GSB (2) - "Lutku pilnuj tych gwiazd, w domu na Połoninie"

in PL-TravelFeed4 months ago

Read this post on TravelFeed.io for the best experience

Dzisiejszy dzień otrzymał nazwę dnia Połonin, bo do pokonania mieliśmy dwie rozległe Połoniny: Połoninę Caryńską oraz Wetlińską. Połonina Wetlińska była mi dobrze znana. To jedno z tych miejsc, z których mam piękne wspomnienia i które zawsze będą mi się dobrze kojarzyć. Byłem na niej o każdej porze roku, wiele razy, o każdej porze dnia i nocy. Natomiast połonina Caryńska to miejsce, w którym nigdy wcześniej nie byłem.

Dla osób, które nigdy wcześniej w Bieszczadach nie były. Połoniny, to rozległe polany górskie rozciągające się w szczytowych partiach najwyższych pasm Bieszczad. Roztaczają się z nich piękne widoki. Są odpowiednikiem tatrzańskich hal, choć piętrowość roślinności w Bieszczadach jest nieco inna niż w Tatrach. Przede wszystkim w Bieszczadach nie ma występującego w Tatrach piętra kosodrzewin. Wychodząc z lasu wchodzimy od razu na Połoniny, z których naszym oczom ukazuje się panorama najbliższych pasm górskich, zza których wyłaniają się kolejne łańcuch, i kolejne, i kolejne itd. to właśnie kocham w Bieszczadach.

Połonina Wetlinska, w tle Połonina Caryńska i Tarnica (widok z podejścia na Osadzki Wierch)Połonina Wetlinska, w tle Połonina Caryńska i Tarnica (widok z podejścia na Osadzki Wierch)

Tego dnia na szlak wychodzimy dość późno, bo około 10tej, ale pogoda, nie licząc możliwych przelotnych opadów ma być raczej ładna. Po pierwszym dniu marszu czujemy się dobrze. Zakwasów brak, większego zmęczenia brak. O ile wczoraj jednak szliśmy na lekko, bo wracaliśmy na noc do tego samego miejsca, to dziś czeka nas już marsz z całym dobytkiem. Do pokonania odległościowo mniej więcej taki sam odcinek jak wczoraj, jednak suma przewyższeń o 300 metrów większa.

Na podejściu dwójka turystów idących na lekko nazywa nas ślimakami. Mówią, że to ze względu na to, że niesiemy cały swój dobytek na plecach, choć moim zdaniem równie dobrze przydomek ten należałby nam się ze względu na tempo podejścia. Krok za kroczkiem, powoli do przodu. Ale na Połoninie Caryńskiej meldujemy się po jakiś dwóch godzinach podejścia, więc nie jest źle. Robimy zdjęcie przy tabliczce i praktycznie bez odpoczynku ruszamy w dalszą drogę. Nad Rawkami zaczyna się coś chmurzyć i widać, że chyba pada. Nas chmura jednak omija. Schodzimy na przełęcz w Brzegach Górnych, by potem zaliczyć ponowne podejście na kolejną z Połonin - Połoninę Wetlińską.

Połonina Wetlińska, widok spod bacówki BdPNPołonina Wetlińska, widok spod bacówki BdPN Połonina Wetlińska w pełnej rozciągłościPołonina Wetlińska w pełnej rozciągłości

Tutaj stało kiedyś kultowe schronisko nazywane Chatką Puchatka z Ludwikiem "Lutkiem" Pińczukiem jako właścicielem. Było to najwyżej położone schronisko w Bieszczadach. Małe, skromne, z surowymi warunkami, ale z klimatem, i gościnnym Lutkiem, z którym gawędziło się do rana, bo tak go się dobrze słuchało. Lutek to żywa legenda Bieszczadów, osoba, która spędziła w tym miejscu większa część swojego życia, i dzięki któremu to schronisko funkcjonowało. Wiosną zeszłego roku Lutek zabrał z chatki swój dobytek, a schronisko zostało zrównane z ziemią. Władze Bieszczadzkiego Parku Narodowego stwierdziły, że warunki tam panujące nie są godne turystów i postanowiły wybudować nowe schronisko. Jakie będzie? ciężko stwierdzić. Na razie stoi tam jedynie szkielet. Na pewno jednak nie będzie to już ta Chatka Puchatka. Ehh... aż się łezka w oku kręci pisząc te słowa....Szczęśliwi Ci, którzy spędzili tam choć jedną noc, jeden dzień....

