Wybory. Prawo i obowiązek?steemCreated with Sketch.

in #polish7 years ago

Portal naTemat.pl ustawił za Sieradzem billboardy.

Zostawiłeś mnie draniu.
Ale jakbyś zmienił zdanie...
Czekam tam gdzie zawsze.
Na wyborach. Polska.

Akcja została opatrzona komentarzem:

Postawiliśmy te billboardy, żeby przypomnieć Polakom o ich prawie i obowiązku do głosowania w wyborach.

Co do prawa, to się zgodzę, ale z obowiązkiem to bym polemizował. Uważam, że o wiele gorsze od absencji jest głosowanie nieświadome, bezrefleksyjne, na podstawie niemerytorycznych przesłanek (ładny uśmiech lub krawat). To jest dopiero dramat! Cały klimat wyborów jako święta demokracji jest mi obcy. Tak jak przekonanie, że oddany głos jest w stanie zmienić Polskę. Nie jest.

Głosowanie nie zmieni Polski. Przy sprzyjających wiatrach może to zrobić długoletnia praca u podstaw, powolne zmienianie postkomunisycznej mentalności i systemu. System ten na samym gruncie wyborów jest fatalny. Przy obecnej ordynacji głosując na kandydata A (którego popieram) mogę pomóc kandydatowi B (którego nie popieram). A nawet jeśli mój kandydat dostanie się do parlamentu, to szanse na zmianę są niewielkie, bo spór w Polsce krąży wokół spraw-pierdół. Wciąż więc będą kolejki do lekarza a podróże koleją będą wiązały się z przygodami. Istotne kwestie pozostaną nietknięte, a opinia publiczna przez kolejne 4 lata będzie nakręcała się aborcją, związkami partnerskimi i in vitro.

Głosowanie nie zmieni Polski. Mimo to ciągle słyszę, że trzeba iść i głosować, bo to ważne. Pytanie: dla kogo? Na pewno dla polityków, bo subwencja zależy od ilości głosów.

Wysokość rocznej subwencji dla danej partii politycznej albo koalicji wyborczej ustalana jest na zasadzie stopniowej degresji proporcjonalnie do łącznej liczby ważnych głosów oddanych na listy okręgowe kandydatów na posłów partii albo koalicji wyborczej, w rozbiciu na liczby głosów odpowiadające poszczególnym przedziałom określonym w procentach. (Wiki)

A zatem niska frekwencja to niskie subwencje. Ja na ewentualnej absencji nie wiem czy cokolwiek stracę (bardziej prawdopodobne, że zyskam czas). Politycy stracą na pewno.

Sort:  

Przy obecnej ordynacji głosując na kandydata A (którego popieram) mogę pomóc kandydatowi B (którego nie popieram).

Nie wiem, w czym problem. Wtedy nie głosujesz na daną listę. Wiem, że pewne partie wystawiają znane nazwiska na przynętę. Na paru listach są osoby o wykluczających się poglądach. Doświadczenia nawet tej polskiej demokracji uczą, że głosowanie na takie listy to strata głosu. Bo nawet jak takie ugrupowanie przekroczy próg, to nie jest w stanie dotrwać do końca kadencji.

Wiem, że demokracja nie jest doskonała, ale czy znasz lepszy sposób na legitymizację władzy? Ok, można narzekać. Jednak ona działa, czasem lepiej, czasem gorzej. Jednak kraje demokratyczne w długiej perspektywie, zawsze lepiej się rozwijają. I nie tylko w sferze gospodarczej, ale i społecznej, kulturalnej...

Uważam, że o wiele gorsze od absencji jest głosowanie nieświadome, bezrefleksyjne, na podstawie niemerytorycznych przesłanek (ładny uśmiech lub krawat). To jest dopiero dramat!

