Finlandia widziana moimi oczami

in #polish3 years ago

Witam. Dzisiejszy wpis ponownie dotyczy FInlandii. Tym razem oprócz kilku zdjęć, trochę więcej tekstu.

PIERWSZE WRAŻENIA

Pierwszy raz zjawiłem się w Finlandii pod koniec lipca w związku z kilkumiesięcznym projektem w firmie Valmet produkującej samochody. Na lotnisku w Turku (nie mylić z naszym polskim miastem Turek) wylądowałem późnym wieczorem. Słońce zachodziło o wiele później niż w Polsce i choć dochodziła północ to było całkiem jasno. Z lotniska w Turku do Uusikaupunki jechaliśmy około godziny i przez ten czas, nie mogłem się napatrzeć na widoki jakie mijaliśmy. Jedna rzecz wyróżniała się szczególnie przez całą drogę – wszędzie dookoła były lasy i skały. Gdy już nawet przejeżdżaliśmy przez jakąś mniejszą miejscowość trudno było dostrzec domy, czy też inne budynki. Były one zazwyczaj zasłonięte przez drzewa. Ktoś może stwierdzić, że to nudne oglądać drzewa czy też las i zachwycać się tym na okrągło. Parafrazując – las jaki jest, każdy widzi – ale będąc tam za każdym razem, wyobrażenie o lesie było odkrywane przeze mnie na nowo. Odkrywane zarówno wtedy, gdy jechałem z lotniska na miejsce noclegu jak i później będąc tam jeszcze przez kilka następnych miesięcy. Oprócz lasów wszechobecne są również skały oraz większe i mniejsze kamienie. Skały w większości pokryte są grubą warstwą mchu. Być może właśnie ta mieszanka drzew i skał tak mocno przypadła mi do gustu.

Nie, to nie jest droga z lotniska ;), ale droga która prowadziła do jednego z jezior. Wszystkie szutrowe drogi wyglądały podobnie jak ta. Zazwyczaj takie drogi łączą też ze sobą mniejsze miejscowości.

DOMKI

Nocowaliśmy w drewnianych domkach w lesie przy niewielkim jeziorze kilka kilometrów od Uusikaupunki. Domków wokół jeziora było co najmniej 8 i generalnie były przeznaczone do wynajmowania. My spędzaliśmy tam całe tygodnie. Oczywiście było to zawsze wieczorami po powrocie z pracy. Wybór na nocleg w domkach padł nie z powodu naszych zachcianek czy też wymagań. Uusikaupunki nie jest dużym miastem i baza noclegowa jest mocno ograniczona – w hotelach nie było wolnych miejsc. Nocleg był załatwiany na szybko i tak się sprawa z noclegiem potoczyła, że do końca projektu pozostaliśmy już w tych domkach. Dziś mogę stwierdzić, że z tym brakiem miejsc noclegowych w Ussikaupunki, to nawet dobrze wyszło.

Widok na domki podczas zachodu słońca

Z czasem mieszkanie w domkach nad jeziorem było traktowane przez nas jak przebywanie na długich wakacjach, choć głównym celem przyjazdu była oczywiście praca. Całość – jeziorko z przyległymi domkami – tworzyła (nazwę to) ośrodek wypoczynkowy, ale dosyć specyficzny, bo bez ogrodzenia, bez bram wjazdowych na pilota, jak to teraz w wielu miejscach bywa itp. Niektórym ośrodek wypoczynkowy, może kojarzyć się ze zgiełkiem i hałasami od sąsiadów. Tutaj czegoś takiego nie było. Nawet jeśli ktoś zjawił się na weekend i zajął sąsiedni domek, to był on oddalony o kilkadziesiąt metrów, a poza tym hałaśliwych sąsiadów nigdy nie doświadczyliśmy. Do wynajmowania były dwa rodzaje domków:

- mniejsze - dla 2-3 osób. Składały się z pokoju + aneks kuchenny, toalety, sauny oraz tarasu. Pokój z piętrowymi łóżkami i aneksem nie był zbyt duży. Osobne wejście było do toalety i sauny. Taras również niewielki, ale wystarczający, aby posiedzieć wieczorem na ławce i napawać się pięknym widokiem oraz wyciszyć się po całym dniu w pracy.

