RE: Wybory. Prawo i obowiązek?
Nie wiem, w czym problem.
W ordynacji. W wyborach do Senatu nie mam tego problemu, bo jest JOW.
Tłumaczenie, że demokracja nie działa, bo ludzie głosują na kogoś, kto się im bardziej podoba jest słabe.
Nie wiem czy to ja piszę niejasno, czy Ty niezbyt uważnie czytałeś, to co napisałem. Tekst jest przede wszystkim krytyką tych wszystkich idiotycznych kampanii profrekfencyjnych, które mają na celu wywołanie w ludziach poczucia winy z faktu, że nie poszli na wybory... nawet jeśli niespecjalnie interesują się polityką i nie wiedzą na kogo oddać głos. Dziś widziałem film, w którym gość mówił, że to żaden problem, jak się nie interesujemy polityką, bo wystarczy odpowiedzieć na pytania w Latarniku Wyborczym. Śmiech na sali. Dodam, że mi Latarnik sugerował głosować na formację, na którą na pewno nie zagłosuję.
Ja mam taki problem, że w moim okręgu jest tylko trzech kandydatów do senatu. W tym wypadku już kandydat A przekazał poparcie B nawet bez mojej wiedzy. Po prostu uznał, że kandydat C jest jeszcze gorszy. Niestety tylko osoby popierające PiS lub PO będą mogły oddać głos, nie głosując na mniejsze zło. U Ciebie jest lepiej?
Chyba jednak ja nie bardzo zrozumiałem, do czego zmierzasz. W sumie tak sobie teraz myślę, że to co piszesz może sens. Choć nie jest to dla mnie jakiś problem. Jednak każdy stara się zmobilizować swój elektorat. Wydaje mi się, że partie przerobiły lekcje z USA. Nie wygrywa ten, kto ma wyższe poparcie, ale ten kto zmobilizuje bardziej swój elektorat.
Każdy głos na partię to max 5,77 zł rocznie. Czy to dużo, czy mało sam nie wiem.
Najciekawsze jest to, że partie które mają najlepszy przelicznik kwoty za głos. I tak sobie radzą. Co jeszcze ciekawsze, im bardziej partia o programie socjalnym, tym lepiej sobie radzi. Ogólnie lewica lepiej sobie radzi niż prawica.
2016 r.
https://nczas.com/2019/07/01/zaskakujace-dane-okazuje-sie-ze-czlonkowie-partii-razem-placa-najwiecej-skladek/
W Tarnowie vel Damaszku Europy jest dramat. Jak zwykle zresztą. Dlatego jutro jadę do Krakowa zagłosować z pełnym przekonaniem na człowieka, którego znam, który przez długie lata działał społecznie i wierzę, że mnie nie zawiedzie (mam nadzieję, że polityka go nie zepsuje). Na szczęście kandyduje w wyborach do Senatu. Problem natomiast mam z wyborami do Sejmu. Z przyczyn wyżej wymienionych.
Sorry, że dopiero teraz odpisuję. Za to ogarnąłem, o jakiego kandydata Ci chodzi oraz przeczytałem jeden jego artykuł. No to muszę powiedzieć, masz farta.
Ogólnie też za sprawą Jana Śpiewaka (też pisał do Kultury Liberalnej), też trochę zrozumiałem liberalizm. Choć ja jestem takim bardziej socjaldemokratycznym liberałem, z zacięciem na niepodległość. I krzewię liberalizm z ludzką twarzą na lewej stronie.
Przeczytałem:
https://klubjagiellonski.pl/2018/11/09/liberalowie-zbuntujcie-sie-wreszcie-klub-jagiellonski/
Końcówka mi się zaj... podoba:
Zresztą w tekście jest jeszcze kilka sformułowań, z jakimi bym się zgodził. Myślę, że koleś jest na czasie, rozumie nowoczesny liberalizm.
Wracając do tematu, jesteś raczej wyjątkiem. W sensie, że masz na kogo zagłosować. Ja też miałem możliwość wybrania jednego z dwóch okręgów. I dalej nie mam na kogo zagłosować w wyborach do senatu.
Jeszcze raz sorry, za to co napisałem wcześniej. Przyzwyczajony jestem do raczej niższego poziomu. I z rozpędu potraktowałem twój wpis za coś w stylu fana Konfederacji. Co kolejny raz odnalazł Grala. Typu słuchajcie, wiemy jak zrobić by żyło się lepiej: Obniżmy podatki, zlikwidujmy ZUS. A jak kolejny raz przegramy wybory — powiemy, że "większość to idioci" i demokracja jest do d...
Tylko jest taki problem, że Twój kandydat startuje z komitetu PiS. Wiele osób weźmie go przez to za przysłowiową konserwę. Ale dzięki temu, że startuje z tej listy, zapewne ma szansę zostać senatorem. Czyli dalej partiokracja i argumentacja Kukiza upada.