Polski hokej - jak podnieść jego pozycję w światowej hierarchii.

in polish •  14 days ago

Jeszcze w starym roku 2018 zakończyły się młodzieżowe mistrzostwa świata dywizji IB, które starałem się tutaj relacjonować. Przypomnę, polscy juniorzy zajęli w nich drugie miejsce, czwarty raz z rzędu. W światowym rankingu w tej kategorii wiekowej daje to 18. miejsce. I to dość stabilne. Jak na tym tle wypadają seniorzy, których pozycja decyduje o znaczeniu naszego hokeja? Są niżej, i to od wielu lat. Obecnie jest to miejsce 21., a w poprzednich latach bywało nawet niższe. Raczej nie zanosi się również, aby najbliższe lata były w tym względzie lepsze. Nasza kadra wszakże spadła na trzeci poziom światowy, co w tej kategorii oznacza pozycję poniżej miejsca 22.

Dlaczego więc Polska nie potrafi utrzymać poziomu swoich juniorów? Przecież ci hokeiści sukcesywnie pojawiają się też w pierwszej reprezentacji. Wydaje się więc, że powinniśmy mieć stabilne miejsce na zapleczu elity, od czasu do czasu pojawiając się w niej samej. Tak jednak nie jest. Za to inni, którzy w kategorii do lat 20-stu znajdują się na podobnym do naszego poziomie, potrafią zrobić krok do przodu.
W moim przekonaniu są dwa powody. Spójrzmy najpierw, w jakim towarzystwie znajdują się polskie reprezentacje w wieku lat 20-stu i seniorzy.
Dwudziestka walczyła ze Słoweńcami, Węgrami, Włochami, Ukrainą i Japonią. W dywizji wyższej (IA) w tym roku występowały: Austria, Francja, Norwegia, Białoruś, Niemcy i Łotwa. Awansowali Niemcy, spadli Francuzi. Ci ostatni razem z Norwegią i Austrią są ekipami, które krążą pomiędzy tymi dwoma dywizjami na zmianę ze Słoweńcami i Węgrami. Piszę o ostatnich latach. Z wszystkimi tymi drużynami Polacy potrafią wygrywać. Można uznać, że prezentują podobny poziom.
W rankingu seniorskim wszystkie te kraje znajdują się wyżej od naszej reprezentacji. Po kolei: Norwegia (9. miejsce), Francja (13), Słowenia (15), Austria (17), Włochy (19), Węgry (20). Pierwsze dwa państwa miejsce w elicie mają dość stabilne, pozostałe to awansują, to spadają. Polska nie potrafi tego poziomu osiągnąć, a na domiar złego w ubiegłorocznych mistrzostwach spadła jeszcze niżej. Do drużyn, które jeszcze należy w tym kontekście wymienić, zaliczyć trzeba też Koreę Południową (16) i Wielką Brytanię (22, ale w tym roku zagrają w elicie, więc w kolejnym rankingu awansują). Przypadek ekipy azjatyckiej związany jest z ubiegłorocznymi igrzyskami olimpijskimi, które organizowali, a więc w nich grali. Zainteresowanie i nakłady na hokej wzrosły, co przełożyło się na wyraźny skok pierwszej reprezentacji w rankingu. Można założyć, że w najbliższym czasie podobnie stanie się z Chinami. Kolejne zimowe igrzyska odbędą się przecież w Pekinie. Już widać, że Państwo Środka organizuje hokej przy pomocy wielkich nakładów. Robi to w sposób przemyślany i na wielu frontach. Ale o tym dokładnie innym razem.
Skąd więc bierze się wspomniana różnica? Wspomniałem o dwóch powodach. Po pierwsze, polscy zawodnicy po przejściu w wiek seniora grają na zbyt niskim poziomie. Nie podnoszą swoich kompetencji. Rzadko wyjeżdżają do silniejszych lig. Drugim powodem jest wzmacnianie reprezentacji naturalizowanymi przedstawicielami silniejszych hokejowo nacji. Czyni tak duża część wymienionych tutaj państw, którym ciężko liczyć całkowicie na własnych wychowanków. Austriacy, Włosi, Węgrzy, Koreańczycy czy Brytyjczycy. Do tego dorzućmy Kazachstan i Białoruś. We wszystkich tych reprezentacjach znajdziemy hokeistów urodzonych w Ameryce Północnej (dwa ostatnie przypadki korzystają jeszcze z Rosjan). Aby zagrać dla "drugiego" kraju wystarczy rozegrać dwa sezony w drużynie klubowej z tego państwa. Chyba, że wystąpiło się w macierzystej reprezentacji - wtedy konieczne są cztery sezony. Tak stanowią przepisy IIHF.
Żeby nie było wątpliwości, jestem przeciwnikiem naturalizowania na potrzeby reprezentacji. Jest jednak jedno "ale", z którego polski hokej mógłby czerpać garściami. Oprócz Włochów i w jakiejś mierze Brytyjczyków, wymienione państwa naturalizują zawodników nie mających żadnych związków z "nowym" krajem. To kłuje w oczy. Jestem natomiast w stanie usprawiedliwić wykorzystywanie własnych emigrantów i ich potomków.
Już wcześniej, dla zabawy, wymieniłem zawodników z NHL, którzy posiadają polsko brzmiące nazwiska. Oni raczej nie zasilą polskiej reprezentacji. Natomiast w niższych ligach występuje podobnych graczy wielu. Prześledziłem tylko ligę uniwersytecką (NCAA) oraz ECHL, uważaną za trzecią jakościowo w Ameryce Północnej, po NHL i AHL. Większość grających w niej klubów ma ścisłe związki z tą najlepszą. Zobaczmy listę zawodników, najpierw liga uniwersytecka:
Easton Brodzinski F (napastnik) St. Cloud St,
Joe Tyran D (obrońca) Air Force,
Brady Tomlak F Air Force,
Ty Farmer D Massachusetts,
George Mika F Massachusetts,
Hans Gorowsky F Alabama Huntsville,
Riese Zmolek D Minnesota St.
Simon Butala D Maine,
Grant Jozefek F Northeastern,
Luke Kania G (bramkarz) Brown,
Jack Sadek D Minnesota,
Tommy Novak F Minnesota,
Kohen Olischefski F Denver,
Merritt Oszytko F RIT,
Shane Kuzmeski D Clarkson,
Kevin Charyszyn F Clarkson,
Nicolas Latinovich G Clarkson,
Jack Surowiec F Holy Cross,
Colin Bilek F Army West Point,
Trevin Kozlowski G Army West Point,
JD Dudek F Boston College,
Ian Milosz G Boston College,
JM Piotrowski F Yale,
Corbin Kaczperski G Yale,
Jack Zielinski D Niagara,
Adam Pilewicz D Penn St.
Tanner Laczynski F Ohio State,
Jake Witkowski F Boston U.,
Max Prawdzik G Boston U.,
Luke Novak F Notre Dame,
Darby Gula D Bemidji St.,
Justin Misiak F Michigan Tech.,
Matt Jurusik G Michigan Tech.,
David Jankowski F St. Lawrence,
Carson Gicewicz F St. Lawrence,
Spencer Kryczka F Princeton,
Corey Andonovski F Princeton,

