[Film na wieczór #19] Zapowiedź

in #polishlast year

Zapowiedź (2009)

Wyobraźcie sobie taką sytuację: odpalacie film. Czytaliście wcześniej recenzje, były niezłe, ale bez szału. No i film zaczyna się z przytupem. Jest dobrze, nawet bardzo dobrze, klimat, tajemnica, zbudowane napięcie, zagadka do rozwiązania, dobre efekty specjalne. A potem nagle pojawia się niepasująca scena. I kolejna. I jeszcze kolejna. Pół biedy, jakby to była komedia, której łatwiej można coś takiego wybaczyć. Gorzej, że w tym konkretnym wypadku jest to thriller, który stawia na misternie budowany, zagadkowy klimat. Klimat, który łatwo jest zepsuć nawet jednym, drobnym potknięciem. A takich potknięć jest w “Zapowiedzi” kilka.

Plakat filmu

Nicolas Cage wciela się w rolę Johna Koestlera, profesora astrofizyki na MIT, który niedawno stracił żonę. Wychowuje teraz samotnie Caleba, swojego ukochanego synka. Gdy w ramach jubileuszu istnienia szkoły Caleba wykopana zostaje kapsuła czasu sprzed pięćdziesięciu lat, w ręce Cage’a dostaje się zagadkowa kartka wypełniona z dwóch stron ciągiem cyfr. Jakby tego było mało Caleb zaczyna słyszeć dziwne głosy, a dom Koestlerów jest potajemnie obserwowany przez dziwnych osobników.

Ze streszczenia fabuły wyraźnie wynika, że “Zapowiedź” to thriller, który stawia na wykreowanie ciekawej zagadki. Po klimatycznym wstępie, pozostawiającym więcej pytań niż odpowiedzi, poznajemy rodzinę Koestlerów. I powiem wam szczerze - Cage, za którym raczej nie przepadam, aż tak mnie nie raził. Aktor nie wspiął się tutaj na wyżyny swoich dawnych umiejętności, zagrał dość nijako. A szkoda, bo miał materiał wyjściowy, z którego mógł ulepić dobry występ. John Koestler to profesor w żałobie, pogrążający się w szkockiej i próbujący ratować resztki relacji ze swoim synem, rodziną i światem. Tu jest miejsce na aktorski popis, pociągnięcie filmu swoją kreacją. Ale niestety Cage poszedł na łatwiznę, w bezbarwne odegranie toposu człowieka z problemami. Wiecie, Cage po prostu siedzi ze szklanką szkockiej i ma smutną minę. No szczyt kunsztu to to nie jest, aktor mógł wyciągnąć ze swojej postaci znacznie więcej, ale tego nie zrobił, pewnie z braku chęci.

Ale to nie dramat, nie aktorstwem ten film stoi. Reżyser “Zapowiedzi”, Alex Proyas, ewidentnie postawił na wspomniane wcześniej kreowanie i rozwiązywanie zagadki… do pewnego momentu. Proyas pozwolił sobie na świński zabieg i w mniej więcej połowie filmu zmienił jego gatunek z thrillera na kino katastroficzne z elementami, hm, sam nie wiem. Tak właściwie “Zapowiedź” to dziwna, eklektyczna mieszanka różnych estetyk gatunkowych. Mamy tutaj elementy horroru (bardzo dobre swoją drogą, podczas kilku scen czułem autentyczny niepokój), nastawionego na rozwikłanie tajemnicy thrillera, kina katastroficznego, czy wreszcie dziwnego mariażu science fiction i motywów biblijnych. Generalnie - bałagan. O dziwo, całkiem strawny bałagan.

Bo pierwszą połowę filmu ogląda się jednym tchem. Proyas ma we krwi umiejętność budowania niepokojącego klimatu, ciągłego napięcia. Niestety reżyser postawił potem na wspomnianą zmianę estetyki gatunkowej, na czym film stracił. Nie powinno się misternie tkać zagadki, by zaraz bezceremonialnie odrzeć ją z całej tajemnicy i ujawnić widzom rozwiązanie w łopatologiczny sposób. Druga połowa filmu to już właściwie tylko kino akcji, chwilami dość ciekawe i faktycznie zaskakujące, chwilami bzdurnie, miałkie, pretensjonalne. Szczególnie interesujące jest zakończenie “Zapowiedzi”, które jest jawnym narzuceniem klucza interpretacyjnego dla całości fabuły. A nie lubię, gdy reżyser w kiczowaty, łopatologiczny sposób pozbywa się dwuznaczności, na której film by tylko zyskał. Inna rzecz, że, sądząc po forum Filmwebu, mimo wszystko wiele osób nie załapało, o co w filmie chodzi… Cóż, bywa.

