Wybór lutownicy
W tym wpisie chciałbym poruszyć temat wyboru lutownicy dla początkującego. Jeśli czytałeś wcześniejszy wpis, wiesz że wymieniłem tam trzy rodzaje lutownic. Zakładam w tym miejscu, że nie masz dostępu do żadnego sprzętu tego typu i chcąc nie chcąc musisz kupić cokolwiek.
Lutownica transformatorowa
Zasada działania takiej lutownicy jest następująca: W jej największej części znajduje się transformator, który zamienia napięcie zasilające (230V) na dużo niższe (rzędu kilku voltów). Jeśli pamiętasz z fizyki wzór na moc elektryczną (w dużym uproszczeniu to P=IU) to wiesz, że w przypadku zachowania stałej mocy, zmniejszając poprzez transformator napięcie jesteśmy w stanie proporcjonalnie o tyle samo zwiększyć prąd płynący przez jego drugie uzwojenie. Z kolei pamiętając, że moc wydzielana na odbiorniku (w tym wypadku kawałek drutu będącego grotem) to I^2R wiemy, że zwiększenie prądu płynącego przez grot powoduje wydzielanie przez niego ciepła. Energię tą wykorzystujemy do podgrzewania elementów, które chcemy lutować. Prace lutownicy transformatorowej możemy porównać do pracy urządzenia na zwarciu. Ogólnie zjawisko to jest niekorzystne w dłuższym czasie, dlatego też używając urządzenia tego typu należy pracować z przerwami, tak by zdążyło ostygnąć.
Zaletą takiego sprzętu jest niewątpliwie to, że grot w bardzo krótkim czasie osiąga zadaną temperaturę, a po puszczeniu przycisku bardzo szybko się chłodzi. Kolejnym plusem jest to, że wymienny groty do lutownic jesteśmy w stanie zrobić sami z kawałka miedzianego przewodu. Dodatkowo możemy dzięki temu formować kształt grotu dopasowany do naszego zadania.
Wadą z kolei jest to, że czasami potrzebujemy dostarczyć więcej ciepła i w takim przypadku grzejąc zbyt długo możemy lutownicę po prostu przegrzać. Minusem jest również jej masa, którą operowanie przez dłuższy czas męczy rękę.
Lutownica oporowa
Lutownica tego typu działa jak zwykła grzałka. Po włączeniu jej do gniazdka grot powoli nagrzewa się aż do osiągnięcia temperatury. Lutownica ta jest dużo lżejsza, łatwiej jest się nią posługiwać i manewrować. Możemy grzać nią dłużej dany element bez obaw, że się z nią coś może stać. Niestety może to również być jej minusem, gdyż w łatwy sposób możemy przegrzać element, który chcemy przylutować. W lutownicy transformatorowej wyrabiamy sobie nawyk krótkotrwałego lutowania, tutaj natomiast o tym łatwiej zapomnieć. Nawet wyłączenie z gniazdka nie spowoduje, że lutownica szybko ostygnie. Związane jest to z jej bezwładnością termiczną urządzenia. Groty, które należy co jakiś czas wymienić muszą być dostosowane do danego typu lutownicy. Z drugiej strony duża rozpiętość ich rozmiarów i kształtów rekompensuje konieczność ich kupowania. Przy kupowaniu lutownicy oporowej warto dopilnować tego, żeby w zestawie był odpowiedni stojak na nią, tak byśmy mogli odłożyć ją bezpiecznie w momencie gdy jej nie potrzebujemy. W przeciwnym wypadku łatwo o poparzenie czy uszkodzenie innych rzeczy znajdujących się na biurku. (do tej pory pamiętam zapach przytopionej myszki komputerowej, której na sekundę dotknął rozgrzany grot :) )
źródło: zukelektronik.shoper.pl
Stacja lutownicza
Stacja lutownicza to poniekąd ulepszona lutownica oporowa. Działa na takiej samej zasadzie, z tym że dzięki bardziej skomplikowanej budowie jesteśmy w stanie w dużym zakresie regulować temperaturę grota. Jest to niewątpliwie zaletą tego rodzaju sprzętu. Dodatkowo też lepiej wyposażone stacje lutownicze poza samą kolbą grzewczą, posiadają również możliwość lutowania gorącym powietrzem czy odsysanie cyny. Jest to bardzo pomocne przy lutowaniu komponentów bardzo małych rozmiarów. Wadą stacji lutowniczej jest jej cena. Tutaj aby kupić sprzęt ze średniej półki w wariancie podstawowym, gdzie regulacja temperatury będzie faktycznie rzeczywista i niezawodna trzeba zapłacić ponad 150 zł.
