A to ci historia! Jak Żydzi z amerykańskiego snu przebudzili się w Auschwitz i Sobiborze

in polish •  3 months ago  (edited)


Prezydent Donald Trump 10 maja 2018 roku podpisał ustawę 447, która ma sprawdzić, czy i na jakiej podstawie amerykańscy obywatele pochodzenia żydowskiego mogą ubiegać się o niewypłacone odszkodowania za Holokaust. Pomijając skutki i konsekwencje jakie może pociągnąć za sobą to wydarzenie, chciałbym zwrócić uwagę na sylwetkę innego prezydenta USA i niejako wykorzystując działania obu, obnażyć daleko idącą hipokryzję jaką reprezentują nie tyle oni sami, co instytucja państwa amerykańskiego sama w sobie. Poruszając drażliwy temat odszkodowań za Holokaust, oprócz Donalda Trumpa mam na myśli jeszcze jednego prezydenta Franklina Delano Roosevelta i jego decyzję podjętą wiosną 1939 roku. To oczywiście są dwie różne sprawy i dwie różne decyzje, łączą je tylko główni interesanci tych postanowień tak różnych od siebie. Jednocześnie na podstawie tych zachowań możemy zaobserwować jak z czasem zmienia się postrzeganie świata i drugiego człowieka, a może to tylko ułuda i w rzeczywistości zawsze chodzi o władzę i pieniądze. Zapewne nie rozstrzygniemy tego problem, ale ta próba skutecznie wprowadzi nas w wstydliwą historię Stanów Zjednoczonych, która miała miejsce późną wiosną 1939 roku. Do rozpoczęcia tej przykrej opowieści musimy się jednak cofnąć w czasie do hitlerowskich Niemiec.  


Od lewej strony: Franklin Delano Roosevelt i Donald Trump

„Sprzątanie domu”  
13 maja 1939 roku na pokład luksusowego liniowca „St. Louis” pływającego regularnie między Stanami Zjednoczonymi a Niemcami weszli niecodzienni pasażerowie Żydzi, którym pozwolono opuścić teren Niemiec. Uciekali oni z przedsionka piekła, które Niemcy mieli szeroko dla nich otworzyć w 1941 roku. Teraz porządkowali oni tylko swoje podwórko, a że robili to z całą mocą okrucieństwa, każdy z 936 pasażerów znajdujący się statku uważał, że wygrał los na loterii, za który musiał jednak słono zapłacić, w okolicach od 800 do 1000 marek plus 150 dolarów za zezwolenie na turystyczny pobyt na Kubie, skąd dalej zamierzali się udać do Stanów Zjednoczonych. Rejs pod okiem kapitana Gustava Schrödera, który nie podzielał poglądów większości Niemców, okazał się ostatnimi beztroskimi chwilami pasażerów „St. Louis”. Gehenna naszych bohaterów miała się dopiero rozpocząć i wydawałoby się trwać dla nich w nieskończoność. Możemy sobie tylko wyobrazić jakiego rozczarowania musieli doznać Żydzi, kiedy rajska wyspa odmówiła ich przyjęcia.  


Statek St. Louis

Kubańskie rozczarowanie   
Do dzisiaj zastanawiamy się co mogło przyczynić się do zmiany kubańskich przepisów imigracyjnych 5 maja 1939 roku. Rosnąca korupcja wydziału imigracyjnego na czele z jego dyrektorem Manuelem Benitesem, duża liczba imigrantów żydowskich na wyspie, propaganda Josepha Goebbelsa, która mówiła o statku pełnym wyrzutków i najgorszego żydowskiego elementu, czy troska o przyszłość i tak już bezrobotnych kubańskich mas, a może to po prostu społeczna nieakceptacja. Faktem jest, że anulowanie wszystkich turystycznych zezwoleń na wjazd do Kuby było początkiem gehenny jaką zgotował Żydom kubański prezydent. Od chwili kiedy statek zatrzymał się na redzie portu w Hawanie 27 maja rozpoczął się morski exodus naszych bohaterów mający jedynie po 10 marek w kieszeni, które mogli wywieźć z Rzeszy. Nie stać ich było na uzyskanie zgody na wjazd, której kwota wzrosła do 500 dolarów. Nie trzeba dodawać jakie nastroje panowały wśród pasażerów skazanych na łaskę kubańskiego rządu, który nie ugiął się ani przed zagraniczną opinią publiczną, ani przed organizacjami żydowskimi, którym nie udało się na czas zebrać kwoty żądanej przez kubański rząd. Również nie pomogły rozpaczliwe listy wysyłane przez uchodźców do żony prezydenta pani Brú, a bierność ambasady amerykańskiej utwierdzała tylko prezydenta Kuby w swoim postanowieniu. Jedynie 22 osobom udało się opuścić statek zapewne za sprawą ogromnych amerykańskich łapówek. Niestety dla pozostałych pasażerów statek stał się tymczasowym więzieniem. 2 czerwca „St. Louis” opuścił wody terytorialne Kuby.  

