A mnie się wydaje, że jakaś tam dyskryminacja jednak jest (choć nie jestem ani kobietą ani tzw. budowlańcem). Zresztą nie tylko budowlańców dotyka - myślcie, że z czego się wziął program "Rolnik szuka żony"? Z tego, że jakaś tam telewizja postanowiła sobie zrobić pośmiewisko widowisko z realnych problemów mieszkańców wsi.
Poza tym myślę, że ludzie pracujący w budownictwie (ale i w rolnictwie) mają problemy tego typu również w realu. Tam gdzie tak zwane pierwsze wrażenie ma spore znaczenie. Bo gdy niezależnie od pory roku i wykształcenia, pracujesz kilka godzin dziennie na świeżym powietrzu to łatwo dostrzec ogorzałą twarz i szyję oraz szorstkie, twarde ręce (jak te czerwone u Wokulskiego ;-P). A wtedy, wewnętrzny system kobiecej oceny, obniża wszystkie noty - bo pewnie jest fizolem.
Takie czasy :-).
Dla pocieszenia chłopaków, którzy budują i karmią nasze miasta i wsie powiem tylko, że nawet z bardzo atrakcyjnym zawodem, ale aparycją małpy też nie jest łatwo. :-D
Ale im większe wyzwanie tym większa satysfakcja. ;-).
Chyba nie ma łatwej odpowiedzi, czy jest dyskryminacja, czy nie ma. W kraju wielkości Polski raczej nie jest problemem znaleźć kilkanaście osób wykonujących ten sam zawód, które pragną wsparcia medialnego w poszukiwaniu kandydatów do małżeństwa. Rolnika nie oglądałam - wiem, że jest taki program. Przypomnę, że były również program Chłopaki do wzięcia i serial Nieparzyści (ten oglądałam i chętnie bym do niego wróciła, może kiedyś będą powtórki).
Górnik też jest typowym fizolem - może doczekamy się programu Górnik szuka żony?
Bardzo łatwo jest zacząć generalizować. Działa to w obie strony. Mężczyzna po trzech nieudanych randkach lub dwóch tygodniach bezowocnej działalności poszukiwawczej w sieci może stwierdzić, że kobietom przeszkadza to, jaki zawód wykonuje. Kobieta, która poznała (a może też być tak, że pamięta z dzieciństwa) kilku przedstawicieli jakiejś profesji, którzy akurat mieli też deficyty kultury osobistej i jakieś osobliwe poglądy, uzna, że może lepiej unikać wszystkich przedstawicieli tego zawodu.
Czego mogą obawiać się kobiety? Jakie generalizacje mogą być dla wspomnianych budowlańców czy rolników niebezpieczne? Myślę, że przede wszystkim skojarzenie zawodu z niskim poziomem wykształcenia i tym, że niski poziom wykształcenia wynika z niskiego poziomu inteligencji. To z kolei może mieć powiązanie z niską kulturą osobistą i przedmiotowym traktowaniem kobiety. I choć ten łańcuszek skojarzeń dla konkretnej osoby może być przerwany na dowolnym ogniwie, to jednak jakieś tam obawy i "ale" w niektórych żeńskich głowach są. Tyle że jedna słysząc "rolnik" wywoła od razu cały ciąg skojarzeń i zrezygnuje, a inna będzie badać konkretne cechy rolnika.
Aparycja. Mówią, że mężczyźnie wystarczy, żeby był ładniejszy od diabła. Tu gorzej mają kobiety, bo to one są oceniane przede wszystkim po cechach "urodowych". Ale też mają przysłowie dla siebie - "Każda potwora znajdzie swego amatora". W końcu w populacji jest leciutka nadwyżka mężczyzn. :)
Tutaj się przyznam, że również Rolnika nie oglądałem (może ze 3 minuty gdzieś na wakacjach) - więc postąpiłem bardzo brzydko, zakładając z góry, że ta telewizja w ten sposób postępuje. Tyle, że z tego co mignie mi od czasu do czasu gdzieś w Internecie, czy choćby na naszym czacie - wszystko wskazuje na to, że znacząco się nie pomyliłem, toteż nie wstydzę się tak bardzo ;-P.
