Początek mojego koszmaru

in polish •  5 months ago 

Następne zlecenie, to była prosta obserwacja niegrzecznego męża polaka w Austrii pod Wiedniem. Zadanie było proste gdyż dotyczyło obserwacji tylko pod pracą. Cieszyło mnie to bo miejsce do obserwacji było też super. Zakład pracy to jakaś fabryka silników elektrycznych wysokiej mocy. Gość miał być tam kierownikiem i jednym z czterech polaków tam zatrudnionych. Kochanka miała pracować na recepcji, więc była widoczna z ulicy.

lidl.jpg

Zakład znajdował się kilkanaście metrów od autostrady, w bocznej drodze bez wylotu zakończonej obszarem leśnym. Samochód postawiłem wzdłuż jakiej posesji, tak żebym widział recepcję i żebym mógł spać w samochodzie nie wzbudzając zainteresowania. W nocy wychodziłem z samochodu aby się przewietrzyć.
Jedynym mankamentem była pogoda w południe prawie 30 stopni, a nocą na minusie.

W drugim dniu obserwacji, udało mi się zrobić zdjęcie w miarę wyraźne zdjęcie twarzy kobiety. Wysłałem je klientce, ona stwierdziła że to nie ta kobieta. Powiedziałem jej wtedy że innej na recepcji nie ma. Okazało się że rzekoma kochanka była na zwolnieniu lekarskim. Klientka prosiła o dalszą obserwację tym bardziej że jej mąż miał pracować od środy na noc. Było to podejrzane, jej mąż nigdy nie pracował na noc.

Moje zdrowie też było nie najlepsze, męczył mnie kaszel i co jakiś czas dostawałem gorączki. Miałem jak zawsze przy sobie Aspirynę i Gripex. Wiedziałem że leczenie takimi specyfikami na dobre mi nie wyjdzie. Powinienem wrócić do Polski i pójść do lekarza.

Facet w środę zaczął pracę od 16. Pracował na samej górze, często widziałem jak w nocy wychodził na papierosa na taras. Zawsze był sam. Kobieta na recepcji też siedziała na swoim miejscu. Ogólnie nic się nie działo. W czwartek rano koło 9 wsiadł w samochód i pojechał. Po pół godzinie miałem potwierdzenie że jest w domu.

Mój stan zdrowia pogarszał się, nie mogłem spać strasznie męczył mnie kaszel, było mi raz zimno raz gorąco. Czułem się masakrycznie. Mój kaszel mógł mnie też zdekonspirować, zwłaszcza w nocy. Za każdym kaszlnięciem przytykałem sobie do ust ręcznik żeby tłumić hałas.

W czwartek około 17 znów mężczyzna pojawił się w pracy, wraz z nim na zmianę przyszło jeszcze 7 mężczyzn. Tym razem na recepcji na noc został jeden z tych mężczyzn którzy weszli do środka.
Podczas obserwacji na terenie firmy nie widziałem żadnej kobiety. Około 23 zadzwoniła do mnie klientka i poprosiła o ostrożność, mąż podobno miał zostać w pracy aż do piątku do 23 bo musi nadrobić zaległości. Trochę to było dziwne bo z tego co zauważyłem podczas ostatniej obserwacji w Austrii pracownicy pracują góra do piątku do godziny 16. Potem wszyscy robią zakupy i odpoczywają do poniedziałku. Ale ok. Pomyślałem że pogaruje do 23 w piątek i ruszę do domu.

Rzeczywiście klient został w pracy, około południa w piątek podczas przerwy wyszedł z firmy i poszedł wraz z innymi pracownikami do pobliskiego sklepu kupić sobie coś do jedzenia. Miałem temperaturę, pomyślałem że ciężko będzie pojechać za jednym razem tyle kilometrów. Około 22 zacząłem się pomału pakować, wsiadłem za kierownicę, odpaliłem samochód i odliczałem czas do odjazdu.

Po jakiś 20 minutach koło mojego busa przejechał samochód, w środku siedziała kobieta i mężczyzna, pojechali do końca ulicy i zawrócili, po czym zaparkowali z tyłu prawie pod zderzakiem. Było to trochę dziwne, obserwowałem ich kątem oka w lusterku. Oboje siedzieli w samochodzie po ciemku. Pomyślałem że albo policja albo jakaś parka na bara bara. Po paru minutach w uliczkę wjechał taki sam samochód z tą samą obsadą, tym razem samochód zaparkował przede mną, też stanął tak blisko, abym nie mógł odjechać. Wiedziałem już na pewno że to policja. Zacząłem szykować dokumenty. Po chwili podjechał tym razem oznakowany radiowóz policji.

