Steven Pinker – Piękny styl. Recenzja

in polish •  last year  (edited)

Steven Pinker we wstępie do swojej książki stwierdza, że ludzka historia obfituje w wiele podręczników pisarstwa, ale niezrozumiałe, nieuzasadnione, trudne do zapamiętania i często głupie zasady, nie cieszyły się nigdy zbyt wielką popularnością. By temu zaradzić, chce oczywiście takowe reguły uzasadnić. W tym celu sięga do badań naukowych, dotyczących umysłowej dynamiki czytania, a także do danych historycznych i analiz krytyków literackich. Uzbrojony w empirię wyjaśnia czytelnikowi zalety stylu klasycznego, czyli pewnej normy pisarstwa.

T202683[1].jpg

"Piękny styl" nie jest jednak zwyczajnym podręcznikiem pisania, czy gramatyki. Jest to pozycja skierowana do ludzi, którzy już raczej umieją jako tako pisać i chcieliby stać się lepsi. Co ciekawe – książka ta nie jest adresowana do tylko i wyłącznie „humanistów”, a właśnie nawet bardziej do pisarzy niebeletrystycznych.

Godną uwagi jest dygresja, zawarta we wstępie książki, na temat tego, że każde pokolenie narzeka na degenerację języka, która oczywiście wcale nie postępuje; po prostu umysły malkontentów zatrzymują się w miejscu, podczas gdy świat się rozwija. Nie tak dawno temu narzekano na radio i telewizję, a przecież te media właśnie schodzą ze sceny na rzecz pisanej kultury internetowej. Badania pokazują, że współcześni studenci piszą więcej, niż ich poprzednicy i wcale nie robią więcej błędów na stronę tekstu.

Wróćmy jednak do meritum. Ktoś może powiedzieć, że wielu najwspanialszych pisarzy nie czytało żadnych podręczników, a pisało świetnie. No jeśli do takich należysz, to good for you, ale zdecydowanej większości ludzi przydałby się jakiś trening. Zaraz ktoś spyta „po co?”. Ano po to, by oszczędzić czas swoich czytelników, by wzbudzać zaufanie u potencjalnego pracodawcy, czy potencjalnego partnera/partnerki; dla rodzącej przyjemność estetyki, no i w końcu po to się dobrze pisze, by dobrze myśleć.

Ostatnim przystankiem przed rozpoczęciem części właściwej będzie kilka zdań jeszcze o samym stylu klasycznym. Pochodzi on od XVII-wiecznych pisarzy francuskich, takich jak Kartezjusz, czy La Rochefoucauld. Nie jest to styl kontemplacyjny, w którym pisarz dzieli się osobistymi, emocjonalnymi reakcjami na dany temat. Nie jest to styl profetyczny, czy oratorski. Tym bardziej nie jest to styl funkcjonalny, typowy dla notatek służbowych, czy podręczników i chcący być zwięzły. Tekst w stylu klasycznym może być dowolnej długości, byle pomiędzy twórcą a odbiorcą była relacja partnerska i atmosfera niezobowiązującej pogawędki. Styl klasyczny to również nie jest stylem prosty, w którym wszystko widać czarno na białym. Autor chce pokazać coś wartego pokazania i wybiera konkretną perspektywę. Styl klasyczny częściowo się pokrywa z funkcjonalnym i z prostym i wszystkie trzy stoją w opozycji do stylu relatywistycznego/postmodernistycznego, w którym „najważniejszym, choć niewypowiedzianym celem autora jest uniknięcie oskarżenia o filozoficzną naiwność dotyczącą przedmiotu własnych rozważań”. Style nie są ściśle rozgraniczone i można je mieszać, ale klasyczny jest ideałem.

machine-1639234_640.jpg

Ok, to teraz konkrety. Pierwszy rozdział (kolejne też, ale w mniejszym stopniu) to zabawa w inżynierię odwrotną. Pinker przywołuje różne fragmenty prozy najróżniejszych autorów i wskazuje ich zalety lub wady. W tej części książki są to:

  1. Przedkładanie świeżych sformułowań i konkretnych obrazów nad utarte zwroty i abstrakcyjne uogólnienia np. „maszynistki chcące pracować w biurze”, a nie „brak możliwości ekonomicznych”.
  2. Uwzględnianie punktu widzenia czytelnika i celowe kierowanie tym, na co zwróci swój wzrok.
  3. Umiejętne umiejscowienie rzadkiego słowa/idiomu na tle pospolitych rzeczowników i czasowników, współgrające też często z brzmieniem danego słowa. Podane przez Pinkera angielskie przykłady są dobre, ale nie ma sensu ich tu podawać, bo zajmą sporo miejsca.
  4. Pararelizmy składniowe
  5. Zeugma – celowe zestawienie znaczeń jakiegoś słowa.