Bardzo łatwo jest zacząć generalizować. Działa to w obie strony. Mężczyzna po trzech nieudanych randkach lub dwóch tygodniach bezowocnej działalności poszukiwawczej w sieci może stwierdzić, że kobietom przeszkadza to, jaki zawód wykonuje.
Oczywiście, że tak - w pełni się z tym zgadzam :-). Znam przypadki kolegów, którzy uważają, że muszą korzystać z Internetu we wspomnianej przez Ciebie działalności poszukiwawczej i odnoszą najczęściej właśnie porażki. Jedni skarżą się na brak zainteresowania a inni z kolei na zainteresowanie ze strony zupełnie niepasujących pań (tak z zawodowej, zboczonej ciekawości chciałbym popatrzeć kiedyś na te algorytmy dobierające w pary). I są wśród nich zarówno faceci z atrakcyjnymi zawodami, ale tylko Ci którzy to ukrywają oraz dwóch którzy nie ukrywają, że mimo wyższego wykształcenia pracują właśnie w zawodach około budowlanych (lub podobnie się kojarzących). Łączy ich oczywiście to, że należą do grupy facetów, która w przypadku wyboru zawodu aktora, trafialiby z automatu do worka aktorów wcielających się pijaków, bezdomnych, zboczeńców czy inne parszywe postaci ;-). Na role amantów szans nie mają (nie moja opinia, tylko płci pięknej). Ja tam im w profile nie zaglądałem, więc nie mam pojęcia jakie są przyczyny ich niepowodzeń (czy to nie są rzeczywiście ich wygórowane wymagania).
Ale to wszystko furda, bo zarówno w realu jak i po skojarzeniu internetowym te chłopaki (mimo, że większość z nich to naprawdę wartościowe jednostki) przegrywają również z innego powodu. Nawet jeśli kobieta jest skłonna dać im szansę, czy też przerwać ten łańcuszek skojarzeń to akurat oni znów odpadają w przedbiegach bo brakuje im jeszcze jednej rzeczy. Ale o tym za chwilę.
Nie chciałem oczywiście sugerować, że kobiety są płytkie bo patrzą tylko albo na to jak facet wygląda albo na to ile zarabia (To nie tak. Tym bardziej, że naprawdę wielu facetów zawierając znajomość z kobietą, pierwszy raz na jej twarz i w oczy spogląda dopiero po 30 sekundach. Myślę, że generalizując ;-P, faceci mają w tym miejscu znacznie więcej za uszami). Ale trochę tak jest, że kobieta w kilku pierwszych rzutach okiem zwraca na to uwagę w pierwszej kolejności. Tylko to nie świadczy o niej źle i moim zdaniem jest normalne i uwarunkowane biologicznie. Tak jak i facet patrząc na biodra czy inne walory fizyczne szuka bezwiednie dobrych genów. Tak i kobieta oprócz dobrych genów, szuka samca, który zapewni rodzinie bezpieczeństwo. Kiedyś musiał umieć dobrze wymachiwać maczugą, teraz dobrze zarabiać. I tutaj stereotypy mogą przeszkadzać. Rożne - nie tylko te związane z niskim poziomem intelektualnym czy kulturalnym ale i choćby te związane z alkoholem, nierozłącznie wg mniemania niektórych kojarzących się z niektórymi zawodami. A jeszcze większym problemem jest ułuda wyboru. Kiedyś ludzie mieli mniejsze kręgi znajomych, spotykali w życiu znacznie mniejszą liczbę osób niż dzisiaj. Teraz jest inaczej. Oprócz setek ludzi przewijających się życiu przeciętnego człowieka są jeszcze dziesiątki tysięcy potencjalnych kandydatów odległych o jedno machnięcie palcem na ekranie telefonu. Jest znacznie mniejsza potrzeba nieco głębszego sprawdzenia, przerwania łańcuszka, wymiany choć kilku słów. Bo nie trzeba podnieść głowy znad telefonu czy wstać od komputera by na szybko przyjrzeć się kolejnej setce potencjalnych kandydatów.
