Tatry Zimą dla mniej zaawansowanych - Gęsia Szyja i Polana RusinowasteemCreated with Sketch.

in polish •  7 months ago 

Budzimy się o "normalnej" porze. Na dziś już nie mamy żadnych ambitnych planów. Co prawda mamy jeszcze jeden dzień do dyspozycji, jednak pogoda nie pozostawia żadnych złudzeń. Halny zawitał już w Tatry na całego. Za oknami ciepłego, przytulnego schroniska wiatr smaga śniegiem wznosząc co rusz to kolejne jego porcje i miotając we wszystkich kierunkach świata. Nad szczytami tworzy się charakterystyczny dla halnego wał chmur (wał fenowy), który z pewnością ograniczyłby widoki nawet tym, którym jakimś cudem udałoby się dotrzeć w taką pogodę gdzieś wyżej.

Schodzimy na śniadanie. Na jadalni spotykamy ekipę, która podpytywała nas wczoraj o warunki na Orlej Perci. Też mieli podobne plany na dzisiaj, ale ze względu na halny nie udało im się dotrzeć nawet na Kozi Wierch. Mówili, że wszystkie ślady zasypane.

W takich warunkach silny podmuch wiatru potrafi zrzucić człowieka w przepaść. Nie ma więc co marzyć o wysokich szczytach. Szkoda jednak opuszczać góry, skoro mamy jeszcze cały dzień do dyspozycji. Plan jest następujący: po śniadaniu schodzimy na dół, do doliny. Nic tu po nas. Tutaj już nic nie podziałamy. Korzystając jednak ze złej pogody, postanowiliśmy odwiedzić niższe, równie piękne partie naszych Tatr. Żadne z nas nigdy nie był choćby na Gęsiej Szyi czy Polanie Rusinowej. To miejsca położone w tych nieco niższych, reglowych partiach naszych gór, jednak słyną z przepięknych widoków na całe Tatry, polskie i słowackie. Polecane na pierwsze wycieczki w Tatry, jako przedsmak górskiej przygody i możliwość sprawdzenia swoich sił, stopniując trudności. Przez nas jakoś zawsze opuszczane, może trochę niedoceniane. Zazwyczaj brakowało na nie czasu, bo mając ograniczoną ilość dni wolnych próbowaliśmy ambitniejszych celi i od razu ruszaliśmy wyżej, dalej. Teraz pora na nadrobienie zaległości.

Po zejściu w dół, idziemy tylko kawałek drogą asfaltową łączącą Palenicę z Morskim Okiem. Latem nienawidzę tej drogi. Asfalt w górach to coś, co zawsze było dla mnie odrażające. Teraz, zimą, na szczęście jest pod śniegiem i idzie się jakoś przyjemniej. Po chwili zbaczamy w lewo, i podchodzimy na Gęsią Szyję. Szlak przez większą część prowadzi w lesie, jednak co jakiś czas ukazują nam się widoki na Tatry. Kulminacyjny punkt to jednak właśnie wspomniana Gęsia Szyja - szczyt zwieńczony niewielką skałką, z której rozpościera się przepiękny widok. Tutaj zresztą spotykamy fotografa próbującego uwiecznić potęgę halnego i wał fenowy rozlewający się nad Tatrami. Piękne miejsce, które teraz tym bardziej będę polecał, bo wiem, że warto.

w drodze na Gęsią.jpg
Fot: jeden z widoków roztaczających się z podejścia na Gęsią Szyję i Polanę Rusinową (fot. własnego autorstwa)

W drodze powrotnej odwiedzamy jeszcze Polanę Rusinową, z której również roztacza się piękny widok na góry. Ją również mogę z całego serca polecić, jednak będąc już na Rusinowej nie warto odpuszczać Gęsiej Szyi. Takie jest moje zdanie. Może trochę więcej podejścia, może mniej popularna, jednak będąc tak blisko, warto wykrzesać jeszcze trochę sił po to, by stanąć na szczycie skałki, unieść ramiona, może nawet uronić łezkę wzruszenia i chłonąć pełną piersią otaczające nas piękno przyrody. Piękno, o które wszyscy powinniśmy dbać i je chronić. To piękny, a jakże często niedoceniany zakątek naszego kraju.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

!tipuvote 0.3 hide

Gratulacje! Twojej wysokiej jakości treść podróżnicza została wybrana przez @saunter, kuratora #pl-travelfeed, do otrzymania 100% upvote, resteem oraz podbicia całym trailem @travelfeed! Twój post jest naprawdę się wyjątkowy! Artykuł ma szansę na wyróżnienie w cotygodniowym podsumowaniu publikowanym na koncie @pl-travelfeed. Dziękujemy za to, że jesteś częścią społeczności TravelFeed!

komentarz.png

Dowiedz się więcej o TravelFeed klikając na baner powyżej i dołącz do naszej społeczności na Discord.