Drugi rozdział poświęcony jest walce ze wspomnianymi już abstrakcjami. Rozpoczyna się ciekawym stwierdzeniem, że pisanie jest czynnością nienaturalną. Już Darwin pisał, że człowiek ma naturalną skłonność do mówienia, ale nie do pisania, gotowania, czy pisania. Mowa jest starsza niż nasz gatunek, więc mamy silny instynkt językowy, pozwalający dzieciom na gaworzenie jeszcze przed pójściem do szkoły, zaś pisania w genach jeszcze nie mamy. Co więcej, podczas rozmowy z reguły widzimy naszego rozmówcę, obserwujemy jego mimikę, gesty i znamy kontekst naszego dialogi. To pozwala nam na zazwyczaj celne odgadnięcie jego myśli i porozumienie. W razie niejasności zawsze można poprosić o jakieś dodatkowe wyjaśnienie. W tekście tego luksusu nie ma. Niejasności zostaną niejasnościami. Dlatego właśnie trzeba pisać z myślą o odbiorcy.

Jak sobie radzić z tą wykraczającą poza biologię czynnością jak pisarstwo? Przede wszystkim należy pamiętać, że pisarz zna daną prawdę, zanim ją ubierze w słowa. Celem pisania jest prezentacja prawdy obiektywnej. Pisarz rozmyślnie kieruje wzrok czytelnika na nią. To chyba jasne. Co dalej?

  1. Warto unikać zbyt zawiłego metadyskursu i związanego z nim znakowania drogi. Opowiadanie, o czym chce się opowiedzieć i stosowanie powtórzeń rodem ze stylu retorycznego nie ma większego sensu w tekście, bo jak czytelnik czegoś zapomni, to sobie po prostu przeczyta wcześniejszy fragment.

  2. Nie należy mylić tematyki tekstu z życiem zawodowym autora. Czytelnika też za bardzo nie interesują problemy autora i jego środowiska związane z danym zagadnieniem. Z tym się nie zgadzam do końca. Może dla naukowca uprawiającego "twardą naukę" w znaczeniu "science", faktycznie nie mają znaczenia przeżycia autora. Dla mnie, jako czytelnika książek filozoficznych, ma znaczenie zarówno szersza biografia autora, jak i jego kondycja umysłowa i przemyślenia towarzyszące pisaniu. Jedyne co jest niepotrzebne i w czym zgodzę się z naszym autorem, że biadolenie o tym, jaki to temat jest ciężki, jest akurat zbędne.
    Dalej ciągnąc ten wątek, Pinker popada w dygresję na temat narcyzmu zawodowego, mającego się objawiać np. tym, że w muzeum obok kawała glinianej skorupy za szybą jest informacja o klasyfikacji stylów garncarskich, zamiast informacji o tym, kto ten garnek zrobił i do czego go używano. No ale nie po to się idzie do muzeum, by się dowiadywać, że ktoś używał garnka jako garnka, tylko chcemy wiedzieć co to za garnek!

  3. Nie należy nadużywać cudzysłowu, stanowiącego istotę stylu nie tylko napuszonego, ale wprowadzającego wiele nieporozumień. To nadużywanie w skrajnej formie występuje o postmodernistów, więc w 2004 r. satyryczny dziennik „The Onion” poinformował o śmierci czołowego relatywisty takim nagłówkiem: JACQUES DERRIDA „UMARŁ”.

  4. Należy unikać kompulsywnej asekuracji, objawiającej się takimi sformułowaniami: prawie, jak się wydaje, stosunkowo, dość, w pewnej mierze, niemal, częściowo, głównie, raczej, względnie, pozornie, można powiedzieć, nieco, swojego rodzaju, w pewnym stopniu, powiedziałbym że, jakby.

