Utrzymywanie relacji międzyludzkich - tworzenie więzi.

in polish •  last year  (edited)

image

Ta tematyka jest mi bardzo bliska, bo przejechałam się nie raz na różnych osobach i wciąż ludzie mnie zaskakują w swoim zachowaniem :D Nie poruszę teraz jakiegoś bliższego problemu, tylko ogół jako całość, a post ten nie będzie ani negatywny ani pozytywny. Będzie miał sporo wspólnego z moim postem o przyjaźni jednak skupiać się tutaj będę na budowaniu trwałych relacji. So...

Kiedy poznajemy jakiegoś "randoma" ze szkoły, pracy albo z internetu przeważnie na początku wyrabiamy sobie o tej osobie opinię. Patrzymy po tym jak się wyraża - jak bogate jest jego słownictwo, jak się ubiera, czy mówi wyraźnie, czy ma wade wymowy, czy ma zęby wszystkie czy jest szczerbaty. Od razu zakładamy: brzydki, niepewna siebie, bogata, biedny, ładna, dbający o zdrowie, zaniedbana. Oczywiście ilustrujemy od stóp do głów. Każdy szczegół się liczy. Nadchodzi ocena pierwszego wrażenia. Czasem jest trafna, czasem przerysowana a czasami bywa jednak niesprawiedliwa. Czemu niesprawiedliwa? Bo to tylko pierwsze wrażenie. Aby poznać drugiego człowieka potrzeba jest tak na prawdę kilku tygodniowa wspópraca/bądź związek albo paręnaście godzin gry. Tylko wtedy jesteśmy w stanie ocenić jaki człowiek jest, jakie ma priorytety. Ludzie mimo wszystko, że w głębi serca są dobrzy to jednak pewne rzeczy wpływają na nich negatywnie. Krzywdzą siebie wzajemnie a potem nie ufają nowopoznanym. Jakieś rozczarowania, monotonne schematy, kłamstwa, lenistwo, strach, chęć zemsty. To wszystko przysłania nam drogę do celu.

Czemu czasem bywamy nieufni?
Ktoś zawiódł nas w chwili, w której na prawdę liczyliśmy na kogoś. Ktoś wykorzystał naszą słabość do własnych celów bądź nas mocno okłamał. Skutek? Rygorystycznie selekcjonujemy znajomości przez co odsuwamy się od ludzi coraz bardziej.

Czemu często dokuczamy chociaż nie chcemy, aby wobec nas to stosowano?
Zostaliśmy zranieni, więc chcemy odgryźć się komuś. Często niekoniecznie panujemy nad tym (znam to bo mam taki przypadek w mojej rodzinie) i zakładamy, że cały gatunek danej płci jest zły i wszyscy są chu**mi. Skutek? jesteśmy postrzegani jako ludzie kreatury bez uczuć, budzimy odrazę w oczach tych, na których nam zależy.

Czemu zbieramy się z pewnymi rzeczami, dusimy coś w sobie?
Kiedyś komuś przyznaliśmy się do czegoś i zamiast pochwały oberwaliśmy dodatkowo. Wychodzimy z założenia, że łatwiej jest milczeć. Co za tym idzie? nieporozumienia, rozdrażnienie, płochliwość.

Czemu boimy się zranienia, wyśmiania, upokorzenia, odrzucenia?
Doświadczyliśmy tego. Nie musi to być związek, mogą być byli przyjaciele, rodzina. Ktoś nam mocno zalazł za skórę. Skutki? Na pewno życie w ciągłym strachu, stresie. Nie podejmujemy żadnych wyzwań. Kalkulujemy tylko straty.

Czemu boimy się utraty kontroli nad swoim życiem?
Byliśmy uzależnieni od kogoś i bronimy się jak tylko możemy, aby znów się nie uzależnić. Rozwiązanie? Dystans plus zdrowy rozsądek. Chyba tak. I myśl przewodnia, że nie każdy człowiek jest taki sam. Czas nie leczy ran, ale pozwala na to abyśmy się uodpornili.

Czemu słyszymy tylko to co chcemy i dopowiadamy sobie swoje?
Kiedy zależy nam na czymś, jesteśmy szczególnie przewrażliwieni na tym punkcie. Dopowiadamy swoje, bo pracuje nasza wyobraźnia. Skutek? Bezsensowne kłótnie zamiast spokojna rozmowa, wytykanie wyimaginowanych błędów, niesłusznie oskarżenia.

Czemu kłamiemy?
Boimy się reakcji drugiej osoby, bo zrobiliśmy coś co danej osobie może się nie spodobać bądź wstydzimy się opinii innych na dany temat. Jak to się kończy? Wydanie kłamstwa kończy się brakiem zaufania i kopem w 4 litery - teraz możesz sobie zadać pytanie nr 1.

Czemu próbujemy wymusić na kimś coś, stosujemy przekręty?
Jeśli człowiekowi BARDZO na czymś zależy, jest skłonny do głupot. Czasami jest to też rodzaj zemsty, kiedy coś nie idzie po naszej myśli. Skutek? Kiedy się mścimy tracimy z oczu najcenniejszą rzecz. Jakaś nadzieja? Odcięcie się od negatywnych myśli. Myśl przewodnia: jeśli ja nie mam czegoś to pora się z tym pogodzić. Nie zmuszę ludzi, aby grali tak jak ja chcę.

Czemu koloryzujemy, naginamy fakt, omijamy prawdę?
Chcemy na siłę zatrzymać kogoś lub wzbudzić uznanie u danej osoby. To na dłuższą metę jest do wykrycia, że mamy niskie poczucie własnej wartości. Zostajemy oskarżeni o mydlenie oczu, atencjonowanie się.

