List do niezakochanego człowieka

in polish •  last year  (edited)

CA63F83D-12CD-475E-9BD0-B6A721142EEE.jpeg

Drogi niezakochany człowieku.

Wiedz, że chociaż nie muszę Cię lubić, to jednak kocham Cię jako człowieka, niepowtarzalną cząsteczkę wrzechświata, czystą energię zamkniętą w ludzkiej powłoce i obdarzoną systemem operacyjnym. Chciałbym cię też przeprosić za fakt, iż wybrałem taką a nie inną formę aby opowiadać o miłości, jako że te literki które właśnie wyświetlają się na ekranie twojego komputera czy telefonu czy czegoś tam mają znikomą szansę, aby odzwierciedlić to czym rzeczywiście jest miłość, jednak pisanie pozostaje moją najmocniejszą stroną we wszystkich formach przekazu zatem stąd ten list.

Na wstępie mojego listu chciałbym od razu zaznaczyć, że jeśli jesteś małolatem, to raczej Ci się nie przyda ów list. Chociaż w sumie kto wie, jak wiadomo młodość rządzi się swoimi prawami i staruchom nic do tego. Poza tym wiek to tylko Cyfra to czy ktoś jest dojrzały czy nie na pewno nie zależy od roku jego urodzenia. Piję bardziej do tych dojrzałych już osobników, a zwłaszcza do tych, którym wydaje się, że życie samotnika ma same plusy. Owszem, plusy są, nie zaprzeczę, ale jest jeden główny, największy, ponadczasowy, astronomiczny, wielgachny minus. To nie chodzi o jakieś tam kurwa motylki w brzuchu, trzymanie się za rączki I miłostkowe wierszyki typu unikanie rzeżączki, miłość tylko w piątki. Chodzi o więź z drugą osobą o tą jedyną unikatową niepodrabialną, absolutną i niepodważalną więź, dzięki której, oczywiście jeżeli jest to zdrowe uczucie, egzystencja staje się pełniejsza.

Tak wiem masz przyjaciół, masz z nimi więzi, możemy nawet powiedzieć, że jakoś na swój sposób ich kochasz, ale przypomnij sobie jak ten czas szybko leci, czy Ty w ogóle chcesz mieć dzieci? Jeśli tak, to pomyśl może czas najwyższy niekoniecznie je zrobić, ale przynajmniej mieć z kim. W dzisiejszych poszarpanych czasach gdzie co druga rodzina jest rozbita, albo blisko rozbicia traktujemy ludzi trochę jak zabawki, jak coś się zepsuje to wyrzuca się to na śmietnik. Jeżeli nie chcesz mieć dzieci no to i tak perspektywa zostania starym, samotnym, niedołężnym dziadem nie powinna być zbytnio atrakcyjna. A poza tym nie będziesz miał nawet nikogo kto by ci podał wodę jak nie będziesz wstać z łóżka bo będziesz chory na choroby cywilizacyjne, na które to szczególnie zapadają osoby, które nie kochają.

Pierwszym i fundamentalneym krokiem do tej prawdziwej, bezwarunkowej, autentycznej najprawdziwszej miłości pełna racja jest pokochać samego siebie. Pozwolę sobie użyć negacji i napisać ci czym według mnie pokochać siebie nie jest, otóż nie jest to zakochanie w sobie nie jest to żadną formą narcyzmu ani przesadnej lalusiowatości. To nie jest też formą egoizmu. Pokochać siebie to nie znaczy spełniać swoje zachcianki i rozpieszczać własne ego, aby pokochać siebie musisz być zarówno świadkiem, adwokatem, prokuratorem i sędzią na tej samej rozprawie, przy czym bycie świadkiem jest tutaj absolutnie kluczowe A najbardziej zdradliwe są tutaj wszelkiej maści nalepki i etykietki, które przyklejasz sam sobie na codzień albo te wielkie billboardy i mentalne filmy, które rozgrywasz w swoim umyśle od lat.

Bycie świadkiem to nie jest bierne przypatrywanie się, to jest uczestniczenie w życiu będąc świadomym człowiekiem i do tego adwokatem, prokuratorem i sędzią. Nie jest to łatwe ale pozwól że posłużę się przykładem każdemu z nas bez względu na to jakiego wyznania jesteśmy zdarzy się w życiu że zrobimy coś co tak naprawdę uważamy za niewłaściwe, złe, straszne, niedobre. Następnie w naszym umyśle powstaje pewnego rodzaju wideo z tego niecnego występku. To od prokuratora zależeć będzie jak często ten dowód rzeczowy będzie wyświetlany w naszej życiowej rozprawie od adwokata zaś zależeć będzie jak wiele wymówek i usprawiedliwień powstanie w naszej głowie, sędzia ma za zadanie rozsądzić raz a dobrze, oczywiście zawsze mogą pojawić się jakieś dodatkowe okoliczności łagodzące, albo dowody w sprawie, jednak jeśli którekolwiek z tych postaci stanie się dominującą, nieuchronnie doprowadzi to do powstania luki, a w konsekwencji strachu. Strach to przeciwieństwo miłości i chociaż w życiu każdego z nas spełnia swoją ważną rolę w sytuacjach życiu zagrażających, nigdy nie możemy pozwolić aby na stałe kontrolę w naszym w naszej rozprawie.... cdn

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

doceniam piękne słowa i przekaz, jednakże..

Jeżeli nie chcesz mieć dzieci no to i tak perspektywa zostania starym, samotnym, niedołężnym dziadem nie powinna być zbytnio atrakcyjna.

z powyższym się nie zgadzam.. można nie mieć dzieci i być starym, a jednocześnie szczęśliwym, spełnionym i doświadczonym "dziadem". to tylko puste poglądy, że niby rodzina wszystko zmienia na lepsze.

Witaj. Poniekąd rozumiem Twoje podejście, jednak nie pisałem w tym miejscu o rodzinie, bardziej o więzi, chodziło mi o samotność bezdzietnego człowieka w podeszłym wieku. Rodzina nie zmienia wszystkiego na lepsze, tylko własnym podejściem możemy cokolwiek zmienić. Owszem można być starym i spełnionym człowiekiem, ale jak dla mnie są to wyjątki, które potwierdzają regułę