Oberki do końca świata

in polish •  last year 

Tekst jest zbiorem refleksji po lekturze Oberków do końca świata krakowskiego filozofa i pisarza, Wita Szostaka.

large_szostak_oberki_front_500.jpg

src: Powergraph

Ej, za las, chłopcy, za las, bo za lasem grają.
Ej, bo mi się za lasem panny podobają.

Oberki do końca świata to opowieść o świecie, który jest dla większości z nas niedostępny chociaż w jakiś sposób go czujemy. To opowieść o ludziach, których rytm dnia wyznaczał cykl pór roku i dobowy, ludziach którzy żyli bez technologii, bez wglądu w wielki świat. Ich życie rozciągało się na przestrzeni kilku wiosek, dwóch parafii, pewnie jednej gminy.

Oberki tchną magią autentyczności, bo to opowieści spisane przez czynnego obserwatora, a nie teoretyzującego pisarza.
Szostak sam na skrzypcach grający wyprawiał się na Równinę Radomską żeby uczyć się oberków i zbierać opowieści od ostatnich wiejskich muzyków.
Jednocześnie Szostak nie ma wiejskich korzeni, nie ma rodziny na wsi, nie wychował się w tym środowisku; i dlatego jego opisywanie wsi to przekazywanie tego, co w niej najlepsze. Wyciąganie magii prostego życia, bez nadmiernego wchodzenia w ciemne strony i niedogodności.
Muzyczne powiązania autora są dla mnie dość istotne; wszak muzyka to jedna z form sztuki, gdzie bycie twórcą i odbiorcą to dwa bieguny jednego zjawiska.
Dodatkowo uważam skrzypce za wspaniały instrument, który ma potencjał na sięganie w zakamarki duszy odpowiedzialne za pewną odmianę słodkiej melancholii.

Nie po to Pan Jezus umierał za nią na krzyżu, by byle ksiądz mógł w niej tę wiarę złamać.

Oberki to taka powieść troszkę obyczajowa, ale tchnąca magią i czymś ciężkim do uchwycenia.
I chociaż Szostak kilka razy umiejscawia wyraźnie opowieść w czasie i przestrzeni, to czytelnik moze i tym łatwo zapomnieć. Nazywam to Szostakowym bezczasem i bezmiejscem. Kilka wyraźnych drogo i czasowskazów a pomiędzy nimi mgła osobliwego, rodzimego realizmu magicznego.

Opowieść Szostak dzieli na pół; na świat magii, zabawy przy oberkach, witalnej młodości ale i młodzieńczego cierpienia, rozczarowań, tworzenia się pod sercem zadr, które będą rezonować już do końca życia.
Druga część to przemijanie, gaśnięcie, ponoszenie konsekwencji wyborów z młodości.
Odpływ młodych ludzi do miast, samotność starszych ludzi żyjących jak w skansenie, powoli, po swojemu wokół dynamicznie falujących zmian technologicznych, społecznych, politycznych

Szostak sprawnie ukazuje cykl życia, wyciąga marność człowieka wobec czasu. Wyciąga ją pięknie, rytmicznie, zgrabnie. Przez układ i dobór słów, które łączą się w harmonijną całość, przez tytułowanie rozdziałów nazwami konkretnych oberków odwołujących się do opowiadanego akurat wycinka historii.
Szostaka chce się czytać, w jego prozę człowiek tak bardzo chce się zanurzyć, dać ponieść prostym, a lirycznym wersom.

Szostak z gracją, bez popadania w banał przedstawia cykl życia, tak bardzo przypominający koło pór roku, którym się toczy czas. Z niewymuszoną prostotą przekazuje niezmienne prawdy życiowe.
Wciąga klimatem, rytmem od którego nie sposób się oderwać.

Minęły czasy nie tylko muzykantów, kończy się czas wsi, tylko ta o tym jeszcze nie wie.

Pięknie i gorzko pokazuje bezowocne próby walki z przemijaniem.
Bezowocne, ale czy beznadziejne?

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Za Szostaka up w ciemno :)

·

Szostak to moje polskie odkrycie roku ;)

·
·

A Stasiuka znasz?

·
·
·
  ·  last year (edited)

Kojarzę z nazwiska, nie z twórczości. Jeżeli o polskich autorów chodzi, to przymierzam się w tym momencie do Orbitowskiego.

·
·
·
·

Z Orbitowskiego to cóż... to jest ta sama "grupka" literacka co Szostak, Twardoch, Żulczyk i Dukaj ,ael to zupełnie inna bajka. Orbit wygląda jak typowy dresiarz i zainteresowanai ma trochę inne. Zaczynał od horroru w stylu Barkera a ostatnio przeskoczył na dołujące powieści psychologiczne. Recenzję Innej duszy robiłem na moim kanale:

Natomiast Stasiuka to jednak bym polecał - tylko nie żadna powieść (a już na 100% nie Mury Hebronu!!) a np. "Jadąć do Babadag" - świetny zbiór esejów o tzw. "gorszej Europie" pisany lekko w stylu realizmu magicznego. Potem jeśli sie spodoba to wszystko inne też można.