Amerykańskie marzenie  
Kapitan Gustav Schröder znając niemiecką rzeczywistość, jak i scenariusz zdarzeń jaki czeka imigrantów po powrocie do kraju, skierował statek w kierunku wybrzeży Florydy. Nie znając wcześniejszego stanowiska Stanów Zjednoczonych, jednak ufny demokratycznym wartościom jakimi szczyci się ten kraj, licząc także na prężnie działające amerykańskie organizacje żydowskie, które nie będą obojętne wobec swoich współbraci, postanowił tam szukać ratunku dla swoich pasażerów. Początkowy entuzjazm jaki zapanował na pokładzie po oddaniu ostrzegawczej salwy w powietrze przez Amerykanów, przerodził się w ogromne rozczarowanie i nieopisaną rozpacz, przez co otoczony przez okręty straży granicznej statek musiał natychmiast zawrócić. Stanowisko Amerykanów było nieugięte, limit dopuszczalnej liczby emigrantów wynoszący w 1939 roku dla Niemiec 25 957 miejsc został wyczerpany i mimo ogromu nieszczęść jakie spadły na pasażerów liniowca, nie chcieli oni robić żadnego wyjątku. Mimo licznych interwencji z różnych stron Prezydent Franklin Delano Roosevelt  nabrał wody w usta, a pasażerów statków na lądzie amerykańskim uznał za „element niepożądany”. „Panie prezydencie, proszę pomóc 900 pasażerom, wśród których ponad 400 to kobiety i dzieci.” Listy pełne rozpaczy wysyłane przez uchodźców do amerykańskiego prezydenta i jego małżonki pozostawały bez odpowiedzi. Roosevelt nie wahał się i mocno stał na obranym wcześniej stanowisku w stosunku do uciekających Żydów. Wynikało to poniekąd z polityki jaką prowadził, liczyły się przede wszystkim przedwyborcze słupki i reelekcja, niż los żydowskich imigrantów. Prezydent nie mógł sobie pozwolić na chwilę słabości, nie pozwalały na to rosnące w społeczeństwie nastroje antysemickie, niedawny kryzys, bezrobocie, o które obwiniano imigrantów i obawa, że Żydzi staliby się kolejnym budżetowym obciążeniem. Jednak bezduszność amerykańskiego rządu na czele z prezydentem Rooseveltem szła w parze z organizacjami żydowskimi: Kongresem Żydów Amerykańskich, Główną Radą Żydowską, czy najstarszą z nich B’nai Birth. Pomimo licznych rozpaczliwie brzmiących apeli: „Zróbcie wszystko, co w waszej mocy! Niektórzy z pasażerów już próbowali popełnić samobójstwo. Pomocy! Nie pozwólcie, by statek wrócił do Niemiec!” zamieszczanych na łamach żydowskiej prasy wydawanej w Stanach Zjednoczonych, organizacje te pozostawały bierne, jedynym wyjątkiem była żydowska organizacja „Joint”. Czyżby były sparaliżowane strachem przed wspomnianym wcześniej rosnącym antysemityzmem?  

