Jacek Malczewski, W tumanie
(…)
Jednak jakieś sny o losach ojczyzny
Wstawały dziwne, jak wianek upiorów,
Podobne do tęcz, które ze zgnilizny
Wodnej pokażą się marą kolorów.
W najniższych sferach – zgniłemi bielizny
Okryte duchy, na kształt gladiatorów
Rżnęły się ciągle… i gryzły jak kruki…
Szedłem — pocięty być przez nich na sztuki.(…)
Potem poznałem, że mi to od świata
Boleść i mieczów cięcie przychodziło…
Kraj zarażony – przeze mnie i kata,
Toczył się dalej straszną, krwawą bryłą.
Jak trup, na którym okrwawiona szmata,
A on się toczy swoją własną siłą
I ściga we śnie czerwonym człowieka —
Spojrzysz — na nogi staje i ucieka.
(…)
Juliusz Słowacki, Król-Duch, Rapsod Drugi
Jacek Malczewski, W tumanie, 1893-1894