Polexit?

in reakcja •  6 months ago

Cieszę się, że nie mogłem głosować w referendum dotyczącym przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Nie miałem na szczęście wtedy jeszcze ukończonych osiemnastu lat.

Wtedy całym sercem byłem za wspólnotą, wiecie w końcu mogliśmy być "Zapad", dołączyć do najlepszych i sobie śmigać bez wiz, a potem nawet i bez kontroli granicznych.

Pamiętam wtedy LPR z Romanem Giertychem na czele, który był najgłośniejszym przeciwnikiem UE.
Twierdził, że zostaniemy wykorzystani, że narzuci nam się ich prawa i światopogląd, a dotacje nie będą w stanie przewyższyć strat które poniesiemy. Przeciwnicy UE twierdzili, że twór ten zmierza ku staniu się federacją, a państwa członkowskie utracą niepodległość.

Śmiałem się w kułak przed TV, śmiałem się z Buzkami, Millerami, z Kaczyńskimi, z Hanną G-W oraz z wszystkimi innymi politykami, którzy zapewniali mnie, że to demagogia, że nikt nam suwerenności nie chce zabrać, ani narzucać swojego światopoglądu.

Pamiętam szyderstwo z ś.p. prezydenta Kaczyńskiego i naciski na niego, gdy nie chciał podpisać traktatu lizbońskiego.
Traktatu, który uznawał prawo unijne za nadrzędne, nad prawem krajowym.
Traktat lizboński, to ukryta nazwa konstytucji UE, którą niewiele wcześniej odrzucono w referendach narodowych.
O mały włos, nawet i tutaj by się nie udało, bo Irlandia również w referendum powiedziała NIE dla tego projektu. Wtedy zaczęły się pogróżki pod adresem tego państwa, ruszyła propaganda i zrobiono kolejne referendum. Tym razem wyborcom nie udało się sfałszować wyników i ruszyli.

Mamy teraz niewybieralnych komisarzy, którzy narzucają nam prawo, obyczajność i chcą nam wcisnąć ludzi, którzy w ogóle nie powinni się w UE znaleźć, bo łamiąc prawo, nielegalnie przedostają się w nasze granice.
Państwa, które respektują prawo unijne traktujące o tym i zasady konwencji dublińskiej, są odsądzane od czci i wiary(sic!).

Politycy, z którymi śmiałem się wtedy z tego wszystkiego, zmienili narracje i mówią o pewnych ustępstwach i procesie przemian, na który się przecież w referendum zgodziliśmy.

A gówno się zgodziliśmy, kłamaliście wtedy i kłamiecie dziś.

Tylko Angela Merkel nie kłamie i wali prosto z mostu:
„Nationalstaaten sollten heute bereit sein, Souveränität abzugeben“, czyli: państwa narodowe powinny dziś być gotowe oddać swoją suwerenność.

https://www.welt.de/politik/deutschland/article184292124/Angela-Merkel-Nationalstaaten-sollten-heute-bereit-sein-Souveraenitaet-abzugeben.html

I co? I nic. Politycy, którzy niedawno świętowali stulecie niepodległości Polski nie raczyli uznać tych słów za skandal, wystosować noty dyplomatycznej, czy chodź by próbować namieszać nam w głowie, że Unia tak, ale że oni się z Frau Merkel nie zgadzają.
To są ci sami, którzy przez lata nas okłamywali i dalej uważają się za zdolnych do kierowania sprawami Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej.

Swoją drogą, smutna sprawa, że ze wspaniałej idei Europy swobodnej współpracy i bez granic, te dranie zrobili biurokratycznego molocha, który aspiruje do bycia kolejnym Związkiem Sowieckim.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Otwarte granice to dla nas największy cios, bo kapitał swobodnie ucieka z naszego kraju. Chociaż ludzie są pracowici, to nasze zarobki nigdy nie dogonią zachodnich, jeżeli kapitał nie zostanie w kraju i młodzi, ambitni przedsiębiorcy nie zrobią obrotu tymi pieniędzmi :/

·

Ale w tej materii jest winne w równym stopniu nasze państwo, bo gdyby zapewniało stabilne warunki rozwojowe, nie trzeba by było emigrować.

