1. Rozdział 7steemCreated with Sketch.

in #polish6 months ago (edited)

Kilka godzin później, kiedy słońce stało wysoko na horyzoncie, Evin ruszył na targ. Na drogach prowadzących na duży plac krążyło kilku mieszkańców, a dzieci biegały tam i z powrotem, bawiąc się ze sobą. Chłopak mijał ich wszystkich, niespecjalnie zwracając na nich uwagę.
Evin zacisnął dłoń na rękojeści miecza. Ogarniało go lekkie zdenerwowanie na myśl, że za chwilę ma stoczyć bitwę z Brannem. W końcu jego przeciwnika szkolili mistrzowie, a on? No właśnie, w ogóle nie był szkolony…
Na targu wałęsało się kilku ludzi. O tej porze raczej nikt nie przebywał w tej części wsi, a sprzedawcy zwijali już swoje stoiska. Malia wyszła przed dom. Evin i Brann jeszcze się nie pojawili. Dziewczyna okropnie się denerwowała. Bała się, że mogą sobie nawzajem zrobić krzywdę. Pewnie, że sobie zrobią! Przecież każdy, nawet niewidomy może zauważyć, jak bardzo się nienawidzą! Malia zdawała sobie sprawę, że to nie będzie zwyczajna potyczka dla zabawy, że to będzie coś więcej…
W końcu w polu widzenia Malii pojawił się Brann. Nadchodził prosto ze swojego niemalże pałacu. Dziewczyna skrzywiła się. Nie przepadała za Brannem. Zdecydowanie za bardzo obnosił się z bogactwem swojego ojca.
— Cześć Malina.
Dziewczyna usłyszała obok siebie głos Evina.
— Rany! Evin! Dlaczego się tak skradasz? — zapytała, zwracając się w stronę chłopaka.
Evin uśmiechnął się do niej.
— Jakoś tak… z przyzwyczajenia — powiedział.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, który po chwili nieco przygasł. Popatrzyła poważnie na chłopaka.
— Evin, jesteś głupi. Dlaczego przyjąłeś wyzwanie Branna? — zapytała. — Wiem, że potrafisz świetnie walczyć, ale co z tego? Brann też jest dobrym szermierzem. Co będzie, jeśli przegrasz? A co będzie, jeśli wygrasz? On tak łatwo o tym nie zapomni! Nie da ci żyć, jeśli go pokonasz… Co zrobisz? — zapytała, patrząc z troską na Evina.
Chłopak milczał przez chwilę. Potem popatrzył na dziewczynę i uśmiechnął się do niej.
— Jak to, co zrobię? — zapytał. — Wygram z nim. Szczerze mówiąc, mam gdzieś to, co później będzie wyprawiał. Mnie już wtedy tutaj nie będzie — dodał, patrząc Malii w oczy.
Dziewczyna popatrzyła na niego zaskoczona, ale zanim cokolwiek powiedziała, Evin uprzedził ją, mówiąc:
— Nie miałem większego wpływu na to, co się wczoraj stało… i teraz muszę wyruszyć w daleką podróż. Nie będzie mnie przez kilka miesięcy…
— Co się wczoraj stało? Przecież właśnie jeszcze wczoraj mówiłeś mi, że nie możesz opuścić rodziny… — powiedziała zaskoczona.
Evin pokiwał głową.
— Wiem. Wiem, co ci wczoraj powiedziałem. Nie opuszczam domu z własnej woli i wcale nie przychodzi mi to łatwo, i nie jestem zadowolony z tego, że muszę to zrobić… Nie mogę ci powiedzieć, dlaczego muszę udać się w tę podróż, nikomu nie mogę powiedzieć. Ale mam wrażenie, że bardzo wiele od tego zależy... dużo więcej, niż możemy sobie wyobrazić... Po pojedynku z Brannem już mnie tu nie będzie — powiedział.
— Gdzie się wybierasz? — dopytywała się dziewczyna. — Może mogłabym iść z tobą? — zaproponowała. Evin pokręcił głową.
— Najpierw muszę udać się do Pustyni. Jayden wybiera się razem ze mną… potem, nie wiem… — powiedział i widząc, że Malia chce coś powiedzieć, uprzedził ją, spodziewając się, co to takiego:
— Jayden będzie mi potrzebny podczas tej podróży, potrafi walczyć i dobrze zna się na terenach sąsiadujących z Pustynią. — Dziewczyna ze smutkiem wbiła spojrzenie w ziemię.
Chłopak podszedł do Malii i pocałował ją w usta.
