Ssiesz, przyznaj się.

in pl-artykuly •  last year


image.png


Świat nie kręci się wokół Ciebie. Nie jesteś najlepszy z najlepszych. Ssiesz w większości rzeczy, które robisz. W niektórych może jesteś lepszy od innych. Czasem uda Ci się coś zrobić, co będzie nawet dobre. Ale w większości przypadków – po prostu jesteś słaby.

Sprowokowani? Super. To teraz zamiast uzbrajać się w hejt, czytaj dalej.

Edukacja

Nasz system edukacji jest pełen dziur i niepotrzebnych założeń, które są szkodliwe. To wiemy. Nikt, kto skończył szkołę, nie jest wybitny. Nawet studia tego nie gwarantują. To, że mamy taki, a nie inny system edukacji, nie może być jednak usprawiedliwieniem dla miernoty. Zwłaszcza gdy postanawiamy robić coś publicznie. I powiem szczerze – wybujałych ego, samozwańczych autorytetów i „ekspertów” nie brakuje. Nie trzeba nawet daleko sięgać. Każdy uważa, że coś wie, coś umie i coś co prezentuje lub tworzy ma wartość dla innych. Nic bardziej mylnego. To, co robimy ma wartość dla nas i musimy na poważnie się postarać, żeby taką wartość zyskało też dla innych. A tę wartość dla innych możemy budować. Ale o tym za chwilę.

Często osoby wykształcone, używają swojego wykształcenia jako argumentu lub dowodu na swoją przewagę. Problem polega na tym, że jeśli uzyskaliście wykształcenie, ale nie pracujecie akademicko lub w zawodzie, to Wasza wiedza się bardzo szybko dezaktualizuje. Ktoś pięć lat po studiach, kto nie pracuje w zawodzie, jest bardzo daleko od bycia autorytetem w tej dziedzinie. Czasem wystarczy odświeżenia i aktualizacja…ale po co to komu jak jest magister czy nawet doktor.

Nie neguje wszystkich. Nie o to chodzi. Moim argumentem jest, że istotne jest to, co wiesz, co potrafisz przekazać, nie to skąd z tą wiedzą przyszedłeś i jakimi papierkami tę wiedze legitymizujesz. Tak naprawdę to jest bez znaczenia. Bo ktoś, kto sam się czegoś nauczył, może wiedzieć o niebo więcej od profesora w danej dziedzinie. Nie często, ale to się zdarza.

Krytyka

To jest klucz do rozwoju. I nawet nie musi być konstruktywna. Serio!

Konstruktywna krytyka ma znaczenie i to ogromne w przypadku rozwoju idei, poszerzania wiedzy. Jeśli jednak mówimy o publicznej prezentacji tych idei – ta niekonstruktywna ma też znaczenie. Uczymy się od początku uczestnictwa w Internecie, że hejt należy ignorować, nie reagować, nie karmić trolli. I to jest prawda. Jednak świadomość obszarów, które podlegają hejtowi, musimy znać, musimy je rozpoznawać i wykorzystywać te nienawistne zarzuty dla własnej korzyści.

Hejterzy często rzucają absurdalne hasełka i przytyki. Jednak czy na pewno są one w 100% pozbawione sensu i meritum? Często okazuje się, że w wiązance wulgarnych kretynizmów pod naszym adresem drzemie ziarnko bolesnej prawdy o tym co i jak robimy. Dlatego, według mnie, hejt jest wartościowy. Oczywiście jeśli potrafimy się od niego odciąć, nie damy mu wejść sobie za skórę. Co nie zawsze jest łatwe. Ale jak już uda nam się pozbyć nerwów na te przejawy ludzkiej podłości i zagłębić się w to, co rzeczywiście mówią – to nieocenione źródło wiedzy. I to takie, jakiego nikt jeszcze nigdy nie miał. Bo nie było w naszej historii sytuacji, gdy anonimowo ktoś mógł podzielić się osobistymi wrażeniami po kontakcie z treścią. I musimy przełknąć nasze ego, żeby z tego skorzystać. I powinniśmy to robić.

W zakamarkach naszych pokoików, gdzie produkujemy filmy, teksty czy inne własne cudeńka, załóżmy folder na hejt. I jak już głowa ostygnie, poczytajmy co tam jest. Odsiewajmy ziarno od plew i patrzmy gdzie możemy uderzyć takiego hejtera, przy okazji korzystając na tym. Taki hejter też jest odbiorcą naszych treści. I mimo tego, że być może nie chcielibyśmy, żeby był obecny – będzie. Zawsze. Nie pozbędziemy się ich, wiec ich wykorzystajmy. Nie tracimy na tym nic, a zyskać możemy wiele.



FOOT.png


Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Z jednej strony uważam, że poniekąd masz rację, ale istnieje takie coś, gdzie np: Kowalski ma o sobie dobre mniemanie, zarabia dużo pieniędzy i ten "hejter" zasieje ziarnko, że on jest taki i taki i robi to źle i jeśli tłum pójdzie za tą jedną opinią nawet najlepsze rzeczy mogą zostać zrównane z dnem, a sam autor w tym pomyśle przedstawił kwintesencje geniuszu i powiem ci coś jeszcze, że jako człowiek, który kiedyś na codzień żyłem pochwałami lub też hejtem wiem, że to najczęstsze zjawisko :)