Z samochodu wysiedli ubrani po cywilnemu policjant i policjantka, zaczęli o coś pytać, ale niestety nie mogłem ich zrozumieć. Od tego ich szwargotania zaczęła mnie boleć głowa. Na szczęście jeden z nich troszkę mówił po polsku. Jakoś się do gadaliśmy. Powiedziałem że jestem od Rutkowskiego i że obserwuje niegrzecznego męża polaka. Zadzwoniłem też do klientki i ona potwierdziła przez telefon moją wersję. Policjanci powiedzieli że jeszcze potwierdzą moją wersję, dwóch umundurowanych policjantów podjechało radiowozem do firmy.
Pomyślałem wtedy, że ładnie mnie załatwili, poszli do gościa i mnie teraz zdekonspirują. Próbowałem dodzwonić się do Rutkowskiego żeby z nimi pogadał ale jak zwykle nie odbierał.

Na szczęście nie było tak źle jak myślałem. Policjanci w mundurach podjechali do firmy i poprosili wszystkich pracowników pochodzenia polskiego na dół, twierdzili że prowadzą śledztwo w sprawie włamania w pobliżu i potrzebują wszystkich spisać z dokumentów.
Policjanci po spisaniu odjechali w przeciwną stronę i przez radio potwierdzili iż na terenie zakładu jest mój klient.
Policjant rozmawiający ze mną zwrócił uwagę że jestem chory, zapytał czy nie potrzebuje lekarza, powiedziałem mu że tak jestem chory ale zaraz wyjeżdżam do Polski. Poprosił żebym mu jeszcze pokazał co mam z tyłu i zdjęcia które zrobiłem. Podczas oglądania zdjęć zapytał czy już byłem w Austrii, potwierdziłem, on uśmiechnął się i powiedział:
- jak chcesz parkować na dłużej pod komisariatem to powinieneś uczyć się języka, bo oni tam nie mają nikogo kto mówi po polsku,
- nie miałem gdzie stanąć i dlatego zaparkowałem tam,
- no dlatego wrzucili twój samochód w system z adnotacją że podejrzany,
- podejrzany?,
- no z takim wyglądem pewnie że podejrzany, anteny na dachu, solary słoneczne trochę to dziwne, nie?
- no może trochę.

Pobajdurzyliśmy, przy okazji dowiedziałem się że dostali zgłoszenie od ochrony że przy ich magazynach stoi od kilku dni na polskich blachach samochód i w nocy ktoś zawsze z niego wychodzi. Okazało się że po mojej lewej stronie za siatką kilometr od płotu jest magazyn Lidla z dobrymi kamerami i że cały czas obserwowała mnie ochrona. Kto by się spodziewał.

Przed północą ruszyłem w drogę. Robiłem co sto kilometrów postoje, nie mogłem dłużej jechać, kręciło mi się w głowie. Zadzwoniłem do żony i poinformowałem ją o moim stanie zdrowia i miejscu postoju, na wszelki wypadek gdyby mi się coś stało. Wysyłałem jej sms-a z każdego miejsca postoju. Droga była w miarę prosta. Jedynie w Czechach miałem problem, tamtejsza drogówka próbowała ode mnie wyciągnąć kasę za niby przekroczenie prędkości na autostradzie busem. Źle trafili, miałem naprawdę zły dzień. Chęć łapówki ode mnie przeszła im gdy zajrzeli do tyłu i zobaczyli sprzęt. Zaczęli wypytywać gdzie pracuje, odpowiedziałem że w resorcie, widziałem że trochę się przestraszyli. Po jakiejś tam rozmowie odpuścili i pojechałem dalej.

Ostatni postój zrobiłem w Częstochowie, stamtąd też ostatni raz dzwoniłem do żony. Nie pamiętałem w jaki sposób wróciłem do domu. Miałem prawie 40 stopni temperatury. Byłem bardzo chory.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Congratulations @ilodz24hd! You received a personal award!

DrugWars Early Access
Thank you for taking part in the early access of Drugwars.

You can view your badges on your Steem Board and compare to others on the Steem Ranking

Do not miss the last post from @steemitboard:

Are you a DrugWars early adopter? Benvenuto in famiglia!

You can upvote this notification to help all Steem users. Learn how here!

No to historia nie do pozazdroszczenia. Jak rozumiem nic się nie udało w tej sprawie?
!tipuvote 0.2 hide

Sorry, @tipU needs to recover voting power - will be back in 7 hours and 54 minutes. Please try then!

jak zwykle bez sukcesu i bez rozgłosu :)

!tipuvote 0.2 hide

Przynajmniej austriaccy policjanci byli mili. W Polsce pewnie od razu by olali konspirację, albo i w ogóle olali temat podejrzanego samochodu.

Posted using Partiko Android

Ciekawą masz tą pracę. Każdy ma swoje atrakcje w pracy. Ja dzisiejsze tragiczne krótko opisałem w dzisiejszym raporcie aktywności Dzień - 5 Pozdrawiam

Też masz ciekawą i niebezpieczną robotą, ja już nie pracuje miałem udar a tacy są już nie przydatni i o nich się zapomina ;(

Byłeś mundurowym?

Nie :)

A tak pomyślałem jak napisałeś o udarze i niepotrzebności.