Młodzi posłańcy nadziei

in polish •  8 months ago  (edited)

W dzisiejszych czasach aby zostać listonoszem trzeba spełniać kilka warunków między innymi posiadać wykształcenie minimum zawodowe. Mile widziana u kandydata na to stanowisko jest także umiejętność podstawowej obsługi komputera, sprawność fizyczna oraz miłe nastawienie do ludzi.
Zawód listonosza bez wątpienia jest wymagający fizycznie gdyż wymaga pokonywania dużych odległości, często wchodzenia na wysokie piętra budynków. Listonosz powinien też być odporny na stres między innymi dlatego, że często musi użerać się z czworonożnymi pupilami adresatów, a psy jak wiemy często nienawidzą listonoszów.
Najczęściej słyszanymi odpowiedziami po zapytaniu listonosza o wady zawodu najprawdopodobniej będą: duży wysiłek, praca w deszczu i w upale, niskie zarobki.

Kiedyś był czas, było miejsce i byli listonosze zupełnie różni niż dziś...

03_Harcerska_Poczta_Polowa_Zawiszacy.jpg

Harcerska Poczta Polowa

Wybuch Powstania Warszawskiego rozdzielił wiele rodzin na terenie całego miasta. Większość mieszkańców nie miała pojęcia o tym, że zbliża się godzina W dlatego wielu Warszawiaków w tym czasie było w pracy, u dalszej rodziny, u znajomych... po prostu poza domem. Walki toczące się na ulicach i gwałtownie zmieniająca się sytuacja uniemożliwiały powroty do domów. Niemożliwym było wtedy też dowiedzieć się gdzie są twoi bliscy, czy są bezpieczni, czy unikneli ran, czy zdążyli się ukryć... czy w ogóle żyją...

Już kilka godzin po wybuchu powstania z inicjatywy harcmistrza Kazimierza Grendy „Granica” na terenie części dzielnicy Śródmieście-Połódnie powstała pierwsza Harcerska Poczta Polowa. Dnia 4 sierpnia za sprawą decyzji naczelnika Kwatery Głównej Szarych Szergów harcmistrza i podporucznika AK- Stanisława Broniewskiego ps „Orsza” Harcerska Poczta Polowa działa już formalnie i to na terenie całego miasta.

Pocztowa organizacja niosąca nadzieje Warszawiakom to: 8 urzędów pocztowych w różnych dzielnicach miasta, 40 skrzynek pocztowych z orłem i harcerską lilijką i około 180 harcerzy i harcerek Szarych Szeregów, głownie tych najmłodszych „Zawiszaków” w wieku od 12 do 14 lat.

Zawiszacy

Nastolatkowie pełniący funkcje łączników byli przygotowywani do roli listonoszy mających działać po powstaniu. Niestety Powstanie trwało dłużej niż było to zakładane wcześniej dlatego bardzo dobrze znający topografie miasta i pełni zapału młodzi harcerze i harcerki służbę rozpoczęli podczas gdy walki trwały, a ich końca nie było widać.

25 słów

25 słów- tylko tyle mógł zawierać list. Czy to dużo, czy mało? Na pewno zbyt mało by powiedzieć najbliższym co się czuję w tym tragicznym czasie, zbyt mało by opisać jak bardzo się tęskni i martwi o rodzinę, zbyt mało by móc dodać otuchy bliskim... Ale jest to wystarczająco dużo by napisać to co w tamtym czasie było najważniejsze: kto żyje, kto zginął, kto został ranny... kto jeszcze ma dom, a kto już nie ma gdzie wrócić jako wolny Polak... i kilka słów pokrzepienia i zapewnienia w wiarę w wolną Polskę.

Cenzura

Listy podlegały cenzurze wojskowej ze względów bezpieczeństwa Polaków. Cenzorami były osoby dorosłe, najczęściej rodziny młodych listonoszów-Zawiszaków. Tematy, których nie można było poruszać w listach to tematy militarne (ujawnianie następnych ruchów oddziałów powstańczych, stan ich uzbrojenia) oraz smutne, pełne żalu listy mogące obniżać morale. By powstanie trwało jak najdłużej Warszawiacy musieli mieć nadzieje i siłe, narzekanie w listach na tragiczną sytuację jeszcze bardziej by ją pogorszyło.
Docierając do tych listów można dostrzec jak były one proste, jak Warszawiacy trzymali na wodzy swoje nerwy. Przekazywali najważniejsze informacje, pisali o śmierci osób bliskich jednak bez wielkiego żalu, skupieni na przyszłości, na jak najszybszym zaprzestaniu walk i odzyskaniu wolności

Opłaty

Nie były pobierane żadne opłaty za przesyłki, często jednak ludzie dobrowolnie przekazywali młodym listonoszom żywność, ksiązki i opatrunki.
Sami Zawiszanie byli zawsze bardzo ciepło przez ludzi przyjmowani i częstowani różnymi rarytasami, gdyż pełnili oni w oczach Warszawian jedną z ważniejszych i najniebezpieczniejszych funkcji w tamtym czasie.