·
·

I tego właśnie nie rozumiem. Państwo ponosi duże koszty wykształcenia młodych, a ci za pracą muszą wyjechać, bo warunki nie pozwalają się utrzymać nawet, a nie mówię, żeby coś odłożyć...

·
·
·

To jest bardzo proste i bardzo trudne. Mamy destrukcyjny system administracji państwowej. Choćby interpretacje podatkowe tego samego prawa, dla różnych województw. Zamiast robić reformy i uprościć to wszystko, zlikwidować jak najwięcej korupcjogennych sytuacji decyzyjnych, pan premier Morawiecki woli kombinować, jak uniemożliwić komuś ewentualną ucieczkę(bo tak to należałoby nazwać).

·
·
·
·

Swoją drogą ten podatek od wyprowadzki to śmieszna sprawa. To już ograniczanie wolności!

·
·
·
·
·

To się idealnie wpisuje w kształt obecnej Europy.
Po co dbać o dobrą jakość administracji, jak można zrobić podatek.
Tak się rozwiązuje wszystkie kryzysy UE, które do tej pory miał miejsce.

·
·
·
·
·
·

To nie rozwiązanie kryzysu, tylko odłożenie go na później.

·
·
·

Nie żadne "państwo", tylko my - podatnicy. Dopóki będziemy myśleć, że ktoś (państwo, rząd, samorząd) ma za coś wziąć odpowiedzialność - będzie jak jest. Musimy jak najbardziej uwolnić się od zależności państwa, wziąć odpowiedzialność za jak największą liczbę spraw. Tylko wtedy będziemy mogli być zadowoleni bądź nie. Ale przynajmniej nie będziemy szukać winnego w tworach mocno abstrakcyjnych.

A coś takiego widziałeś?
https://diem25.org/wp-content/uploads/2016/10/diem25_polish_long.pdf
Co o tym sądzisz?
Diagnoza jest podobna, ale czy z receptą się zgadzasz?

To jest projekt Janisa Warufakisa, kolesia który zbuntował się Merkel. Był wtedy premierem Grecji.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Janis_Warufakis

Koleś nie tylko teoretycznie, ogrania ekonomię ale i praktycznie. Tworzył systemy mikropłatności dla VALVe (Counter-Strike: Global Offensive, Dota 2 i Team Fortress 2)

·

Zgadzam się w dużej mierze z diagnozą problemu, niestety wątpię w sukces ruchu paneuropejskiego. Termin wprowadzony przez H. Mackindera: "going concern" czyli "rosnący niepokój", to kwestia zapewnienia stałej dobrej koniunktury dla społeczeństwa, które wymusza to na rządzących. Państwa Europy na swoim obszarze, mocno ze sobą konkurują i nawet w przypadku takiego ruchu, musiał by się on rozpaść w momencie większego sporu gospodarczego. Nie musiałoby to być nawet na linii narodowej, ale regionalnej.
Choćby reakcja niemieckich producentów meblowych, którzy apelowali do rządu RFN o interwencję, gdy okazało się, że polscy przedsiębiorcy uzyskali mocny udział w ich rynku.

Jak dla mnie najlepszym rozwiązaniem mogłaby być likwidacja Komisji Europejskiej i przerzucenie obowiązków na wybieralny Parlament Europejski już byłoby lepszym rozwiązaniem, niż stan obecny.
Niestety tak się nie stanie, bo Komisarzy mogą obrać możni UE, a państwom proponuje się to co powyżej.

·
·

Jak dla mnie najlepszym rozwiązaniem mogłaby być likwidacja Komisji Europejskiej i przerzucenie obowiązków na wybieralny Parlament Europejski już byłoby lepszym rozwiązaniem, niż stan obecny.

