PSYCHOLOGIA: Obraz siebie vs. świat

in polish •  last year 

Refleksja, która ostatecznie w formie tego posta wylądowała na Steemit, miała swój początek gdy zaczełam pisać tekst na 19-te tematy tygodnia. Ostatecznie tekst wylądował na śmietniku i dziś doczekał się dokończenia.

Bądź super, bądź kimś… tylko nie bądź sobą

Nie chcę mówić o tym jak jest bo tak naprawdę tego nie wiem. Opowiem więc o tym jak mi się wydaje, że jest.
Z wielu stron jesteśmy zachęcani do przybrania pewnych ról w naszym życiu. Roli szefa, lidera, przedsiębiorcy, idealnego rodzica, idealnej pani domu, ojca na szóstkę, sportowca doskonałego, pracownika nietuzinkowego i tak dalej. Nie ma nic złego w takich ambicjach, jednak narracja świata zewnętrznego komunikuje mi prosto w twarz: To czym jesteśmy jest niewystarczające. Na potwierdzenie możliwości bycia naj. Internet, media społecznościowe czy telewizja dostarczają nam obrazki pięknych kobiet i mężczyzn których historia ma dowodzić że można wszystko i, że to wszystko trzeba. Żeby się wyróżnić i wziąć swoje życie w ręce. Jako odbiorcy takich kolorowych treści wiemy przecież że Internet kłamie, telewizja kłamie. Wiemy, że rzeźba super wyciętej talii na Instagramie to często zasługa idealnej fotki w idealnej pozycji. Wszystko wiemy, ale mam wrażenie, że to niewiele zmienia. Ilu z nas wpadło w pułapkę bycia niewystarczającym?


Nie ma się czym chwalić, ta fotka nie trafiłaby na Insta (ani na steepshot). Nie wysyłajcie też tego mojej mamie
(made by Smashedturtle)
Ja przyznaje się, wpadłam. Instagram codziennie szczuł mnie obrazkami idealnie „powycinanych dziewczyn” i o ile nie mam powodu do narzekania na swój wygląd to jednak zawsze znalazłam coś co było nie tak. Te same idealne dziewczyny codziennie prezentowały mi swoje idealnie ułożone włosy, życia i jedzenie na talerzu. A wszystko to dotyczyło mnie jeszcze bardziej gdy w spodniach od piżamy z nieumytą głową uczyłam się do sesji w bibliotece i czekałam na koleżankę, która właśnie pojechała po coś do jedzenia… do mcdonlad’s. Domyślam się, że część z Was mogłaby opowiedzieć podobne historie. Oczywiście nie musi chodzić o obce dziewczyny z portali społecznościowych czy wrzeszczącego z „ambony” Mateusza Grzesiaka. Każdy mógł doświadczyć tego w inny sposób, ale przyznajmy, że nie raz pozwoliliśmy by świat sprawił, że czujemy się niewystarczający.

Obraz siebie

Obraz siebie jest strukturą, która integruje i stabilizuje działania oraz nasz sposób myślenia o sobie i o świecie. Zaburzenia swojego obrazu, które w szerszym kontekście są zaburzeniami przeżywania siebie mogą być zwykle traktowane jako wyraz braku prawidłowości w kształtowaniu się osobowości



image.png

Tak się kiedyś spakowałam. Gdybym miała instagrama to takie zdjęcie mogłabym wstawić i pokazać jaką jestem poukładaną dziewczyną

(made by Smashedturtle)
(lub nieprawidłowości w osobowości już ukształtowanej). Tak więc, można przyjąć iż nasz obraz siebie w znacznym stopniu determinuje to jak postrzegamy świat. Jak w każdym ekosystemie, w ekosystemie psychicznym jednostki także istnieją sprzężenia zwrotne. Zatem, świat, który postrzegamy ma wpływ na nasz obraz siebie i sposób przeżywania siebie i co się z tym wiąże, jakość naszego życia.

Jakość życia

Jakość życia można utożsamiać z jakością świata oraz jakością człowieka. To zespół elementów, które występują w różnych proporcjach (z różnym natężeniem, mocą, ważnością, którą sami nadajemy). To także pewien rodzaj recepcji świata w sposób emocjonalny. O jakości życia decydują przeżycia jednostkowe. Oznacza to, że nasze osobiste, jednostkowe przeżycia a przede wszystkim ich ocena przez nas samych, będą wpływały na jakość życia. Jak łatwo się można domyślić nasz obraz siebie będzie determinował sposób w jaki oceniamy nasze życie pod względem jakościowym. Oraz to, jak oceniamy jakość naszego życia, nie pozostanie bez wpływu na nasz obraz siebie.