  5. Nie używać utartych frazesów, nie mylić metafor i związków frazeologicznych, zredukować liczbę metapojęć (czyli pojęć dotyczących pojęć) i nie nadużywać strony biernej, choć zręczny pisarz wie, kiedy jest mu ona potrzebna, bo doskonale się sprawdza do wyznaczenia kolejności, w jakiej czytelnik będzie obejmował świadomością obiekty lub działania z danej sytuacji.

punctuation-marks-3038383_640.png

Cały trzeci rozdział poświęcony jest klątwie wiedzy, polegającej na trudności wyobrażenia sobie, że czytelnik nie wie czegoś, co wiemy my. Jeśli chodzi o wchodzenie do naszej głowy i rozumienie jej zawartości, to przeceniamy nawet umiejętności naszych najbliższych przyjaciół i rodziny, więc przed publikacją czegokolwiek warto to dać komuś do sprawdzenia. Brzmi to mało odkrywczo, ale Pinker przywołuje sporo ciekawych badań i mocno pogłębia zrozumienie tematu przez czytelnika. Trzy najważniejsze uwagi z tej części:

  1. Nie wolno nadużywać skrótów, bo czasem ich rozszyfrowywanie zajmuje więcej czasu, niż pisarz zaoszczędził na kilku stuknięciach w klawiaturę.
  2. Naukowy żargon bywa zdradliwy i zdarza się, że nawet specjaliści z danej dziedziny nie rozumieją fragmentu jakiegoś artykułu naukowego, bo autor posłużył się abstrakcją, wcale nie będącą w powszechnym użyciu. Nie jest to jednak przejaw żadnego intelektualnego snobizmu, bo jak ktoś jest naprawdę mocno osadzony myślami w swojej dziedzinie, to on myśli abstrakcjami, którymi się wysławia. Poza tym zbieranie pod jednym pojęciem kilku porcji wiedzy jest po prostu nieodłączną częścią naszego myślenia.

Czwarty rozdział traktuje o gramatyce. Znajomość jej zasad nie tylko pozwala nam kierować się rozumem tam, gdzie zawiedzie nas pisarska intuicja, ale również umożliwia nam zrozumienie tego, co mają nam do przekazania inni ludzie zajmujący się analizą literacką, poetyką, retoryką, logiką, krytyką, językoznawstwem, czy kognitywistyką. Tutaj nie ma sensu przytaczać treści, bo pojawia się dużo diagramów i dużo technicznych opisów, więc jak ktoś jest zainteresowany, to musi przeczytać całe.

Ostatni rozdział, zatytułowany "Łuki spójności", jest o tym, jak łączyć ze sobą poszczególne partie tekstu. Po nim jest obfity, bo aż stu-stronicowy aneks omawiający wiele konkretnych przykładów dobrego i złego stylu, ale są one specyficzne dla języka angielskiego, więc nie zostały przetłumaczone i nie każdemu się przydadzą.

Dużo tekstu wyszło, więc zakończenie będzie króciutkie. Wiedzcie, że książka jest przydatna. Czasem bardziej ciekawa, a czasem mniej, więc nie będzie to najlepsza rzecz jaką czytaliście w życiu, ale myślę, że warto ją chociaż przejrzeć. Mimo dość nudnej tematyki, da się to czytać, bo po prostu Pinker dobrze pisze. Prawdopodobnie większość opisanych w niej kompetencji opanowaliście intuicyjnie, więc musicie się nastawić, że konkretnych rad dla was samych będzie mało. Jeśli nie czujecie się mocni w pisaniu, to już macie szansę wyciągnąć z tego tytułu sporo. Co prawda nie żałuję, że przeczytałem, ale żałuję, że kupiłem.

7/10

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Ze względu na wysoką jakość ten post otrzymuje skromny upvote 100% od nieoficjalnego kuratora tagu #pl-psychologia!

·

ehh sorry, jednak już po wypłacie. w zamian twój następny post/komentarz zupuje

·
·

Trochę mi to zajęło, ale jest kolejny post. Chętnie przygarnę tego upvote'a :)
https://steemit.com/polish/@okcydentalista/jozef-maria-bochenski-ku-filozoficznemu-mysleniu-streszczenie

·
·
·

jak najbardziej sie nalezy, łap ;)