Road Fighter - Wolne granie

in #polish8 years ago

Remake ... Słyszał ktoś z Was taki trudny wyraz? ;) Ogólnie polega na stworzeniu gry od nowa na bazie już istniejącej. Główny powód stworzenia nowej gry jest prosty - jest potrzeba, a nie ma kodu źródłowego (zazwyczaj) lub praw autorskich (wygasły, ale kod nie wyciekł).

Oczywiście "mówi się trudno", ale należy pamiętać, że takie gry cieszyły oko wielu osób (chociaż są często stare), mają swoich fanów, a z powodu prostoty - o wiele szybciej i łatwiej jest ją wykonać niż np. 20 lat temu.

Dawno temu fani postanowili zrobić konkurs dotyczący stworzenia remake starych gier (było to gdzieś w 2003 roku według strony gry). Autorzy porozmawiali i doszli do wniosku - robimy Road Fightera, czyli klon gry o tym samym tytule z 1985 roku (z komputerów MSX).

obraz.png

Przy okazji znalazłem materiał o oryginalnej grze na Steem - podsyłam link.

O co chodzi?

Gra jest ogólnie typowym automatowym produktem (chociaż nie wiem czy na automaty powstała). Jesteśmy kierowcą czerwonego auta i naszym zadaniem jest przejechać 6 poziomów. Niestety poza "autostradą", "plażą" i "mostem" nie wiem dokładnie jakie są, bo nie przeszedłem tak daleko :D Więc tak ... gra jest mega trudna ;)

obraz.png

Oczywiście nie jest łatwe przejechanie tych poziomów, gdyż nasze auto było tworzone w Niemczech, którzy nakłamali w sprawie spalania samochodu i paliwo musimy zbierać po drodze. Dodatkowo tak nam się spieszy, że musimy cały odcinek przejechać jak najszybciej ...

Wydaje się to być proste, ale najgorsi są kierowcy w różowych samochodach. Nie wiem czy leczą tak kompleksy, ale zajeżdżają drogę i nigdy nie wiadomo czy odbić w lewo czy w prawo i często wjeżdżamy im w samochód. Oczywiście wracamy na trasę, ale musimy nabrać prędkości od początku i ostatecznie może nam zabraknąć paliwa by dojechać do naszego celu podróży ...

Wartą odnotowania informacją jest to, że w grze mamy trzy trasy. Oznacza to, że jeśli jednej wyuczymy się na pamięć, możemy zagrać w inną - w innych miejscach są zakręty ... i tak dalej :)

Gra ma też tryb gry dwuosobowej na tzw. split screenie.

Oprawa audiowizualna

Po latach w porównaniu do pierwowzoru gra wygląda bardzo dobrze ;) Trudno się dziwić, postęp technologiczny w ciągu tych 18 lat był ogromny i odbiło się to na grafice. Muzyka to zapętlone, ale dość długie utwory midi (tak zakładam) - bardzo fajne niektóre nuty są w słuchaniu i mogą nam naprawdę umilić czas :)

Co moim zdaniem jest dobre ogólnie (muzyka, grafika troszkę też), bo często są gry bardzo dobre, które mają słabą oprawę dźwiękową i muzyczną przez co nie gra się w to dostatecznie przyjemnie.

Zrzuty

obraz.png

obraz.png

Czy warto?

Moim zdaniem - warto zagrać. Gra jest dość przyjemna, ale zarazem trudna, więc przejście danego etapu może dostarczyć sporo radości. A ogólnie no cóż - to remake klasyka, więc można zapoznać się z historią gamingu w dawnych latach ;) Gra działa stabilnie, wszystko co ma chodzić to chodzi - więc tak, warto :)

Sort:  

W remake nie grałem, za to w oryginał męczyłem na Pegasusie :) Nie wiem jak jest z remakiem, ale oryginał także do najłatwiejszych nie należał. Ale przeszedłem go :)

Oczywiście za ten post należy się upvote za 100%.