Priorytety psychologiczne

Obrona pozytywnego obrazu siebie to jedno z bardzo ważnych zadań naszej psychiki, która ma do jego wykonania wiele narzędzi: m. innymi heurystyki, czy mechanizmy obronne. Działają one wówczas gdy zauważamy, że coś jest „atakiem” na nasz obraz siebie. Gdy ktoś nam bliski wytyka coś co zrobiliśmy i sygnalizuje, że nie jesteśmy tak bardzo wspaniali jak nam się wydawało, potrafimy sobie to na tysiąc sposobów wytłumaczyć.


Widzieliście moje zdjęcie z fjordu w Norwegii? Mogliście pomyśleć, że tak jak tamto zdjęcie przedstawia, wyglądają wszystkie moje wyjazdy. Nic bardziej mylnego
(made by Smashedturtle's friend)

„Zrobiłam to bo chciałam ją chronić.” „Kłamałam bo i tak nikt mnie nie rozumie.” „Byłam wredna bo ona była dla mnie taka wcześniej.”
Gdy jednak dociera do nas jakiś miły, kwadratowy bodziec w postaci fotografii na Instagramie, nie uznajemy go za atak na nasz obraz siebie. I tym sposobem pozostajemy wobec niego dziecięco bezbronni. Nie postrzegając tego jako zagrożenie, pozwalamy by otaczające nas obrazy wchodziły w wachlarz wariantów istnienia jako człowiek. Kolekcjonujemy te obrazki jak kiedyś karteczki w segregatorze. Nieświadomi niebezpieczeństwa jakie niesie za sobą otworzenie tego albumu i poświęcenie mu chwili uwagi. Co dostrzegamy wtedy? Szeroki katalog często odrealnionych obrazów, różni się w znaczący sposób od tego z czym mierzymy się na co dzień. Jako człowiek świadomy i posiadający zdolności do ukierunkowanego działania stajemy wówczas przed wyborem co zrobić z zauważoną rozbieżnością (możemy też jej nie zauważać lub zwyczajnie mieć ją gdzieś):

  1. Zaakceptować (zdecydowanie najdłuższy i najtrudniejszy proces)
  2. Uznać istnienie rozbieżności za dowód bycia kimś mniej wartościowym
  3. Podjąć działania, które prowadzą do zmniejszenia rozbieżności

Moja wiedza na temat psychiki ludzkiej podpowiada mi, że ludzie najczęściej starają się redukować rozbieżności. W opisywanym przeze mnie zagadnieniu porównywania siebie jako człowieka do obrazu człowieka obecnego w mediach społecznościowych lub telewizji zredukowanie tej rozbieżności często nie jest możliwe w zgodzie z tym jacy czujemy się, że jesteśmy. Zdarza się też, że nierealny obrazek jest poza naszym zasięgiem (często problem tu stanowić może brak prywatnego odrzutowca, brak długich falowanych włosów, ponadprzeciętnej inteligencji, urody, pieniędzy lub nieświadomość tego, że oglądamy tylko wybrane przez kogoś wyreżyserowane momenty- często te najlepsze). Proszę nie zrozumieć w tym miejscu mojej wypowiedzi jako takiej, która uznaje, że posiadanie wyżej wymienionych przymiotów władzy i wysokiego statusu społecznego jest złe. Proszę natomiast zrozumieć moją wypowiedź jako przypomnienie, że każde położenie społeczne, majątkowe, relacyjne, psychologiczne człowieka ma swoje wady i zalety.

