W wieku 45 lat padł Sudan - najbardziej znany kawaler Tindera i ostatni męski przedstawiciel swojego podgatunku

in polish •  last year  (edited)

Kilkanaście dni temu świat obiegła bardzo smutna wiadomość. 19 marca Sudan został poddany eutanazji. Od dawna miał już problemy ze stawami i mięśniami, a zwyrodnienie postępowało dość szybko. Dodatkowo pod koniec 2017 roku zranił się w prawą nogę, co wywołało poważną infekcję, której nie dało się wyleczyć i w rezultacie od dwóch miesięcy Sudan nie był w stanie nawet samodzielnie wstać z miejsca. Ostatnie godziny jego życia to niewyobrażalne cierpienie - opiekunom nie pozostała już żadna inna decyzja.


Nagrobek Sudana, Ol Pejeta Conservancy, Facebook

Uczcijmy chwilą ciszy ostatniego męskiego osobnika nosorożców północnych. Przed wami smutna historia końca tego podgatunku.


Grafika pamiątkowa, Ol Pejeta Conservancy, Facebook

1975

Wg Businessinnsider.com cena jednego grama sproszkowanego rogu nosorożca na czarnym rynku to około $110, czyli dwa razy więcej niż za złoto. Kłusownicy skutecznie wybijają kolejne stworzenia, bo, niestety, chętnych na kupno “magicznego” specyfiku na każdą dolegliwość nie ubywa.


Nosorożec północny na wolności w 1920 roku

Na początku lat siedemdziesiątych populacja nosorożców północnych wynosiła około 500-750 osobników. Jeszcze 15 lat wcześniej było ich ponad dwa tysiące. Zwierzęta te do tej pory od lat czterdziestych były sprowadzane z Afryki do ogrodów zoologicznych głównie w celach rozrywkowych. Jedenaście nosorożców północnych zostało rozrzuconych po całym świecie:

  • samiec Tofacha i samica Chloe w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (Zoo w Al-Ajn i Zoo w Antwerpii),
  • samiec Ben i samica Nasina w Wielkiej Brytanii (Zoo w Londynie oraz Knowsley Safari Park),
  • samiec Bill (padł w 1975) oraz samice Lucy i Dinka w Stanach Zjednoczonych (świeżo przeniesione do San Diego Zoo Safari Park z Zoo w Waszyngtonie i Zoo w Saint Louis),
  • 2 bezimienne nosorożce (samiec i samica) w Arabii Saudyjskiej (Zoo w Rijadzie),
  • bezimienny samiec i samiec Angalifu w Sudanie (Zoo w Chartum).

Ówczesny dyrektor czechosłowackiego ogrodu zoologicznego Dvůr Králové - Josef Vágner - miał w swojej głowie ambitny plan rozbudowy ośrodka poprzez sprowadzenie zwierząt afrykańskich, w tym właśnie, między innymi, nosorożce północne. Do tego zadania w lutym 1975 roku wynajął traperów z cyrku Chipperfield, którzy w Sudanie (teren późniejszego Parku Narodowego Shambe) schwytali sześć okazów - dwóch samców i cztery samice. Wśród nich był właśnie dwuletni Sudan, bohater tego posta.

Akcja ta została mocno skrytykowana przez ekologów i inne organizacje związane ze zwierzętami. Młode nosorożce musiały być na siłę oddzielone od stada i schwytane na lassa - ważniejsze było samo złapanie niż bezpieczeństwo zwierząt.

Prawda jest jednak taka, że była to chyba największa zoologiczna akcja w historii, ponieważ Josef Vágner przetransportował z Afryki około trzy tysiące dużych ssaków, z czego aż dwa tysiące było do jego ogrodu. Być może w ten sposób wielu z nich uratował życie.


Nosorożec północny w Zoo Dvůr Králové, Wikimedia Commons

1980

Nosorożce północne zostały całkowicie wybite na terenach Ugandy i Sudanu. Pozostało jedynie kilkanaście osobników w Parku Narodowym Garamba w Zairze (późniejsza Demokratyczna Republika Kongo).

W Czechosłowacji przez pierwsze dwa lata wszystkie nosorożce były trzymane razem. W sierpniu 1977 roku sprowadzono samicę Nasimę, która zaszła w ciążę jeszcze w San Diego z nosorożcem południowym. W tym samym roku urodziła się samica Nasi - hybryda dwóch podgatunków.