Czemu jesteśmy zazdrośni?
Boimy się utraty konkretnej jednostki, celu. Ale tak na prawdę jeśli ta osoba jest szczera wobec nas i my jesteśmy szczerzy to nic nie jest w stanie odebrać nam tej osoby. Powinniśmy skupić się na relacjach z tą osobą, aby była okej a nie robić sceny komuś, bo nie podoba się nam to i zakazujemy kontaktu z tą osobą. To głupie, bo zakazany owoc smakuje najlepiej.

Ten temat nie tyczy się żadnej osoby (no chyba, że chodzi o moje błędy trwającej jeszcze młodości za które bardzo przepraszam osoby, które są dalej ze mną bądź ich już niestety ze mną nie ma). Ja wiem, że nie jestem nikim wyjątkowym pod tym względem. I nie powiem, że też to robię, ale zwykle potem żałuję. Tak, trudno mi się przyznać do błędów i nie oczekuję od nikogo doskonałości. Dużo rzeczy dalej będzie mnie prześladować, gdyż może nie wyglądam, ale często się boję. Chłonę zarówno emocje cudze jak i swoje a potem muszę się odciąć od ludzi. Krótko mówiąc : nie cierpię ludzi, ale wiem, że przecież sama nim jestem :)

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Czytając ten post, przypomniałaś mi o moim szkoleniu nowych pracowników:

Pracownik lubi być chwalony za wykonaną pracę, dlatego ja robiłem odwrotnie, mówiłem, że ja zrobiłbym to lepiej.

Skutki:

  • pracownik był na mnie zły i nazywał mnie chu*em
  • pracownik następnym razem starał się zrobić pracę lepiej bym go docenił, ale tego nie robiłem i dalej byłem nazwany chu*em

Osiągnąłem to, że motywowałem go do dalszej pracy, do rozwijania się, starania się by jeszcze lepiej wykonywał swoją pracę. Gdy już zwalniałem się z firmy, powiedziałem pracownikowi, że od początku wszystko było robione dobrze i nie musiało wcale być lepiej, a on odpowiedział mi, że dobrze robiłem, bo zatrzymał by się w miejscu i by robił dalej tak samo, wpadł by w rutynę, ale wolał starać się bardziej i robił to dla mnie. Fakt faktem robił to dla siebie. Przeprosił mnie, że mnie obrażał. Teraz wspomina tamte czasy i nie nazywa mnie już chu*em, bo wie, że robiłem to w słusznym celu. Miał motywację do pracy, mógł spocząć na laurach.

Wszystko zależy od punktu widzenia, robiłem coś wbrew sobie, by zmobilizować kogoś innego, ja sam ciężką pracą pokazywałem ludziom, że potrafię dużo, co niektórych ludzi zniechęcało do pracy tłumacząc mi, że nigdy nie będą tacy jak ja i rezygnowali z pracy.

  • moje motto z pracy:
    "Jeśli sam nie byłbyś skory do wykonania czynności, których wymagasz od ludzi Tobie podległych, to nie jesteś godny stanowiska kierowniczego"

szczerze przyznam, że nigdy mi ktokolwiek nie chwalił, nawet własna matka. :D często wręcz byłam zbesztana, co mnie bardzo demotywowało do działania. pewnie dlatego leżę teraz w łóżku zamiast być na uczelni i pisać licencjat. :DD więc ja osobiście nie polecam besztania kogoś, by się motywował, bo to jest kurewskie. ;)

Odpowiem Tobie na to w ten sposób. To zależy od punktu widzenia. Jeżeli kogoś lubisz np. starasz się tej osobie przypodobać, jesteś dla niej miła i "wydaje się", że jest wszystko ok. Natomiast jeżeli trafisz na twardą osobowość na jakiegoś szefa tyrana w pracy, który nic nie wytłumaczy tylko będzie traktował cię jak lelaka, to: albo walczysz, albo poddajesz się. Polecę Ci ciekawy film który wzbudza wiele kontrowersji. Życie w Polsce jest ciężkie, często jesteśmy zmuszani do tego czego nam się nie chce. Płacić podatki? ubezpieczenia? a komu to a na co? Wszystko jest pięknie ładnie dopóki żyjemy na garnuszku rodziców. Każdy z nas ma jakiś talent, który warto by rozwijać, spełniać marzenia. Niestety często trzeba się poświęcić i iść do pracy tam gdzie nam się nie chce (mcdonald, kasjerka na kasie, zamiatać ulice - wątpię by ktoś chciał pracować w takim zawodzie od dziecka) niestety taka jest nasza brutalna rzeczywistość. Kiedyś szef mi powiedział: ja Ci nie broniłem iść na studia prawnicze, czy zostać lekarzem, byś więcej zarabiał, mogłeś w bogatej rodzinie się urodzić, nikt Cię tu na siłę nie trzyma, zmień pracę, a nie po podwyżkę przychodzisz. Dziś śmieszą mnie te słowa bo pracę zmieniłem :D

Polecam film Whiplash - mi się podobał, może i Ci wpadnie w oko. (Chyba na cda jest jakby co ;) )
http://www.filmweb.pl/film/Whiplash-2014-698847

I just upvoted You! (Reply "STOP" to stop automatic upvotes). Do społeczności: Jeżeli uważasz że głos został przyznany niesłusznie, przedstaw krótkie uzasadnienie w odpowiedzi do tego komentarza.