Bileciki do kontroli

in polish •  13 days ago

Któż z Was nie doświadczył kontroli w pojazdach komunikacji miejskiej, PKS czy PKP kontroli biletów przez tzw "kanarów". Kontrolerzy biletów to niezbyt lubiany zawód, zarówno przez pracowników jak i pasażerów. Jednak Ci drudzy nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo jest trudny i mało sympatyczny.

kanar.jpg

W latach 90 ciężko było o dobrą pracę, żeby ją zdobyć trzeba było mieć przysłowiowe "plecy". Zaraz po wyjściu z wojska chciałem pójść w ślady mojego taty i pracować jako kierowca MPK. Niestety nie było wolnych etatów, Tata załatwił mi pracę jako kontroler biletów, miałem popracować rok a potem przejść do komórki kierowców lub tramwajarzy.
Pomyślałem wtedy, rok mogę popracować potem będę na zaplanowanym stanowisku.

I tak poszedłem na miesięczny kurs i stałem się kontrolerem biletów. Niestety to nie była praca moich marzeń, ale myślałem wtedy "rok szybko zleci". Był to najgorszy okres w moim życiu. Już na kursie widziałem że nie będzie lekko.
Jednak największe schody zaczęły się jak zacząłem pracować na własny rachunek. Po pierwszych 8 godzinach wróciłem do domu jak po narkotykach. Parę naście razy słyszałem o sobie takie rzeczy że mózg mi się zagotował, szarpań doświadczyłem tyle co chyba w całym moim życiu, wezwań policji jeszcze więcej. Okazało się że to dom wariatów a nie praca.

Po miesiącu trochę się uodporniłem na to wszystko, oprócz na kobiece łzy jeszcze z dziećmi, po prostu nie nadawałem się do tej pracy. Największym zaskoczeniem była moja pierwsza wypłata - 5 milionów złotych. Średnia wypłata u normalnie pracujących ludzi to 10 milionów, moja to połowa tego za 8 godzin codziennej pracy w zimnie, stresujących warunkach, awanturach i czasami bijatykach.

Było kilka takich przypadków że dreszcze przechodziły mi po plecach, kilku moich kolegów zostało pobitych, zaatakowanych piłą mechaniczną, nożyczkami, nożami i innymi przedmiotami. Ja sam miałem przystawiony pistolet do głowy, raz zaatakowany nożem - gdyby nie mój partner pewnie już by mnie nie było, raz otoczony przez 4 rosłych facetów z próbą wywiezienia mnie na krańcówkę i słowami "zaje.....my cię tam", gdyby motorniczy wtedy się w porę nie zorientował w temacie i nie wyszedł z nastawiaczem nie wiem jakby się to skończyło.

Kanary biorą ?
Tak kanary biorą, dlaczego? A kto z Was chciałby pracować za takie pieniądze i narażać życie. Ktoś powie a prowizja z mandatów? Tak, ja odpowiem, była 20 % wartości mandatu, tylko pytanie ilu z Was płaciło za mandat? Według statyk wpływy z wypisanych mandatów w MPK to tylko 40%, reszta miała to gdzieś lub reklamowała mandat oskarżając kanara o różne dziwne rzeczy.

Awantury w domy.
Żona zawsze wykrzykiwała mi że co ja robię, moja praca jest prosta i przyjemna, przecież tylko sobie chodzisz po tramwajach i autobusach i sprawdzasz bilety. Ja chciałem tylko wytrzymać rok. Kiedyś zaproponowałem że może sobie u mnie dorobić, załatwiłem jej identyfikator ucznia i zabrałem do luzackiej pracy. Po pierwszej godzinie była uśmiechnięta, tylko bolały ją trochę nogi. Po dwóch godzinach już nie było jej do śmiechu, godziny szczytu robiły swoje, tłok, przepychanki, wyzwiska - miała powoli dosyć. Po czterech godzinach oddała mi identyfikator i uciekła do domu. Ja musiałem jeszcze pracować 4 godziny. Wróciłem do domu zmęczony, jak nigdy żona mnie nie krytykowała, obiad dostałem prawie pod nos, pojawiło się też słowo przepraszam. Taka to lekka praca.

Wyzwiska to normalność.
Wyzwiska w stronę kontrolerów to norma dzienna, nawet się przyzwyczaiłem, nic mnie nie ruszało oprócz słowa " ty nierobie do roboty byś się wziął", to działało jak płachta na byka, ja nierobem, chętnie bym się zamienił z tymi co tak łatwo wypowiadali te słowa. A kim byli co nie kasowali biletów, uważali że można jeździć za darmo. Zawsze mówiłem żeby sobie za darmo pojechali taksówką.

Minęło 7 miesięcy mojej pracy, to był już koniec, moja psychika nie wytrzymała, miałem dość, ludzie na mój widok uciekali z pojazdów jeszcze przez pół roku. Niektórzy wyzywali mnie nawet wtedy kiedy jechałem z żoną i małymi dziećmi. Ten zawód to nie była moja chluba, ale na pewno nie był to łatwy kawałek chleba za psie pieniądze. Kontrolerzy to nie zwykłe lumpy z ulicy. Każdy kontroler to człowiek ze średnim wykształceniem, po kursach. Czasami ta praca to praca bez wyboru i wcale nie taka łatwa.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!