Co wybrać na początek?
Pytanie jest dość trudne. Ogólnie rzecz biorąc opisane typy lutownic różnią się od siebie na tyle, że najlepiej byłoby mieć zarówno stację / lutownicę oporową jak i transformatorową, i stosować zamiennie w zależności od tego co będziemy potrzebować zrobić lub czym nam będzie wygodniej to robić. Jednak zakup dwóch urządzeń na początek może być zbyt dużym wydatkiem dla osoby, która jeszcze nawet nie wie czy takie zabawy z elektroniką się jej spodobają. Dlatego też, jeśli miałbym doradzić na pierwszy strzał wybrałbym lutownicę transformatorową. Jest ona po prostu bardziej uniwersalna. Ze względu na to, że grot stygnie zaraz po zwolnieniu przycisku – jest ona bezpieczniejsza dla użytkownika i wszystkiego na około nas. Jeśli chodzi natomiast o to jaki dokładnie model wybrać tutaj doradzałbym kupienie sprzętu od polskich producentów (ZDZ, lutola), cena takich lutownic to około 80-100 zł. Miałem kiedyś sprzęt chiński (toya) wart chyba około 40 zł i bardzo źle mi się nim pracowało. Grot był bardzo toporny, cyna nie chciała z nim współpracować (ze względu na złą konstrukcję transformatora, prąd płynący prze grot był źle dobrany i przez to osiągał on zbyt niską temperaturę). W pewnym momencie już miałem odpuścić całkiem lutowanie, ale po zmianie urządzenia wszystkie problemy z lutowaniem, które zrzucałem na brak umiejętności zniknęły :)
Mam nadzieję, że powyższy wpis pomoże początkującym majsterkowiczom w wyborze pierwszej lutownicy dla siebie :)
Do ùzdrzeni!
Ja tam kupiłem jakąś tanią "stację lutowniczą" za 80 zł i jak na razie jestem zadowolony ;) Jeszcze nic nie spaliłem i instalacja elektryczna w domu też się trzyma ;)
Dlaczego uważasz, że Toya to chińczyk? ;) To jest polska firma, która jest też właścicielem marki Yato, która jest raczej cenionym producentem narzędzi różnej maści (aczkolwiek ja tam nie przepadam za ich narzędziami) ;) Nie wspominając już o tym, że Chińczyk potrafi zrobić dobry i tani sprzęt, ale trzeba wiedzieć, która chińska firma robi dobre rzeczy, a która klepie tandetę :)
A pamiętasz może jaki producent tej stacji? W pracy używam sprzętu Wellera i Solomona, które do najtańszych nie należą, ale słyszałem, że WEP robi nie najgorsze budżetowe sprzęty. (chociaż tutaj jednak powyżej 100 plnów)
Toya to zdaje się taki "polski chińczyk" :) Natomiast mój egzemplarz lutownicy Toya kupiłem jakieś...10-12 lat temu? I ten egzemplarz porównałem z lutownicą ZDZ. Okazało się wtedy, że napięcie na jej stronie wtórnej było sporo mniejsze niż na porównywalnym polskim egzemplarzu. Stąd wynikało to, że mi się źle tym sprzętem lutowało (źle dobrana temperatura grota). Jednak być może od tego czasu to zostało poprawione. Tego nie wiem - bazuje na moich dotychczasowych doznaniach z tą firmą :)
Zdaje sobie sprawę, że Chińczycy robią teraz coraz lepsze rzeczy i czasami po prostu nie warto przepłacać za urządzenia bardziej znanych marek (sam używam telefon Xiaomi, a odstawiłem Samsunga). Ale w tym wypadku, nie przeczę, mam większy sentyment do polskich firm, które swoje lutownice produkują od kilkudziesięciu lat na terenie naszego kraju. :)
Hm, nie jestem w stanie określic co to za stacja jest. Zdecydowanie Chińczyk ;) Jest tylko naklejka polskiego importera ;) Znam jedynie oznaczenie, ZD-99 ;) Na alegroszu chodzi za jakieś 50 PLN, ja kupiłem w zestawie z trzecią ręką i jakimiś pierdołami :)
