Botoks - moja recenzja.
Wczoraj poszedłem do kina. Często chodzę bo lubię. Tym razem wybór padł na nowy film Patryka Vegi pt: Botoks. Dwa poprzednie filmy przyjemnie się oglądało. Pitbule nie były może jakoś specjalnie inteligentne, ale gwarantowały dobrą porcję rozrywki. A jak to jest z Botoksem?
Film rozpoczyna się 10 minutowym festiwalem skrajnie absurdalnym humorem na poziomie patologii z gimnazjum. Ostry start. Żart za żartem okraszony krwistymi scenami i wieloma "kurwami i chujami". A to tylko początek. Im dalej tym więcej szokujących (np pokazany poród z detalami) wydarzeń. Ja rozumiem, że trzeba jakoś zainteresować widza, ale to trochę przesada. Język i dialogi jest naprawdę ostry. Niektóre nawet niezłe, inne wyjęte bezpośrednio z portalów typu wiocha, mistrzowie czy kwejk. Poziom merytoryczny bardzo niski:
"Przyznaj się, zdradzasz mnie?
-tak, z twoją przyjaciółką.
Dlaczego? Wytłumacz się jakoś
-bo masz brzydką cipę"
Jeżeli kogoś interesuje taki humor to śmiało może iść.
Film jest oparty na faktach i zeznaniach lekarzy. Być może te wydarzenia zdarzała się na przestrzeni ostatnich 20 lat, ale upchanie tego w dwu godzinny film masakruje IQ. Widz po chwili ma wrażenie, że każda postać to najgorszy cham, która ma na celu zrobić jak najwięcej krzywdy wszystkim dookoła. Poważnie - jest to film o polskiej z służbie zdrowia (przypominam - niby na faktach), a prawie każdy w nim jest mordercą. Po dwóch godzinach takich absurdalnych historii ciężko traktować go na poważnie. A obraz ma przesłanie - aborcje, suplementy diety, mafia lekarska. Dobry temat, ale w taki groteskowy sposób pokazany jest nie do przyjęcia.
Osobny akapit na sferę audiowizualną. Muzyka jest, ale chyba lepiej jakby jej nie było. Jak dzieje się akcja to leci cały czas jakiś techno bit w finałowej scenie dupstep . W ogóle niepasujący do sytuacji być może miało to jeszcze wzmocnić odbiór, ale mi osobiście zadziałało w drugą stronę. W kadrach jest duża powtarzalność, co zmienię tematu ujęcie z drona itp, najgorzej jednak wypadają sceny akcji, gdzie kamera trzęsie się co prawdopodobnie ma dodać dynamizuj akcji - sorry dla mnie to było jak czytanie na statku. W pewnym momencie dostałem choroby morskiej i mi się ciepło zrobiło od tego falowania ekranu.
Aktorsko nawet nieźle gdyby nie ten humor niskich lotów.
Podsumowując w trakcie dwóch godzin z sali wyszła prawie połowa ludzi. Na koniec jedna osoba nawet klaskała, ale do tego krzyknęła "brawo w końcu koniec, mogę iść do McDonalda!"
Myślę, że to jest idealna peunta tego dzieła.

Myślę, że ten film jest tak samo na faktach jak "Smoleńsk", a poziom polskiego kina doznaje poważnej degradacji. :/
Dzieki za recenzje. Pojde napewno bo czesto chodze. Nawet zniesmaczony 😀
Chciałem na ten film wysłać rodziców i teściów. Ale by była wtopa :) Wielki dzięki za prawdziwą recenzję!
Też byłem w weekend, na szczęście nie za swoje pieniądze. To jest jeden z tych filmów które można sobie obejrzeć dla odmóżdżenia na CDA albo innej zatoce. Dialogi, humor, kadry, sceny, udźwiękowenie typowe dla wszystkich filmów Vegi, czyli przeciętne. Większość historii miała swoje tło w rzeczywistości, ale upakowanie tego w długi bądź co bądź film i próba powiązania tego wszystkiego w jedną spójną historię to straszny mindfuck...