Czemu w ogóle się odezwałem w tej dyskusji. Trochę z powodu mojego pierwszego doświadczenia z dzieciństwa z serii nie oceniaj książki po okładce. Bo dotyczyło właśnie budowlańca. Będąc młodą pensjonarką tylko spokojnie to nie to co myślicie :-D. Mój dobry kumpel miał ojczyma inżyniera budownictwa. Nie mogłem zrozumieć jakie to życiowe perypetie połączyły tego człowieka (wyglądającego jak przerośnięty quasimodo skrzyżowany z granatem oderwanym od łopaty niepełnosprawny intelektualnie grabarzem z Transylwanii) z bardzo atrakcyjną kobietą z klasą jaką była mama mojego kumpla. Tym bardziej, że zastąpił wymuskanego intelektualistę, który lubił okazywać wszystkim swoją wyższość. No i jakie było moje zdziwienie gdy miałem okazję poznać faceta trochę lepiej. Spokojny, wyważony, błyskotliwy facet z niesamowitym poczuciem humoru. I to właśnie to było jego atutem. Tym co połączyło go z tą kobietą i o ile mi wiadomo łączy ich do dzisiaj.
Mówią, że mężczyźnie wystarczy, żeby był ładniejszy od diabła.
Moja mama mówiła mi, że wystarczy że jest ładniejszy od małpy. No i przez pół dzieciństwa się martwiłem :-P. Ale niepotrzebnie. Bo odrobina pewności siebie zmieszana z krztynką poczucia własnej wartości i dużą ilością poczucia humoru jest dla faceta najlepszym seksapilem (ale i dla kobiety chyba też). Tylko trzeba dać mu (jej) szansę.
Od końca zacznę. Wiesz czyja uroda najbardziej odpowiadała mi w komiksie Tytus, Romek i A'tomek? Tytusa. :D
Zgadzam się z Twoimi opiniami i obserwacjami. Mam podobne. U mężczyzn wygląd nigdy nie jest kluczowy. Facet może odnieść takie wrażenie po iluś tam porażkach w internetowym kojarzeniu, ale wynika to zapewne z tego, że kobiety dość długo badają, "w której lidze grają". Na przykład w sieci potrafią znacznie dłużej niż w sytuacjach w realu trzymać się wziętego z sufitu minimalnego wzrostu kadydata ustawionego na 180 cm. Albo odrzucać, odrzucać, odrzucać póki jest ktokolwiek do odrzucenia - tu polecam scenę z warszawskimi tygrysicami z trzeciego odcinka La La Poland.
Mało atrakcyjny wygląd mężczyzny (przyjmijmy, że z atrakcyjnym zawodem i wyższym wykształceniem) może przeważyć szalę odmowy, ale nigdy solo. Przeważy, gdy towarzyszy mu brak pewności siebie, ogólna drętwość, dziwactwa wychodzące podczas rozmowy, cechy mało sympatyczne w perspektywie związku na przykład drażliwość i demonstracyjne obrażanie się, upór, konieczność postawienia na swoim, złośliwość i pewnie wiele innych, których ta konketna pani nie akceptuje (ale może innej by nie przeszkadzały?) typu spóźnialstwo, rechotanie z rzeczy które nie śmieszą drugiej strony, ciągle wspominanie "a moja mama to to, a mama to tamto". Różne, różniste sprawy. Czasem kilka cech o mnieszym natężeniu zadecyduje, czasem jedna ale i dość mocna wystarczająco dokłada do wyglądu.
