Sposób na życie czy ludzka hipokryzja? Zrozumieć człowieka czyli coś o ratowaniu goryli

in polish •  last month

"Człowiek, który dzisiaj zabija zwierzęta, to człowiek, który jutro zabije ludzi, jeśli staną mu na drodze" to słowa Dian Fossey, mocne, prawdziwe lecz pełne hipokryzji. Hipokryzji obok, której nie można przejść obojętnie, ale żeby zrozumieć te słowa obłudy trzeba bliżej poznać Dian Fossey. Nasza bohaterka nieśmiertelność zyskała dzięki miłości do zwierząt, a jej pamiętniki i zrealizowany na ich podstawie film „Goryle we mgle” ugruntował jej pozycję w panteonie obrońców zwierząt. Amerykański dramat biograficzny w reżyserii Michaela Apteda sprawił, że niejeden z nas po raz pierwszy zetknął się charyzmatyczną postacią nieustraszonej pani prymatolog. Ten świetnie zrealizowany film na terenie Parku Narodowego Wulkanów w Ruandzie pokazał nam nie tyle Dian Fossey co problem zagrożonych wyginięciem goryli górskich.



Dian Fossey z dziewczyny, która nie bardzo wiedziała co zrobić ze swoim życiem, po przybyciu do Afryki w 1963 roku i spotkaniu z doktorem Leakeya’em stała się kobietą z wyraźnie wytyczoną drogą życiową. Naszą bohaterkę oczarowały napotkane tam po raz pierwszy goryle górskie i inspirowana przez wspomnianego antropologa rozpoczęła tam prace i badania nad ginącym gatunkiem. Początkiem jej afrykańskiej przygody było Kongo, jednak ze względu na niebezpieczną sytuację polityczną jej przystankiem staje się Rwanda, gdzie w afrykańskiej dżungli odnajduje swój jedyny cel życiowy - goryle górskie. Dian całą siebie oddała temu zagrożonemu gatunkowi. Wysoko w górach na terenie Wulkanicznego Parku Narodowego założyła w 1967 roku ośrodek badawczy, w którym przez najbliższe lata obserwowała życie i nawyki największych małp człekokształtnych. Życie w dżungli dla kobiety to nie zabawa, a spartańskie warunki, twarde życie i choroby odstraszały młodych adeptów zoologii. Niejednokrotnie niezłomna Dian samotnie trwała na posterunku, pełna determinacji, zakochana w tych stworzeniach, obcując wśród nich łamała wszelkie stereotypy o ich agresywnych usposobieniach, zmieniła sposób myślenia ludzi o tych włochatych olbrzymach, a co najważniejsze nagłaśniała problem kłusownictwa i ochrony goryli. Jednakże jej głos wołający w dżungli byłby niczym bez pomocy brytyjskiego filmowca Boba Campbella, który odegrał w jej życiu niebagatelną rolę, jak i w problemie o którym chciałbym napisać. To za jego sprawą świat po raz pierwszy ujrzał i usłyszał o Dian. Jego filmy i zdjęcia publikowane w National Geographic nie tylko były drzwiami do sławy dla amerykańskiej badaczki, ale poruszyły opinię publiczną, która zaczęła dostrzegać problemy ginącego gatunku. Tej ambitnej dziewczynie nie przeszkadzało trudne afrykańskie życie prowadzone w samotności, a swoje badania nad zachowaniami goryli górskich wykorzystała do napisania pracy doktorskiej. Od 1974 roku nie rezygnując ze swych badań i obserwacji goryli w Rwandzie prowadziła wykłady na uniwersytecie w Nowym Jorku. Zwieńczeniem jej pracy, a także wielkim sukcesem stała się wydana w 1983 roku książka pt. „Goryle we mgle” bardzo serdecznie przyjęta również przez grono naukowców. Niestety wraz ze wzrostem popularności naszej bohaterki i świadomości społecznej dotyczącej ochrony ginących z ręki człowieka tych ogromnych ssaków wzrastała niechęć ludności tubylczej do ich obrończyni. Wydawałoby się, że tyle lat spędzonych na afrykańskim lądzie nauczy Dian pokory.



Zakochana w tych wielkich małpach stąpała po grząskim gruncie, a przez jej heroiczną odwagę i zapatrzenie w te kudłate stworzenia zdawała się nie zauważać ludzi, zwłaszcza tubylców. Jej pogarda dla lokalnych zwyczajów i obrzędów, bezduszność dla miejscowych eskalowała napięcia. Nierozumiana przez tubylców samotna kobieta w dżungli budziła skrajne emocje od podziwu, szacunku po strach, uważana niejednokrotnie za czarownice. W rzeczywistości Dian nie przebierała w środkach, żeby osiągnąć cel. Dla ochrony goryli zatrudniała ochotników, którzy z bronią w ręku pilnowali ich żerowiska. Śmiało można powiedzieć, że prowadziła otwartą wojnę z kłusownikami. Media idealizowały Fossey i jej poczynania w obronie zagrożonego gatunku, jej działania nie ograniczała się tylko do nagłaśniania problemu, walczyła tą samą bronią co kłusownicy niszczyła, paliła, torturowała. Dla tubylców jej zachowania były niezrozumiałe, to wszystko potęgowało złość i nienawiść wokół jej osoby, dodatkowo niejasna sytuacja polityczna w Rwandzie i Kongo, walczące o władze oddziały partyzanckie w dżungli nie ułatwiały życia na krawędzi jakie prowadziła nasza bohaterka. Za swoją działalność poniosła największą cenę. W 1985 roku Dian została zamordowana maczetą w swoim ośrodku w dżungli, a jej śmierć do dzisiaj owiana jest tajemnicą.