Społeczeństwa Europy mają prawo rozważyć przyszłość unii oraz obowiązek przekształcenia Europy (do 2025 roku) w pełnowartościową demokrację w ramach niezawisłego Parlamentu, wybranego w poszanowaniu lokalnego prawa do samostanowienia oraz dzielącego prerogatywy z parlamentami krajowymi, zgromadzeniami lokalnymi i radami miejskimi.

To chyba jest ten sam postulat twój i DiEM25.

·
·
·

Z tym się jak najbardziej zgadzam, ba, uważam, że to jedyna opcja by UE utrzymała się przy życiu, choć nie na rękę Niemcom i Francji, więc pewnie nie przejdzie.
Nie wierzę tylko w ruch paneuropejski.

·
·
·
·

No tak, czasy nie są sprzyjające dla takich ruchów.

Najsmutniejsze jest to że znam parę osób które angażują się w tego typu inicjatywy. Telewizji publicznej trzeba było prokuratorem grozić by do programów zapraszała organizacje miejskie podczas ostatniej kampanii. Gdzie to jej obowiązek. Ludzie którzy chcą coś konkretnego zrobić, czasem się wypalają. Bo o każdą rzecz trzeba walczyć, którą inni mają podaną na tacy. Dlatego warto takie inicjatywy wspierać. Bo tam nie idą ludzie którym na stołkach zależy. Tacy idą do dwóch głównych partii, ci którym zależy idą tam gdzie czują że się zgadzają z ideą, a nie gdzie są największe szanse na stołki.

Hitler doszedł do władzy dzięki narodowemu socjalizmowi. Uważam, że Merkel powiedziała prawdę. Nie można mieć wszystkiego nic nie dając w zamian. Bezpieczeństwo można kupić za cenę ustępstw, czyli za częściowe ograniczenie wolności. Albo można być absolutnie wolnym do czasu utraty suwerennosci bo natura nie toleruje pustki. Więc hipotetycznie mamy do wyboru istnieć w zależności od cywilizowanej Europy lub zdziczałego wschodu.
Kapitał płynie w dwie strony, zablokowanie wypływania kapitału i zamknięcia granic oznacza powrót do PRL-u lat 50 i 60 gdy ze wzgledu na brak prawdziwych pieniędzy byliśmy zdani jedynie na swoje kartofle, jabłka, pralki Frania i Syrenki. Myślę, że te kilka lat życia w obecnej sytuacji nie są wystarczające do obiektywnej sytuacji. Młodym sugeruję więcej rozmów ze starszymi, pamiętającymi zależność od ZSRR.

Domalowanie Merkel wąsów jest świadectwem niedojrzałości,
nierozumieniem sytuacji i ponoszenia emocjom. Takie wąsy domalowywuje się każdemu do kogo nie pała się sympatią, a w przypadku Merkel jest to skrajny nietakt. Problemem nie jest UE, lecz ludzie którzy pracują jedynie dla profitów, w nosie mając samą idee. Tak to jest gdy ludzie mają słaby wzrok sięgający tylko do końca ich własnej kiełbasy. A co potem to już mało ważne, niech się inni martwią. I nasze dzieci i wnuki odczują to egoistyczne podejście..

·

"Problemem nie jest UE, lecz ludzie którzy pracują jedynie dla profitów, w nosie mając samą idee. "

Nord Stream, Nord Stream 2 i ograniczenie swobody przepływu usług dla firm spedycyjnych wprowadzony za sprawą Francji i z poparciem niemieckim.

Nie ma świata w którym rządzą ideały, zawsze interes będzie górował, stąd zrzeczenie się suwerenności nie jest dobrym rozwiązaniem, bo zawsze odbędzie się kosztem słabszych.

·

Świetnym przykładem jest też Grecja. Gdy popadła w kryzys, Niemcy i Francja wykorzystały euroland i drukując euro na potęgę, uratowały swoje banki, które w czasach dobrej koniunktury udzielały toksycznych pożyczek. Potem stłamszenie Grecji i przejęcie jej infrastruktury.