— Nie smuć się. Wszystko będzie dobrze. Nawet nie zauważysz, że mnie nie ma. Wrócę, zanim się obejrzysz… — Evin jeszcze chciał coś dodać, ale w tym samym momencie podszedł do przyjaciół Brann.
Chłopak popatrzył z niesmakiem na niego i dziewczynę.
— Co, Evin? Gotowy na porażkę? — zapytał, uśmiechając się drwiąco.
Evin również się uśmiechnął.
— A ty? — Brann nie odpowiedział, tylko popatrzył na Malię.
Chwycił dłoń dziewczyny.
— Nie martw się, wygram dla ciebie ten pojedynek — powiedział.
Evin, zanim zdążył się powstrzymać, wybuchnął śmiechem. Brann momentalnie znalazł się przy chłopaku i zawołał mu prosto w twarz:
— Śmieszy cię coś?
Evin opanował się i pokręcił głową.
— Nie.
Właściwie, to śmieszyło go to, że Brann nieustannie stara się o względy Malii, mimo, że dobrze widzi, że dziewczyna darzy silniejszym uczuciem Evina, on wciąż stara się, by zmieniła zdanie, choć było to już raczej niemożliwe.
— Zaczynamy więc. — Brann ruszył na środek placu targowego.
Evin wciąż rozbawiony uśmiechnął się do Malii i puścił do niej oko. Potem skierował się na plac za Brannem.
Stali naprzeciw siebie, na przeciwległych końcach placu. Brann trzymał w dłoniach swój duży, dwuręczny miecz. Evin powoli, nieśpiesznym ruchem wyciągnął swój. Przetarł dłonią płaz broni. Zawsze tak robił, kiedy miał stoczyć z kimś pojedynek.
Evin zobaczył swoje odbicie w płazie miecza — ciemne oczy, w których czaiła się determinacja. Chłopak zacisnął mocniej dłoń na rękojeści miecza. Nie pozwoli Brannowi wygrać. Nie może przegrać.
Brann stał naprzeciw Evina. Dwuręczny miecz chłopaka sprawiał groźne wrażenie. Jego właściciel również tak wyglądał. Wściekły grymas widniał na jego twarzy. On też powtarzał sobie, że nie może przegrać tego pojedynku. Jakby to wyglądało? Chłopak z bogatej rodziny, który codziennie pobiera lekcje u najlepszych mistrzów mieczy, przegrywa z jakimś biedakiem, który pewnie nawet nie ma pojęcia, jak walczyć… Brann nie mógł pozwolić, by go tak ośmieszono. Przysiągł sobie, że zrobi wszystko, by zwyciężyć. „A jak już do tego dojdzie, Malia od razu odwróci się od tego żałosnego biedaka i przybiegnie do mnie!” — pomyślał Brann, uśmiechając się do siebie. A jeśli przegra, zrobi wszystko, by pogrążyć rodzinę Evina, zrobi wszystko, by jego życie zamieniło się w piekło…
Evin odetchnął głęboko. Nie mógł pozwolić, by owładnęło nim zdenerwowanie. Wiedział, że Brann nie powstrzyma się przed niczym, dlatego musiał mieć czysty umysł oraz być uważnym i ostrożnym. I mieć przede wszystkim oczy dookoła głowy.
W końcu Brann popatrzył na Evina i zawołał:
— Na co czekasz? Czyżbyś chciał jak najbardziej opóźnić moment twojej porażki?
— Dlaczego ciągle powtarzasz, że przegram? Myślisz, że jak sobie to wmówisz, to rzeczywiście się tak stanie? — zapytał.
Chłopcy zaczęli okrążać się nawzajem. Malia przeglądała się i przysłuchiwała temu z przerażeniem. Zauważyła też, że na obrzeżach placu zaczynają się zbierać gapie…
— Nie muszę niczego sobie wmawiać. — Brann znów lekko się uśmiechnął. — Ja wiem, że tak będzie.
— To na co jeszcze czekasz? — zapytał Evin.

r 8.jpg

SOUNDTRACK

Sort:  

Congratulations @minaris-4! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You received more than 50 as payout for your posts. Your next target is to reach a total payout of 100

You can view your badges on your Steem Board and compare to others on the Steem Ranking
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

To support your work, I also upvoted your post!

Vote for @Steemitboard as a witness to get one more award and increased upvotes!