Nasza bohaterka bezsprzecznie ma olbrzymie zasługi w ratowaniu goryli górskich, można by się sprzeczać do jej metod budzących kontrowersje i tłumaczyć je starym porzekadłem, że cel uświęca środki. Niezrozumienie miejscowych tradycji i zły stosunek wobec tubylców usprawiedliwić możemy oczarowaniem i miłością do tych kudłatych stworzeń, a zwłaszcza ich bezbronnością wobec okrutnego świata bezdusznie wdzierającego się w ich życie. National Geographic napisał, o Dian, że „kochała zwierzęta bardziej niż ludzi”, sądzę, że zatraciła ona poczucie granicy między tymi dwoma światami i między tym co ludzkie a zwierzęce. Pomimo tego, iż wiemy o tym, że zwierzęta nie mają żadnego wpływu na swój los i niejednokrotnie skazane są na łaskę i niełaskę człowieka nie możemy między tymi światami postawić znaków równości. Słowa Dian jakich użyłem na początku tego postu są pełne hipokryzji, kłamstwa i ślepej miłości do zwierząt ukierunkowanej w jednym jedynym celu - ochrony tylko tego co kochała nasza bohaterka. Nie jest moim zadaniem osądzanie jej, a jedynie demaskacja słów bez pokrycia, które wypowiadane są dla wywarcia lepszego wrażenia, a nie mające nic wspólnego z autorką, która sama w zemście okaleczała bydło kłusowników (chociaż to można by jej wybaczyć i potraktować jako półśrodek w procesie obrony ginącego gatunku). Jednak jak ustosunkować się do faktu iż będąc modelową dziewczyną National Geographic usunęła ciążę tłumacząc to tylko tym, że „nie da się gościć na okładkach z brzuchem”. Obrończyni zwierząt, ginącego gatunku, pełna współczucia dla nich, płacząca nad zwłokami zabitego goryla, wypowiadająca tak mocne słowa przeciwko mordercom zwierząt, więc dlaczego podjęła taką decyzję? Jak się ma ustosunkować czytelnik do postawy tej bohaterskiej kobiety? Całe jej dotychczasowe działania można usprawiedliwić, a nawet zaakceptować. Czy możemy jednak przejść obojętnie wobec takiego postępowania? Zestawienie tych dwóch użytych cytatów to jak połączenie ognia z wodą. Hipokryzja przez duże H. Te słowa nie niosą za sobą żadnego przekazu, wypowiadane są jedynie dla prasy, dla sławy, poklasku, zaistnienia, zdobycia środków pieniężnych. Jakie zasługi by nie niosła za sobą nasza bohaterka, nic nie może usprawiedliwić takiego postępowania, tym bardziej  za tak banalne skwitowanie problemu, że to co jest człowiekowi najdroższe nie może gościć na pierwszych stronach gazet. Przyczyna tak niefortunnej decyzji być może była inna, ale wypowiedzianych tak fatalnie słów nie da się cofnąć. Zapewne winę za zaistniałą sytuację nie może ponosić tylko jedna strona, ale scedowanie tego problemu na Boba Campbella, z którym była w ciąży, w żaden sposób nie usprawiedliwia dziewczyny z okładki National Geographic. Była mocną, zdeterminowaną kobietą, która potrafiła opiekować się małymi gorylami pozbawionymi rodziców, a nie potrafiła podjąć się roli matki. Czyżby bała się, aby własne dziecko nie przesłoniło jej zwierzęcego świata? Trudno oceniać postępowanie i decyzje naszej bohaterki być może to, że kochała zwierzęta bardziej od ludzi to tylko potwierdzenie tych działań. Boli trochę, że w licznych publikacjach i stawia się ją na piedestale obrończyni zwierząt, a pomija się ten istotny fakt z jej życia. W żaden sposób nie możemy odebrać jej zasług jakie poczyniła w zakresie ochrony zagrożonego gatunku, ale musimy pamiętać, że jako matka w pełni poniosła klęskę, a tak nagannymi słowami pełnymi obłudy całkowicie niezrozumiałymi dla przeciętnego człowieka pogrążyła się całkowicie. Będąc w głębokim szacunku do świata zwierzęcego nie możemy zapominać o tym najbardziej nam bliskim ludzkim, o którym nasza bohaterka najwidoczniej zapomniała, a słowa którymi się posługiwała zostały bez pokrycia.  

Źródła:
https://www.ekologia.pl/wiedza/ekolodzy/naukowcy/dian-fossey,6501.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dian_Fossey

Zdjęcia pochodzą z:
https://pixabay.com/pl/przyrody-ssak-natura-drewno-3232181/
http://www.national-geographic.pl/national-geographic/ludzie/ta-historia-porusza-serca-fascynujace-zycie-i-tragiczna-smierc-badaczki-w-serialu-national-geographic
https://pixabay.com/pl/goryl-g%C3%B3rski-uganda-przyrody-3560377/

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Twój post został podbity głosem @sp-group kurator @julietlucy.

·

Dziękuję.
Pozdrawiam