Taka jest natura ludzka, może się do tego nie przyznajesz albo nie jesteś tego świadomy. Też tak podejmujesz decyzje. Porozmawiaj z kimś od marketingu, wytłumaczy CI, że nie ma ludzi odpornych na marketing. Może mało kto zagłosuje na kogoś, bo mu się krawat spodobał. Z pewnością nie zagłosuje na kogoś, kto wygląda niechlujnie. To raczej wszyscy kandydaci wiedzą, przynajmniej na debacie wyglądali wszyscy przyzwoicie. Tak samo, jak żaden producent nie pozwoli na to by jego produkt, sprzedawano w byle jakim opakowaniu. Akurat, aby się dobrze zaprezentować, wszyscy mieli równe możliwości. Niestety nie wszyscy mieli równy dostęp do mediów. Jednak nikt nie mówi, że demokracja w Polsce się rozwija, raczej ma się gorzej.

Tłumaczenie, że demokracja nie działa, bo ludzie głosują na kogoś, kto się im bardziej podoba jest słabe. Bo jest to przyznanie się, że jest się słabym politykiem. Zresztą jest taki jeden w Polsce doskonały przykład. Komediant, słynący z obrażania ludzi, głupich pomysłów... Zawsze po wyborach tłumaczenie, że przegrał, bo "większość to idioci". Tylko ja nie rozumiem, po co on startuje w tych wyborach. Mógł iść do wojska i teraz być polskim Pinochetem lub Franco. Jednak tak został pierwszym błaznem, naszej polityki.

Nie wiem, w czym problem.

W ordynacji. W wyborach do Senatu nie mam tego problemu, bo jest JOW.

Tłumaczenie, że demokracja nie działa, bo ludzie głosują na kogoś, kto się im bardziej podoba jest słabe.

Nie wiem czy to ja piszę niejasno, czy Ty niezbyt uważnie czytałeś, to co napisałem. Tekst jest przede wszystkim krytyką tych wszystkich idiotycznych kampanii profrekfencyjnych, które mają na celu wywołanie w ludziach poczucia winy z faktu, że nie poszli na wybory... nawet jeśli niespecjalnie interesują się polityką i nie wiedzą na kogo oddać głos. Dziś widziałem film, w którym gość mówił, że to żaden problem, jak się nie interesujemy polityką, bo wystarczy odpowiedzieć na pytania w Latarniku Wyborczym. Śmiech na sali. Dodam, że mi Latarnik sugerował głosować na formację, na którą na pewno nie zagłosuję.

W ordynacji. W wyborach do Senatu nie mam tego problemu, bo jest JOW.

Ja mam taki problem, że w moim okręgu jest tylko trzech kandydatów do senatu. W tym wypadku już kandydat A przekazał poparcie B nawet bez mojej wiedzy. Po prostu uznał, że kandydat C jest jeszcze gorszy. Niestety tylko osoby popierające PiS lub PO będą mogły oddać głos, nie głosując na mniejsze zło. U Ciebie jest lepiej?

Nie wiem czy to ja piszę niejasno, czy Ty niezbyt uważnie czytałeś, to co napisałem.

Chyba jednak ja nie bardzo zrozumiałem, do czego zmierzasz. W sumie tak sobie teraz myślę, że to co piszesz może sens. Choć nie jest to dla mnie jakiś problem. Jednak każdy stara się zmobilizować swój elektorat. Wydaje mi się, że partie przerobiły lekcje z USA. Nie wygrywa ten, kto ma wyższe poparcie, ale ten kto zmobilizuje bardziej swój elektorat.

Każdy głos na partię to max 5,77 zł rocznie. Czy to dużo, czy mało sam nie wiem.

Najciekawsze jest to, że partie które mają najlepszy przelicznik kwoty za głos. I tak sobie radzą. Co jeszcze ciekawsze, im bardziej partia o programie socjalnym, tym lepiej sobie radzi. Ogólnie lewica lepiej sobie radzi niż prawica.