Nosorożce miały swoje określone rutyny, które miały prowadzić do zwiększenia liczby zapłodnień. Samce były trzymane osobno, natomiast wszystkim samicom połączono boksy, aby przebywały ze sobą. W zależności od pory roku zwierzęta były wypuszczane od kilku do kilkunastu godzin na dobę - wszystkie samice oraz jeden samiec na zmianę. Dzięki temu w 1980 roku pojawił się na świecie drugi młody nosorożec i jego matką była ponownie Nasima. Tym razem był to już północny czystej krwi - samiec Suni - jego ojcem był Saut.

To był prawdopodobnie pierwszy raz, gdy liczba nosorożców północnych w “niewoli” mogła być podobna do tej na wolności. Tych pierwszych było piętnaście:

  • samica Chloe w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (Zoo w Antwerpii),
  • samiec Ben w Wielkiej Brytanii (Zoo w Londynie),
  • samica Dinka w Stanach Zjednoczonych (San Diego Zoo Safari Park),
  • 2 bezimienne nosorożce (samiec i samica) w Arabii Saudyjskiej (Zoo w Rijadzie),
  • samce Sudan, Saut i Suni oraz samice Nasima, Nadi, Nesari, Nuri, Nola i Nasi w Czechosłowacji (Zoo Dvůr Králové),
  • samiec Angalifu w Sudanie (Zoo w Chartum).


Samica Nola w San Diego Zoo Safari Park, Wikimedia Commons

1990

Liczba nosorożców północnych na wolności wciąż malała. W 1982 roku do Parku Narodowego Garamba przyjechała badaczka Kes Hillman Smith, która skupiła się na identyfikowaniu, monitorowaniu i ochronie pozostałych przy życiu nosorożców, dzięki czemu ich liczba w środowisku naturalnym zaczęła się powoli zwiększać, chociaż w 1984 roku doliczono się zaledwie 15 z nich.

Tymczasem w Zoo Dvůr Králové wciąż trwały próby rozmnożenia. Do płodnych samców dołączył dojrzały już Suni oraz później, sprowadzony z Londynu - Ben. Niestety w styczniu 1982 roku w wyniku wypadku padła samica Nuri, mając ledwo pięć lat. Próby aktywności seksualnej różnego rodzaju przejawiało 8 z 10 nosorożców, czyli wszystkie poza dwoma samicami - Nadi i Nasi. Dzięki samicy Nasimie, zresztą ponownie, ale tym razem z Sudanem w roli ojca, na świat przyszły dwie samice nosorożców północnych: Nabire w listopadzie 1983 i Najin w lipcu 1989.

Dla Josefa Vágnera i jego działalności problemem okazały się władze komunistyczne - dzięki swoim akcjom stał się popularną osobą oraz zdobywcą wielu nagród, co nie było mile widziane. Przez lata dokuczano mu i straszono, nawet dokonano egzekucji stada ponad czterdziestu żyraf. W końcu w 1983 roku Vágner zrezygnował z funkcji dyrektora ogrodu zoologicznego.

W San Diego dokonano dokładnej analizy kodu genetycznego nosorożców północnych i południowych. Wynik badania okazał się kontrowersyjny, bowiem odmienności dwóch podgatunków wskazywały na rozdzielenie przez przynajmniej milion lat i były na tyle duże, aby nazwać je dwoma osobnymi gatunkami. Nie zostało to jednak powszechnie zaakceptowane przez innych naukowców.

W 1986 roku w Zoo Dvůr Králové doszło do spotkania Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, podczas którego dyskutowano nad możliwymi sposobami ocalenia nosorożców północnych i planu na dalsze lata.

Część zwierząt postanowiono przenieść do San Diego Zoo Safari Park, gdzie być może w innych warunkach będą w stanie się rozmnażać. Z Zoo Dvůr Králové trafił tam samiec Saut oraz samice Nola i Nadi, natomiast z Zoo w Chartum samiec Angalifu.

W “niewoli” przebywało trzynaście osobników, teraz już tylko w dwóch placówkach.

Zoo Dvůr Králové:

  • samce: Sudan, Suni i od sierpnia 1986 Ben (z Zoo w Londynie, padł w 1990 roku),
  • samice: Nasima, Nesari, Nasi, Nabire i Najin.

San Diego Zoo Safari Park:

  • samce: od października 1989 Saut (z Zoo Dvůr Králové) i od sierpnia 1990 Angalifu (z Zoo w Chartum),
  • samice Dinka oraz od października Nola i Nadi (z Zoo Dvůr Králové).


