Muzyczny prezent z historią na urodziny mojej babci - w środku historia i efekt końcowy!

in sztuka •  3 years ago  (edited)

Bohater opowieści

Władysław Kostysko urodził się w 1918 roku w miejscowości Frysztak we Wschodniej Galicji, więc wciąż w Zaborze Austriackim i chwilę przed tym, nim powstała II Rzeczpospolita. W okresie międzywojennym przeprowadził się z rodzicami do Lwowa, gdzie Władysław ukończył szkołę muzyczną w klasie skrzypiec. Później poznał tam swoją przyszłą żonę Irenę.

Lata młodości

Po Drugiej Wojnie Światowej zostali zmuszeni do opuszczenia swojego domu (wysiedlenie Polaków z Kresów Wschodnich - przeczytaj więcej tutaj). Przez krótki czas mieszkali w Krakowie, a stamtąd przeprowadzili się do Świdnicy. Właśnie tam w 1946 roku urodziła się im córka. Władysław grał na skrzypcach w dwóch restauracjach - "Pod Papugami" i "Krokodyl", ale to nie było to, czego chciał, ponieważ mógł tam grać tak naprawdę każdy. Decyzja była zatem prosta - ponowna przeprowadzka, ale tym razem do Wrocławia. 

Muzyka

Władysław był urodzonym muzykiem z wieloma talentami i zdolnościami. Sam nauczył się grać na saksofonie. W Filharmonii Wrocławskiej grał jako drugi skrzypek.

Później dołączył do Wrocławskiego Kwintetu Rytmicznego Polskiego Radia i jego największym osiągnięciem jest nagranie muzyki do filmu "Popiół i Diament". Został on wyreżyserowany przez Andrzeja Wajdę i jest uważany przez krytyków filmowych za największe dzieło polskiej kinematografii.

Aha...

Czy już wspominałam, że Władysław Kostysko to mój pradziadek?

Prezent

W zeszłym roku mojej mamie coś się pomyliło i wzięła skądś pomysł, że zbliżają się siedemdziesiąte urodziny mojej babci, a prezent z tej okazji powinien być naprawdę wyjątkowy. Naprawdę były to sześćdziesiąte dziewiąte urodziny, ale w tym momencie nie zdawałyśmy sobie z tego sprawy. Miałam pomysł - żeby prezent miał związek właśnie z ojcem babci.

Od początku wiedziałam, że będzie to coś ze skrzypcami. Problem był jednak prosty - skrzypce nie są tanie. Nawet te najtańsze importowane z Chin kosztują więcej niż zamierzałam wydać. Pomysł pozostał tylko pomysłem.

I nagle, w sumie znikąd, mój mąż poinformował mnie, że jest w stanie załatwić uszkodzone skrzypce w niezbyt wysokiej cenie. W zasadzie nie były one potrzebne do grania, więc czemu nie? Wyglądały one tak: 

Jak widać - nie było dobrze. Musiałam kupić nowe struny (do gitary, ale w czym to przeszkadza?) i przykleić je do skrzypiec. Kupiłam też drewniany parapet, który po pocięciu na mniejsze kawałki robił za podstawkę. Po tych wszystkich zabiegach estetycznych wyglądało to naprawdę dobrze.

Pozostała tylko jedna rzecz - zdjęcie pradziadka na drewnianej "książce". Wciąż był kawałek wolnego miejsca po prawej, więc zdecydowałam użyć ulubionego kawałka mojej babci na skrzypcach - Czardasza. Jeżeli nie macie pojęcia, jak to leci, możecie posłuchać poniżej.

W ten właśnie sposób powstał prezent z historią!

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zapraszam także na mój profil na Facebooku.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

THIS ARTICLE IN ENGLISH VERSION HERE.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!