Obrażam potężną influencerkę (właściwie jedynie przytaczam co zdążyła powiedzieć w ciągu mniej niż godziny).

in #polishlast year

Uwaga - post zawiera dużą dawkę humoru.

O Panu Robercie Grynie można mieć różną opinię. Ja sam nie jestem fanem przeszłości tego człowieka (zwłaszcza sposobu, w jaki przejął firmę Codewise, a na dodatek chyba nadal nie uważa, że zrobił to w sposób niezbyt etyczny).
Natomiast nie mam wiele do zarzucenia "teraźniejszej" wersji tego człowieka.

Pan Gryn prowadzi na YT podcast "Lecimy", do którego zaprasza różnych ludzi i jak to w podcaście, rozmawia o różnych sprawach. Ponieważ nie mam ostatnio możiwości rozmawiać z wieloma ludźmi osobiście, słucham ostatnio różne podcasty, w tym Pana Gryna.
Jeden z odcinków był z p. Susanne Michalek, która również prowadzi swój podcast o nazwie "Self Love Edit" (dowiedziałem się o tym właśnie z podcastu Gryna).
Jest on trochę innego typu, raczej mniej dla mnie ale z ciekawości wysłuchałem 2 odcinków. Oczywiście podcastów zalecam słuchać w czasie robienia czegoś innego, a nie siedzieć przed komputerem i tylko słuchać podcastu.

W jednym z nich gościem była pewna influencerka (nie podaję w tym poście nazwiska, ale przeglądając listę odcinków nie będzie bardzo trudno zgadnąć o kogo chodzi).
Przy tym, co ta osoba zdążyła powiedzieć w 50-kilka minut, wizualizacja rozmowy p. Łukasza Jakóbiaka z p. Ellen DeGeneres jest dziełem sztuki które wznosi na wyżyny umysłowe.

Oto skrót tego podcastu (niektóre wypowiedzi które zapisałem na kartce cytuję słowo w słowo, niektóre są sparafrazowane "w moim stylu" aby podkreślić ich komizm, ale z pełnym zachowaniem sensu/kontekstu):

  • odstraszam mężczyzn, ale mężczyźni się do mnie kleją;
  • wszyscy się złączyli i atakują mnie, ale na Instagramie może 1 na 300 komentarzy jest krytyczny;
  • nie przejmuję się hejtem, ale gdy ktoś napisze gównianą wiadomość z nowo założonego fake konta, to nagrywam o tym InstaStory (czyli filmik dla fanów na platfomie Instagram) i o tym opowiadam tysiącom ludzi;
  • gdy media piszą o moim życiu prywatnym to jest złe, dlatego sama informuję cały świat o szczegółach swojego życia prywatnego, aby ludzie się dowiadywali o tym ode mnie a nie od mediów, bo wtedy to jest dobre;
  • bardzo boję się latać samolotem, ale kiedy partner mnie kiedyś wkurzył w biały dzień to z dupy pojechałam na lotnisko i odleciałam gdzieś (prawdopodobnie do innego miasta w USA, więc to nie był krótki lot);
  • gdy ktoś mnie zaprasza na imprezę na jachcie to bez zastanowienia odmawiam, ale 40 minut temu opowiadałam o tym jak NIEDAWNO byłam na imprezie na jachcie (tutaj może się czepiam na siłę, bo jednorazowa zmiana decyzji nie wpływa na naszą ogólną tendencję, ale po innych wypowiedziach tej pani nie zdziwiłbym się, gdyby to nie był przypadek);
  • lubię aktorkę Sandrę Bullock, więc powiem coś nieprzyjemnego o kobiecie, z którą maż Sandry Bullock ją zdradził, mimo że nie wiem o tej osobie nic poza tym, że mąż Sandry Bullock z nią dokonał zdrady (i jakichś rzeczy z google, które nic nie mówią o tym, jaką jest osobą naprawdę w prywatnym życiu);
  • w przyszłości chcę mieć dzieci, ale teraz nie przejmuję się tym, że od roku nie mam miesiączki;
  • trzeba mieć poczucie własnej wartości, ale bez makijażu wyglądam jak spod mostu;
  • ponad minutowa tyrada o tym, że ludzie nic nie mówią i nic nie robią bo im się nie chce, a trzeba dużo mówić i dużo robić, ale bez podania choćby jednej sprawy, o której warto/trzeba mówić lub jednego działania, które ludzie powinni podjąć i bez podania choćby jednego przykładu, gdy ja zrobiłam coś ważnego (ciekawe dlaczego ;));
  • każdy człowiek może być influencerem;
  • miałam w życiu tak wiele problemów i trudności, że możnaby nagrać o mnie telenowelę na 2000 odcinków;

Pewnie ta lista śmiechu byłaby dłuższa, gdybym notował takie kwiatki już w czasie słuchania podcastu, a nie po, gdy wymyśliłem napisanie tego postu.
Oczywiście to nie było tak, że osoba mówiła o strachu przed lotem samolotem a 20 sekund później opowiedziała o tym, jak poleciała hen bo się pokłóciła z partnerem. Te kwiatki były rozłożone w różnych fragmentach podcastu i musiałem je połączyć - ciekawe czy prowadząca podcast nie zauważyła żadnego z nich, czy też wolała zachować milczenie niczym poddany w baśni Andersena "Nowe szaty cesarza".

Odchodząc już od tych wszystkich powiedzianych sprzecznych informacji, nie zapamiętałem z tej rozmowy ani jednej mądrej wypowiedzi. Ani jednego wartościowego zdania.
Taki ten świat jest.

Żeby nie było, że jestem hejterem krytykującym "kobiecy" podcast - nie, bo drugi wysłuchany odcinek uważam, że miał w sobie wartościową treść. Na pewno nie będę jednak stałym słuchaczem tego podcastu.

Jeśli chodzi o podcast Roberta Gryna, to bardzo polecam wysłuchać odcinka z p. Mariuszem Królem. Był najlepszy z tych dotychczas przeze mnie wysłuchanych.

Źródło (playlista tego podcastu, nie ten jeden odcinek):
https://open.spotify.com/show/0jXlPQvhleTadEVdfDbVoN