Irytacja a twoje życie
Ludzieeee. No niestety, po raz kolejny widzimy się nie bez powodu.
Wszystko zaczęło się już dawno temu, dokładnie drugiego tygodnia tego roku szkolnego, a pierwszego poniedziałku, którego dane mi było zaznać w nowej szkole.
Wróciłam o 17:20. Moje lekcje z dzisiaj to :
Historia
Matematyka
2 polskie, aczkolwiek z racji zastępstwa nic nie robiliśmy
EDB
2 niemieckie
2 systemy operacyjne
Widzisz to?
To teraz posłuchaj.
Wstajesz o 6:30.
Autobus jest o 7:30, niestety tylko umownie, bo zawsze się spóźnia.
Na tygodniu mieszkasz w internacie, który jest już zamknięty gdy przyjeżdżasz, więc zostawiasz rzeczy w szkolnej szafce.
Uczysz się na kartkówkę z systemów na 2 wolnych pierwszych lekcjach.
Masz historię.
Masz matematykę, ogólnie łatwy temat, ale na koniec pojawia się wykurwiście trudna część i babka mówi że to będzie ba sprawdzianie na następnej lekcji.
2 polski - lekcja w bibliotece - zaczynasz czytać "lśnienie"
EDB - nic nie usypia mnie bardziej niż lekcje z tą panią, plus ona poważnie podchodzi do tego przedmiotu. Często przypomina mi się, jak kolega wyzywał ją od ryb, do których podobieństwa nie można jej odmówić.
Niemieckie - oddawanie sprawdzianów, dwójka jest od powyżej 50%
1 systemy - Najpierw ze świecącymi oczami wszyscy czekacie regulaminowe 15 minut nieobecności nauczyciela aby iść do domu, jednak dyrektor mówi, że mimo ich upłynięcia mamy poczekać.
kolo przyszedł na drugą lekcję, nic nie tłumaczył, sprawdzał tylko prace które wysłaliście mu na maila. Oglądasz z kolegą w tym czasie jak Matt Stonie opycha się frytkami i prawie rzyga, itp.
No lekkie wkurwienie mnie wzięło na system edukacji xd. Jest strasznie dużo niepotrzebnych godzin, i strasznie mnie dobija taka strata czasu. To jest dla mnie niepojęte, czemu ludzie nie szanują czasu innych, przecież plany lekcji wyglądają, jakby 3/4 całości to było łatanie dziór byle czym.
Cały dzień na to narzekałam, ale w końcu doszłam do pewnych wniosków.
Gdy już się denerwujesz, spytaj po prostu, co zamierzasz z tym zrobić.
Jeśli jest coś takiego, co by pomogło, zrób to, a jeśli nie masz kontroli, nie warto cały czas na to pluć, i psuć sobie tym samopoczucie.
Oczywiście, irytacja, może być świetna, gdy sytuacja w pełni zależy od ciebie, może pchać cię do działania.
Tak czy siak, ma ogromny wpływ na życie, może być motorem do działania który uczyni je pięknym, albo czymś, od czego nie możes, się uwolnić, nie mając władzy nad sprawą której dotyczy.
Niemniej, moim celem bez wątpienia będzie osiąganie wysokich wyników przy jak najmniejszym nakładzie pracy.
I właśnie czegoś takiego wam życzę, czy to w szkole, czy pracy, życiu, myśleniu, nie ma lepszej drogi, bo wtedy macie czas na rozwijanie się na poważnie, w innych aspektach.
Podsumowując : Nim wkurzysz się na poważnie, pomyśl, czy przypadkiem i tak ni chuja nie masz na to wpływu.
Pozdrawiam bardzo serdecznie, nie ukrywając przy tym nadziei na długą i owocną współpracę.
Dziękuję wszystkim!
Źródła zdjęć: