Drzeworyty ukiyo-e... Obrazy ulotnych chwili otaczającego nas świata

in polish •  2 months ago
Kiedy miałem18 lat zafascynowała mnie Japonia i nie byłem w tym osamotniony. Wielu moich znajomych z tego okresu miało również podobny epizod w swoim życiu. Kiedy na ekranach kin pojawiła się wyreżyserowany przez Robert Clouse film pt. "Enter the Dragon" a sekcje karate prowadzone w szkolnych salach gimnastycznych przyciągały setki początkujących adeptów tej sztuki walki, moi koledzy byli wśród nich.

Zapał jednak gasł i jedynym ich łącznikiem z kulturą Dalekiego Wschodu pozostały zagrzebane gdzieś na dnie szaf kimona. Moja wędrówka po dalekowschodnich klimatach również doprowadziła do spotkania ze sztukami walki. Do dziś idę wybraną kilkanaście lat temu drogą miecza doskonaląc swoje umiejętności i duszę zgodnie z zasadami filozofii czerpanymi od mistrzów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie rozpocząłem jej jednak w dojo jako jeden z setek chłopaków pragnących być jak Bruce Lee. Moja droga do fascynacji Japonią rozpoczęła się w dniu kiedy przypadkiem znalazłem się na dniach kultury japońskiej w lokalnym Empik-u. Chodziłem tam do szkoły językowej na lekcje języka obcego i widząc ludzi w kimonach rozwieszających zdjęcia w empikowej kawiarence poszedłem na wagary. Zamiast na zajęciach niemieckiego wylądowałem na wykładzie o historii i kulturze Japonii oraz pokazie ceremonii parzenia herbaty i łucznictwa Kyūdō.

Wszystko to przez jedno zdjęcie, którego reprodukcja, choć minęły już lata od tamtych wydarzeń, zawsze wędrowała ze mną ilekroć zmieniałem miejsce zamieszkania i jest ze mną do dziś.

Zdjęcie przedstawiało powstały w latach 1830 - 1833 drzeworyt japońskiego artysty Hokusaia zatytułowany "Kanagawa-oki nami-ura" co w dosłownym tłumaczeniu można odczytać jako "Dolina fali u wybrzeża Kanagawy". Była to pierwsza z 46 prac Hokusai Katsushika wchodzących w skład cyklu "36 widoków na górę Fudżi". Jednym z nich jest również drzeworyt "Gaifū kaisei" w wolnym tłumaczeniu nazywany "Piękna pogoda przy południowym wietrze" lub "Czerwona Fudżi". Urzekła mnie prosta forma tego przekazu, w której artysta skupiał się na wyrazistym wyeksponowaniu tylko kilku najważniejszych elementów widoku. Ich wyjątkowość autor podkreślał również przez ostry kontur i kontrastujące kolory. Można by odnieść wrażenie, że takie "surowe" przedstawienie tematu pracy jest zbyt ubogie wizualnie, płaskie i pozbawione wyrazu. Ta "oszczędna" technika pozwala jednak odbiorcy skupić wzrok całkowicie na temacie pracy i smakować emocje jakie rozbudza on swoja wymową. Pojawia się uważność i skupienie myśli tu i teraz. Spojrzenia na widok nie rozmywa, jak to ma miejsce w europejskich szkołach malarstwa, paleta barw, gry światła i cienia... Ten wschodni minimalizm wyrazu wprowadza możliwość zatrzymania się, dostrzeżenia chwili i rozsmakowania się w niej sumą wszystkich zmysłów.

Wracając do pracy "Dolina fali u wybrzeża Kanagawy" to kilkanaście lat później spotkałem się z opinią, że ten drzeworyt przedstawia falę tsunami. Zjawisko to w okolicach Japonii pojawia się dość często z racji tego ponieważ kraj ten położony jest na obszarze o dużej aktywności sejsmicznej i wulkanicznej. W wyniku trzęsień dna morskiego dochodzi do powstawania wysokich fal, które z wielką siłą uderzają w wybrzeże przechodząc ponad linią brzegową w głąb lądu i niszcząc wszystko na swojej drodze. Interesując się tematyką marynistyczną spotkałem się jednak również z teorią, że może to być również zjawisko nazywane "Falą wyjątkową" ale to już zupełnie inna opowieść, być może kiedyś do niej powrócę w innym z tekstów.

Na zakończenie chciałbym zachęcić Was do podróży przez wspomniany wyżej cykl prac Hokusai Katsushika "36 widoków na górę Fudżi", który powstał w latach 1826-1833 i z czasem rozrósł się do 46 prac. Myślę, że przybliży Wam to nieco ciekawą i bogatą historię sztuki Japonii.

Foto - Pixabay, Wikimedia
Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!