Wiedza, inteligencja a mądrość
Czym jest wiedza?
Tutaj skorzystajmy z definicji starej - Sokratesa:
wiedza to prawdziwe, uzasadnione przekonanie
Zatem ciąg zdobywania/wykształcania wiedzy może być taki:
przekonania (sądy w sensie logicznym) -> uzasadnienie (logiczne podstawy i uzasadnienie) -> prawdziwość (ostateczne dowiedzenie prawdziwości)
Zatem - wiedza jest zbiorem prawdziwych informacji.
Czym jest inteligencja?
Ponieważ dobrze jest zwykle pisać zwięźle - inteligencję można zdefiniować jako: zdolność do postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia.
Czym jest mądrość?
Za mądrość można z kolei uznać - zdolność do praktycznego wykorzystania posiadanej wiedzy. Aby móc owej wiedzy praktycznie użyć, niezbędna jest inteligencja - aby rozpoznać kiedy, jaka wiedza będzie potrzebna i jak najlepiej ją zaaplikować. Po to jest właśnie zdolność postrzegania , analizy oraz adaptacji.
Można zatem stwierdzić, iż mądrość jest wynikową wiedzy i inteligencji.
Czy któraś z tych dwóch jest istotniejsza?
Wiedzę można zdobyć z różnych źródeł - książek, Internetu, prasy, rozmów z ludźmi, telewizji, radia, obserwacji i eksperymentów. Inteligencję z kolei można szlifować - nie zdobywać jej od podstaw (jak ma to miejsce z wiedzą, która na początku życia jest wszak zerowa), lecz doskonalić jak inne umiejętności (np. jazdę na rowerze czy pływanie). Inteligencja jest zatem z nami od momentu narodzin (i może być dalej rozwijana), a wiedzę zdobywamy od zera.
Już z tego powodu można wstępnie stwierdzić, iż inteligencja, jako bardziej bazowa jest istotniejsza niż wiedza. Jednak fakt posiadania pewnej inteligencji przed jakąkolwiek wiedzą nie jest jedynym wyznacznikiem jej nadrzędności nad wiedzą. Kolejnym jest fakt, iż to właśnie udział inteligencji pozwala nam, ludziom zdobywać w znacznym stopniu wiedzę. Istnieją oczywiście przypadki, gdy poszerzanie wiedzy nie wymaga zbyt znacznej analizy, wnioskowania - ma to między innymi miejsce, gdy wiedza jest nam podawana bezpośrednio, na tacy - np. w postaci książek naukowych, programów edukacyjnych itd. Jednak w przeważającej mierze wiedza wymaga wysiłku jej "zdobycia". Ów wysiłek może mieć np. formę obserwacji rzeczywistości i wnioskowania z niej (co z kolei wymaga już użycia inteligencji). Bez wspomnianej analizy nie poszerzalibyśmy informacji uzyskanych z obserwacji. Inteligencja ma zatem nie tylko pierwszeństwo wykształcania się w ludzkiej istocie ale i jest zazwyczaj niezbędna do poszerzania wiedzy o rzeczywistości, wiedzy, która nie została nam podana bezpośrednio i jako taka jest ona - moim zdaniem - istotniejsza niż sama wiedza.
Jaki z tego wniosek?
Wniosek wydaje się prosty - mając do wyboru jedynie poszerzanie wiedzy lub szlifowanie inteligencji lepiej skłonić się ku temu drugiemu. W ten sposób zazwyczaj nie tylko udoskonalimy swoją zdolność postrzegania i analizy ale i niby "przy okazji" prawdopodobnie poszerzymy wiedzę. Należy unikać samego przyjmowania wiedzy bez dalszego wnioskowania. Zatem np. czytanie książki i zwykłe wchłanianie z niej faktów, bez zastanowienia nad ich wspólnymi związkami, wpływem na nasze życie, zainteresowania czy pracę, zubaża w znacznym stopniu atuty tego zdobywania informacji.
Można więc przedstawić kilka luźnych konkluzji do stosowania w codziennych sytuacjach:
- lepsza łamigłówka logiczna niż test sprawdzający samą wiedzę;
- zamiast szukać odpowiedzi na każde zadanie/problem np. w sieci warto przynajmniej chwilę zastanowić się nad możliwym rozwiązaniem samemu;
- zadawać sobie w chwilach wolnych (np. w czasie jazdy środkami transportu publicznego) pytania, zagadki;
Liczę, iż tekst okaże się pomocny.
obraz: Mądrość broniąca Młodości przed Miłością, Charles Meynier (ok. 1810 r.)

Warto zaznaczyć, że starożytni wyróżniali dwa rodzaje wiedzy: techne i episteme. Ta pierwsza jest oparta na doświadczeniu, ale bez znajomości przyczyn danego zjawiska. Np. znachor wie, że dane zioła leczą daną chorobę, ale nie zna mechanizmów, które za to odpowiadają. Episteme to wiedza "dogłębna", za którą stoi świadomość prawdziwej natury rzeczy.
Co do wiedzy i inteligencji, to wydaje mi się, że jednak nie można zaniedbywać ani jednego, ani drugiego. Nie jesteśmy w stanie sami wywnioskować tego wszystkiego, co ludzkość osiągnęła przez tysiące lat. Warto więc czerpać z wiedzy i doświadczeń innych. Oczywiście nie bezkrytycznie.
"Różnica między człowiekiem inteligentnym a mądrym jest taka, że ten pierwszy zawsze znajdzie wyjście z sytuacji, w którą ten drugi nigdy by się nie wpakował"
Ciekaw jestem, jak ten trójpodział ma się do procesu budowy czyjegoś światopoglądu, a zwłaszcza do przypadku, kiedy wiedza naukowa (np. z biologii) wcale nie przeszkadza bardzo inteligentnym ludziom (jak np. Francis Collins) na wiarę w Stworzenie czy Opatrzność.
Czy to się im składa w całość na poziomie "mądrości"?