I jeszcze o Rolniku. Myślałam, że program trochę pomoże w walce ze stereotypami. Z jakichś zapowiedzi kojarzyłam, że pojawili się tam bohaterowie i bohaterki wykształceni, z sukcesami prowadzący wyspecjalizowane gospodarstwa. Ale chyba jednak jest to typowy spektakl medialny żerujący na emocjach - jakiś rolnik skakał później do wody w dziwacznym show, niedawno w internecie mignęła mi "afera" z łapaniem kobiet za pośladki. Stereotypy mają się dobrze.
w stanach tez budowlańcy raczej nie narzekają.
wręcz przeciwnie.
począwszy od wizerunku z seriali
(wiecie taki opalony, muskularny facet na dachu, zwykle bez koszulki),
wie do czego służy młotek, śrubokręt, obcęgi, czy tez piła mechaniczna (mrrrr :))
a skończywszy na hajsie, bo kasiora tez niczego sobie.
ogólnie w rankingu znajdują sie dość wysoko (zarobki, wysoki poziom "życiowego ogarnięcia", gospodarność)
bardzo ciekawy tekst @bowess!
jesteśmy co prawda w paskudnym klimacie ohydnych stereotypów, ale jakże ciekawych, c'nie?
:D
Och @alcik ! Chodzi o budowlańca budowlańca. :)
Pamiętasz scenę w IT Crowd, w której Jen odciągnęła hasłem "budowlaniec" pracownice Reynholm od biurek? ;)
Panie z Polski w Wielkiej Brytanii nie podzielają zdania, że budowlańcy są gorszymi partnerami :)
Panie z Polski również nie podzieliły wówczas opinii o rzekomej dyskryminacji - wszyscy znani im budowlańcy byli żonaci. :)
A mnie się wydaje, że jakaś tam dyskryminacja jednak jest (choć nie jestem ani kobietą ani tzw. budowlańcem). Zresztą nie tylko budowlańców dotyka - myślcie, że z czego się wziął program "Rolnik szuka żony"? Z tego, że jakaś tam telewizja postanowiła sobie zrobić
pośmiewiskowidowisko z realnych problemów mieszkańców wsi.Poza tym myślę, że ludzie pracujący w budownictwie (ale i w rolnictwie) mają problemy tego typu również w realu. Tam gdzie tak zwane pierwsze wrażenie ma spore znaczenie. Bo gdy niezależnie od pory roku i wykształcenia, pracujesz kilka godzin dziennie na świeżym powietrzu to łatwo dostrzec ogorzałą twarz i szyję oraz szorstkie, twarde ręce (jak te czerwone u Wokulskiego ;-P). A wtedy, wewnętrzny system kobiecej oceny, obniża wszystkie noty - bo pewnie jest fizolem.
Takie czasy :-).
Dla pocieszenia chłopaków, którzy budują i karmią nasze miasta i wsie powiem tylko, że nawet z bardzo atrakcyjnym zawodem, ale aparycją małpy też nie jest łatwo. :-D
Ale im większe wyzwanie tym większa satysfakcja. ;-).
Chyba nie ma łatwej odpowiedzi, czy jest dyskryminacja, czy nie ma. W kraju wielkości Polski raczej nie jest problemem znaleźć kilkanaście osób wykonujących ten sam zawód, które pragną wsparcia medialnego w poszukiwaniu kandydatów do małżeństwa. Rolnika nie oglądałam - wiem, że jest taki program. Przypomnę, że były również program Chłopaki do wzięcia i serial Nieparzyści (ten oglądałam i chętnie bym do niego wróciła, może kiedyś będą powtórki).
Górnik też jest typowym fizolem - może doczekamy się programu Górnik szuka żony?
