Życie przegrywa.

in polish •  3 months ago 

przegryw.jpg
Zauważyliście?

Marazm dzisiejszej młodzieży, ich przekrwione oczy wlepione w monitory, zapadnięte klatki piersiowe, zgarbione plecy, niedostrzegalne mięśnie.

Godziny, dni, miesiące na grach, serialach, anime.

Tylko narzekać, nie? Jak tu tak sobie życie marnować?

No ale z drugiej strony, czym różni się starsze pokolenie?

Myślę, że marnowali czas równie mocno. Tylko tyle, że w sposób lepszy dla zdrowia, bo w sumie to nie mieli specjalnie alternatywy.
Człowiek chyba zawsze będzie uciekał od tego, co uważa za obowiązek, nie ważne, czy rozrywka którą zamiast tego wybierze, rzeczywiście go zadowoli.

Tak niby jesteśmy zaprogramowani - by oszczędzać energię. Po co się rozwijać, skoro nagroda, nie dość, że jest daleko, jest na dodatek niepewna? Większość z nas wybrałaby przyjemność z obijania się w chwili obecnej, niż mgliste nadzieje na coś lepszego, i to nawet bez głębszego zastanowienia.

I w ogóle to głupie jak czasami działamy przeciwko sobie. Chociażby odkładanie na później. Tylu z nas to robi, a gdzie w tym korzyść?

Zrobisz coś niedokładnie, bo weźmiesz się za to w ostatniej chwili, a i sobie wcześniej nie odpoczniesz, bo świadomość, że musisz to w końcu zrobić, cały czas na tobie ciąży.
A to i tak nienajgorzej. Najgorzej jest, gdy nie bierzesz na poważnie swoich planów i marzeń, i to je przekładasz. I potem co?

Mnie zawsze z ogromną siłą uderza ta świadomość, gdy słyszę np. o tym, co mówią ludzie, będący już u kresu swego życia. Najczęściej tego żałują - godzin spędzonych na niczym, gdy mogli pracować na szczęście.

I tu w sumie dochodzimy do wniosku, że życie przegrywa = życie typowego człowieka.

I to nawet nie jest tak, że życie ci przeleci, i nie masz co zrobić. Wszystko co robisz, każdego dnia, po kolei, to decyzja, podjęta z osobna, o każdą najmniejszą rzecz, i najkrótszą chwilę czasu, który ci pozostał.

Trochę wstyd, jak tak się o tym pomyśli. I już w tym momencie, chociaż jestem bardzo młoda, czuję na plecach oddech przyszłości. Myślę, że decyzje podjęte w tym okresie, mogą mocno zaważyć na tym, w jakiej sytuacji później się znajdziemy.

No i znowu, powód do frustracji prawie dorosłych osób - niby już są całkiem odpowiedzialni, niby chcą już wszystko powoli brać życie w swoje ręce, szykować sobie jakiś grunt, ale co z tego, jeśli wszystkie ich decyzje nadal są uzależnione od rodziców? Z jednej strony są w świetnej sytuacji - młodzi, co niektórzy nawet piękni, mają wiele możliwości...
Ale zamienilibyście się? To wszystko to chyba cena niezależności, przynajmniej w tradycyjnym sceniariuszu.

Niewątpliwie, im wcześniej się zacznie, tym lepiej. To otwiera tylko kolejne drogi, i pozbywa się barier. Żaden okres życia sam w sobie nie jest wspaniały. Często, jeśli taki się stanie, znaczy to, że poświęciliśmy poprzedni na ciężką pracę.

Ale w sumie co tu lepszego można zrobić? Mam nadzieję że uda mi się poświęcić tylko większość młodości, by potem bez ogromnego nakładu pracy fajnie sobie żyć.
Chyba w życiu, tak samo jak w alchemii obowiązuje prawo równowartej wymiany XD.

W sumie to nie jestem pewna czy wszystko ma sens, albo czy jedna część nie kłóci się z drugą, tak luźno rzuciłam przemyślenia, oczywiście równocześnie zapraszając do dyskusji.

Dziękuję za uwagę.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Congratulations @shirophantomhive! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You made more than 300 upvotes. Your next target is to reach 400 upvotes.

Click here to view your Board
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

To support your work, I also upvoted your post!

Do not miss the last post from @steemitboard:

Valentine challenge - Love is in the air!

Support SteemitBoard's project! Vote for its witness and get one more award!

!tipuvote 0.3 hide