- większe - dla 3-4 osób, ale ze spokojem 5 osób również zmieściłoby się. W większych domkach była osobna bardzo mała sypialnia z piętrowymi łóżkami, a poddasze to miejsce do spania dla co najmniej dwóch osób. Salon z aneksem kuchennym miał kanapę, na której mogła spać kolejna osoba. Sauna oczywiście była w standardzie.

Większy z domków w zimowej scenerii

Nawet samo spoglądanie na taki sielski widok (drewniane domki nad jeziorem z krystalicznie czystą wodą, łódki a wokół las i cisza) było relaksem. Naprawdę klimat wg mnie niepowtarzalny. Na wyposażeniu „ośrodka” były dwa place zabaw dla dzieci. Fakt, że były one zaniedbane, ale dzieci i tak miałby sporo uciechy z zabawy na nich. Pomiędzy domami były również dwie drewutnie ze sporym zapasem drewna, a na brzegu jeziorka znajdował niewielki pomost z łódką. Domami zajmowało się starsze małżeństwo Finów, z którymi na początku trudno było znaleźć wspólny język. My nie znaliśmy fińskiego, oni angielskiego. Na szczęście niemiecki przyszedł nam z pomocą. Gospodarze mieszkali kilkaset metrów od ośrodka, w pięknym drewnianym dużym domu.

NAJBLIŻSZE OKOLICE

Jedynie wieczorami, po pracy, była okazja zobaczyć co się znajduje w najbliższej okolicy. Oprócz kilku gospodarstw rolnych i domów jednorodzinnych (zwykle drewnianych), niedaleko była niewielka stadnina koni a przy szutrowej drodze prowadzącej do Kalanti był młyn z kołem wodnym (niestety nie działający). W okolicy były też również inne jeziora z domkami przy brzegach. Podejrzewam, że były to już prywatne domki letniskowe.

Z większych miast zwiedziłem Uusikaupunki i Raumę oraz trochę dalej odległe Turku. Kilka zdjęć z tych miast jest w moich wcześniejszych postach. Z ciekawostek jakie znajdują się w Uusikaupunki wspomnę o:
- muzeum starych aut – z tego co mi wiadomo, to jedyne w Finlandii,
- muzeum Bonk z lokalnymi wynalazkami przemysłowymi z końca XIXw.,
- parku ze starymi wiatrakami,
- fabryce samochodów Valmet Automotive. Obecnie produkują tam Mercedesa klasy A i GLC.

W Uusikaupunki ciekawym miejscem na spacer jest też przystań dla łodzi i jachtów. Wzdłuż przystani znajduje się kilka kafejek i restauracji. Niestety większość z nich czynna jest tylko w sezonie letnim, który kończył się wraz z sierpniem.

Przystań w Uusikaupunki

Natomiast Rauma to już średniej wielkości miasto jak na Finlandię, z drewnianą starówką wpisaną na listę dziedzictwa światowego UNESCO.

NA KONIEC

W tym, jak i poprzednich postach starałem się pokazać Finlandię taką jaką ja zobaczyłem. Wiem, że jest to naprawdę niewielkim wycinkiem Finlandii i na pewno jest jeszcze wiele ciekawszych miejsc do zobaczenia w tym kraju. Nie udało mi się zwiedzić znanych i opisywanych w przewodnikach miejsc, bo nie był to też główny powód wyjazdów do Finlandii. Miałem jednak okazję zobaczyć i poznać dobrze miasto Uusikaupunki i okolice. Były to dla mnie ciekawe miejsca i wyjątkowo spędzony czas.

Nie chciałbym być aż tak bardzo monotematyczny i pisać wciąż o Finlandii. Na tym poście chciałbym na razie wstrzymam się pisaniem o Finlandii. W późniejszym czasie myślę, że wrócę do tematu wrzucając kolejne moje zdjęcie z krótki opisem.

Widok na morze w okolicach Raumy. Pomiędzy chmurami można dostrzec księżyc.


Sort:  

Znowu te domki nad jeziorami... moje marzenie. Kiedyś tam pojadę.

W takiej scenerii można odnieść wrażenie, że codziennie po pracy zaczynasz małe wakacje :)
Ahhh idzie się rozmarzyć przy tych zdjęciach, nie wiem na ile to zasługa twojego oka a na ile po prostu piękno natury.
Kocham lasy, mchy i jeziora... chciałabym się tam kiedyś znaleźć :)

Twój post został podbity głosem @sp-group. Kurator @julietlucy.