Kanada ostatnia nadzieja  
Tylko dwa dni rejsu dzieliły liniowca „St. Louis” od Kanady. Wydawałoby się, że ostatnia deska ratunku jest na wyciągnięcie ręki, ale exodus naszych bohaterów miał trwać dalej. Kanada przyjęła podobne stanowisko do swoich sąsiadów, ale warto wziąć pod uwagę, że ten wielki kraj mógł przyjąć w latach 1933–1945 tylko 5 tysięcy Żydów.   O ile zachowanie kubańskiej dyktatury nie powinno nas dziwić, tak postawa demokratycznych bogatych krajów daje nam wiele do myślenia. Zapewne ich sprawnie działające wywiady były zorientowane co do sytuacji panującej w nazistowskich Niemczech i mówienie o jakiejkolwiek niewiedzy co do poczynań nazistów nie usprawiedliwia ich. USA i Kanada wiedziały co czeka uchodźców po powrocie do Niemiec. Czy jednak zachowanie tych mocarstw byłoby podobne, gdyby Żydzi wwozili ze sobą na amerykański kontynent w ładowniach statku tony żydowskiego złota?  

Czy Europa zdała egzamin?  
To trudne pytanie i czy możemy postawić je wobec sytuacji panującej w ówczesnej Europie? To nasz kontynent pod postacią faszyzmu skazał naszych bohaterów na podróż za ocean i ostatecznie Europa wraz z wspomnianą wcześniej organizacją żydowską „Joint” przyszła im z pomocą i przyjęła na powrót żydowskich imigrantów. Wielka Brytania, Francja, Belgia i Holandia wzięły na swoje barki to czego nie chciała się podjąć Ameryka. Jednak historia ta nie zakończyła się szczęśliwie dla wielu Żydów, którym wydawało się że koszmar się zakończył. Po 1940 roku sytuacja w Europie się zmieniła i większość naszych bohaterów z liniowca „St. Louis” znalazło się ponownie w szponach faszyzmu, który rozprawił się z nimi bezlitośnie. Gdyby nie uparte stanowisko Roosevelta dla wielu Żydów historia tego rejsu nie musiałaby się zakończyć w obozach śmierci w Oświęcimiu i Sobiborze. Po około osiemdziesięciu latach jawi nam się jakże inna historia, inna Ameryka i inny prezydent. Co kształtuje takie odmienne zachowania? Czyżby przez ten miniony czas zmieniło się postrzeganie demokracji za oceanem? Co sprawia, że niepożądany kiedyś element dochodzi do głosu i brutalnie pisze historię na nowo z pomocą państwa, które się kiedyś od niego odwróciło. Zapewne nie znajdziemy szybko odpowiedzi na te pytania, ale czy w obu przypadkach obok wyświechtanej już demokracji doraźnie na pierwszym planie nie stają tu władza i pieniądze.  Kończąc tę smutną i wstydliwą dla co po niektórych historię, trzeba na zakończenie podkreślić, że Polska do 1939 roku przyjęła 20 tysięcy żydowskich uchodźców i przykre jest to, że w świetle dzisiejszych zdarzeń, świat o tym nie pamięta, tylko wysuwa co rusz nowe roszczenia względem Polaków. Nieuczciwie również byłoby pominąć w tej historii prawdziwego bohatera tej morskiej gehenny, przedstawiciela innych Niemiec, nie mających nic wspólnego z faszyzmem, człowieka nie dającego się ogłupić zbrodniczej ideologii. Stosunek i zachowanie kapitana statku Gustawa Schrödera do żydowskich pasażerów wraz z determinacją jaką pragnął im pomóc, zasługuje na najwyższe uznanie, które uhonorowano pośmiertnie orderem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.  


Kapitan statku St. Louis Gustav Schröder

Źródła:  
https://www.gosc.pl/doc/1523067.Niechciany-statek/2
https://superhistoria.pl/druga-wojna-swiatowa/holokaust/47409/Ameryka-nie-dla-Zydow.html https://en.wikipedia.org/wiki/Gustav_Schr%C3%B6der  

Zdjęcia pochodzą z:
https://opinie.wp.pl/stany-zjednoczone-nie-przyjely-zydowskich-uchodzcow-z-iii-rzeszy-6126041495422593a
http://www.spiegel.de/video/irrfahrt-der-st-louis-judenretter-gustav-schroeder-video-1828339.html
https://www.theatlantic.com/politics/archive/2017/08/two-presidents-and-charlottesville/537570/

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

!tipuvote 0.4

This post is supported by $0.23 @tipU upvote funded by @fervi :)
@tipU voting service always profitable, instant upvotes | For investors.

Congratulations @jo-hannes! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You made more than 400 upvotes. Your next target is to reach 500 upvotes.

Click here to view your Board
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Vote for @Steemitboard as a witness and get one more award and increased upvotes!