikają z trwałych różnic. Jednakże te ważniejsze aspekty różniące mężczyznę i kobietę, a które gender neguje wynikają z natury. I tak takim podstawowym podziałem wynikającym z natury, który kultura jedynie wzmacnia i zabezpiecza jest rola kobiety jako matki, która rodzi i we wczesnych latach życia opiekuje się dzieckiem, natomiast mężczyzna dba o bezpieczeństwo rodziny a w wychowaniu większą rolę odgrywa w późniejszych latach. Źródło podziału ról w tym zakresie wynika z biologii, z natury, bo to kobieta rodzi, kobieta karmi swoją piersią. Gender to jak dla mnie w szaleńczy sposób kwestionuje.

Posted using Partiko Android

·

Masę tu nieścisłości.
A, które przykazanie jest sprzeczne z in-vitro? Kościół zwalcza to jak grzech najgorszy jednocześnie na ołtarz wynosząc kobietę, która poczęła dziecko bez udziału mężczyzny...

·
·

Po pierwsze "nie zabijaj". Po drugie, ale to bardziej w kierunku lekarzy i badaczy "Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną". Można też tu dodać "Szanuj ojca swego i matkę swoją", no i oczywiście przykazanie miłości.
In-Vitro wiąże się z wywalaniem do śmieci, lub mrożeniem zarodków. Wiąże się z eugeniką. Wiąże się z przemianą aktu miłości w akt produkcji.

Czy mógłbyś wskazać tę masę nieścisłości poza wskazanym In-Vitro?

!tip 0.2 hide

Zrobiłeś, moim skromnym zdaniem, złe założenie. Polega ono na tym, że identyfikujesz (stawiasz znak równości) między członkami KEP a Kościołem Katolickim. Chciałbym Cię wyprowadzić z tego błędu. KEP to wyznawcy świętego Spokoja, on jest ich głównym bożkiem. Cała reszta z tego wynika. Kiedyś hrabia Badeni (przy okazji był duchownym, w zakonie św. Dominika) słusznie zauważył, że w Polsce pospólstwo przebrało się w purpurę i udaje.