Moje starocie #4 - Egzorcysta

in polish •  4 months ago 

Wracamy do horrorów. Egzorcysta

Dzieło jest sklasyfikowane jako film grozy. Trwa 2 godziny. Przez pierwszą niestety nic się nie dzieje - raczej zwykły film fabularno-obyczajowy. Dwie historie: wątpiący ksiądz i aktorka z rodzinnymi problemami.

W drugiej połowie oba wątki splatają się i film faktycznie zaczyna straszyć, ale nie zbudowanym napięciem, grą świateł i cieni czy tajemniczą muzyką, ale obleśną estetyką, która w przyszłości stanie się pożywką dla licznych parodii.

Ujęcia z gnijącą Regan, która rzyga na lewo i prawo obleśną zieloną mazią, są zdecydowanie przesadzone. Chociaż gdyby wtedy przyznawano Oscary za najlepszą charakteryzację, statuetka byłaby murowana.

Są też inne plusy. Np. świetna gra aktorska. Wszyscy zrobili kawał dobrej roboty. Linda Blair jako Regan – trzeba przyznać, że, mimo młodego wieku, pokazała klasę i słusznie otrzymała nominację do Oscara. No ale niestety jej kreacja nie zdołała przebić jeszcze młodszej Tatum O'Neal. Również Ellen Burstyn, jako Chris MacNeil – zrozpaczona matka Regan – dała z siebie co najmniej 100%. To samo można powiedzieć o Jasonie Millerze – powątpiewającym księdzu Damienie, który staje przed największą próbą wiary. Niestety w obu przypadkach też wystarczyło tylko na nominację.

Film nie ustrzegł się reżyserskich wpadek. Ot np. scena, w której bohater, kładąc się spać, oddaje papierosa koledze, potem w jednym ujęciu leży na łóżku z papierosem w ręku, a w kolejnym - papieros znów jest w ręku kolegi. Podobnie jest z krzyżem, który matka wynosi z pokoju opętanej córki, a chwilę później opętana córka próbuje się okaleczyć owym krzyżem. Zdarza się.

A dokładając do tego przesycenie demoniczną stylistyką, mam wątpliwości, czy nominacja za reżyserię słusznie się pojawiła. Nawet dzisiaj film balansuje na granicach dobrego smaku.

Rzyganie zieloną mazią, obracanie głowy o 360 stopni, wymachiwanie jęzorem – to wszystko sprawia, że opętana Regan jest karykaturą samej siebie. No ale na tym polega groza filmu.

Sam wątek opętania nie jest wyjaśniony. Bo w całym filmie nie widać za bardzo przyczyny, dla której zaistniała historia zdarzyła się akurat w tym konkretnym miejscu i czasie. Tego wyjaśnienia można się spodziewać pod koniec, gdy ojciec Damien pyta, dlaczego akurat ta dziewczynka? Ojciec Lankester odpowiada, ale jego odpowiedź nie wyjaśnia przyczyny całej historii. Z jednej strony powodem może być tabliczka Ouija, którą bawi się mała Regan, ale jednak bardziej prawdopodobnym źródłem wydają się być artefakty, które ojciec Lankester spotyka w Iraku. Natomiast jak te artefakty znalazły się w otoczeniu Regan - za chorobę nie wiadomo.

Film rzekomo opowiada o walce dobra ze złem, ale owe dobro i zło zdają się być dosyć mocno spłycone. Może z wyjątkiem ostatniej sceny egzorcyzmu, w której ojciec Damien... No nie będę spoilował

Film otrzymał 2 Oscary: za najlepszy dźwięk i za najlepszy scenariusz adaptowany. Zgadzam się tylko z pierwszą z tych dwóch nagród. Co do scenariusza - ciekawa historia, ale chyba zbyt wiele niewyjaśnionych wątków.

Oprócz już wspomnianych, jeszcze kilku twórców musiało zadowolić się samą nominacją. Egzorcysta otarł się o statuetkę w kategoriach: najlepszy film, najlepsza scenografia i dekoracje wnętrz, najlepsze zdjęcia, najlepszy montaż. Jestem skłonny zgodzić się z nimi.

Mimo różnych słabostek, film ogląda się z dużym zainteresowaniem. Zakończenie, w którym Chris odjeżdża z córką, zabierając ze sobą dziwny wisiorek, pozostawia oczekiwanie kolejnych części. I takie części powstały. Czy je obejrzę? Na razie nie planuję.

Ciężko mi ocenić film, bo jest on sklasyfikowany jako horror. Może w latach 70. mogło to kogoś wystraszyć, ale jak już napisałem, musiał ten ktoś cierpliwie się naczekać na ten strach.
Egzorcysta: 6/10

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Mi ten film trochę bardziej się spodobał. Pewnie nie zwróciłem uwagi na wpadki reżyserskie, a ciężki klimat filmu bardziej na mnie podziałał.
Wrażenie nieco zepsuło mi to, o czym napisałeś - wcześniej widziałem wiele rożnych parodii znanych scen z "Egzorcysty" i przez to nie straszyły mnie tak jak powinny. Ale i tak nie żałowałem, że obejrzałem.

!tip 0.2 hide