[Abandoned #2] - hala EDA [PL]
Hala zakładów "Predom-EDA" w Poniatowej
Dziś zamierzam was zabrać w moje ulubione miejsce - do opuszczonej hali, i przylegającego do niej budynku biurowego, należącego niegdyś do zakładów "EDA" w Poniatowej. Na początek jednak trochę historii.
W 1937 roku, w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego, stworzono na tych terenach filię "Zakładów Tele- i Radiotechnicznych". Powstały też mieszkania dla pracowników przy ulicy 11 Listopada i Modrzewiowej. Produkcję rozpoczęto w połowie 1939 roku, co zbiegło się z początkiem II wojny światowej. Niemcy uruchomili na terenie fabryki warsztaty naprawcze maszyn, a w 1941 roku powstał obóz dla jeńców sowieckich. W 1942 roku, obóz zlikwidowano, mordując 18 tys. jeńców, a na jego terenie urządzono obóz pracy dla Żydów. Kadra oficerska składała się z Niemców, strażnicy byli narodowości ukraińskiej bądź litewskiej. W 1943 roku, w ramach akcji "Ernfest" wymordowano żydowskich więźniów. Niemcy zaczęli się wycofywać w listopadzie 1944 roku, wywiązały się walki z oddziałami AK z Chodla, oraz AL i Batalionów Chłopskich i Armii Czerwonej.
W 1949 roku produkcję rozpoczęły Zakłady Wytwórcze Sprzętu Instalacyjnego. W 1952 roku doszło do intensywnej rozbudowy infrastruktury. Zakłady EDA zajmowały się przede wszystkim wytwarzaniem sprzętu AGD - sokowirówki, roboty kuchenne, pralki. Szczyt działalności zakładów to lata '70, kiedy pracowało tutaj nawet 5000 osób. W latach 90' zakłady ogłosiły upadłość. Obecnie mieści się tu kilka spółek [Orzeł, PGE, Stella Pack], jednak zatrudniają one ok. 400 osób.
Do wspomnianego budynku najlepiej wejść od strony leśnej drogi. Mijamy ogrodzenie, którego fragmenty pochodzą jeszcze z czasów Obozu Pracy.
Jak już wspominałem, jest to moje ulubione miejsce. Byłem tutaj kilkanaście razy, sam lub ze znajomymi. Stan hali i poziom trudności przy wchodzeniu zmieniał się wiele razy. W sierpniu 2017 roku, a z tego okresu pochodzi większość zdjęć, niemal wszystkie wejścia do budynku stały przede mną otworem. Żałuję, że nie byłem w 2003 roku, po likwidacji zakładu pracy. Były tutaj jeszcze części maszyn, odczynniki chemiczne itp. Teraz zostało niewiele, ostatnio wymontowano nawet część filarów. Być może budynek zostanie ponownie wykorzystany.
Za tą ścianą mieściły się generatory prądu. Drzwi na środku prowadziły do pomieszczenia sterowania.
[7/2015]
[7/2015]
[7/2015 - będąc tutaj po raz pierwszy, czułem się wyjątkowo spokojny, jakby poza czasem. Po raz drugi rozpoznałem to samo uczucie w filmie Stalker Tarkowskiego. Czasem myślę, że tutaj jest moja "Zona". Albo to stan ducha który czuję w tego rodzaju miejscach.]
Przejście do części biurowej. Pomiędzy halą a biurowcem wyrósł gęsty zagajnik - najciekawszy rodzaj tajemniczego ogrodu.
Centralne pomieszczenie na górnym piętrze.
Kilka pomieszczeń miało swoje łazienki.
Walizka pełna nielegalnych... talerzy.
Na dole znajdowała się stołówka dla pracowników, ktoś urządził sobie także funkcjonalny pokoik. Może to zaimprowizowana stróżówka?
Z halą wiąże się ciekawa historia. W jednym z pomieszczeń ktoś trzymał kozy. Jak później odkryto, były to same kozły. Przebywały w skandalicznych warunkach - mokra słoma, niezmieniana od miesięcy służyła im za paszę i posłanie. Sprawą zainteresowało się kilku mieszkańców. Okazało się, że kóz doglądał jakiś człowiek z okolicy na życzenie jakiegoś jegomościa z Izraela. Miały zostać przeznaczone na ubój rytualny. Po odkryciu w jakich warunkach są trzymane, wystosowano do niego pismo, aby zrzekł się prawa do tych zwierząt. Nieznany jegomość się zgodził, dwa kozły - bo tyle ich zostało, znalazły nowy dom.
Druga część hali, w pomieszczeniu po prawej stronie trzymano kozy.
Wyjście przez pomieszczenie z transformatorami. Jeszcze dwa lata temu znajdowały się tam urządzenia.
To już koniec zwiedzania. Myślę że mój wpis przybliży wam choć klimat tego miejsca. Do następnego!
@postcardsfromlbn
Źródła: