Meld - Wolne programy
Dwa pliki - prawie identyczne. Prawie robi wielką różnicę ... Czym porównać owe pliki? Oczywiście programem Meld.
Czasem zdarza się, że z jakiegoś powodu mam podobny plik w paru miejscach. Prawdopodobnie coś modyfikowałem w jednym, ale zamiast zapisać - skopiowałem go. Albo zacząłem tworzyć nowy - na przykład z filmami do obejrzenia. Później okazuje się, że pliki są podobne, ale nie identyczne. Ręczne sprawdzanie listy mija się z celem, skoro używamy komputera. Program Meld pozwala porównać wiele plików i zwrócić różnice.
Możliwości
Program ma system porównania plików lub katalogów. Z tego co zauważyłem pliki w katalogach wykrywa po nazwach, a potem zawartości.
Nas interesuje porównanie plików.
Test
Do testu zostały porównane dwie inkantacje stworzenia urojonej rzeczywistości z Fate - archera (po lewej) i woźnego (Emiya Shirou) po prawej. Mimo, że podobne nie są identyczne. Program Meld pozwoli Nam te różnice zaznaczyć.
I na koniec
Mam nadzieję, że program się spodoba. Jest darmowy i jest jakimś trafem na Windowsa ;) Programu czasem używam - głównie w porównaniu plików lub pobierając nową wersję skryptu mogę porównać zmiany. Czasem też przydawał się jak coś modyfikowałem (plik) i mogłem porównać z oryginałem lub nową wersją. Program raczej jest rzadko używany, ale czasem przydatny, dlatego warto mieć go w głowie.


Melda kiedyś używałem. Chyba był OK - czemu przestałem nie pamiętam :-).Być może dlatego, że od lat używam
kdiff3, który na razie jest chyba najlepszy ze wszystkich tego typu programów jakich kiedykolwiek używałem. Chyba, bo ostatnio odkryłemdiffuse, który na razie mam jeszcze w fazie rozpoznawania, ale jest obiecujący i chyba sporo szybszy odkdiff3na dużych plikach.Używasz takich programów rzadko? Ja przynajmniej kilka razy dziennie. Chcesz powiedzieć, że nie korzystasz z GITa, SVNa czy innego systemu zarządzania wersjami? Albo korzystasz ale tylko z tego standardowego
diffa?Na windowsa był kiedyś jeszcze WinMerge - był całkiem przyzwoity jak na soft na Windowsie ( ;-P ) ale i tak wymiękał przy linuksowych rywalach.
Nie jestem programistą. Ogólnie dłubię swoje gry czy inne rzeczy.
Wolałem iść na admina linuksowego, ale nikt mnie nie chce, bo używam Linuksa z 15 lat, ale nie mam udokumentowanej wiedzy, a nikt noobów bez doświadczenia nie chce.
No tak. Jest z tym pewien problem jeśli ktoś kto Cię ma zwerbować nie ma pojęcia co powinieneś potrafić i jedynym argumentem przemawiającym za Tobą jest wtedy papier.
Jeśli Ci się chce, możesz zainwestować w jakieś egzaminy czy certyfikaty (czas i/lub pieniądze). Nie od razu to musi być coś ze ścieżki RedHata (bo tam ubiją Cię ceny), jest parę stronek, które daje darmowe szkolenie na różnym poziomie i płatne egzaminy ale za rozsądną cenę, taką dostępną nawet dla Polaków (np. https://www.cybrary.it/course/comptia-linux-plus/). Czasem egzaminy są darmowe. Nieważne, że często taki kurs to jakieś gufno, jak uzbierasz parę takich papierków to już inaczej będą patrzeć - bo to już będzie jakieś tam potwierdzenie Twoich umiejętności. I unikaj, jeśli to tylko możliwe, łowców głów (headhunterów) - staraj się rozmawiać bezpośrednio z pracodawcą (wiem, łatwo powiedzieć). Łowcy nie mają o niczym pojęcia, bywałem świadkiem jak spławiali gwiazdy warte każdych pieniędzy, bo nie pasowały im do jakichś ich sztywnych, bezsensownych kryteriów.
Tak mi się przypomniało, że kiedyś zdałem w RedHatcie online'owo jakiś certyfikat za darmo (nie był to jednak cert związanych z linuxem). To był pierwszy certyfikat otwierający jakąś ścieżkę, generalnie po podstawowym kursie, którego nie trzeba było robić, można było otworzyć sobie ścieżkę pierwszym egzaminem za darmo. Następne były płatne i to wyłącznie po kursach (w cholerę drogich) no ale jak pokażesz, że zrobiłeś wszystko co mogłeś za darmo, to też będzie świadczyć na Twoją korzyść. Ale nie wiem czy nadal są takie okazje i czy w adminowych ścieżkach.
Teraz bardzo przydaje się też konto na Linked In.
Słyszałem też, że w stanach jak pokażesz swoją reputację na unix.stackexchange.com albo superuser.stackexchange.com to też możesz dostać niezłe plusiki (jeśli masz tam jakąś reputację).
W Polsce też pytają o gita nawet jak idziesz na admina.
Są też prowadzone szkolenia z Cisco za free - głównie z sektora edukacyjnego ale czasem trafia się otwarte, ew. mogę podpytać mojego byłego nauczyciela czy jest jakaś szansa dobić się do grupy.
Szkolenia to Cisco Essentials i są mega podstawowe ale jak nie masz nic to przegrasz z tym co ma :)
Chociaż zależy w jakiej firmie pytasz. Z tańszych ogólnych jest jeszcze CEH (Certified Ethical Hacker) albo możesz na Ciscową ścieżkę wejść z administrowania.
Więcej nie powiem bo sam się na nich mało znam :(
Jest taka platforma gdzie każdy szanujący się wystawca certów ma swoją oferte: https://home.pearsonvue.com/
Jest trochę pogmatwana ale musisz znaleźć wystawcę np. Cisco i wtedy od niego klikać w poszczególne certy.
Dobranoc :)
No bo idzie nowe, zarządzanie konfiguracją i CaaC (Configuration as a Code). Wreszcie :-).
CEH to raczej bezpiecznikowa ścieżka nie typowo adminowa, szczegółów nie pamiętam ale kojarzy mi się że raczej bezpiecznikowo bliżej pentestera niż bezpiecznikowo od infrastruktury.
No tak ale Pearson VUE to raczej certyfikaty od tych dużych (IBMy i inne kolosy) czyli tanio nie będzie. Zakładam, że jak ktoś szuka pracy to niekoniecznie go stać na takie ekstrawagancje a nawet jeśli to i tak bym nie polecał. Duża inwestycja a raczej zmniejsza liczbę potencjalnych wakatów niż zwiększa (tylko naprawdę duże firmy stać np. na ten syf od IBMa). To już lepiej szukać jakichkolwiek certyfikatów od firm krzaków jeśli się nie ma żadnych papierów, żeby mieć cokolwiek. No chyba że u Pearsonsów można trafić na jakieś darmowe na otwarcie ścieżki tak jak pisałem z Redhatem.
Podoba mi sie (jest tez na OSX), dorzucam do listy softu ;-) dzieki ;-)
vimdifffor the win!Ja tam bym nie ufał programom i ręcznie sprawdzał! ;-)