chociaż rozumiem, co chciałeś nam tu przedstawić, to jednak tak sie zastanawiam, czy strach faktycznie jako taki nie istnieje.
bo to tak jakby zaprzeczyć tez innym emocjom - łącznie z radością, którą podajesz jako przykład uczucia drugiego.
emocje są faktami.
pytanie tylko: czy uzasadnionymi.
albo inne pytanie: co z nimi dalej zrobimy. i do jakich uczynków nas popchną.
strach - w moim odczuciu jest realny.
namacalny, rzeczywisty.
istniejący.
natomiast wizja powodująca ten strach może nie być prawdziwa.
ta projekcja naszego umysłu, o której piszesz - to ona może być fałszem, urojeniem, fatamorganą.
wyobraźnia podsuwa nam różne obrazki, z których wiele to majaki, czarne scenariusze.
niekoniecznie urzeczywistnione później -obawy.
kojarzy mi się z tym stwierdzenie Marka Twaina:
"Przeżyłem wiele lat i miałem wiele problemów, z których większość nigdy się nie wydarzyła."
natomiast zdanie:
"napięcie w umyśle – napięcie mięśni" - jest dla mnie kwintesencją tego artykułu.
i z tym zdaniem sobie teraz odejdę. dziękuję.
(też idę sie rozluźnić :)
Uważam że nie istnieje jako samodzielne zjawisko lecz projekcja naszego umysłu. Reakcja na wydarzenia zewnętrzne. Radość jako taka również nie istnieje - to jest stan w jakim się znajdujemy lub jaki w sobie wzbudzamy. Te dwa wymienione przeze mnie stany powstają w umyśle. W zależności od jakości naszych umysłów reagujemy różnie na obserwowane zjawiska zewnętrzne, np. kolega czuje niepokój a ja z tego samego powodu wpadam w panikę.
Emocje są oczywiście faktami, zgadzam się ale powstają w nas, nie mają zewnętrznej poza nami samymi swojej samodzielne natury. Nie występują poza obserwowatorem.
Strach jest realny, zgadzam się z tym, jest jak mówisz ale będę się upierał, że nie ma postaci np. mgły na którą możemy się nadziać.
Poruszasz bardzo istotny temat, co zrobimy z emocjami? Tak jak w artykule - emocje powinniśmy kontrolować bo mogą nas popchychać w niepożądanym kierunku, np. przemocy werbalnej a nawet fizycznej. A te działania, jak wszystkie pozostała powodują skutki (prawo sieci lub jak kto woli przyczyna-skutek). Więc należy mieć wyobraźnię jaki skutek może wywołać nasze konkretne działanie sprowokowane daną emocją, zamiast pozwolić się jej zawładnąć.
Mój język wyrażania jest bardzo ubogi, ponieważ większość życia spędziłem na różnych obczyznach. Poza tym pamiętajmy, że tak jak każde z nas inaczej reaguje na obserwowane zjawiska, tak samo w odmienny sposób możemy percepować tekst pisany (książki, artykuły, poezja...) Dlatego tak wielkie znaczenie ma w życiu codziennym tolerancja (nie jest łatwe i sam mam z tym problemy). Rozmówca przekazuje nam jak to wygląda jego oczami, a my powinniśmy spróbować usiąść na jego stołku i spróbować zrozumieć jego percepcję, zamiast owładnięci negatywną emocją wciągać go na przygotowany stos. Eh, trudne to tematy a szczególnie przekaz pisany.
Hej, brakuje tagu pl-emocjonalnie :)
Dzięki, nie panuję jakoś nad nawigacją.
chociaż rozumiem, co chciałeś nam tu przedstawić, to jednak tak sie zastanawiam, czy strach faktycznie jako taki nie istnieje.
bo to tak jakby zaprzeczyć tez innym emocjom - łącznie z radością, którą podajesz jako przykład uczucia drugiego.
emocje są faktami.
pytanie tylko: czy uzasadnionymi.
albo inne pytanie: co z nimi dalej zrobimy. i do jakich uczynków nas popchną.
strach - w moim odczuciu jest realny.
namacalny, rzeczywisty.
istniejący.
natomiast wizja powodująca ten strach może nie być prawdziwa.
ta projekcja naszego umysłu, o której piszesz - to ona może być fałszem, urojeniem, fatamorganą.
wyobraźnia podsuwa nam różne obrazki, z których wiele to majaki, czarne scenariusze.
niekoniecznie urzeczywistnione później -obawy.
kojarzy mi się z tym stwierdzenie Marka Twaina:
natomiast zdanie:
"napięcie w umyśle – napięcie mięśni" - jest dla mnie kwintesencją tego artykułu.
i z tym zdaniem sobie teraz odejdę. dziękuję.
(też idę sie rozluźnić :)
Uważam że nie istnieje jako samodzielne zjawisko lecz projekcja naszego umysłu. Reakcja na wydarzenia zewnętrzne. Radość jako taka również nie istnieje - to jest stan w jakim się znajdujemy lub jaki w sobie wzbudzamy. Te dwa wymienione przeze mnie stany powstają w umyśle. W zależności od jakości naszych umysłów reagujemy różnie na obserwowane zjawiska zewnętrzne, np. kolega czuje niepokój a ja z tego samego powodu wpadam w panikę.
Emocje są oczywiście faktami, zgadzam się ale powstają w nas, nie mają zewnętrznej poza nami samymi swojej samodzielne natury. Nie występują poza obserwowatorem.
Strach jest realny, zgadzam się z tym, jest jak mówisz ale będę się upierał, że nie ma postaci np. mgły na którą możemy się nadziać.
Poruszasz bardzo istotny temat, co zrobimy z emocjami? Tak jak w artykule - emocje powinniśmy kontrolować bo mogą nas popchychać w niepożądanym kierunku, np. przemocy werbalnej a nawet fizycznej. A te działania, jak wszystkie pozostała powodują skutki (prawo sieci lub jak kto woli przyczyna-skutek). Więc należy mieć wyobraźnię jaki skutek może wywołać nasze konkretne działanie sprowokowane daną emocją, zamiast pozwolić się jej zawładnąć.
Mój język wyrażania jest bardzo ubogi, ponieważ większość życia spędziłem na różnych obczyznach. Poza tym pamiętajmy, że tak jak każde z nas inaczej reaguje na obserwowane zjawiska, tak samo w odmienny sposób możemy percepować tekst pisany (książki, artykuły, poezja...) Dlatego tak wielkie znaczenie ma w życiu codziennym tolerancja (nie jest łatwe i sam mam z tym problemy). Rozmówca przekazuje nam jak to wygląda jego oczami, a my powinniśmy spróbować usiąść na jego stołku i spróbować zrozumieć jego percepcję, zamiast owładnięci negatywną emocją wciągać go na przygotowany stos. Eh, trudne to tematy a szczególnie przekaz pisany.