Chè đậu đỏ - wietnamski deser z czerwonej fasoli✨

in polish •  last year 

Dzień dobry kochani! 😊 

              Dziś chciałbym zaprezentować Wam deser, którym zajadałem się będąc jeszcze w Wietnamie. Chè đậu đỏ to deser na bazie fasoli, mleczka kokosowego i tapioki. Jego różne wariacje są bardzo popularne w całej Azji, a wersja którą Wam dziś przedstawiam jest moją ulubioną. Pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, bo choć czerwona fasola coraz częściej pojawia się w polskich wypiekach to jednak jest ona nadal zarezerwowana dla deserów fit. W Wietnamie jak i w innych azjatyckich krajach, różnego rodzaju rośliny strączkowe wykorzystywane są nie tylko do potraw wytrawnych, ale również do wyrobu słodkości.  Na pewno część z Was kojarzy chociażby słynne ciasto mooncake, niezwykle popularne w Azji, a którego nadzienie najczęściej wykonuje się właśnie z fasoli. 

            Zatem wracając do mojego deseru, jest on niezwykle orzeźwiający i zaskakuje fakturą, gdyż mamy w nim miękką, słodką fasolkę, perełki tapioki i owocową galaretkę. To wszystko daje ciekawe odczucia smakowe i naprawdę warto chociaż raz spróbować tego deseru  😊 

Składniki na 2 porcje:

  • 1 puszka czerwonej fasoli (220 g fasoli bez wody)
  • 70 g cukru
  • szczypta soli
  • 20 g cukru wanilinowego
  • 2 plasterki imbiru
  • 2 łyżki perełek z tapioki
  • 1 galaretka owocowa
  • 1 puszka mleczka kokosowego
  • kostki lodu
  • limonka i mięta do dekoracji

Przygotowanie:

  1.  Najlepiej dzień wcześniej przygotować galaretkę.
  2. Na rozgrzaną patelnię bez tłuszczu wsypać cukier, fasolę i imbir. Dobrze wymieszać i dodać odrobinę soli. Cały czas mieszać, aż cukier zacznie się karmelizować. W momencie jak cukier zacznie się karmelizować zdjąć z ognia i odstawić. UWAGA: Ważne by nie przypalić cukru. Należy ciągle mieszać.
  3. Do garnka z 0.5l zimnej wody wsypujemy tapiokę i gotujemy. Cały czas mieszamy, aby perełki tapioki nie skleiły się. Gotujemy do momentu aż perełki z białych zamienią się na przezroczyste.
  4. Następnie do gotowej tapioki dodajemy skarmelizowaną fasolę oraz cukier wanilinowy i gotujemy jeszcze parę minut na małym ogniu (około 10-15min cały czas mieszając). Następnie schładzamy w lodówce.
  5. Do pucharków wlewamy fasolę z tapioką następnie zalewamy odrobiną mleka kokosowego, dodajemy galaretkę pokrojoną w kostkę, kostki lodu i posypujemy wiórkami kokosowymi. Ozdabiamy limonką i miętą.

 Smacznego!  😊   







Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

No ciekawe, ciekawe :) A można użyć agaru zamiast galaretki?

Jak najbardziej! Na zdrowej żywności znajdziemy galaretki bez żelatyny właśnie na bazie agaru bodajże firmy Celiko. Mają oni nawet smak wieloowocowy, który będzie idealnie pasował do tego deseru 😊

Tych firm jest kilka, Czesi specjalizują się chyba w tym, bo większość dostępnych u mnie wege produktów, w tym agaru pochodzi zza południowej granicy :) Agar co prawda jest nieco inny w smaku i konsystencji, nie ma tej sprężystości, jak się powiedziało A to trzeba konsekwentnie unikać zwierzęcych produktów :)

Podziwiam konsekwencję, sam staram się ograniczać mięso w swojej diecie, choć przyznam, że trudno zmienić przyzwyczajenia :P Trzymam kciuki za Twoje postanowienie! 😊

Dzięki :) Postanowienie trwa od ponad 20 lat i jakoś bardzo mi odpowiada :) Można się odzwyczaić, potrzeba nieco czasu, by nie robić tego radykalnie z dnia na dzień, bo można zaszokować organizm :)

Wow 20 lat! Szacun! Podziwiam wytrwałość 😊

Hehe :) jak nie wiem czy wytrwalości, raczej to fajna przygoda w moim życiu :)

Wow! Ten deser zdecydowanie jest warty małego zamieszania w kuchni ;) No bo jak tu łączyć fasolę z cukrem, tapioką i galaretką (lub agaretką)?
To będzie bardzo egzotyczne kulinarne doświadczenie i nie mogę się go doczekać :)

Cieszę się, że spodobał Ci się mój deser :D mam nadzieję, że będzie smakował i znajdzie odwzorowanie w Twojej kuchni 😉

Fasola i cukier to doskonałe połaczenie! Podczas podróży jadałam sporo ciastek chińskich z takim właśnie nadzieniem. Cóż za niebo w buzi!