2016 r.

https://nczas.com/2019/07/01/zaskakujace-dane-okazuje-sie-ze-czlonkowie-partii-razem-placa-najwiecej-skladek/

U Ciebie jest lepiej?

W Tarnowie vel Damaszku Europy jest dramat. Jak zwykle zresztą. Dlatego jutro jadę do Krakowa zagłosować z pełnym przekonaniem na człowieka, którego znam, który przez długie lata działał społecznie i wierzę, że mnie nie zawiedzie (mam nadzieję, że polityka go nie zepsuje). Na szczęście kandyduje w wyborach do Senatu. Problem natomiast mam z wyborami do Sejmu. Z przyczyn wyżej wymienionych.

Sorry, że dopiero teraz odpisuję. Za to ogarnąłem, o jakiego kandydata Ci chodzi oraz przeczytałem jeden jego artykuł. No to muszę powiedzieć, masz farta.

Ogólnie też za sprawą Jana Śpiewaka (też pisał do Kultury Liberalnej), też trochę zrozumiałem liberalizm. Choć ja jestem takim bardziej socjaldemokratycznym liberałem, z zacięciem na niepodległość. I krzewię liberalizm z ludzką twarzą na lewej stronie.

Przeczytałem:

https://klubjagiellonski.pl/2018/11/09/liberalowie-zbuntujcie-sie-wreszcie-klub-jagiellonski/

Końcówka mi się zaj... podoba:

Globalny kapitalizm osłabia klasę średnią, która jest solą każdej demokracji. Coraz większe nierówności ekonomiczne tworzą podatny grunt dla oligarchii. Liberalizm kulturowy zrezygnował z promocji silnych wartości, co doprowadziło do upadku etosu elit. Wreszcie, laicyzacja oznacza koniec protestanckiej etyki służby.

Zresztą w tekście jest jeszcze kilka sformułowań, z jakimi bym się zgodził. Myślę, że koleś jest na czasie, rozumie nowoczesny liberalizm.


Wracając do tematu, jesteś raczej wyjątkiem. W sensie, że masz na kogo zagłosować. Ja też miałem możliwość wybrania jednego z dwóch okręgów. I dalej nie mam na kogo zagłosować w wyborach do senatu.


Jeszcze raz sorry, za to co napisałem wcześniej. Przyzwyczajony jestem do raczej niższego poziomu. I z rozpędu potraktowałem twój wpis za coś w stylu fana Konfederacji. Co kolejny raz odnalazł Grala. Typu słuchajcie, wiemy jak zrobić by żyło się lepiej: Obniżmy podatki, zlikwidujmy ZUS. A jak kolejny raz przegramy wybory — powiemy, że "większość to idioci" i demokracja jest do d...


Tylko jest taki problem, że Twój kandydat startuje z komitetu PiS. Wiele osób weźmie go przez to za przysłowiową konserwę. Ale dzięki temu, że startuje z tej listy, zapewne ma szansę zostać senatorem. Czyli dalej partiokracja i argumentacja Kukiza upada.

Świetnie to opisałeś. Obowiązek głosowania na partie, bo z tego co się orientuję to cały system wyborczy jest tak skonstruowany że bezpartyjni kandydaci mają minimalne szanse na to by dostać się do parlamentu.

System jest tak skonstruowany, że mało kto się w nim łapie. A wejść trudno nie tylko bezpartyjnym, ale w ogóle nowym.

Osobiście z dużym zaciekawieniem spoglądam na Szczecin, gdzie z listy PiS z pozycji 15 startuje Dariusz Matecki czyli @darties. Z jednej strony jest to tzw. "miejsce nie biorące". Z drugiej jednak prowadzi dość intensywną kampanię i ma na koncie sporo działań. Ciekaw jestem czy to wystarczy.

Coin Marketplace

STEEM 0.04
TRX 0.33
JST 0.100
BTC 64367.45
ETH 1791.25
USDT 1.00
SBD 0.39