Ciąża i poród w Holandii vol. 1steemCreated with Sketch.

in blog •  2 years ago 

Witam!

Ten post, tak jak poprzednie moje wypociny powstaje dla ciekawych świata. Tych którzy chcą przeczytać z pierwszej ręki jak się żyje Polakom na emigracji. Jakie są zasady i zwyczaje panujące w Holandii. Chciałbym tu podziękować @elysiian gdyż to jego posty natchnęły mnie niejako do zebrania się w sobie i opisania tego wszystkiego.

Trochę ciężko mi się zabrać do opisania ciąży mojej Eweliny jak i samego porodu, gdyż minęło już 2 lata od tych wszystkich wydarzeń. Mimo to postaram się to odtworzyć w miarę wiernie, gdyż ciąża i narodziny mojego syna zmieniły nasze życie diametralnie.

Może ciężko w to uwierzyć, ale planowaliśmy to dziecko :) Planowanie trwało jakieś 10 sekund, po czym decyzja została podjęta, klamka zapadła, a kości zostały rzucone hehehe :D
Po paru tygodniach zrobiliśmy test. Pierwszy wyszedł negatywnie. No i jak to kobieta: płacz, rozpacz i ogólnie masakra. Drugi po kolejnym tygodniu wyszedł pozytywnie. No i jak to kobieta: płacz, radość i ogólnie masakra :D.

Nie wiedzieliśmy zupełnie jak się do tego zabrać od strony formalnej. Nie byliśmy zapisani, ani do lekarza, ani do przychodzi. No ale google naszym przyjacielem. W centrum Hagi przyjmował polski ginekolog więc zadzwoniliśmy, zarezerwowaliśmy termin i pojechaliśmy. Pierwsze badanie USG potwierdziło, że Ewelina jest w ciąży.
dzidzi.jpg

Trochę później doczytaliśmy. Dowiedzieliśmy się. Podstawowa różnica pomiędzy Polską, a Holandią jest taka, że tutaj to nie ginekolog prowadzi Cię przez całą ciążę tylko położna. Pan który robił te badania w centrum Hagi - robił to bezprawnie. Ściągał na weekendy ginekologów z Polski, a sam tylko wynajmował sprzęt i kasował 150e za badanie.. (sic!)
Gdy wybraliśmy naszą położną opowiedziała nam to wszystko i opieprzyła nas, że od razu do niej nie przyszliśmy.

Z tego miejsca chciałbym na prawdę podziękować pani Małgorzacie za prowadzenie i za wszystko co dla nas zrobiła, a wszystkim tutaj gorąco polecić panią Małgorzatę. Kobieta żyleta, ale gdy trzeba to do rany przyłóż

Strona pani Małgorzaty

Opowiedziała nam wszystko po kolei jak się będzie odbywać, kiedy i jakie badania będą. Moja Ewelina jeździła do niej co 3 tygodnie i na prawdę dużo jej pomogła i nauczyła.
Nie jestem w stanie zapomnieć jednego ze spotkań przed badaniem prenatalnym które miało wykryć możliwe wady płodu. Pani Gosia zapytała wtedy spokojnym głosem: "Musicie Państwo sobie zadać pytanie. Bardzo ważne pytanie. Co zrobicie jeśli się okaże że dziecko ma zespół Downa?" Zamarliśmy... pamiętam to jak dziś, że serce na chwilę mi się zatrzymało... Spojrzeliśmy z Eweliną po sobie i zgodnie razem odpowiedzieliśmy: I tak nie usuniemy!!! Na co pani Gosia się uśmiechnęła i odpowiedziała: "No to tą kwestię mamy z głowy, teraz zapraszam panią na wagę"... Ciśnienie od razu opadło... Jakby wypowiedzenie tego na głos dało nam siłę...

Potem przyszedł 20 tydzień. I tak oczekiwane badania. Badanie USG które trwało ponad 45 minut. Czterdzieści pięć minut napięcia niewyobrażalnego, dla kogoś kto na nim nie był. Wyobraź to sobie - siedzisz i oglądasz swoje jeszcze nienarodzone dziecko na monitorku, a nagle pani mówi: "Nie widzę jednej rączki"... łzy się od razu cisną do oczu.. panika... 3 minuty, które trwają wiecznie... "A tu się schowała"....

Pamiętam, że od razu chcieliśmy wiedzieć jaka będzie płeć. No i dowiedziałem się, że będę miał syna! I że jest w 100% zdrowy!!! Gdy wyszliśmy stamtąd to siedliśmy pod śmietnikiem i płakaliśmy ze szczęścia...ludzie przechodzili obok, ale my to mieliśmy w dupie...po prostu płakaliśmy ze szczęścia...
dzidzia.jpg

Dzięki wszystkim którzy dotrwali do końca. Jeśli wam się podobało i chcecie wiedzieć co było dalej to proszę o głosik!

smiley-face-thumbs-up-clipart-thumbs-up-clipart-65.jpg.png

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Fajnie napisane :)
A to ciekawe, że w Holandii położna prowadzi ciążę. A to ginekolog czym się zajmuje ?

Chorobami wenerycznymi :) i to tylko tymi z którymi nie poradzi sobie twój lekarz domowy :)))

Fajnie napisany post, aż mi się łezka potoczyła... czekam na ciąg dalszy :)

Czy ja dobrze rozumiem, że ginekolog nie poinformował was od razu przy pierwszym telefonie, że nie tędy droga?

Nie poinformował nas bo żyje z tej niewiedzy