Wrocław - Madonna pod jodłami cz. 2

in #polish8 years ago

To jest druga część tekstu o "Madonnie pod jodłami". Pierwszą możesz przeczytać tutaj

„Madonna pod jodłami” to nie tylko mistrzostwo stylu i bogata symbolika, to jeszcze kawał historii. Obraz jak już wspominałem namalowany został w 1510 roku. Do XIX wieku wisiał we wrocławskiej kaplicy świętego Jana. Wtedy, doceniając wartość dzieła postanowiono przenieść go do skarbca. Tam doczekał wojny. W 1942 roku z obawy przed możliwymi zniszczeniami dzieło zabezpieczono wywożąc je do Henrykowa. Nadchodzi rok 1945 i Madonna po raz pierwszy spotyka Węża. Radziecki oficer zrywa obraz ze ściany zakrystii i rzuca go na ziemię. Deska pęka. Nie będzie jednak cudu. Luźna cegła, zabłąkana kula czy ręka sprawiedliwego nie ukarzą czerwonoarmisty. Madonna zapatrzona w swojego Syna, nie odwróci spojrzenia. Paradoksalnie ten świętokradczy czyn będzie wybawieniem. Połamane deski nie zainteresują bowiem barbarzyńców ze wschodu i dzieło wróci do Wrocławia. Tutaj polski biskup zleci jego konserwację, nieopatrznie powierzając to zadanie księdzu Zygfrydowi Zimmerowi. Trudno dziś stwierdzić co kierowało niemieckim duchownym. Chciwość? Miłość do dzieł sztuki? A może mówił prawdę i rzeczywiście chciał uratować germański obraz przez komunistycznymi barbarzyńcami. Pewne jest jedno Zygfryd Zimmer świadom realizowanej przez Polskę Ludową polityki, zleca wykonanie kopii obrazu (sam zresztą będzie pracował przy jej wykończeniu). Dla utrudnienia nakazuje namalowanie falsyfikatu na starych deskach. Kiedy nowe włądze rozpoczynają oczyszczanie Wrocławia z rdzennej ludności Zimmer podmienia Madonny. Oryginał zawija w ceratę (jakże piękny przyczynek do roli ceraty w dziejach naszego kraju!) i przewozi przez granicę, opłacając celnika kilkoma złotymi monetami. Do lat 60. nikt nie zorientuje się, że w Muzeum Archidiecezjalnym wisi kopia.

Dalsze losy „Madonny…” skrywa mgiełka tajemnicy. Wiadomo, że Zimmer przewiózł obraz na Zachód i tam usiłował sprzedać w jednym z antykwariatów. W kilka lat później księdza znaleziono martwego we własnym domu. Tymczasem w Polsce wybucha skandal. Konserwatorka dzieł sztuki Daniela Stankiewicz odkrywa fałszerstwo Zimmera. W każdym normalnym kraju natychmiast podjęto by odpowiednie kroki aby obraz odzyskać. Ale PRL nie był normalnym krajem. Władze rozpoczynają od rzucenia oskarżeń na… wrocławskich księży. Mają ku temu powody – właśnie ogłoszono słynne orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich, a jego autorem jest właśnie metropolita wrocławski Bolesław Kominek. Słowa „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie…” brzmią jeszcze głośnym echem, a chrześcijańskie miłosierdzie jest zdecydowanie „nie po linii” partii. Dlatego też kiedy w latach 70. jeden z zachodnich konserwatorów dzieł sztuki zwróci się do ambasady polskiej w Kolonii wskazując na miejsce pobytu „Madonny…”, nasi oficjele umyją ręce. Starania Kościoła będą skutecznie torpedowane i nie pomoże nawet wstawiennictwo papieża Pawła VI.

wroclaw.JPG

Happy end jednak nadszedł, można powiedzieć, że niczym deus ex machnia. Kościołowi udało się namierzyć obraz i porozumieć z jego szwajcarskimi właścicielami a ci na szczęście postanowili oddać „Madonnę…”. Sprawie nadano wówczas oficjalny bieg i Cranach wrócił do Wrocławia. Oczywiście nie mogło się obyć bez pewnych zgrzytów. „"Madonna pod jodłami" wyjęta z sejfu wciąż w ukryciu. (…) To ogromne rozczarowanie. (…) "Madonna pod jodłami" nie zasługuje na to, żeby ją traktować jako problem Muzeum Archidiecezjalnego ani nawet całego wrocławskiego Kościoła. To skarb Wrocławia, symbol ambicji i możliwości mieszkańców (…)” grzmiała w Gazecie Wyborczej Beata Maciejewska. Na nic zdały się tłumaczenia ks. dyr. Józefa Patera, który wskazywał na kłopoty z odpowiednim zabezpieczeniem i wyeksponowaniem dzieła. Internauci podchwycili bezpodstawne oskarżenia. „Wrocławski skarb nie powinien być zakładnikiem tego nieudacznika w sutannie”, „KK wcale na tym specjalnie nie zależy. To inni tego chcą. No tylko głupi by nie skorzystał. Skoro mogę nie wydawać swoich pieniędzy....?”, “Obraz Madonna pod jodłami powinien być przekazany Muzeum Miejskiemu w Pałacu Królewskim i tam powinien być eksponowany po konserwacji” – pisali hejterzy, a pojedyncze racjonalne wpisy ginęły w zalewie internetowego jadu. Na całe szczęście po raz kolejny prawdziwe okazało się przysłowie „psy szczekają, karawana jedzie dalej”. Ksiądz Pater stanął na wysokości zadania, znalazł instytucje które wykonały odpowiednie zabezpieczenia i wyłożyły pieniądze na ekspozycję obrazu. „Madonna…” wróciła z „Egiptu”.

Muzeum Archidiecezjalne nie jest placówką, która zachwyci każdego turystę.. Nie ma tam multimedialnych ekranów, audiobooków czy przestronnych gablot. Zamiast tego skrzypiące schody i warstewka kurzu. Jednak atmosfera życzliwości roztaczana przez pracujące w placówce siostry sprawia, że „Madonna pod jodłami” z pewnością dobrze czuje się w budynku na ulicy Kanoniczej.

Coin Marketplace

STEEM 0.04
TRX 0.33
JST 0.102
BTC 65239.09
ETH 1874.69
USDT 1.00
SBD 0.38