)
Instagram, miejsce gdzie jest miejsce tylko na "perfect feed"
(mmu.edu.my)

Ponadto, warto pamiętać, że człowiek w społeczeństwie (zwykle) chce zaprezentować się jak najlepiej, więc na ekspozycję społeczną wystawia tylko te elementy swojego życia, które stawiają go w „lepszym świetle”. I tu po raz kolejny możemy powiedzieć o istnieniu pewnego sprzężenia zwrotnego. To co najlepsze, nadające się w danej społeczności do eksponowania, jest determinowane przez wiele czynników takich jak ocena jakości życia członków danej społeczności, ich osobisty obraz siebie oraz to co każdy z nich uważa za dobre i pożądane.
Już na początku wspomniałam o tym co pozornie w dzisiejszym świecie jest pożądane, dobre, nadające się do eskpozycji. Pamiętajmy jednak, że to obraz bardzo powierzchowny i globalny. W zależności od tego w jakiej społeczności się znajdujemy, podejście do najnowszego zdjęcia blogerki modowej na Instagramie będzie różne. Choć globalnie, posiadane przez nią ubrania, świadczące o wysokim statusie materialnym, ilość polubieni fotografii, świadcząca o wysokiej pozycji w społeczeństwie będzie czymś, czego inni także pragną, to będąc bardziej świadomym na co dzień, możemy stworzyć swój ekosystem, w którym te wartości nie będą aż tak ważne. Warto pamiętać, że każdy z nas ze względu na swoją psychologiczną wyjątkowość może mieć również inny system oceny świata. Obrazów świata i siebie może być tyle, ilu ludzi na Ziemi. Nie zapominajmy o tym kolejnym razem gdy będziemy przewijać treści na Internecie. Nie musimy być w LA dwa razy w roku by móc powiedzieć, że przeżyliśmy przygodę życia. Nie musimy mieć tysiąca kliknięć pod zdjęciem. Nie musimy wyglądać tak, jak większość tego, co proponuje nam na co dzień Internet. I pamiętajmy, po drugiej stronie kabelka jest obraz, ale też rzeczywistość, która może być kompletnie inna niż to, co widzimy na ekranie telefonu.

Wiedza psychologiczna użyta do napisania tego artykułu pochodzi stąd:

  1. Badura-Madej W., Bomba J., Hagman H. i wsp.: Self-imageof adolescents and adolescent depression. Comparativestudy of Finnish and Polish adolescents. 10. Sympozjum Sekcji Naukowej Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Współczesne dzieciństwo i adolescencja. Materiały konferencyjne, Kraków 16-19.09.1988 r.
  2. Barrera M. Jr, Garrison-Jones C.V: Properties of the Beck Depression Inventory as a screening instrument for adolescent depression. J. Abnorm. Child Psychol. 1988; 16: 263-273.
  3. Koenig L., Howard K.I., Offer D., Cremerius M.: Psychopathology and adolescent self-image. New Dir. Ment. Health Serv. 1984; (22): 57-71.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Mój Instagram jest zawalony chlebem. Chleb z góry na dół. Udane, nieudane, analizy, miękisz, skórka, nacięcia, sprzęt, kilka ujęć z piekarni na Hawajach, woda drożdżowa od Piotrka z Luton. Ale to właśnie - zdjęcie jest zachętą, by spróbować, by coś poprawić i usprawnić. Nie sprawia że czuję się słabym piekarzem. Jestem piekarzem przeciętnym, może nieznacznie nadprzeciętnym w gronie obserwowanych i obserwujących. I to jest ok. Dopóki nie jestem zawodowo piekarzem, to jest poziom wystarczający. Co jakiś czas coś usprawniam, poprawiam, takie tam. Czasem ktoś mnie poprosi o radę, to jest bardzo schlebiające.
Kiedyś rzeczywiście musiałem, do momentu, kiedy zrozumiałem, że nie muszę. Mam cele, niektóre z nich są bardzo odległe. Żadne nie są związane z karierą, władzą ani niczym takim. Następny cel to dom, ale to dopiero po podjęciu decyzji, czy zostajemy w UK czy w Polsce.

Dla mnie przygodą życia jest naprawienie odpadającego tynku, zrobienie kostiumu córce, upieczenie idealnej kajzerki, albo dzionia, które nie pęknie. Nie potrzebuję wiele. Pomyślę co więcej, gdy już tam dotrę.