Liga ECHL:
Dylan Walchuk F Adirondack Thunder,
Mike Szmatula F Adirondack Thunder,
Shawn Szydlowski F Fort Wayne Komets,
Jason Pawloski G Indy Fuel,
Darian Dziurzynski F Kansas City Mavericks,
David Dziurzynski F Kansas City Mavericks,
Jordan Klimek D Kansas City Mavericks,
Max Milosek G Kansas City Mavericks,
Riley Weselowski D Rapid City Rush,
Ryan Obuchowski D Toledo Walleye,
Craig Skudalski D Wheeling Nailers,
David Makowski D Allen Americans,
Spencer Dorowicz F Cincinnati Cyclones,
Stephen Pierog F Greenville Swamp Rabbits,
Garrett Bartus G Greenville Swamp Rabbits,
Chris Rygus D Jacksonville Icemen,
Joe Kalisz F Maine Mariners,
Kelly Klima F Norfolk Admirals,
Adam Pleskach F Tulsa Oilers,
David Mazurek F Atlanta Gladiators,
Blake Winiecki F Florida Everblades,
Nolan Gluchowski D Idaho Steelheads,
Nic Pierog F Manchester Monarchs,
Michael Brodzinski D Orlando Solar Bears,
Ryan Misiak F Utah Grizzlies.

W sumie jest to 62 hokeistów. Oczywistym jest, że tylko część z nich ma istotnie polskie korzenie, kierowałem się jedynie intuicją. Co może to dać polskiemu hokejowi, przy odpowiedniej akcji polskiej federacji? W optymistycznym wariancie nawet kilkunastu graczy posiadających zupełnie inne hokejowe IQ, bez wątpienia będących wzmocnieniem polskiej ligi, a później polskiej kadry. Są i były już przecież przykłady takich zawodników, których niewątpliwie można uznać za gwiazdy PLH. Obecnie grają na przykład Michael Cichy i Alex Szczechura. Obydwaj tworzyli wcześniej świetnie uzupełniający się duet. W GKS Tychy nieco zwolnili tempo, ale być może to tylko chwilowa obniżka formy. Cichy zagrał już nawet w polskiej reprezentacji. Przy odpowiednim zaangażowaniu tacy ludzie daliby hokejowej kadrze prawdopodobnie odpowiedni impuls do przesunięcia się w górę rankingu. O ile? Trudno powiedzieć. Być może tyle, aby zaznaczyć swoją obecność w elicie światowego hokeja. A to, z kolei, przełożyłoby się na większe zainteresowanie dyscypliną w całym kraju.
Można oczywiście szukać jeszcze kolejnych rozwiązań podniesienia w dość krótkim czasie poziomu rozgrywek hokejowych w Polsce. Przede wszystkim z myślą o kadrze narodowej, bo to przez jej pryzmat postrzegana jest cała dyscyplina. O tym jednak innym razem.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!