Samiec Suni i samica Nabire w Zoo Dvůr Králové

2000

Dzięki opiece i zaangażowaniu badaczki Kes Hillman Smith liczba nosorożców północnych na wolności zaczęła powoli rosnąć - w 1995 roku było ich już nawet 35 i wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Niestety w Zairze wybuchły dwie wojny domowe i nikt się zbytnio nie przejmował losem zwierząt. Nie było nad tym żadnej kontroli i ucierpiało wiele różnych gatunków, w tym także nosorożce.

W San Diego i w Dvůr Králové wciąż trwają próby.

Nasima zachodzi ponownie w ciążę z Sudanem, jednakże w lipcu 1991 roku mała samica nosorożca rodzi się przedwcześnie i pada tego samego dnia. Rok później w wieku 27 lat pada sama Nasima, jedyna i czterokrotna matka nie na wolności.

Po kilku podejściach Angalifu do Noli okazało się, że samica jest już za stara na rozmnażanie. Od samca pobierano nasienie, którym próbowano zapładniać inne samice, jednakże nie odnotowano żadnego sukcesu. Każdy nosorożec był stymulowany hormonalnie i otrzymywał odpowiednie diety wzbogacone w zestawy witamin, ale efekt pojawił się dopiero po kilku latach. W końcu dochodzi do zapłodnienia samicy Najin przez samca Sauta, który powrócił z San Diego, i w ten sposób w czerwcu 2000 roku rodzi się milenijne młode - samica Fatu, trzecie pokolenie w “niewoli”.

Jedenaście zwierząt pozostawało w dwóch placówkach:

  • Zoo Dvůr Králové: samce Sudan, Suni i od 1998 Saut (wrócił z San Diego Zoo Safari Park) oraz samice Nesari, Nasi, Nabire, Najin i Fatu.
  • San Diego Zoo Safari Park: samiec Angalifu oraz samice Nola i Nadi.


Samiec Angalifu w San Diego Zoo Safari Park

2010

Czas bezprawia w Afryce środkowej był zgubny dla nosorożców. W 2003 roku Hillman Smith doliczyła się 30 osobników, rok później było już ich tylko 15, a na początku 2005 roku na wolności pozostało jedynie 5 nosorożców północnych. Ol Pejeta Conservancy w Kenii zostało wyznaczone jako miejsce przeniesienia zwierząt i specjalnie do tego przygotowano ochronę i wyszkolono personel. Jednakże nigdy nie otrzymano zgody na schwytanie i przetransportowanie nosorożców do innego państwa. Pod koniec 2005 roku znaleziono już tylko czterech osobników - dwóch samców i dwie samice - i to była ostatnia potwierdzona obserwacja tego podgatunku. W 2008 roku po intensywnych poszukiwaniach zarówno na ziemi jak i z powietrza udało się znaleźć jedynie jedne resztki zwłok.

Milenijna Fatu pozostaje ostatnim urodzonym nosorożcem północnym w ogóle. Kolejne zwierzęta zaczęły padać ze starości lub z powodu chorób: samiec Saut w sierpniu 2006 w wieku 33 lat, samica Nadi w maju 2007 w wieku 35 lat i samica Nasi w lipcu 2007 w wieku 29 lat. Nie udają się kolejne próby inseminacji i in-vitro. W 2008 roku doszło do spotkania wielu organizacji i specjalistów w celu ustalenia dalszych kroków do ocalenia podgatunku. Podjęto decyzję o przeniesieniu płodnych zwierząt do Ol Pejeta Conservancy, gdzie w środowisku naturalnym być może organizmy nosorożców będą inaczej reagować. W 2009 roku przetransportowano dwóch samców (Sudan i Suni) oraz dwie samice (Najin i Fatu) do specjalnie przygotowanego i chronionego rezerwatu w Kenii.

Ze względu na swój wiek oraz dalsze badania i pobieranie materiałów genetycznych w Czechach pozostały samice Nesari i Nabire, a w San Diego samiec Angalifu i samica Nola.

Łącznie osiem ostatnich nosorożców północnych.


Sudan ze swoim ochroniarzem w Ol Pejeta Conservancy

2015

Pomimo bardzo dobrej adaptacji do nowych warunków, nosorożce nie były skore do kopulacji. Nasienie Sudana było średniej jakości ze względu na wiek zwierzęcia. Okazało się także, że macica Fatu została zniszczona przez poważną infekcję, a z kolei Najin z uszkodzonymi ścięgnami Achillesa nie była w stanie utrzymać samca podczas krycia lub nosić późniejszej ewentualnej ciąży. Suni padł ze starości w październiku 2014 roku.