“Zapowiedź” ma jeszcze jeden mocny filar, na którym się opiera - efekty specjalne. Katastrofa samolotu to zdecydowanie najlepszy z nich. Jest ona cholernie realistyczna i wgniata w fotel. Niestety reszta CGI trąci myszką, szczególnie część animacji z nowojorskiego metra. Ale biorąc pod uwagę, że film miał premierę w 2009 roku, efekty są na bardzo wysokim poziomie. Zaskakująco dobra jest też muzyka, która wykonuje kawał dobrej roboty przy budowaniu napięcia. Jest bardzo charakterystyczna, trochę jak z horroru, ale nieinwazyjna i przyjemna w odbiorze.

Działo Proyasa to kolejny wpis do listy filmów z niewykorzystanym potencjałem. Z jednej strony “Zapowiedź” jest klimatyczna, trzyma w napięciu, z drugiej panuje tutaj ogromny bałagan estetyczny, a wątki biblijne włącznie z dość dziwnym zakończeniem są mocno pretensjonalne i nieprzystające. Nie dziwię się, że końcówka filmu zgarnęła dużo hejtu i jest wskazywana jako jego najgorszy element. Mimo wad oraz mocno przeciętnego występu Nicholasa Cage’a “Zapowiedź” trzymała w napięciu i pozostawiła po sobie dość pozytywne wrażenia, głównie z racji na świetną pierwszą połowę filmu. Tylko tego zmarnowanego potencjału szkoda…

Film zobaczyć można na Netflixie.

  • oryginalny tytuł: Knowing
  • rok premiery: 2009
  • gatunek: thriller
  • reżyseria: Alex Proyas
  • scenariusz: Ryne Douglas Pearson, Juliet Snowden, Stiles White
  • aktorzy: Nicolas Cage, Rose Byrne, Chandler Canterbury
  • moja ocena: 7/10

Recenzja dostępna również na moim blogu: 500filmow.pl.

Sort:  

Oglądałem, i w moim wypadku kompletnie się zawiodłem i bardzo niską ocenę wystawiłem. Choć prawda, film mocne strony ma, ale jakoś całokształt mnie zawiódł.

"z dość dziwnym zakończeniem" w sensie że biblijne Anioły to kosmici, a nowa ziemia to nowa planeta na którą wybrańców te niby Anioły przeniosą? Co w tym dziwnego? To bardzo popularny / modny (jakkolwiek by to nie brzmiało) pogląd występujący w Hollywood.

Posted using Partiko Android

No właśnie to nie są kosmici, a faktyczne anioły. Przynajmniej takie rozwiązanie reżyser wprowadził do filmu; jakby to byli kosmici to zgadzam się, ok zakończenie. Ale jest po prostu zbyt dużo przesłanek na rzecz tego, że to aniołowie, więc zrobiło się dziwnie.

Posted using Partiko Android

Nie wydaje mi się, są normalnie statki kosmiczne. Sęk w tym że niektórzy uważają iż opisane w Biblii Anioły czy również Chrystus to kosmici, więc naturalnie ich wygląd musiał być "Biblijny", ja to widzę jako kosmitów którzy są jakby samą energią czy cuś. W każdym razie Aniołowie tacy naprawdę Biblijni raczej nie latali by statkami kosmicznymi bo w ogóle nie są materialni. Ani by ich nie mieli dla ludzi.

Posted using Partiko Android

Znam film, obejrzałam go pomimo niepochlebnych recenzji i ogólnie mi się podobał. Tak jak napisałeś - rozwinięcie jest wciągające i niepokojące. Katastrofa samolotu i na mnie zrobiła ogromne wrażenie - bez zbędnych fajerwerków, bez efektownych ujęć i innych zabiegów, ten samolot po prostu rąbnął w glebę...
Co do rozwiązania - gdy zaczęło się pojawiać poczułam rozczarowanie, że już wiadomo o co chodzi i że to takie "proste". No i wizja innego "świata", do którego zostali zabrani ocaleni była dość infantylna - dla mnie film mógłby się kończyć na ujęciu statków z ocalonymi w przestrzeni kosmicznej.
Napisałeś, że nie lubisz, gdy pozbawia się film (czy też zakończenie) dwuznaczności - nie wiem czy zauważyłeś, ale większość forumowiczów na filmwebie narzeka, gdy film nie ma jednoznacznego zamknięcia ;) Wydaje mi się, że większość twórców kręci tak, żeby zadowolić jak najszerszą publikę.
Generalnie film mnie mile zaskoczył.

Coin Marketplace

STEEM 0.23
TRX 0.02
BTC 11760.85
ETH 426.83
SBD 1.05