Bardzo łatwo jest zacząć generalizować. Działa to w obie strony. Mężczyzna po trzech nieudanych randkach lub dwóch tygodniach bezowocnej działalności poszukiwawczej w sieci może stwierdzić, że kobietom przeszkadza to, jaki zawód wykonuje. Kobieta, która poznała (a może też być tak, że pamięta z dzieciństwa) kilku przedstawicieli jakiejś profesji, którzy akurat mieli też deficyty kultury osobistej i jakieś osobliwe poglądy, uzna, że może lepiej unikać wszystkich przedstawicieli tego zawodu.
Czego mogą obawiać się kobiety? Jakie generalizacje mogą być dla wspomnianych budowlańców czy rolników niebezpieczne? Myślę, że przede wszystkim skojarzenie zawodu z niskim poziomem wykształcenia i tym, że niski poziom wykształcenia wynika z niskiego poziomu inteligencji. To z kolei może mieć powiązanie z niską kulturą osobistą i przedmiotowym traktowaniem kobiety. I choć ten łańcuszek skojarzeń dla konkretnej osoby może być przerwany na dowolnym ogniwie, to jednak jakieś tam obawy i "ale" w niektórych żeńskich głowach są. Tyle że jedna słysząc "rolnik" wywoła od razu cały ciąg skojarzeń i zrezygnuje, a inna będzie badać konkretne cechy rolnika.
Aparycja. Mówią, że mężczyźnie wystarczy, żeby był ładniejszy od diabła. Tu gorzej mają kobiety, bo to one są oceniane przede wszystkim po cechach "urodowych". Ale też mają przysłowie dla siebie - "Każda potwora znajdzie swego amatora". W końcu w populacji jest leciutka nadwyżka mężczyzn. :)
Tutaj się przyznam, że również Rolnika nie oglądałem (może ze 3 minuty gdzieś na wakacjach) - więc postąpiłem bardzo brzydko, zakładając z góry, że ta telewizja w ten sposób postępuje. Tyle, że z tego co mignie mi od czasu do czasu gdzieś w Internecie, czy choćby na naszym czacie - wszystko wskazuje na to, że znacząco się nie pomyliłem, toteż nie wstydzę się tak bardzo ;-P.
Oczywiście, że tak - w pełni się z tym zgadzam :-). Znam przypadki kolegów, którzy uważają, że muszą korzystać z Internetu we wspomnianej przez Ciebie działalności poszukiwawczej i odnoszą najczęściej właśnie porażki. Jedni skarżą się na brak zainteresowania a inni z kolei na zainteresowanie ze strony zupełnie niepasujących pań (tak z zawodowej, zboczonej ciekawości chciałbym popatrzeć kiedyś na te algorytmy dobierające w pary). I są wśród nich zarówno faceci z atrakcyjnymi zawodami, ale tylko Ci którzy to ukrywają oraz dwóch którzy nie ukrywają, że mimo wyższego wykształcenia pracują właśnie w zawodach około budowlanych (lub podobnie się kojarzących). Łączy ich oczywiście to, że należą do grupy facetów, która w przypadku wyboru zawodu aktora, trafialiby z automatu do worka aktorów wcielających się pijaków, bezdomnych, zboczeńców czy inne parszywe postaci ;-). Na role amantów szans nie mają (nie moja opinia, tylko płci pięknej). Ja tam im w profile nie zaglądałem, więc nie mam pojęcia jakie są przyczyny ich niepowodzeń (czy to nie są rzeczywiście ich wygórowane wymagania).
Ale to wszystko furda, bo zarówno w realu jak i po skojarzeniu internetowym te chłopaki (mimo, że większość z nich to naprawdę wartościowe jednostki) przegrywają również z innego powodu. Nawet jeśli kobieta jest skłonna dać im szansę, czy też przerwać ten łańcuszek skojarzeń to akurat oni znów odpadają w przedbiegach bo brakuje im jeszcze jednej rzeczy. Ale o tym za chwilę.