10-12 lat temu to faktycznie mogło inaczej wyglądać :) Wtedy narzędzia marki Topex uważane były za marketową tandetę, a teraz uważają się za porządną markę (chociaż dla mnie nadal Topex, to Topex ;) ) W każdym razie obecnie Toya, to taka tańsza wersja Yato, co w sumie po nazwach raczej łatwo rozszyfrować :) I nawet zaczerpnąłem wiedzy w internetach, gdzie piszą, że jest to polska firma, z większością polskiego kapitału :)
Co do Chińczyków, to ja poszedłem jeszcze dalej i od kilku lat używam telefonów, których nazwy w Polsce powodują zdziwienie na twarzach ludzi pytających co to za telefon ;) Przedtem używałem telefonu marki Ulefone, które powoli już się zaczynają pojawiać w polskich sklepach typu Neo-Net, a ostatnio zaszalałem i kupiłem telefon marki Oukitel ;) Kosztował nieco ponad 500 PLN, a ma 4 GB ramu, 64 GB wbudowanej pamięci, baterię 6080 mAh, ośmio-rdzeniowy procesor 1.4 GHz, wyświetlacz FullHD i Androida 7.0 ;)
Jeśli chodzi o narzędzia takie typowo mechaniczne to również korzystam z Topexa i rzeczywiście niektóre z nich można śmiało porównać chociażby do Stanleya (a mój kolega mechanik z tych dwóch nawet woli Topexa). Jeśli chodzi o elektronarzędzia z tej firmy, no niestety jeszcze nie zdarzyło mi się nic innego używać :)
Co do kapitału, to faktycznie Topex jest polski jak najbardziej więc choćby dla tego warto wspierać polskiego dostawcę. A to, że produkuje poza granicą? Cóż poprostu jest tam taniej. :)
Ogólnie zauważyłem taki trend, nie tylko w narzędziach, ale w każdej dziedzinie. Marki, które w latach 90 ubiegłego wieku uznawane były za topowe, teraz robią przeciętny sprzęt i lecą na wyrobionej marce, jak Stanley na przykład, za to nowe marki, które sobie renomę wyrabiają dopiero, robią sprzęt dobry i niekoniecznie drogi. Co do Topexa, to każdy orze jak może. Jeśli chcą być konkurencyjni, to muszą ciąć koszta i robią produkcję tam gdzie jest taniej.
To prawda. Chyba najlepszy przykład to firma Bosh. Kiedyś sprzęt nie do zajechania, dziś nawet te z serii profesional psują się bardziej niż niektóre mało znane marki.
Tak, zdecydowanie sprzęt Bosha teraz to tylko namiastka tego czym kiedyś były te narzędzia.
Warto zauważyć, że są dostępne lutownice oporowe ze regulacją temperatury które kosztują w okolicach 50zł, co jest dosyć sporą zaletą.
Fakt, taka opcja może być kompromisem między najprostszą lutownicą oporową a stacją lutowniczą. Niestety nie miałem okazji testować żadnego modelu, chociaż ponoć sprzęt firmy Parkside (Lidl) nie jest najgorszym wyjściem. :)
Potwierdzam, te lutownice są całkiem niezłe i z pewnością nadadzą się dla początkującego. :)
Mam problem z jedną naprawą drobnej elektroniki. Byłbyś mi w stanie pomóc? Jak mogę się z Tobą skontaktować? Na steemit.chat i discord mam taki sam nick jak na Steem.
Przyznam szczerze, że steemit chata jeszcze nie odwiedziłem, podobnie z Discordem. Możesz śmiało pisać tutaj, ewentualnie jeśli wolisz mailowo to: [email protected]
Lutownica transformatorowa przyda się do prac związanych raczej z urządzeniami elektrycznymi, do lutowania półprzewodników, raczej stacja lutownicza jest wskazana, poza tym można jej używać jako wypalarki do drewna ;)
Ewentualnie spawarki do plastiku ;)
Oczywiście, w pełni się zgadzam :) Dlatego też początkującym majsterkowiczom polecam właśnie lutownice transformatorową bo prędzej zdarzy się na samym początku swojej przygody z lutowaniem naprawa chociażby wyrwanego przewodu niż wymiana komponentów SMD :)