Problem w tym, że nie ludzie ogólnie, nie tylko podstarzali piosenkarze, mają gdzieś, co będzie w przyszłości. Natomiast każda inwestycja obarczona jest ryzykiem. Nieruchomości? Najprostszy przykład - najemcy przestają ci płacić i jesteś co najmniej 12 miesięcy w plecy z ich czynszem zanim ich eksmitujesz, albo zanim zacznie za nich płacić gmina. Państwo też może ogłosić bankructwo, ale nadal jest to mniej prawdopodobne niż wszystkie prywatne inwestycje.
Wszystko jest obarczone ryzykiem, ale ryzyko zawsze można ograniczać poprzez dywersyfikację. Nieruchomości to był tylko przykład. Chodziło mi raczej o to, że odkładając gdzieś wspomnianą różnicę wynikającą ze składek, to przez 30 lat uzbieramy o wiele więcej niż emerytura, którą dostaniemy.