Nie chciałem oczywiście sugerować, że kobiety są płytkie bo patrzą tylko albo na to jak facet wygląda albo na to ile zarabia (To nie tak. Tym bardziej, że naprawdę wielu facetów zawierając znajomość z kobietą, pierwszy raz na jej twarz i w oczy spogląda dopiero po 30 sekundach. Myślę, że generalizując ;-P, faceci mają w tym miejscu znacznie więcej za uszami). Ale trochę tak jest, że kobieta w kilku pierwszych rzutach okiem zwraca na to uwagę w pierwszej kolejności. Tylko to nie świadczy o niej źle i moim zdaniem jest normalne i uwarunkowane biologicznie. Tak jak i facet patrząc na biodra czy inne walory fizyczne szuka bezwiednie dobrych genów. Tak i kobieta oprócz dobrych genów, szuka samca, który zapewni rodzinie bezpieczeństwo. Kiedyś musiał umieć dobrze wymachiwać maczugą, teraz dobrze zarabiać. I tutaj stereotypy mogą przeszkadzać. Rożne - nie tylko te związane z niskim poziomem intelektualnym czy kulturalnym ale i choćby te związane z alkoholem, nierozłącznie wg mniemania niektórych kojarzących się z niektórymi zawodami. A jeszcze większym problemem jest ułuda wyboru. Kiedyś ludzie mieli mniejsze kręgi znajomych, spotykali w życiu znacznie mniejszą liczbę osób niż dzisiaj. Teraz jest inaczej. Oprócz setek ludzi przewijających się życiu przeciętnego człowieka są jeszcze dziesiątki tysięcy potencjalnych kandydatów odległych o jedno machnięcie palcem na ekranie telefonu. Jest znacznie mniejsza potrzeba nieco głębszego sprawdzenia, przerwania łańcuszka, wymiany choć kilku słów. Bo nie trzeba podnieść głowy znad telefonu czy wstać od komputera by na szybko przyjrzeć się kolejnej setce potencjalnych kandydatów.
Czemu w ogóle się odezwałem w tej dyskusji. Trochę z powodu mojego pierwszego doświadczenia z dzieciństwa z serii nie oceniaj książki po okładce. Bo dotyczyło właśnie budowlańca.
Będąc młodą pensjonarkątylko spokojnie to nie to co myślicie :-D. Mój dobry kumpel miał ojczyma inżyniera budownictwa. Nie mogłem zrozumieć jakie to życiowe perypetie połączyły tego człowieka (wyglądającego jak przerośnięty quasimodo skrzyżowany z granatem oderwanym od łopaty niepełnosprawny intelektualnie grabarzem z Transylwanii) z bardzo atrakcyjną kobietą z klasą jaką była mama mojego kumpla. Tym bardziej, że zastąpił wymuskanego intelektualistę, który lubił okazywać wszystkim swoją wyższość. No i jakie było moje zdziwienie gdy miałem okazję poznać faceta trochę lepiej. Spokojny, wyważony, błyskotliwy facet z niesamowitym poczuciem humoru. I to właśnie to było jego atutem. Tym co połączyło go z tą kobietą i o ile mi wiadomo łączy ich do dzisiaj.Moja mama mówiła mi, że wystarczy że jest ładniejszy od małpy. No i przez pół dzieciństwa się martwiłem :-P. Ale niepotrzebnie. Bo odrobina pewności siebie zmieszana z krztynką poczucia własnej wartości i dużą ilością poczucia humoru jest dla faceta najlepszym seksapilem (ale i dla kobiety chyba też). Tylko trzeba dać mu (jej) szansę.
Od końca zacznę. Wiesz czyja uroda najbardziej odpowiadała mi w komiksie Tytus, Romek i A'tomek? Tytusa. :D
Zgadzam się z Twoimi opiniami i obserwacjami. Mam podobne. U mężczyzn wygląd nigdy nie jest kluczowy. Facet może odnieść takie wrażenie po iluś tam porażkach w internetowym kojarzeniu, ale wynika to zapewne z tego, że kobiety dość długo badają, "w której lidze grają". Na przykład w sieci potrafią znacznie dłużej niż w sytuacjach w realu trzymać się wziętego z sufitu minimalnego wzrostu kadydata ustawionego na 180 cm. Albo odrzucać, odrzucać, odrzucać póki jest ktokolwiek do odrzucenia - tu polecam scenę z warszawskimi tygrysicami z trzeciego odcinka La La Poland.
