Byt, niebyt, remont
Ktoś kiedyś powiedział: "Byt, niebyt, planowanie - trzy wartości ontologiczne". Sporo w tym prawdy, zwłaszcza gdy planowanie dotyczy remontu. Pamiętam remont rzeszowskiego KBK. Ruszyliśmy na początku marca. Planowo miał się skończyć na początku kwietnia, tak by po Wielkanocy ruszyć z działaniami. Jak się później okazało, termin ten był przejawem skrajnego optymizmu. W praktyce remont trwał nie jeden miesiąc, lecz cztery. Królestwo otworzyło swe wrota końcem czerwca 2015 roku.
Podobnie jest w Krakowie. Gdy 6 czerwca przejmowaliśmy lokal na Biskupiej uważałem, że jeszcze na wakacjach krakowskie KBK ruszy. Po kilku wizytach i wstępnym zbadaniu rynku remontowego termin ten przesunął się na koniec września. W sierpniu rozpoczęliśmy prace i po kilku tygodniach wiedziałem, że realny jest październik. Dziś wiem, że na urodziny Herberta się raczej nie wyrobimy. Chyba, że jakimś cudownym sposobem znajdzie się w ciągu kilku dni ktoś, kto zna się na zakładaniu instalacji elektrycznych...
Instalacja elektryczna to obecnie nasz największy problem. Farba jest już prawie zdarta i gdyby nie konieczność wymiany kabli, to można byłoby tynkować, malować, kłaść podłogę i ruszać z działaniem. Niestety najpierw trzeba zrobić instalację.
Na szczęście wczoraj udało się rozwiązać inny problem, czyli brak dostępu do prądu po ewakuacji ekip remontujących inne lokale na Biskupiej 18. W zasadzie solucja znalazła się sama. Wszystko za sprawą otwartych drzwi, przez które zajrzała szefowa sąsiedniej Fundacji Natura i Zdrowie, która na Biskupiej jest tylko raz w tygodniu (akurat w środy) i która wczoraj zagadała o klucze...
Mamy więc prąd podprowadzony na przedłużaczu. To już połowa sukcesu, bo niestety zrobienie instalacji to jedno, a czekanie na podłączenie prądu to drugie (od złożenia wniosku Tauron ma miesiąc i ponoć korzysta z tego terminu maksymalnie). Jak zatem wygląda realny scenariusz? W ciągu najbliższych dwóch tygodni robimy instalację, potem tynkujemy, malujemy, kładziemy podłogę, robimy łazienkę i najpewniej w połowie listopada mamy gotowy lokal... bez prądu. Przez 2 tygodnie będziemy więc zapewne funkcjonowali doraźnie przy świecach, a końcem listopada ruszymy na pełnej prędkości. Czy tak będzie? To już czas pokaże. Cóż, byt, niebyt, remont...