1. Rozdział 11steemCreated with Sketch.

in #polish2 years ago

Potyczka trwała krótko. Kiedy bandyci zorientowali się, z kim mają do czynienia, wszyscy uciekli. Mimo to Evin stwierdził, że karawana powinna ruszyć dalej. Tam, gdzie obozowali do tej pory, nie było już bezpiecznie…
Bez zwłoki ruszyli dalej. Evin jak zwykle zamykał cały pochód. Chciał mieć na oku trakt zamykający się za karawaną, gdyby któremuś bardziej nierozsądnemu z grupy rabusiów przyszło do głowy podążyć ich tropem.
Kiedy wspólnie po kilku godzinach uznali, że oddalili się już wystarczająco daleko od miejsca obozowiska, postanowili zatrzymać się na jakiś czas i odpocząć. Odpoczynku potrzebowali głównie Evin i Machir, dlatego wartę objął Rezar. Przez jakiś czas Harafan towarzyszył starszemu ze swoich synów, jednak w końcu i on poszedł się przespać. Rezar został sam, obserwując teren wokół obozowiska.
Powoli robiło się już jasno. Na horyzoncie widać było pierwsze brzaski słońca. Rezar rozglądał się na wszystkie strony. Odkąd objął wartę, nie wydarzyło się nic specjalnego, postanowił jednak wstać i obejść obóz dookoła, by sprawdzić, czy na pewno jest wszystko w porządku. Gdyby okazało się, że stało się coś złego, ojciec nigdy nie wybaczyłby mu tego. Ta karawana zawierała cały ich majątek. Gdyby przepadła, byliby skończeni. Nie mieliby zupełnie nic…
Niespiesznym krokiem okrążał karawanę. W końcu wrócił do miejsca, gdzie wcześniej siedział. W pobliżu, na ziemi ze zwiniętym pod głową kocem, spał jego młodszy brat. Trochę dalej, na lekkim uboczu, drzemał Evin. Wydawał się spać spokojnie, jednak jedną rękę nieustannie zaciskał na guzikach koszuli. Rezar zmarszczył czoło i zamyślił się. Już wcześniej to zauważył. Za każdym razem, kiedy obejmował wartę, obserwował śpiącego mieszkańca Fortess. Chłopak zawsze zaciskał dłoń na koszuli, zawsze w tym samym miejscu…
Rezar podszedł do śpiącego Evina. Przez kilka dłuższych chwili stał nad nim i przyglądał mu się. Śpiący chłopak wyglądał całkiem spokojnie. Rezar jednak nie chciał się na to nabrać. Niby młody chłopak pilnował ich obozu i pomagał im, ale przecież ani on, ani jego brat czy ojciec nie wiedzieli, kim tak naprawdę jest ich towarzysz i co przed nimi ukrywa. Rezarowi cała ta sytuacja wydawała się dziwna. Co takiego właściwie może sprowadzać tego chłopaka do Pustyni? Niby powiedział, że idzie odwiedzić przyjaciela, ale… kto normalny wybiera się w taką podróż sam, mając do dyspozycji tylko łuk i miecz?
Rezar przygryzł wargę. I co takiego Evin ukrywa pod koszulą? Czego im nie mówi? Przecież takie zachowanie może narazić ich wszystkich!
W jednej chwili Rezar podjął decyzję. Podszedł jeszcze jeden krok do śpiącego chłopaka i przykucnął przy nim. Powoli wyciągnął rękę w jego stronę i odsunął kołnierz koszuli Evina. Jego oczom ukazał się kawałek białego przedmiotu. Spróbował odsłonić go trochę bardziej, jednak w tej samej chwili poczuł mocny uścisk na nadgarstku i zimne ostrze na swojej szyi. Evin patrzył mu prosto w oczy.
— Co ty wyprawiasz? — zawołał, odpychając Rezara. — Mogłem cię zabić!
Chłopak wciąż zdezorientowany popatrzył na niego i zapytał:
— Nie spałeś?
Evin zerknął na Rezara i zapiął guziki koszuli. Położył dłoń na prawym boku, by upewnić się, że Magiczna Matryca jest na swoim miejscu.
— Spałem — powiedział.
Rezar uniósł pytająco brwi.
— Więc jakim cudem… — zaczął, ale Evin przerwał mu:
— Nie pierwszy raz nocuję na szlaku. Nauczyłem się czujności nawet podczas snu… — Popatrzył ostrzegawczo na Rezara. — Lepiej, żebyś nie próbował tego drugi raz. Uwierz mi, naprawdę, nie chcę cię zabić. Co ty właściwie chciałeś zrobić?
Rezar milczał. Wbił spojrzenie w ziemię. Nie czuł chęci tłumaczenia się Evinowi. Chłopak jednak patrzył na niego uporczywie. Rezar westchnął i powiedział po chwili:
— Byłem ciekawy, co takiego przed nami ukrywasz.
Evin uniósł jedną brew.
— Nie mogę ci powiedzieć. Zbyt wiele od tego zależy, by opowiadać o tym każdej napotkanej osobie. Poza tym, nawet byś nie uwierzył… — powiedział i dodał stanowczym tonem: — Nie pytaj o to więcej! I nie próbuj znów czegoś takiego jak wcześniej, bo to może być ostatnie, co zrobisz w swoim życiu — ostrzegł.
Rezar pokiwał głową i wrócił na swoje miejsce przy młodszym bracie.
W końcu również Machir i Harafan obudzili się i karawana ruszyła dalej. Od tej pory Evin trzymał się nieustannie na baczności i obserwował Rezara. Wiedział już, że nie może mu do końca ufać. Starszy chłopak był zbyt ciekawski… na szczęście dla Evina, albo raczej dla samego siebie, Rezar więcej już nie pytał o jego tajemnice. W ogóle nie odzywał się do młodszego chłopaka…
Od tamtej pory podróż wędrowcom mijała nawet znośnie, aż pewnego dnia w jednym z niewielkich miasteczek Pustyni Evin opuścił Harafana i jego synów, by udać się w dalszą, samotną podróż do Librey.

r 12.jpg

SOUNDTRACK

Coin Marketplace

STEEM 0.28
TRX 0.07
JST 0.034
BTC 24693.03
ETH 1980.60
USDT 1.00
SBD 3.39