Rząd a kryptowaluty

in #polish9 years ago

Rząd (i nie mówię tu tylko o polskim lecz o każdym w mniejszym lub większym stopniu) nie jest najbardziej wolnorynkową instytucją. Sprzeciw państwa jest szczególnie silny w przypadku każdego działania mogącego zmniejszyć jego wpływy - tak społeczne jak i ekonomiczne. Nie powinno zatem budzić zdziwienia, iż politycy na całym niemal Świecie -z drobnymi wyjątkami -  odnoszą się do kryptowalut ze znaczną dozą niechęci. 

Kryptowaluty, a przynajmniej te służące za substytut dzisiejszych fiducjarnych walut krajowych, są dla ludzi doskonałymi narzędziami ucieczki przed zazwyczaj niekorzystną dla nich polityką monetarną państwa (inflacja). Jako takie kryptowaluty stanowią zatem pewnego rodzaju zagrożenie dla wpływów budżetowych państwa. To zagrożenie nie jest na razie zbyt znaczne, gdyż rynek kryptowalut pozostaje nadal niewielkim, jednak w przyszłości będzie zapewne rósł dalej, co spowoduje wzrost wspomnianego zagrożenia i może pobudzić silniejsze niż obecnie działania prewencyjne ze strony rządów. 

O wspomnianym niebezpieczeństwie dla kryptowalut Czytelnik czytał już zapewne wielokrotnie w licznych innych tekstach. Jednak rzadko kiedy można spotkać się z analizami/przewidywaniami sięgającymi dalej niż potencjalne przyszłe "czarne scenariusze". Można byłoby zadać sobie pytanie: czy rząd (dowolny) ma mechanizmy aby na stałe uniemożliwić korzystanie z kryptowalut? Czy zakaz ich używania będzie trwały i wieczny i czy jakieś okoliczności nie spowodują jego późniejszego zniesienia? 

  • zakaz  - rządy mają moc i prawo zakazywać wielu różnorakich czynności i produktów swoim obywatelom; jednymi z ciekawszych przypadków była prohibicja w latach 30-tych w USA i dość powszechnie dziś spotykany w krajach rozwiniętych zakaz sprzedaży narkotyków;
  • dostęp - jednak podobnie jak prohibicja nie zablokowała w pełni dostępu obywateli do alkoholu, a jedynie utrudniła go oraz dopompowała rozrost mafii, podobnie jak narkotyki nadal można (czasem przy zadziwiająco małym wysiłku) kupić niejawnie, tak i w możliwy zakaz obrotu kryptowalutami nie spowoduje ich pełnego zaniku - nadal będą wykorzystywane w krajach zezwalających na obrót nimi oraz w obrocie na tzw. czarnym rynku, nadal także będą mogły być przetrzymywane "na przyszłość" przez zwykłych obywateli; globalność oraz decentralizacja kryptowalut powodują, iż do ich "wyłączenia" wymagane byłoby wyłączenie całego Internetu, co nie byłoby możliwe nawet przy walce wszystkich państw Świata z Internetem;
  • mechanizmy ewolucji rynkowej - relacje ekonomiczne między podmiotami zachodzące na rynku, w ramach kapitalizmu są - podobnie jak większość spraw ludzkich - poddawane działaniu ewolucji; rozwiązania bardziej optymalne niż dawne zwyciężają i w ostateczności wypierają gorsze; samochody wyparły konie jako środek transportu; pralki zastąpiły pranie w miskach, a telefony telegram; tak samo mechanizmy rynkowe doprowadziły w końcu do zniesienia prohibicji, a teraz powoli doprowadzają do coraz szerszego legalizowania obrotu narkotykami (głównie marihuaną); nie jest to uwaga mająca na celu wyrażenie mojej przychylności legalizacji narkotyków (jest to temat na inny tekst), lecz wskazanie, iż mechanizm ewolucji rynkowej działając niczym prąd rzeki na spotykane przeszkody zawsze w ostateczności pokonuje je lub omija i dociera tam gdzie miał;
  • na później - jak już wspomniano wyżej - zapewne część zaangażowanych w "krypto-świat" osób postanowi nawet mimo zakazu obrotu kryptowalutami na ich dalsze posiadanie i oczekiwanie na późniejsze zniesienie zakazu; jest to scenariusz bardzo prawdopodobny; mimo znacznego spadku wartości w czasie zakazu (spadku rzecz jasna tym silniejszego im szerzej na Świecie kryptowaluty zostałyby zakazane) osoby te - o ile wytrzymały by ich nerwy - zatrzymały by swoje zasoby kryptowalut, które po stopniowym wycofywaniu zakazów odzyskały by dawną wartość, a nawet wielce prawdopodobne iż udowodniwszy swoją "niezatapialność" poszły by jeszcze w górę;

Podsumowanie

Podobnie jak cała historia tak i historia polityczna i ekonomiczna kołem się toczą - na tych polach wszelkie możliwe czynności i rozwiązania kiedyś już zostawały podjęte. Wdrażano je zapewne innymi technikami (np. naloty na meliny alkoholowe zamiast kontroli sieci), lecz sedno działań pozostawało zawsze to samo i zawsze ostatecznie tak samo się kończyło. W obliczu praktycznie nieuniknionej adopcji kryptowalut (niekoniecznie obecnych lecz kryptowalut jako takich) można zastanowić się poważnie nad solidnym, bardzo długofalowym zainwestowaniu w nie ze spokojnym sumieniem.

Stałe zakończenie: upvote - jeśli materiał zasługuje.                                 

Sort:  

Sam się nieraz nad tymi scenariuszami zastanawiałem. Dzięki za optymizm, uzasadniony historycznymi analogiami.

Zła wiadomość jest taka, że mamy już co najmniej dwie rzeczy do przeczekania: gwałtowny spadek wartości kryptowalut, kiedy pęknie "bańka kryptowalutowa", a także okres rządowych prób unicestwienia "alternatywnych" pieniędzy.

To już nie wiem, czy jeszcze za życia będę bogaty z tego, co uzbieram w steemie, czy dopiero mój syn?

Co do bańki kryptowalutowej - nie przesadzałbym w tym względzie. Kryptowaluty spełniają różne funkcje. Nie są jednym rodzajem aktywu (jak np. złoto, które ma tylko trzy zastosowania: przechowywanie wartości, biżuteria, elektronika). Kryptowaluty dotykają dziesiątek jeśli nie setek dziedzin. Jeśli miałaby powstać bańka kryptowalutowa, to można byłoby ją porównać do bańki "dot com" z przełomu XX w. - na razie kapitalizacja całego rynku kryptowalut jest około 29 razy mniejsza niż rynku internetowego w czasie krachu (po uwzględnieniu inflacji). Nie panikowałbym zatem w kwestii bańki.

Coin Marketplace

STEEM 0.04
TRX 0.33
JST 0.099
BTC 64125.80
ETH 1796.79
USDT 1.00
SBD 0.38