Woda 5°C, powietrze 3°, czyli otwarcie sezonu morsowego

in #polish4 months ago

Sezon dla morsów oczywiście rozpoczął się już jakiś czas temu, ale jako że dotąd albo było ciepło, albo ja w rozjazdach, to właśnie dzisiaj rozpoczęłam nowy sezon morsowania.

Po niemal roku przerwy, szczerze mówiąc miałam lekkie obawy, czy zniosę tę temperaturę. Na szczęście, morsujemy jak widać - na basenie, w tłumie chętnych (łącznie przyszło 71 osób), tak więc jak już człowiek stanął w kolejce do wody, to nie było odwrotu bez hańby na honorze. I bardzo dobrze, bo warunki były idealne - prawie bezwietrznie, a promienie słońca dodawały trochę ciepła. Do tego stopnia, że po krótkiej pauzie na przebieżkę mogłam zanurzyć się raz jeszcze.


(zdjęcia pochodzą z fanpage Świętochłowickiego Klubu Morsów Harciole).

Jeśli ktoś jest zainteresowany morsowaniem, a nie miał jeszcze z tym styczności, to słowem wyjaśnienia: przed zanurzeniem robimy małą rozgrzewkę, tak aby się rozgrzać, ale nie spocić - mi wyszło łącznie 2,37 km truchtania wokół basenu na dwie raty, ponieważ po pierwszej sesji zdecydowałam się na powtórkę. Trzeba mieć buty do wody, a dodatkowo ja polecam czapkę i rękawiczki. Głowy i rąk nie moczymy :)

Korzyści z morsowania jest bez liku. Wg specjalistów:

  • zwiększa odporność organizmu
  • poprawia wydolność układu sercowo – naczyniowego
  • poprawia nastrój (endorfiny itp.)
  • zapewnia szybszą regenerację
  • pomaga przy problemach dermatologicznych
  • zmienia "szarą" tkankę tłuszczową na "brunatną", a jako że ta druga ma bardziej gęstą budowę - pomaga osiągnąć bądź zachować zdrową, szczupłą sylwetkę bez szkody dla organizmu.

Według moich obserwacji, po pierwszym w życiu zeszłorocznym sezonie:

  • katarków, przeziębień, chorób - w sumie chyba zero, więc odporność prawdopodobnie faktycznie wzrosła,
  • ból stawów, z którymi miewam problem - minął,
  • kiedy morsuję z zakwasami po treningu - zakwasy mijają jak ręką odjął,
  • endorfiny - naprawdę jest fenomenalne uczucie!

Z tego co mogę ponarzekać, to fakt, że pomimo, iż wejście do wody jest całkiem przyjemne, a chwilę po wyjściu całe ciało pali, to potem kilka godzin jednak czuć, że organizm jest wychłodzony. Dziś ten problem udało się załatwić sauną, a zwykle musi wystarczyć po prostu gorący prysznic. No i druga sprawa - morsowanie w basenie ma bardzo wiele zalet, jak infrastruktura towarzysząca, czy fakt, że wchodzisz z drabinki prosto do wody sięgającej powyżej pasa, ale podejrzewam, że morsowanie w Bałtyku jest nieco bardziej klimatyczne :)

Sort:  

Congratulations @asia-pl! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You got your First payout
You received more than 10 as payout for your posts. Your next target is to reach a total payout of 50

You can view your badges on your Steem Board and compare to others on the Steem Ranking
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

To support your work, I also upvoted your post!

Vote for @Steemitboard as a witness to get one more award and increased upvotes!

Kilka razy się nad tym zastanawiałem ale każda jesień wybija mi to z głowy. Zdarza sie, że podczas wędkowania zaczepię ulubioną przynętę. Muszę wejść do wody do pół uda, woda ma około 4 stopni. Wszystkie mięśnie napięte a nogi zaczynają drętwieć. Chyba boję się takiego uczucia w całym ciele.

Te szpilki i drętwienie w całym ciele też można polubić :)

Nigdy nie próbowałem, choć jeden znajomy mnie zaskoczył, że zaczął morsować, nawet próbował mnie namówić. Nie wiem, czy przeżyłbym i czy nie umarłbym później na zatoki ;)

Przeżyłbyś, przeżyłbyś, daj się namówić! ;)