Z okazji półwiecza Lutka w Bieszczadach powstała piosenka

Natomiast więcej o samym Lutku można dowiedzieć się z jednego z odcinków Zakapiorskich Bieszczadów

Z tego co wiem rozpoczęły się prace nad kolejnym filmem dokumentującym postać Ludwika Pińczuka. Na razie jednak nie słyszałem aby prace się ukończyły i film był gdzieś dostępny

Wybaczcie mi tą obszerną dygresję na temat Lutka i Chatki Puchatka, ale na prawdę ciężko na sercu jak o tym myślę.

Kiedyś parę metrów od schroniska, koło żółtego szlaku było źródełko. Źródełko, z którego czerpało się wodę pitną, dlatego wchodząc na Połoninę nie zabrałem ze sobą większego zapasu wody, licząc, że uzupełnię ją w tym właśnie źródełku. Niestety, obecnie źródło jest rozkopane i zabetonowane, zakryte przez betonowe płyty za pomocą których zrobiono drogę transportową do budowy nowego schroniska.

Obowiązuje też surowy zakaz wstępu na obszar, gdzie powstaje nowe schronisko. Nie da się więc podejść na grzbiet i spojrzeć w drugą stronę. Nieco pod połoniną stoi natomiast mały bufet należący do Bieszczadzkiego Parku Narodowego (BdPN), gdzie można kupić coś do jedzenia lub picia, jednak ceny powalają. Myślałem, żeby uzupełnić zapas wody i kupić dwie półtora litrowe butelki wody, jednak gdy okazało się, że za te 3l wody musiałbym zapłacić 30zł (sic!) to jednak stwierdziłem, że jeszcze trochę wytrzymam.

Z Połoniny Wetlińskiej droga trochę się dłużyła. Bardzo denerwowały postawione na szlaku schody. I nie były to schody ułożone z kamieni, tak jak często ma to miejsce w Tatrach czy na Babiej Górze gdzie, mimo, że są to schody, to jednak można dopasować długość kroku do swoich preferencji bo tu kamień nieco większy, tu mniejszy. Praktycznie cały BdPN to jedne wielkie, koszmarne schody. Każde podejście to kolejne schody. I to schody drewniane, ułożone idealnie, niemal co do centymetra. Coś, co bardzo męczy nogi. Każdy krok wymuszony, każdy krok taki sam. A obejść tego dziadostwa się nie dało, bo obok powieszone tasiemki albo postawione poręcze. Masakra. Nie po to człowiek przyjeżdża w góry, aby chodzić po schodach. Od znajomego Goprowca dowiedziałem się że są one bardzo niebezpieczne również po opadach, bo to drewno więc robi się ślisko, nie mówiąc już, że spływa tędy woda. No cóż, BdPN nigdy nie miał dobrych opinii, ale to utwierdziło mnie w przekonaniu, że od mojej ostatniej wizyty wiele się w podejściu Parku nie zmieniło się.

Schodów miałem już powyżej uszuSchodów miałem już powyżej uszu

Na Przełęczy Orłowicza robimy krótką przerwę, po czym ostatnie podejście na Smerek, i zejście do Kalnicy. Tutaj nocujemy w Schronisku Młodzieżowym, płacąc po 30zł za nocleg na łóżku, z dostępem do łazienek i porządnej kuchni.

(Unsupported https://mapa-turystyczna.pl/map/widget/route/h1l0p1/8xpv.html)
Trasa: Ustrzyki Górne – Kalnica | mapa-turystyczna.pl

*Wszystkie zdjęcia własnego autorstwa


View this post on TravelFeed for the best experience.
Sort:  

Congratulations @verticallife! You received the biggest smile and some love from TravelFeed! Keep up the amazing blog. 😍 Your post was also chosen as top pick of the day and is now featured on the TravelFeed.io front page.

Thanks for using TravelFeed!
@pl-travelfeed (TravelFeed team)

PS: Why not share your blog posts to your family and friends with the convenient sharing buttons on TravelFeed.io?

Coin Marketplace

STEEM 0.30
TRX 0.06
JST 0.041
BTC 36770.56
ETH 2389.74
USDT 1.00
SBD 3.99