Łącznicy, młodzi listonosze Powstania Warszawskiego wykazywali się ogromną odwagą, odpowiedzialnością i poświęceniem. Ryzykując własnym zdrowiem i życiem przemierzali wiele kilometrów dziennie, często kanałami, wybitymi przejściami pomiędzy piwnicami kamienic, często pod ostrzałem kul nieśli nadzieje powstańcom walczącym i ich rodzinom.

Głęboko zakorzeniony patriotyzm i duma z tego, że jest się Polakiem, sprawianie radości ludziom w tak ciężkim czasie powodowały, że Zawiszacy czuli wielką potrzebe wykonywania swojej służby i robili to z ogromnym zaangażowaniem, niektórzy zostali ciężko zranieni, niektórzy ginęli ale organizacja trwała i bohaterscy, młodzi nastolatkowie służyli aż do czasu kapitulacji Warszawy.

Można powiedzieć, że jeszcze dłużej... bo listy pisane w czasie powstania docieraly do adresatów lub ich rodzin jeszcze dużo lat później, po wyzwoleniu Warszawy. Co tylko podkreśla jak ważną służbą dla Polaków była Harcerska Poczta Polowa.

Źródła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Harcerska_Poczta_Polowa
+wiedza własna +opowieści dziadków

Tekst zgłoszony do #temaTYgodnia, temat 1, luźne nawiązanie do poczta.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  
  ·  8 months ago (edited)

Przykładowy znaczek:

cyt. "Znaczki, w ogólnym nakładzie 13.750 sztuk, wykonały Wojskowe Zakłady Wydawnicze, co było nie byle jakie osiągnięcie technicznym, biorąc pod uwagę, że przed wojną znaczki drukowano na precyzyjnych maszynach i kliszach w PWPW."

były też i takie:

źródło

te też są masowo fałszowane.

·

Słyszałam w jednej z rozmów z dawnym Zawiszakiem, że znczki te były dawane w komplecie 5 sztuk młodym listonoszom na pamiątke. Jak doszło do kapitulacji to wszystkie rzeczy związane z pracą w poczcie miały zostać zakopane w depozycie. Jak się okazało żaden z młodych listonoszów nie oddał do zakopania swoich pięciu znczków, miały dla nich zbyt wielką wartość.

  ·  8 months ago (edited)

Przykładowa kartka:

źródło

Dodam, że oryginalne przesyłki są rzadkie - zdecydowana większość któa trafia na rynek to fałszerstwa współczesne na szkodę kolekcjonerów.

Zawiszacy w ciągu 63 dni doręczyli ponad 100 tysięcy listów!!!
Te niewinne dzieciaczki, które same jeszcze wymagały rodzicielskiej opieki, niejednokrotnie niosły otuchę innym...
Gloria victis!

·

Szacuje sie, ze byla to liczba okolo 200 tysiecy, to niesamowity wyczyn.

·
·

No proszę, czyli jeszcze więcej, niż sądziłem dotychczas.
Tak, to jest niesamowity wyczyn!
Zawsze, gdy wyobrażam sobie te małe i osmolone kurzem wybuchów buźki, na których obowiązek dostarczenia przesyłki wymalowywał tą typową dla dzieci zaciętość, to aż ciarki mnie przechodzą, a oczy wilgotnieją.
Cieszę się, że podjęłaś ten temat, ponieważ o takich rzeczach nigdy nie można przestać pisać i mówić. Trzeba do tego notorycznie wracać!
I to nawet nie dlatego, żeby otaczać troską polską martyrologię (choć i to jest bardzo ważne), ale przede wszystkim po to, żeby te filigranowe dziewczynki i drobni chłopcy już nigdy PRZENIGDY! nie zostali ponownie tak okrutnie potraktowani przez los. Skoro stracili dzieciństwo, to nie mogą już utracić naszej pamięci.
Serdecznie Cię pozdrawiam.

·
·
·

Rzeczywiście wyobrażanie sobie tych scen, biorąc pod uwage, że to jeszcze były dzieciaki budzą mocne emocje.
I bardzo zgadzam się z tobą co do tego, że ZAWSZE trzeba pisać, mówić i pamiętać. Dlatego nauka historii Polski moich dzieci nie zakończy się tylko na nauce w szkole, to o wiele zbyt mało.

Wspaniały artykuł.
Tematyka bliska memu sercu, zarówno ze strony zainteresowań, jak i codzienności (jestem listonoszem ;)

·

Dziękuję, fajnie, że ci sie podoba :)