Wersja na MSXa z 1985 roku była portem z automatów :) Automatowy Road Fighter powstał rok wcześniej i jego twórcą było Konami :)

Tak podejrzewałem, bo masochistyczna gra :D Ale skąd wiadomo, że automaty? Bo w automatach miałeś szybko umierać :D

Każdy gracz, który potrafił grać dłużej na automatowej grze, był wrogiem nr 1 właściciela salonu ;) Pamiętam, że "szefowie" takich przybytków mieli z nami ciężko. To była nieustanna walka ;) Ustawianie na starcie najwyższego poziomu trudności, wyłączanie dodatkowych żyć za punkty, albo przypadkiem nie działał jakiś ważny przycisk ;) A jak to nie pomagało i nadal kończyliśmy grę na jednej blaszce, blokując automat na godzinę, to nagle trzeba było wrzucić dwie blaszki żeby zagrać ;)

Pamiętam jak u nas był salon gier na osiedlu, to właściciel wprowadził inny patent.
Automaty były skonstruowane, że działały na takie czerwone diody, które zaczęły migać po kilku minutach. To był znak, że trzeba było wrzucić kolejny żeton (stara PRL-owska 20 zł moneta XD), ponieważ gdy dioda gasła, gra się blokowała i nie można było grać... chyba że się wrzuciło "żeton" (monetę). I tak interes się kręcił. :)

BTW - ile tych starych monet "poznikało" z domu XD

Jedynym automatem bez diody jaki był, to była słynna wyścigówka "Pole Position"z 1982 roku. Za to ona działała na 2 żetony (monety).

Tak, słyszałem o tych diodach. To było chyba najbardziej chamskie rozwiązanie. Na szczęście u nas we wiosce szefowie nie byli aż tak bezlitośni ;) Co do tych starych monet, to taka jak w logu i awatarze mojego kanału na YT? ;) U nas tylko w jednym salonie faktycznie były one używane, jednak szef był na tyle przebiegły, że miał je specjalnie przygotowane, delikatnie przetoczone, tak że bez obróbki moneta nie wchodziła do szpary ;) Przez co często bawiliśmy się pilnikami ;) Czasami się udało, czasami maszyna zjadła taką monetę, a największy przypał był jak moneta utknęła gdzieś w mechanizmie ;) W reszcie salonów używali takich żetonów z dwoma, lub trzema wyfrezowanymi rowkami, te już były dla nas nie do podrobienia ;) Z kolei w jeszcze innym salonie było tak, że szło się do lady, płaciło szefowi i mówiło, na który automat ma wrzucić kredyt ;)

Takie monety jaką masz w grafice kanału chyba też wchodziły. Głównie wchodziły te większe i "cięższe" 10-ki i 20-ki z wybitnymi podobiznami ludzi na "reszkach". Te mniejsze i lżejsze z wybitymi "10" i "20" na "reszce" były za małe. Człowiek był młody i głupi :)

Zaraz dam Ci followa na kanale na YT :)

Współczuję przy heblowaniu monet. Wiem jak się piłowało metal, przerąbana sprawa. Pewnie trochę roboty mieliście przy tym :)

To jest właśnie jedna z tych większych monet, nawet mam kilka gdzieś w domu jeszcze :) U nas właśnie tych głównie używali :)

Co do kanału na YT to on tak jakby trochę zdechł, od kilku lat nie wrzucałem tam żadnego filmiku, bo znalazłem sobie inne zajęcia i nie mam czasu na szlifowanie umiejętności w kolejnych tytułach ;)

To prawda, heblowanie monet nie było proste, chociaż z drugiej strony może dzięki temu poszedłem do zawodówki, miałem praktyki na warsztatach przy obróbce metalu właśnie i dzięki temu teraz mam pracę jako mechanik ;)

Moje pierwsze spotkanie z grami. To były czasy. Jeździłem 20 km do Złocieńca autobusem żeby troszęe pograć albo chociaż popatrzeć.

Coin Marketplace

STEEM 0.05
TRX 0.32
JST 0.082
BTC 65786.15
ETH 1795.38
USDT 1.00
SBD 0.43