Nosorożce pozostawione w Czechach i w San Diego też kończyły swoje życia. Nesari w maju 2011, Angalifu w grudniu 2014, Nabire w lipcu 2015 i Nola w listopadzie 2015.

Po padnięciu Nabire pobrano z jej organizmu narządy, z których we włoskim laboratorium udało się uzyskać dwie komórki jajowe. Jednakże bez konsultacji z Zoo Dvůr Králové do zabiegów użyto nasienia nosorożców południowych, więc było to straszne marnotrawstwo.


Sudan z aktorką Nagris Fakhri w ramach kampanii Make It Kenya

2017

Na całym świecie pozostały zatem jedynie trzy osobniki bez możliwości naturalnego rozmnażania. Od lat osiemdziesiątych w San Diego zamrażano materiały genetyczne różnych zwierząt, w tym 12 próbek od 8 różnych niespokrewnionych nosorożców północnych. Powstał specjalny plan, którego celem są zapłodnienia in-vitro i użycie samic nosorożców południowych jako surogatek.

W tym przypadku jedynym rozwiązaniem jest dalsze zbieranie materiałów genetycznych oraz próba sztucznego zapładniania. Do tego są jednak wymagane ogromne fundusze, które wcale nie jest łatwo zebrać. Chodzi o 9 milionów dolarów.

Ol Pejeta Conservancy dogadało się z aplikacją Tinder w sprawie kampanii “Najbardziej odpowiedni kawaler na świecie”, której zadaniem było podniesienie świadomości o ostatnim samcu nosorożca północnego. W 190 państwach i w ponad 40 językach użytkownicy podczas przewijania ekranów mogli trafić na Sudana. W przypadku chęci poznania nosorożca, aplikacja przekierowywała na stronę z informacjami o możliwościach dofinansowania całej akcji.

Niestety w ten sposób udało się zebrać jedynie nieco mniej niż 100 tysięcy dolarów.


Sudan jako ostatni kawaler w aplikacji Tinder


Profil Sudana w aplikacji Tinder

2018

Sudan, ostatni samiec nosorożca północnego, odchodzi z tego świata. Pozostawił po sobie córkę i wnuczkę. Ciężko określić dalsze losy tego podgatunku. Zbieranie pieniędzy trwa.

Dane

W ramach tego tekstu przeczytałem masę różnych artykułów i publikacji naukowych, w których nie wszystkie informacje są ze sobą zgodne. Spis nosorożców północnych w “niewoli” ubrałem w tabelę i umieściłem na angielskiej podstronie Wikipedii. Polacy nie śpieszą się z akceptacją informacji.

Z kolei do Wikimedia Commons dodałem oś czasu na podstawie powyższej tabeli i mam nadzieję, że kiedyś komuś się przyda.


Jeżeli ktoś z was chce oddać kilka groszy na całą sprawę, wszelkie informacje można znaleźć na stronie Ol Pejeta Conservancy.


Na koniec zostawiam was jeszcze z jednym filmikiem:


Tekst powstał w ramach Tematów Tygodnia #23 - Temat 3: Ssaki.


Jedna osoba pod dwoma nickami.
Marek Szumny - to ja.
@lukmarcus i @marszum.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Człowiek przyczynia się w dużej mierze do zagłady wielu gatunków, ale i tak nie będzie on ostatni który wyginie.

O ile ludzie sami się wcześniej nie wybiją, to po kolonizacji innych planet z Ziemi nic nie zostanie. Jedna wielka pustynia z zerowym życiem.

Ludzie wszystko zniszczą dla kasy.

Ile jeszcze gatunków musi zginąć przez człowieka by ten się opamiętał

Obawiam się, że jeszcze dużo.

perła-odnaleziona.jpg

Dzięki! :)

Dzięki za świetny artykuł. Niestety człowiek jest największym szkodnikiem tego globu :(

nie jestem w stanie tego ogarnac, ze na naszych oczach z pokolenia na pokolenie przez ludzka glupote i ignorancje tracimy tyle gatunkow zwierzat bezpowrotnie. Nie wiem jak to wszytsko bedzie wygladac za 20 lat i szczerze mowiac boje sie nawet o tym myslec.