·

Jejku. Bardzo podoba mi się to co napisałeś. Wydaje mi się że mam podobne postrzeganie tej kwestii. Nie miałam w moim artykule na myśli tego że pentagram czy Facebook jest zły. Wiadomo. Jest wielu różnych użytkowników. Niemniej jednak jest to platforma która pozwala się dzielić też czymś jak najbardziej prawdziwym :)

·
·

Ja mam świadomość, jak bardzo fb może przybić. Jeśli masz powiedzmy 300 znajomych, 10 procent właśnie jest na wycieczce, w delegacji, po dużych zakupach, na imprezie, to twoja ściana jest zawalona "ludźmi sukcesu", bo twój mózg nie kojarzy, że patrzysz na np. Jedną rzecz w roku, która ktoś robi, tylko myśli "oni ciągle coś robią, mają osiągnięcia, a ja nie". Cześć osób z takim myśleniem zaczyna oszukiwać rzeczywistość, więc nagle takich osób na ścianie jest 20 procent ze znajomych.
Musiałem obniżyć wymagania wobec siebie. Musiałem uświadomić sobie, że jestem przeciętny. Że inni są zaradni, a ja średnio i nie udźwignę tego. Zacząłem się cieszyć i doceniać, że osoby w moim otoczeniu potrafią osiągnąć więcej.
I nagle presja zeszła.

Dla mnie najbardziej smutne jest to, że często obraz danej osoby kreowany na FB czy innym Instagramie jest oszukiwaniem świata i siebie. To jest potwierdzanie, że prawdziwe życie i prawdziwa "ja" jest mniej ciekawe i mniej warte...

Mała puenta (źródło grafiki: hipoktyzjak.pl):

PS. Dziękuję za ciekawy artykuł!

·

Tak. Taka insta fasada to komunikat do świata i do siebie. To jaka jestem nie jest wystarczające więc pokaże że jestem inna. Wszyscy jesteśmy zagrożeni tą chorobą:(

·
·

Niestety :( Nawet mimo tego, że zdaję sobie sprawę, że większość tego, co oglądamy na FB czy w telewizji jest ściemą, ciężko jest się nie porównywać... Jak mam jakiś gorszy moment czy słabszy dzień, naprawdę można się zdołować... No cóż, trzymajmy kciuki za siebie nawzajem :) Nie dajmy się!

PS. Czekam na kolejne wpisy :)

·

hahaha, dobre:)

Ze względu na wysoką jakość ten post otrzymuje skromny upvote 100% od nieoficjalnego kuratora tagu #pl-psychologia!

bardzo ciekawy post!
niebywałe w ile stron człowiek potrafi zakrzywiać rzeczywistość.
np. obniżając lub zawyżając swoją ocenę..

(w pierwszym przypadku mam chęci, siły i motywacje, by czasem ludziom pomagać dostrzec tę wartość, coś czego sami nie widzą, a co mnie w nich ujmuje..

w drugim, odwrotnym przypadku - jakoś nie podejmuję wysiłku:)

·

Oczywiście. Jest cały wachlarz możliwości w tym zakresie. Najważniejsze to mieć ich świadomość i starać się nie zakrzywiac sobie obrazu:) a jeśli chodzi o innych to no cóż... czasem nie warto :)

Congratulations @smashedturtle! You have completed some achievement on Steemit and have been rewarded with new badge(s) :

Award for the number of posts published

Click on any badge to view your own Board of Honor on SteemitBoard.

To support your work, I also upvoted your post!
For more information about SteemitBoard, click here

If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Upvote this notification to help all Steemit users. Learn why here!

Do not miss the last announcement from @steemitboard!

Książęce na trawie? Wygląda na to, że w Norwegii rzeczywiście muszą mieć drogie piwo. :D

Sam tekst ciekawy, ale odnoszę wrażenie, że trochę zbyt powierzchowny. Nie zgłębia przyczyn tego problemu. Obarczenie winą mediów społecznościowych i telewizji to duże uproszenie. W moim odczuciu oś problemu tkwi znacznie głębiej, a social media to tylko narzędzie przeznaczone do kreowania określonych wzorców.

Myślę, że ten temat wymaga rozwinięcia z innego punktu widzenia; powoli zaczynam o tym myśleć.

·

Ten post jest o tym jak właśnie media wpływają. Jesli masz zamiar gleboko przeanalizowac temat to wyjdzie ci ksiazka. Wlasnie dlatego skupilam sie na jednym drobniutkim aspekcie. Wyjaśnienie pojęć jest niejako dodatkiem . Zdjecie nie z Norwegii. W Polsce. A piwo norweskie okropnie drogie.

·

No to przelej myśli na papier i oby wyszło lepiej niż ocena moich analiz ;) Powodzenia!

·
·

hehe, na pewno będzie kontrowersyjnie. Dzięki za wiarę. :)

Love your photos. Beautiful. Thanks for sharing. I'm Oatmeal Joey Arnold. Happy Easter 2018.