Mało atrakcyjny wygląd mężczyzny (przyjmijmy, że z atrakcyjnym zawodem i wyższym wykształceniem) może przeważyć szalę odmowy, ale nigdy solo. Przeważy, gdy towarzyszy mu brak pewności siebie, ogólna drętwość, dziwactwa wychodzące podczas rozmowy, cechy mało sympatyczne w perspektywie związku na przykład drażliwość i demonstracyjne obrażanie się, upór, konieczność postawienia na swoim, złośliwość i pewnie wiele innych, których ta konketna pani nie akceptuje (ale może innej by nie przeszkadzały?) typu spóźnialstwo, rechotanie z rzeczy które nie śmieszą drugiej strony, ciągle wspominanie "a moja mama to to, a mama to tamto". Różne, różniste sprawy. Czasem kilka cech o mnieszym natężeniu zadecyduje, czasem jedna ale i dość mocna wystarczająco dokłada do wyglądu.
I jeszcze o Rolniku. Myślałam, że program trochę pomoże w walce ze stereotypami. Z jakichś zapowiedzi kojarzyłam, że pojawili się tam bohaterowie i bohaterki wykształceni, z sukcesami prowadzący wyspecjalizowane gospodarstwa. Ale chyba jednak jest to typowy spektakl medialny żerujący na emocjach - jakiś rolnik skakał później do wody w dziwacznym show, niedawno w internecie mignęła mi "afera" z łapaniem kobiet za pośladki. Stereotypy mają się dobrze.
zdecydowanie tak!
pięknie to rozwinęłaś!
w końcu w każdym stereotypie jest ziarenko prawdy, które nie wzięło się znikąd.
A swoje do bardzo krzywdzących stereotypów dokładali między innymi politycy "reprezentujący" rolników. Ech, szkoda gadać czasem.
:D hahha @alcik
w stanach tez budowlańcy raczej nie narzekają.
wręcz przeciwnie.
począwszy od wizerunku z seriali
(wiecie taki opalony, muskularny facet na dachu, zwykle bez koszulki),
wie do czego służy młotek, śrubokręt, obcęgi, czy tez piła mechaniczna (mrrrr :))
a skończywszy na hajsie, bo kasiora tez niczego sobie.
ogólnie w rankingu znajdują sie dość wysoko (zarobki, wysoki poziom "życiowego ogarnięcia", gospodarność)
bardzo ciekawy tekst @bowess!
jesteśmy co prawda w paskudnym klimacie ohydnych stereotypów, ale jakże ciekawych, c'nie?
:D
Ja też wiem do czego służą te wszystkie narzędzia (nawet parę razy miałem je w ręku) ;-].
Och @alcik ! Chodzi o budowlańca budowlańca. :)
Pamiętasz scenę w IT Crowd, w której Jen odciągnęła hasłem "budowlaniec" pracownice Reynholm od biurek? ;)
Tak. Pamiętam. A może zapomnę i obejrzę jeszcze raz?
Chciałem tylko nieśmiało przypomnieć, że nie tylko budowlańcy budowlańcy wiedzą do czego służą te, no jak im tam, narzędzia.
Mam małą próbkę statystyczną, ale sądzę, że na "giełdzie matrymonialnej" ich akcje stoją całkiem dobrze. ;)
Są stereotypy, są wyniki badań nad doborem płciowym. Megaciekawe moim zdaniem.
A że tak spytam: Czy to było forum Wizaz? :D
Nie - to było forum budowlane. :D
uuuu antypsychologizm
To się jakoś leczy? ;)